[SPOILERY] unikalna fabuła

Zastanawiam się, pod jaką publikę ten film powstawał. Nie ulega wątpliwości, że nie był on kierowany do ambitnego widza, ale z minuty na minutę odnosiłem wrażenie, że twórcy zdefiniowali odbiorcę jako niezbyt rozgarniętego przygłupa, który traci kinowe prawictwo oglądając ich produkcję. Zacznę od postaci, które są conajmniej nijakie. Matka z wyrytym na twarzy instynktem macierzyńskim, niegrzeczny synek, co to lubi czasami się schować czy odłączyć, ojca, córeczka i jej chłopak, żywcem przekopiowanych z produkcji "Armageddon", indywidualista i kobieciarz, który w trakcie ciężkiej drogi przez statek odkrywa w sobie rycerską duszę i kilka innych, pustych postaci. Wszyscy razem tworzą zgraną drużynę, która jako jedyna na statku podjęła się próby ucieczki. Oczywiście, warunkiem uczestnictwa w wycieczce jest użyteczność. Mamy więc kelnera - mapę, architekta paplającego o wytrzymałości statku, naszego kobieciarza wyspecjalizowanego w tego typu przeprawach, byłego strażaka, itd. Całość przypomina grę komputerową przeniesioną na wielki ekran. Nasza dzielna drużyna, ścigając się z czasem (jakoś trzeba zbudować napięcie..), zmaga się z przeciwnościami czekającymi na nich w każdym kolejnym pomieszczeniu. Oczywiście, reszta załogi ginie na skutek swej ignorancji i wiernego posłuszeństwa jeszcze głupszemu kapitanowi. Nie mógłbym zapomnieć o Larrym Szczęściarzu, istnej ikonie tego filmu. Larry zabarwia "stresowe" sytuacje słabymi żartami, wykazując skrajną obojętność i pogardę wobec całej sytuacji. Oczywiście, w późniejszej scenie, gdy widz odpowiednio negatywnie ustosunkuje się do tej postaci, zostaje ona usunięta, wskutek tragicznej śmierci, co sygnalizuje mało rozgarniętemu widzowi, że złe postępowanie zostanie ukarane! Na deser dostajemy ojca i jego heroiczną postawę. Jak obserwujemy w ciągu całęgo filmu, jego kontakt z córką nie wygląda zbyt wesoło. Jeszcze ciężej wygląda sprawa w stosunku do jej chłopaka. Jednak w kulminacyjnym momencie nasz bohaterski strażak podejmuje równie bohaterską i szlachetną decyzję poświęcając się dla dobra grupy i przyszłości córki. "Plusem" filmu są efekty specjalne, które jednak nie są niczym zaskakującym, zważając na 160 milionowy budżet filmu.

Podsumowując moje wypociny, film koszmarnie przeciętny, nie nazwałbym go nawet dobrym na nudne wieczory.

1
  • Trochę się rozpisałeś (-: ,ale zgadzam się z całym tekstem. Film nijaki, ze zmarnowanym potencjałem. Dodam tylko, jeszcze coś co mnie bardzo rozbawiło (((uwaga SPOILER!))) Mianowicie jedną z niewielu ocalałych osób jest grany przez Richarda Dreyfussa - homoseksualista żydowskiego pochodzenia. Jak napisałeś "warunkiem uczestnictwa w wycieczce jest użyteczność" Tak sobie pomyślałem, że ta grupa bez żydowskiego homoseksualisty w swoim gronie miała by przerąbane

  • Nic dodać, nic ująć.

  • A ja dodam tylko że plusem tego filmu jest jego krótkość.

  • Zgadzam się jak najbardziej. Ten film to jedna wielka żenada. Można się było uśmiać po prostu ze wszystkiego - z Conora "niezatapialnego bachora", oraz z Dylana, który robił wyczyny wprost nierealne, typu: skakanie do okropnie gorącej wody i (o dziwo!) wychodzenie z niej będąc całym i zdrowym. Szczerze mówiąc wolę inne filmy opowiadające o tragedii Posejdona.

  • No i co z tego? Dużo pisałeś a do niczego nie doszedłeś...w sumie to tylko scharakteryzowałeś osobowość poszczególnych bohaterów. "Reszta załogi ginie wskutek swojej ignorancji"? Bardziej śmieszny być nie mogłeś. Jakoś nie wyobrażam sobie aby wszyscy co przeżyli katastrofę ruszyli hurtem na zawołanie Dylana Jonesa. Zresztą....co się będę opisywał. Oczywiście, że ten film to niezła fantazja. I bardzo dobrze! Każdy człowiek potrzebuje pewnej rodzaju odskoczni od filmów typu "Tańczący z wilkami", czy też "Edward Nożycoręki" (wg. mnie arcydzieła) i nie wyobrażam sobie oglądać aż do śmierci filmów na wysokim poziomie. Z czystym sumieniem ósemka :) KEL

    • WIdze ze autor watku chyba oczekiwal ze obejrzy jakis melodramat itp a natknal sie na czysty film akcji gdzie co jest oczywiste moga byc pewne niedorzecznosci aby urozmaicic tzw widowiskowosc. Mnie posejdon sie bardzo podobal a NIE JA ale ludzie z otoczenia nie uwazaja mnie za malo wymagajacego itp. Niezle sceny akcji, dosc dobre tempo itp. Wiec nie zgadzam sie ze wszystkimi przedmowcami. Ja polecam ten FILM. Czysta niezbyt wymagajaca rozrywka. Typowy block buster. WIec nie wiem o co wam chodzi?!

  • Totalnym gniotem tego filmu bym nie nazwał jest cała masa dużo gorszych. Ciekawa uwaga co do Larrego Szczęściarza, faktycznie jego zgon był do bólu przewidywalny. Zwłaszcza, że chwilę wcześniej pił z piersióweczki i przechwalał się jaki to z niego szczęściarz. Myślałem, że podczas przeprawy poślizgnie się i spadnie (wtedy można było by zwalić jeszcze dodatkowo na alkohol), ale zamiast spadło na niego z góry jakieś ustrojstwo ;). Ponieważ człowiek ma instynkt samozachowawczy to najbardziej mnie zastanawiało, to że z całego statku postanowiło ratować się mniej niż 10 osób... jest to jedna z największych wad filmu...

    • Zdaje się, że murzynek, prowadzący sylwestrową imprezę, mówił, że jak zostaną w sali to wyjdą z tego cało, a tylko ta grupka uznała, że to niemożliwe, i dlatego wyszli z sali i za nimi zamknął się właz - początek filmu. Więc wydaje mi się, że ta wada została obalona...;)

      • Zgadza się, że murzynek na początku filmu wprowadził znajdujących się w sali ludzi w błąd i zostali na pewną śmierć, tylko dziwne, że jedynie garstka mu nie uwierzyła i postanowiła się ratować mając pomysł dotarcia do otworu w dziobie lub jak np.Kurt Russell ratować swoją córkę znajdującą się poziom wyżej w dyskotece. Płynąłem kiedyś promem do Szwecji i pamiętam jak dużo było ludzi więc dziwi mnie w zasadzie na każdym kroku wymarły statek jakby przeżyli tylko ludzie znajdujący się w sali i 3 z dyskoteki i to akurat spokrewnieni ojciec z córką i zięciem. Co z resztą pomieszczeń skoro w sali i dyskotece kilku przeżyło i postanowiło się ratować i nikt po za tym reszta martwa. SPOJLER Nawet jak wydostali się na końcu na zewnątrz na jedną z "wystrzelonych wcześniej" szalup okazało się że są jedynymi rozbitkami, oczywiście to wszystko jest możliwe, ale wydaje mi się na nieco naciągane. W Titanicu za 250 mln USD była cała masa krzyczący i próbujących ratować się ludzi, a Posejdon też kosztował nie mało bo podobno 160 mln USD za tą kasę mogli postarać się trochę lepiej.

        • Wiesz, jakby nie patrzeć, gdyby i oni posłuchali tego murzynka - wszyscy by od razu zginęli i nie byłoby filmu. Natomiast gdyby więcej ludzi miało jednak podjąć decyzję o wyjściu z sali to kamera musiałaby pokazywać zamiast ośmiu osób (które czasem się rozdzielały) na przykład trzydzieści i wtedy ciężko by było pokazać pewne cechy bohaterów, zbliżyć do nich widzów i utożsamić ich z każdym z nas. To moja opinia oczywiście.
          A tak swoją drogą - gdybyśmy byli w takiej sytuacji i pracownik statku powiedziałby, że nie wolno wychodzić i że jeśli zostaniemy na miejscu to przeżyjemy i zobaczymy jeszcze nasze rodziny i wrócimy do domu - idę o zakład, że 99% ludzi by zostało. Ja na pewno. Czemu? A kto wie lepiej - szaraczek taki jak ja, czy obsługa, która POWINNA być obeznana w kryzysowych sytuacjach?
          Napisałeś, że murzynek wprowadził ludzi w błąd - ale oni tego nie wiedzieli i być może on też nie. Bo np. na szkoleniach mówili, że tak trzeba mówić, bo to prawda, a okazało się, że jednak statek nie jest tak wytrzymały jak zapowiadali? Złośliwość rzeczy martwych i nie ma co tego rozgrzebywać. Grunt, że gdyby Kurt nie chciał dotrzeć do swojej córki to pewnie film skończył się w dwudziestej minucie. I przy jego osobie to był jedyny powód, dla którego zaryzykował wyjście z sali.

          • Jeżeli chodzi o opuszczenie sali to pewnie masz rację, ale co z ludźmi w pozostałej części statku trochę to dziwne, że przeżyli tylko ci co byli w sali oraz 3 osoby z dyskoteki, ale fakt w filmach stosuje się wiele uproszczeń np. tak jak piszesz z tą kamerą biegającą za 30 osobami. Ogólnie film całkiem dobry chociaż tego reżysera powinno stać na więcej.

    • bynajmniej, tak go nie nazwałem. ;)

  • ... nie mogę się oprzeć, aby nie wspomnieć o pontonie, który czekał na ocalonych tuż po wydostaniu się ze statku! :-) to była "wisienka"! Skąd on się tam wziął? no i ten przewracający się na nich statek... film nie pozostawiał widzowi ani chwili wytchnienia, za co ma dużego plusa mimo wszystko;-)!

  • Całkowicie się zgadzam. Film przesadnie naciągany, chociaż mówiąc szczerze, bardzo lubię tego typu filmy i przymykam oko na ewentualne niedociągnięcia. Uwielbiam, gdy bohaterowie przechodzą z pomieszczeń do pomieszczeń w różny sposób. ;). Sprawa, która wydaje mi się najbardziej dziwna to scena ''zebrania się ekipy''. Wszyscy dołączają i wyruszają. Kapitan to widzi, z pewnością jest wykształconym człowiekiem. Zdaję sobie sprawę, że mógł się wahać : w końcu idąc gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie, narażamy się na ogromne niebezpieczeństwo. Z drugiej strony - widział przecież i znał konstrukcję szyb, co też pękły w tej sali. Musiał się domyślać, że w końcu, pod wpływem ciśnienia, pękną. Wolał więc zostawić siebie i innych na pewną śmierć? Rozumiem, był kapitanem, musiał zostać z załogą. Ale dlaczego akurat w tym miejscu? Z jego znajomością statku, dużo więcej osób by to przeżyło. Swoją drogą, wiedząc, że czekają w dużej mierze na marne, czemu nie wysłał Glorię z nimi? Albo chociaż pozwolił jej iść ? Dużo pytań mi się nasuwa, być może bezsensownych. Ale film bardzo mi się podobał. Polecam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: