Pretensjonalny do bólu

Mam słabość do filmów i książek nt. tego właśnie okresu w życiu - w trakcie studiów lub zaraz po ich ukończeniu, kiedy zastanawiamy się co dalej, wchodzimy w dorosłość, która często nas przeraża i rozczarowuje. To dobry punkt wyjścia do pokazania rozwoju i dojrzewania bohaterów. Zazwyczaj łatwo się z nimi identyfikuję. Dlatego spodobała mi się prosta i trafna fabuła "Buntownika z wyboru", polubiłam nowy serial HBO "Girls".

Niestety "Garden State" jest prawie jak karykatura. Film jest płytki, pretensjonalny do granic wytrzymałości. Fabuła jest marna, psychologia bohaterów żadna- rozumiem ideę tego "lęku przed życiem", jednak w tym przypadku "problemy" głównego duetu są niczym nieuzasadnione. Mnóstwo pustych, niedogranych scen, którym przygrywa pseudo-niszowy soundtrack, który ma nas przekonać, że w rzeczywistości oglądamy coś głębszego i bardziej ambitnego.

Jeśli film miał potencjał, to niestety został zupełnie zmarnowany. Jednak na pewno przypadnie do gustu szukającym sensu życia gimnazjalistom :)

  • Cóż, czy aż tak pretensjonalny...? Mi się tak jakoś nie wydawało, choć jestem z reguł na ten zabieg mocniej przewrażliwiony niż inni. Ale widać każdy może jeszcze mieć jakiś swój... licznik pretensjonalności, który działa inaczej :)

    Mi się akurat ten film spodobał, może akurat dlatego, że nie nastawiałem się na jakiś ponadczasowy produkt, tylko zwyczajnie zasiadłem do oglądania w celu zregenerowania sił, kto wie... W każdym razie problematyka poruszona w filmie (albo sposób jej poruszenia, jak kto woli) istotnie nie jest na najwyższym poziomie, mówiąc dyplomatycznie, jednak podczas oglądania zwróciłem na to uwagę może dwa, trzy razy. To, co mnie w tym filmie przekonało, to forma, a konkretnie narracja, która mnie zwyczajnie rozbawiła, a także dodająca uroku gra aktorska (wielki plus za epizod Iana Holma - po prostu tego gościa bardzo lubię).
    Krótko mówiąc, potraktowałem to jako niezobowiązującą komedię, nie zgłębiając i nie przejmując się specjalnie aspektami fabuły. Może faktycznie, tak jak mówisz, było tam miejsce na silenie się na zapracowanie sobie na łatkę filmu naprawdę ambitnego, niemniej nawet jeżeli tak było, mnie to absolutnie w oglądaniu nie przeszkadzało.

    Pozdrawiam

  • Wstyd sie przyznać, ale po przeczytaniu Twojej wypowiedzi odłożyłem oglądanie Garden State.. na szczęście jakiś czas później przeczytałem recenzję na KMF i film obejrzałem...

    Film jest bardzo dobry, nie dostrzegam w nim ani odrobiny pretensjonalności i na pewno nie jest płytki, jest za to dobrze zrealizowany i zagrany, ma swój klimat

    Twoje ostatnie zdanie miało deprecjonować film czy gimnazjalistów? Jestem już trochę starszy, ale zakładam . że w gimnazjum, jak wszędzie indziej, również można spotkać inteligentnych. wrażliwych ludzi i im szczerze polecam ten film...

    • heh, na całe szczęście jak zabierałem się za ten film nie wiedziałem co to filmweb, nie czytałem recenzji itp , a polecił mi go przyjaciel. zobaczyłem i do dzisiaj jest to jeden z moich faworytów.

      ale poruszyłeś/aś niezły temat, bo zdarza mi sie też czytac recenzje innych na filmwebie i "odkładac" ogladanie danego filmu jak recenzja jest nieprzychylna, ale zrobiłem mały eksperymenet ostatnio i zauważyłem że jesli film ma gdzieś pomiedzy 5,9 a 6,5 to jest z reguły lepszy, czy raczej mnie się bardziej podoba, niz gdy ma 8,0:) i jakoś już się nie sugeruję opiniami bo czasem można stracić mozliwosć obejrzenia na prawdę niezłego filmu..pzdr

  • Hej Agnese, ja również lubię bardzo tą tematykę w filmach. Życie krótko po zakończeniu studiów , ważne decyzje, szukanie swojego miejsca, etc ... Mogłabyś polecić jakieś ciekawe tytuły ? Strasznie ciężko coś samemu wyłapać. Co do samego filmu - bardzo przeciętny jak dla mnie. Ratuje go troche Portman, ale ogólnie jakoś nie wywarł na mnie większego wrażenia. Pozdrowienia :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: