DIALOGI palce lizać!

"- Dlaczego trzeba udawać głupią, żeby znaleźć męża?" - Scarlett O'Hara

17
  • - Scarlett... masz w sobie tyle wdzięku, że to aż wbrew prawu! - Rhett Butler


    - Tak się nie zachowuje dżentelmen! - Scarlett
    - Nie jestem nim. Tak jak ty nie jesteś damą! - Rhett


    - Właśnie zabiłam człowieka. Hmm... Pomyślę o tym jutro. - Scarlett


    - Tere fere - S

  • Zapewniam Cię, że powieść "PzW" jest skarbnicą takowych cytatów :)
    i w wielu miejscach trudno się powstrzymać od śmiechu, najlepsze są oczywiście rozmowy Scarlett i Rhetta, np.:

    Scarlett oburzona chce obrazić Rhetta: "Jest pan... jest pan... no, sama już nie wiem, czym!" :)
    ... i mój ulubiony cytat:

    "Nasi ludzie już nieraz walczyli boso i o głodzie, a odnosili zwycięstwa! I teraz będą walczyli i zwyciężą! Powtarzam panu, że generał Johnston nie ustąpi ani cala! Góry zawsze, od niepamiętnych czasów, były ostoją i fortecą napadanych narodów. Niech pan przypomni sobie choćby... choćby Termopile!
    Scarlett myślała z natężeniem, ale nazwa „Termopile” nic jej nie mówiła.
    - W Termopilach żołnierze polegli do ostatniego czy tak, panie doktorze? - zapytał Rhett, a wargi jego rozchyliły się lekkim śmiechem.
    - Czy chce mnie pan obrazić, młody człowieku?
    - Panie doktorze! Ależ proszę pana! Źle mnie pan zrozumiał! Ośmieliłem się zapytać pana o to, bo nie jestem zbyt mocny w historii starożytnej..."

  • Film ponadczasowy. Nawet miejscami przesadna ckliwos i patos tego nie psują.

    • Och, Scarlett, tak się cieszę, że go zabiłaś! - i mówi to słodka Melanie:-)

      • No właśnie. Była przeslodzona i mdła do bólu nawet w momencie, gdy Scarlett zabiła tamtego oprycha.

        • Wręcz przeciwnie.
          Właśnie dlatego zabrzmiało to tak wspaniale! Bo padło z ust tak słodkiej, niewinnej dziewczyny. Cudownie wypowiedziane, cudownie.

          • Każdy ma prawo do własnego odbioru. Na mnie ta Melania dzialala jak na Scarlett. Jak się jej sluchalo, to niemal jakby ktoś wmusil w czlowieka 2 kg bitej śmietany i na koniec zapytal- a może jeszcze sledzika? Ble.. :-O

            • Zatem polecam filmy:
              "Nie płacz, Charlotto" i "Dziedziczka" z Olivią de Havilland - jest w nich wprost genialna. Upiornie genialna.

              • Nie aktorka przyprawia mnie o mdłości, ale grana przez nią postać.
                I to jest jeden z walorów "Przeminęło z wiatrem". Widz, który się jakoś utożsamia/sympatyzuje ze Scarlett doskonale rozumie jej irytację Melanią. Pomijając aspekt samej zazdrości o ukochanego mężczyznę.
                ,,... Nie chce tu zostawać! Nienawidzę jej i tego dziecka! Ooo... Czemu obiecał am to Ashleyowi!?...''
                I zostaje! Paradoksalnie ta samolubna, lecz autentyczna Scarlett naraża własne życie ratując od śmierci rywalkę, której szczerze nie znosi! Tylko dlatego, że chce być lojalna wobec człowieka, którego kocha. Który, jak się łudzi kocha ją...

                Dlatego tyle sympatii budzi nie pozbawiony wad, lecz będący mężczyzną z krwi i kości Red, który kocha również kobietę z krwi i kości. Nie beznamietną, cacaną damulkę.
                Tu pozwolę sobie dokończyć przytoczony przez Ciebie cytat, bo należy do moich ulubionych z tego filmu.
                ,,- Nie jest pan dżentelmenem!
                - A pani nie jest damą... To komplement! Damy śmiertelnie mnie nudzą..."

                • Alez ona ma przyprawiać o mdłości! Taki jej "urok". Słodycz akceptacji świata bożego :-)

                • No to świetnie się wywiązała. Choć myslalam, ze raczej miała budzić 100% sympatię, swoją postawą bez cienia zarzutu...

                • Dokładnie takie przeciwieństwo bezkompromisowej Scarlett.

                • Scarlett to kobieta z jajem, a zarazem mala dziewczynka - kwintesencja kobiecosci. W literaturze czy kinie. Konia z rzedem kto w zyciu prywatnym chcialby miec taka groteskowa partnerke, ktora sama nie wie czego chce (no dobra, taka cecha pasuje do niemal kazdej znanej mi kobiety:)).
                  Melania moze i jest jak...bita smietana (!), ale kto jej nie lubi smakowac? :D

                • Fakt. Mel to taki klasyczny przykład Southern Lady, od której nie należy zbyt wiele wymagać, typowa żona dla Southern Gentleman, kura domowa, chociaż z drugiej strony potrafiła działać, gdy już nie było innego wyjścia ale zawsze z moralnymi oporami. Natomiast Scarlett , można powiedzieć, to kobieta wyzwolona, na owe czasy. Gdybym miał wybierać między jedną albo drugą na żonę kurcze sam nie wiem. Pół na pół. Przeciwko S. przemawia gotowość do łamania wszelkich zasad (i ich łamanie) , z kolei przeciwko Mel brak zaradności. No ale od wychowanej na plantacji panienki, w myśl zasad Old South zaradności nie wymagano.Miała być tylko zdolna do zarządzania domem i rodzenia potomków tylko nikt nie przewidywał czasów, które nadeszły z wojną secesyjną i wkrótce po niej. Zresztą od zaradności jesteśmy my faceci. Nie twierdzę, że rola kobiety powinna ograniczyć się tylko do roli kura domowej ale... sory to temat niekoniecznie na to forum. W każdym razie z wyborem miałbym problem.

                • Wole cicha i spokojna, a nawet fajtlapowata niz wyszczekana paniusie, ktora ma sie za nie wiadomo kogo ;)

                  Pozdrawiam:)

                • Tylko jest jeden problem; w dzisiejszych czasach niestety łatwiej o wyszczekaną "księżniczkę", w połowie feministkę, która uważa się za nie wiadomo co niż o prawdziwą damę (bez obrazy tych nielicznych). Panie twierdzą, że rycerze czy też gentlemani to w większości gatunek wymarły; no cóż większość dam spotkało to samo. Pozdrawiam wzajemnie.

                • Nie wiem czy mozna tak uogolniac, bo na jakiej podstawie mozna tak sadzic? Neta? Filmu? Znajomych? Ilu sie dobrze zna, zeby poznac prawdziwa nature? Kilkudziesieciu? Coz pewnie masz racje co do tego, ze niegdys podzialy plciowe byly jasne i z tego cos wynikalo. Nie tylko to, ze kobiety nie mialy praw wyborczych i mogly marzyc o karierze zawodowej :)

                • Nie pisałem o wszystkich kobietach ale o sporej części, niestety. Mam już parę latek za sobą i wnioskuję raczej na podstawie własnego doświadczenia. Znałem w swoim życiu kobiety z różnych środowisk od najniższych warstw po te z tzw dobrych domów i z przykrością stwierdzam, że większość z nich to takie właśnie Scarlett, przy czym wiele bez jej, powiedzmy sprytu ale za to z jej bezkompromisowością. Oczywiście znałem też i te dobre sympatyczne dziewczyny ale jednak ta gorsza część przeważała. Dla sprawiedliwości kobiety pewnie mogą to samo powiedzieć o nas. Tak możnaby wymieniać damskie i męskie przywary ale jak już pisałem to nie to forum. Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: