Przejaskrawiony do bólu.

To był hit lat 90. Teraz niestety urósł do miana klasyka. Przecież ten film jest niewiarygodnie głupi, naiwny i tandetny. Bogaty chłopak zakochuje się w biednej dziewczynie – taki kopciuszek dla dorosłych. I mamy tutaj milionera zakochującego się w prostytutce. Serio? Prostytutce? Jaki milioner potrzebuje do życia na stałe prostytutki? Ale to co jest całkowicie nie do zniesienia to potworne przejaskrawienie postaci. On bogaty ale wcale nie zepsuty (dobry, troskliwy, miły, przystojny, opiekuńczy i zaradny – czy on miał chociaż jedną wadę?). Za to prostytutka to oczywiście kobieta bez szkoły, która zachowuje się jakby ją trzymano latami w oborze z dala od ludzi tak głupia, że nawet nie potrafi zapamiętać do czego służą 3 widelce. Ten film to bajka a nie żadna komedia romantyczna. Fajni byli jedynie pracownicy hotelu na czele z dyrektorem.

16

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o