Zmarnowany potencjał przez tandeciarza Gibsona.

O ile historia bardzo ciekawa, a bohater jest żywym dowodem na to, że prawdziwe bohaterstwo istnieje, o tyle sam film tam przecukierkowany że aż do porzygania. Amerykańskim patosem jest tutaj nafaszerowane wszystko, a amerykański bohater jest postacią nieskalaną choćby rysą grzechu. Wszyscy ci, którzy początkowo wydawali się aroganccy i niemili, jak wszyscy uronili później łzy wzruszenia i stali się prawi i wzorowi. Nawet Japończyk, któremu dane było poznać naszego bohatera ukazał w swych oczach zrozumienie i szacunek. Ocenę zawyżyłem ze względu na niezłe efekty i sceny batalistyczne, jednak merytorycznie ten film to kilo mułu do porzygania amerykańkim patosem.

7
  • "ckliwy gniot", "kilo mułu do porzygania amerykańskich patosem" - takich fraz można znaleźć wiele na Twoim profilu impotencie emocjonalny. Wracaj do Doktora Strange'a - Twoje kino.

    • Widzę, że brak argumentów skutkuje atakami ad personam. Niegrzeczne, ale cóż, wyżyj się chłopcze. Może kiedyś nabierzesz szacunku do świata i ludzi. Pozdrawiam.

      • Ja po prostu zastanawiam się, jakie musi być życie człowieka, który każdy przejaw podniosłości, romantyzmu krytykuje w ten sposób. Tak jak mówiłem - impotencja emocjonalna, czy to jest coś obraźliwego? Nie sądzę. Radzę się natomiast zastanowić nad tak prostacką krytyką niektórych wartości i dopiero potem mówić o szacunku - lub o jego braku.

        • Bardzo się cieszę chłopcze, że przemawia przez ciebie troska o moje smutne życie. Wydaje mi się jednak, że górę bierze tutaj twoja niestabilność emocjonalna, która nie potrafi zaakceptować tego, że film, który ty uznałeś za rewelacyjny, ja sprowadziłem do poziomu marnych pięciu gwiazdek. Dysfunkcja ta powoduje że bardzo cierpisz, więc atakujesz i obrażasz. To zupełnie normalne zachowanie takich osób, więc tak jak już pisałem wcześniej wyżywaj się chłopcze do woli :) jeśli to tylko przyciesie ci ulgę.

  • Jak w takim razie nazwac film, za ktory Di dostal oskara rok temu? Tak samo, swietna historia, badass i przekijowe filmidlo obrazkowe.

  • Masz absolutną rację. Film jest tak przesłodzony, że próchnicę czuję na całej żuchwie. Kuloodporny pół-anioł zapieprza po całym polu bitwy i ratuje wszystkich bez względu na to co ma urwane. Gdy odbił jeden granat ręką i wykopnął drugi w stronę wroga to myślałem, że spadnę z krzesła za śmiechu.
    Ponad to, z filmu dowiadujemy się, że:
    1. Amerykanie: ci dobzi (nieskalani bohaterzy broniący ojczyzny)
    2. Japończycy: ci źli ("zwierzęta" jak to ich określił jeden z jankesów w filmie).

    Polecam film każdemu miłośnikowi filmów science-fiction.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: