Wieka tajemnica

Uwaga spoilery!
Trudno właściwie powiedzieć coś konkretnego i pewnego o tym filmie. Jest tajemnicą, która do samego końca się nie rozwiązuje - choć to też stanowi o uroku produkcji. Na pierwszy rzut oka to zwykły film o powrocie do domu ojca, o wyprawie na wyspę, o młodych, fabuła toczy się gładko wśród pięknych obrazków i kończy jak przystało na ambitny obraz, dramatycznie. Ale poza tym wszystkim coś jest, coś siedzi w środku i sieje nieokreślone uczucie niepokoju. Tutaj jest jakaś mistyka. No bo jak to jest, że tyle niedopowiedzeń, które aż proszą się o wyjaśnienie, zostaje tam z tyłu za nami i nie możemy z tym nic zrobić? Co było w skrzyni, gdzie był przez te lata ojciec i kim on właściwie jest? Pierwsza scena z jego udziałem pokazuje nam, że jest Chrystusem. Czyli właściwie co, czy wiele cierpiał, czy po prostu zmartwychwstał po 12 latach? Zatem co to za rewers, że mamy martwego Jezusa Mantegny, a on zamiast po trzech dniach zmartwychwstać, po trzech dniach umiera na wyspie? Czym jest ta wyspa? I czy nie jest tak, jak w Emaus, gdy Chrystus ukazuje się uczniom, ale go nie poznają, a potem, kiedy go już poznają, przestają go widzieć? Czemu ta klamra kompozycyjna z wysoką wieżą? O co właściwie chodzi? Na tym etapie gromadzenia życiowej wiedzy, nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania, ani wejść głębiej w symbolikę filmu, ale sam fakt, że jestem świadoma istnienia jej pod powierzchnią przyprawiał mnie o ciarki w czasie seansu. I to lubię w kinie.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: