Zawiedziony....

Poszedłem do kina z wielkimi nadziejami. Wróciłem zawiedziony. Czuję się jakbym zjadł kilogram śledzi w occie i popił gorącą czekoladą. Film początkowo przesłodzony, później zalany kwasem nierealizmu. Gdyby to był kolejny obraz Marvela, z kolejnym superbohaterem The Medicman, może dałbym 8. Dziwię sie tym zachwytom i porównaniom. Mocno zawiodłem się na reżyserze, bo po takich dziełach jak Braveheart, Apocalypto czy Pasja zrobił film mocno odbiegający poziomem, a szkoda bo temat ciekawy. Daję 5 bo pozytywy tylko za przesłanie i świetne sceny batalistyczne.

182
  • Tak, przesłanie i sceny batalistyczne to największy plus tego filmu. Poza tym tak wiele scen w stylu kina przeciętnego, więc niestety potencjał nie do końca wykorzystany. Jednak muzyka, dźwięk całkiem niezłe.

  • Główny bohater to nie fikcyjna postać z kart komiksu, wystarczy wpisać Desmod Doss i poczytać kilka faktów..

    • Znam postać i doceniam jego wyczyny...ale sposób w jaki został tu przedstawiony to komedia...a Braveheart mimo wpadek, o których piszesz to film na dużo wyższym poziomie, nawet nie porównuję.

      • Szkoda że film nie powstał gdy Desmod Doss jeszcze żył,może obraz byłby bardziej prawdziwy...chociaż niekoniecznie znając realia Hollywood.Film zawsze musi być nieco wzbogacony na potrzeby widzów.Taaak,w Ameryce zdarzają się "cuda"...

        • Mnie najbardziej zraziła koncowa scena z granatami...Nie wiem po co ona byla juz nie chodzi o nierealizm ale on zostal ranny zupelnie w innych okolicznosciach

          • Jak to po co? Prosta sprawa. To podkreśliło jakimi Japończycy byli "zwierzętami" - jak to powiedział jeden z żołnierzy kilka scen wcześniej. Dzięki temu przecież w ostatecznej scenie modlitwa mogła podziałać. Szeregowy Doss modli się i Bóg pobłogosławił... mamy sieczkę... z "japońskich zwierząt" - "dzięki Bogu"... Bo przecież japończycy nie mieli rodzin.. nie mieli żon.. dzieci.. nie mieli uczuć... zwykłe ogniwo w teorii ewolucji o spory poziom niżej od amerykańców. Niesamowicie bohaterscy Amerykanie na szczęście dzięki tej modlitwie wygrywają. Wszyscy mogą spokojnie dać 10 gwiazdek czego finałem jest ogólna ocena 8,2. Szok! ludzie! Że tak wysoko oceniacie film nie wnikając ciut głębiej.

            • Doszukiwanie się jakiejkolwiek głębi w tym filmie jest śmieszne i niedorzeczne. Chyba na siłę chcesz usprawiedliwić słaby film Gibsona. Nota wysoka, bo to film dla mas. Wlaśnie takich, ktorych nie potrzebują głębi w filmie.

            • Akurat mentalnosc Japonczykow, w tym wlasnie ich rodzin, tych dzieci i zon niestety nie byla taka jak ci sie wydaje, ze to biedne ofiary wojny. Oni za bardzo wierzyli w to, ze to jest sluszne, ze nalezy sie poswiecici i ze slowo cesarza jest swiete. W tym byli gorsi od zwyklych ludzi Hitlera, ktorzy stali sie gorliwymi przesladowcami. Japonczycy naprawde jakby zostali spuszczeni ze smyczy... Podejrzewam, ze w realaich starc z nimi nie bylo mozliwosci dogadania sie z takim przeciwnikiem. Japonscy cywile mieli blisko do zachowan, ktore potem zamerykanie poznali w Korei czy Wietnamie. Tak, wojna to, jest okrutna, ale nie mozna tylko ofiar miec za ofiary, a walczacych za dobrych czy tylko okrutnych. Tam po prostu wszystko sie wylacza co zna sie z domu, rodza sie potwory lub ludzie, ktorzy po prostu chca przezyc lub wariuja albo koazuje sie, ze to lubia.
              Poczytaj co Japonczycy robili w czasie wojny, o Nankin i pomysl czy naprawde wierzysz po tym w to, ze mieli rodziny, dzieci, byli normalni i tylko walczyli, bo bylo po tej a nie innej stronie. To jednak zupelnie inna mentalnosc.
              W kazdym razie, niezaleznie od tego w tym filmie, wlasnie tej zwierzecosci i okrucienstwa nie widze. Nie wiem jakie byly zalozenia Gibsona, ale paradoksalnie jak dla mnie wylania sie obraz Japonczykow zacieklych wojownikow. Ludzi, ktorzy poswiecaja zycie w imie walki, nie boja sie smierci, walcza jak kiedys walczono wszelkimi mozliwymi sposobami, rzucaja sie masa na przewazajace sily. To raczej ze strony Amerykanow to uwielbienie scen z mitaczem ognia budzi niepokoj... Wypruwanie flakow bagnetami i nozami wydaje sie czystsze w tym momencie jako rodzaj walki... W koncu oni bronili swojej wyspy. Wiadomo, byli tymi zlymi, Okinawa powinna byc zdobyta by zakonczyc pewien etap walk na Pacyfiku, ale nie znajac szerszego aspektu, czy nie wychodzi, ze to Amerykanie sa agresorami? Znam historie, mowie tylko jak to jakos tak widac w tym filmie, ze mozna to inaczej zinterpretowac... Byc moze nie ma potrzeby tlumaczyc tego marykanskiemu widzowi bo maja to w szkolach, tak jak my nie wytlumaczymy im Potopu, okupacji jednej i drugiej, rozbiorow, a Francuzi Joanny...

              • Rozumiem, że znałeś kogoś z tych rodzin i możesz się wypowiedzieć? Że Twoja wypowiedź nie jest jedynie podparta papką jaką Cię wyżywiono?

                "Chłopiec w pasiastej piżamie" pięknie ukazywał ten problem. Z jednej strony ssman, który odpowiada za rzeź w jednym z obozów a z drugiej kochający ojciec i mąż. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że wszyscy Niemcy mieli tak zwichriwaną psychikę jak Hitler?

                I to samo można odnieść do Japończyków. Byli zapatrzeni w swoją władzę? Zapewne tak. Ale to im nie odbiera człowieczeństwa. Desmond Doss też za wszelką cenę musiał iść na wojnę w imię swoich przekonań, prawda? A tak naprawdę gdyby dobrze zrozumiał to czego uczy Biblia to nawet by go tam nie było.

                • Proonuje poczytac troche literatury o tym, a potem probowac mnie obrazac bez powodu. Interesuje sie od lat kultura azjatycka, glownie Chinami i tak, wiem, dla ciebie to pewnie tylko bajki, tak jak dla Amerykanow obozy koncentracyjne w Polsce. Mnie dawno przeszlo zauroczenie jakakolwiek strona konfliktu w IIWS. Nie wiem o co ci chodzi, wszedzie mozesz dotrzec do informacji na temat postawy ludznosci cywilnej na Okinawie wobec Amerykanow, podobnie bylo na Wyspach. Tak, posilkuj sie filmem... Ja posilkuje sie bardziej konkretnymi opracowaniami, polecam Zwykli ludzie Hitlera. Zreszta podobne zjawisko dzialo sie w roznych nacjach, opisywane bylo tez wsrod Polakow w obozach, kiedy rodacy stawali sie dla siebie katami. Aha i jeszcze kesperyment z wiezniami i policjantami, ale to pewnie doskonale znasz i to nie z gilmu jakiegos?
                  Niestety, Japonczycy podczas olupacji Chin, na dlugo, dlugo przed jakakolwiek wojna pokazywali jak tego czlowieczenstwa nie maja. Nie wiem co probujesz udowodnic. Ze ssmanowi to co robil nie odbiera nic czlowieczenstwa, bo jednoczesnie jest kochajacym ojcem? A Hitler byl wegeterianinem, kochal psy, dostal medal na IWS i nie byl tchorzem mimo wszystko, a kraj faktycznie jakos podzwignal z ruiny i nie od poczatku byl wariatem, ktory chcial mordowac na lewo i prawo, a dzis niektorzy widza sens w jego polityce wobec Zydow, gejow i Arabow? Nic nie jest czarne ani biale, ale nie mozesz dopasowywac menatalnosci czlowieka bialego, Europejczyka, do mentalnosci Azjatow, bo po prostu to ty nie wiesz o czym mowisz. Oni nie maja problemow uwazac sie za dlugonosego diabla, czy glupszego od ciebie, po prostu ci tego nie powiedza, a pomysla.
                  To jest kultura ciezko tlumionej agresji i tez niespelnionej ambicji imperium na Pacyfiku, tam nadal jest goraco, jest niezamkniety konflikt o wyspy Senkaku i ostrzenie sobie zebow na Syberie. Tak jak dla ciebie to jest jakis inny, daleki swiat z ich problemami, tak dla nich malo wazne sa problemy Europy w tej chwili.
                  I to nie ja pokazuje ich w filmie jako demony i wierzeta, napisalam tez, ze widze w nich wojownikow i chetnie bym zobaczyla te bitwe o Okinawe z drugiej strony, nie zmieni to jednak faktu, ze wiem jaka jest mentalnosc tej nacji i nie bede dorabiac do nich europejskiego postrzegania jak usilujesz to robic. Poczytaj troche i skonc wierzyc w banaly typu indianie dobrzy, biali zli.

                • Kochany... coś Ci się chyba pozajączkowało. Zupełnie odwróciłeś nagle role. To dla Ciebie coś jest białe i czarne jeśli próbujesz segregować ludzi na grupy. Poza tym mam wrażenie, że albo masz problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego albo wybierasz sobie co chcesz. Nigdzie nie usprawiedliwiałem Hitlera. Napisałem o Niemcach - że nie możesz ich przez tę postać i kilku jego ziomków traktować tak samo. Jak pojedziesz za granicę i usłyszysz o Polakach, że to złodzieje to się pewnie obruszysz.. prawda? Ale dlaczego? Z prostej przyczyny. Bo nie jesteś złodziejem choćby nie wiem jaki procent Twoich krajanów nimi było... (no chyba, że jesteś.. ale wtedy nie trafiłem z przykładem ;) To oczywiście żart (wolę napisać bo widzę, że zbyt szybko się obrażasz).
                  Rzecz w tym, że na ile byś się tomów nie powołał ja mam wśród azjatów wielu znajomych. I po raz kolejny napiszę. Mimo ich nieco dziwnej dla nas mentalności są takimi samymi ludźmi jak my. Tak samo cierpią i płaczą. Odczuwają ból taki sam jak my. Więc przestań mnie odsyłać do książek. Chcesz poznać ludzi - pozbieraj parę PLN i poleć ich poznać. Wtedy zmienisz zdanie.

                • Daj spokój alliss nie gadaj z nim, w dodatku ten bezczelny lewak poucza o tym, co rzekomo mówi Biblia o wojnie. Tragedia...

                • Hitler miał zwichrowaną psychikę?
                  On przecież kochał zwierzęta i był wege...

              • @Allisspl
                Daj spokój, widać, że ten koleś to kretyn. W filmie oczywista rzecz, że widać politykę historyczną, brawo dla Amerykanów. Potrafią zrobić dobry film i jeszcze przemycić swoją wizję historii, efektownie upokarzając na koniec swoich wrogów. A co do japończyków to były dzikie zwierzęta i film nie odbiegał od realiów (vide seppuku i kamikadze). Dlatego broń nuklearna, której użyto nauczyła ich szacunu i nieco spuścili z wysokiego diapazonu, dzięki czemu możliwy był koniec wojny. Azjatycka kultura jest bardzo dzika. W historii - Japonia zapisała się jako najdzikszy kraj Azji. Tyle na ten temat. PLONK

                • No nie gadam, kasuje powiadomienia od niego na mailu. Powiedzialam, co mialam do powiedzenia. Znam klimaty azjatyckie, ludzi stamtad i te kraje jakos tak od 2006. Takze organoleptycznie. Zdania nie zmienie o tym jak nalezy uwazac z odnoszeniem sie do nich, do innych nacji, tak samo jak oni nie zmienia co do nas. Wbrew pozorom, wielu bialego nie widziala i ten durny centropoglondozym o zachodzie, bialych i swiecie jest smieszny. A pierwszy lepszy zwykly Japonczyk, Koreanczyk, Chinczyk smieje sie z bialasow jacy to oni brzydcy i glupi, wystarczy posluchac, o ile rozumie sie co mowia, bo oni oczywiscie uznaja, ze nie i wlasciwie maja racje, w koncu kto by sie tam uczyl najczesciej uzywanych jezykow na swiecie :)
                  Kolega nawet plci nie potrafi zauwazyc, wiec o czym tu z nim rozmawiac?

      • A bo Braveheart był realistyczny...weź nawet nie gadaj :D

    • Nawet prawdziwą historię można opowiedzieć w sposób całkowicie nierealistyczny. Gibsonowi się to udało.

      • o wlasnie, chyba to to. Niby prawdziwa historia, ale pokazana tak, ze wlasicie rownie odbrze mogla powstac w latach 50 z Johnem Waynem i czystym obrazem wojny... Chyba jestem juz zmeczona tymi amerylanskimi obrazami wojny od secesyjne zaczynajac, a na Iraku i Afganie konczac... realistyczne to kino bylo zap ierwszym razem, iedy pokazano flaki, brud, strach, wbojanie bagnetow... A potem kolejny tkai film tak samo... To juz mniej mnie znieczulaly stare produkcje radzieckie, w jakis sposob kazda jest inna, sentymentalna, chociaz tez pelna propagandy, ale nie widowiskowego cyrku rzezni... Pamietam, ze to Gibsonowi zarzucano przy B, ze dostal Oskara za widowiskowa rzeznie i nic wiecej. I wlasciwie kazdy jego film, typu kino historyczno-batalistyczne, tym jest. Epatowanie krwia, smiercia, sposobami zabijania i efektami filmowymi z tym zwiazanymi. Ja wiem, ze nie wypada, ale kurcze smieszylo mnie za kazdym razem jak slychac bylo dzwiek kuli o helm jak dzwonek w jakiejs animce... To chyba bylo przesadzone dzwiekowo. A ten Smitty, toz to pierwowzro Rambo niemal... Da sie obejrzec, ale boli, ze z prawie nieralnej prawdziwej historii zrobiono naprawde nierealna historie... Doss prawdopodobnie normalnie przeszed lszkolenie z karabinem, nie mial zadnej traumy z bratem, wiara i ojcem z pistoletem. Po prostu potem na polu bitwy nie nosil broni i nie zabijal i mial po prostu szczescie, ze dlugo nie oberwal. Gdyby zginal w pierwszej minucie starcia, jak wiekszosx, nie byloby tej historii... Jednoczesnie zastanawia mnie czy nie uratowalby wiecej kolegow, gdyby zabijal japonskich zolnierzy lub gdyby byl w sytuacji, ze ratuje rannego i musi go obronic...
        A tak w ogole byl juz taki film, o zolnierzy wlaczacym w czasie I wojny swiatowej, ze Stewardem. Odmawial zabijania bo klocilo sie to z jego religia. W koncu go jakos przekonano i byl niesmowietym snajperem, zalatwaiajcym Niemcow na "indyka"

    • To akurat jest najgorszy z możliwych argumentów jaki mogłeś podać. Tu nie chodzi o prawdziwe wydarzenia, bo jaki problem jest zrobić średni film na podstawie świetnej historii ? Żaden, na dodatek po jego obejrzeniu ludzie i tak będą się zachwycać, bo przecież "to wydarzyło się naprawdę". Ja natomiast mam wrażenie że twórcy w bardzo nieładny sposób wytarli sobie gęby postacią Desmonda Dossa.

  • Btw. Podajesz jako przykład m.in Braveheart, osobiście bardzo lubię i doceniem ten obraz, jednak nie może on być przykładem majstersztyku - z taką ilością wpadek i baboli montażowych.

  • Landszaftowe barwy Gibson wprowadził prawdopodobnie ( domniemywam ) dla kontrastu wobec ostatnich obrazów wojennych, które nurzają się w szarościach i grafitach. Albo z racji niedużego budżetu poszedł tropem Spielberga z jego Indiana Jones 4. Greenbox i kupa światła, nadaje to trochę odrealniony efekt, aż za soczysty, przez to słodkawy :) Ale film generalnie zgrabnie uszyty, bez zbędnych pierdół, niemrawy początek rekompensuje ultradynamiczna druga połowa filmu.

  • Może ty byłeś na innym filmie...

  • To i tak sporo dales. Dno.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o