po ćwierćwieczu jeszcze bardziej rozumię

Wchodziłem w dorosłość z tym filmem, jestem przerażony, że po takim czasie na nowo jacyś mali ludzie rozdrapują znowu te rany, Franz po pozytywnej weryfikacji i 26 latach służby dla Policji miałby teraz 1700 emerytury. Opłaca się ufać państwu...

2
  • Jakie rozumie? Poprawna forma to rozumiem.

  • Państwo tylko zmniejsza nieproporcjonalnie duże emerytury, do wysokości podobnej do dobrze zarabiającego nauczyciela. I można sie odwołać, wiem, że jest kilka tysięcy odwołań. Pytanie: dlaczego byli ubecy, ludzie szkoleni do inwigilacji, szantażowania, morderstw, zacierania śladów - maja mieć wyższe emerytury? Dlaczego gwarancji wyższych emerytur, takiej straszliwej niesprawiedliwości wobec ofiar działań ubeków dopuściło się państwo rządzone przez ówczesnych realizatorów umów Okrągłego Stołu? I proszę sobie uprzytomnić, że film idealizuje pewne postacie, proszę przypomniec sobie, że byli ubecy inwigilowali prawicę za rządów Suchockiej - to słynna sprawa "szafy Lesiaka". Powrócili nieznani sprawcy" - ktoś np.odkręcił koła samochodu braci Kaczyńskich, byli oni wtedy regularnie inwigilowani - sprawa poszła do sądu.

  • W dodatku weryfikowałyby go ponownie dawne komuchy, które teraz udają prawicę i służą klechom :)

    • "Czasy się zmieniają, a pan dalej w komisjach"...

      • Bo to film ponadczasowy i takie same teksty. "Psy" to był ponad ćwierć wieku temu szok, bo w Polsce takiego kina się nie robiło (a i na świecie nie było go jeszcze wtedy zbyt wiele), Pasikowski tym filmem odjechał reszcie polskich filmowców na długie lata.

        • Jasne, nie ma wątpliwości - ale wiesz, tu akurat chodziło mi o coś innego. Jestem z tego pokolenia, gdzie nieznajomość całej listy dialogowej "Psów" skazywała na towarzyski obciach (kurde, nawet dziś sporymi kawałkami tekstu potrafię polecieć z pamięci) i wtedy faktycznie patrzyło się na ten film jako na istotną nową jakość w polskim kinie, ale w całej tej zamocie po 1989 roku uznawaliśmy, że jednak Pasikowski trochę przeszarżował z obrazem esbecji, która jest pierwszym beneficjentem wolnorynkowych przemian w Polsce, że trochę to na użytek filmu podrasował. Dziś się okazuje, że jednak miał rację i że ta "najlepiej zorganizowana mafia na świecie" naprawdę elegancko dała sobie radę, że takich gnojów jak filmowy Wencel było na pęczki - dlatego kiedy teraz odświeżyłem sobie "Psy", na co innego zwracam uwagę, poraża mnie dalekosiężność diagnoz Pasikowskiego. Naprawdę, nie łapię się na spiskowe teorie dziejów, staram się nikogo nie oskarżać o zdradę, oportunizm, naiwność - ale jak się popatrzy choćby na takiego Piotrowicza, to aż się ciśnie na usta właśnie ta kwestia Franza: że choćby się czasy nie wiadomo jak zmieniły, to ta czy inna menda zawsze się na jakąś rozdającą karty komisję załapie...

          • Ba... Ja tu nawet na profilu "Psów" kiedyś temat założyłem z owym cytatem - właśnie temu i podobnym żałosnym typkom dedykowanym.
            Bo widząc coraz bardziej odpychającą rzeczywistość "dobrej zmiany" wciąż mi się przypominają te słowa Franza o komisjach.

            A co do esbeków, jako pierwszych beneficjentów transformacji - czy oni aby jedyni?
            Ilu ich dawnych przeciwników z opozycji utuczyło się na tej przemianie w sposób urągający zwykłym obywatelom?
            Jak w ćwierć wieku obrósł we władzę, mamonę i przywileje kościół, który już nie wie, ile brać i wciąż krzyczy: "Mało!"?... A głupi jak cep lud te żądania bezustannie spełnia, jednocześnie narzekając, że bida?... :) Czy w Europie znajdzie się drugi naród, który pozwala sobie zakładać na łeb chomąto i jeszcze za to płaci, choć mu zawsze źle - bo mało pieniędzy w portfelu?

            Upadek komuny wielu uczciwych ludzi szybko pozbawił złudzeń - bo zobaczyli, że świat nie dzieli się na czerwonych i resztę, że nie tylko po tej czerwonej stronie barykady była kupa zwykłych szuj.

            • Czyli znów można odpowiedzieć cytatem, tym razem jednym ze słynniejszych, nie? "Na pohybel czarnym i czerwonym... Na pohybel wszystkim..."

              Zgadzam się oczywiście, że nie jedynie dawna nomenklatura się uwłaszczyła (jak to się gładko nazywało). Chodzi raczej o to, że jakoś to szczególnie kole w oczy. Można zaryzykować takie rozumowanie, że konfitury z transformacji i opozycjonistom (którzy jakoś tam tę niby komunę obalili), i Kościołowi (bo powiedzmy, że cokolwiek jednak był z PRL-u szykanowany, oczywiście bez mitomańskiej przesady, ale jednak, no i po 1945 roku w sumie bywał ostatnią przestrzenią wolnej wymiany myśli) należały - nie mówię, że aż tak, ale jestem w stanie odtworzyć takie rozumowanie. Ale byli włodarze, a zwłaszcza esbecja, goły aparat pozaprawnego często terroru? Przecież to ich miało wymieść na śmietnik historii!... Dlatego właśnie część tych moich znajomych o kilka lat starszych, którzy jeszcze załapali się za ganianie z opozycyjnymi ulotkami w szkolnych plecakach, jest dzisiaj tak zgorzkniała i zawiedziona: mniej ich boli Rydzyk i Michnik, ale Piotrowicz - owszem, nawet bardzo.

              • 1. Tylko ciekawe, dlaczego ich boli akurat Michnik (nie ideał - ale tych nie ma), który - owszem - jako szczawik bawił się w komunistę, ale kiedy zobaczył, co to jest odwrócił front, za co sporo oberwał i kupę lat przesiedział w komuszym mamrze (mało tego - nawet odmawiał uwolnienia w zamian za zgniłe kompromisy).
                Właśnie po to, by każdy mógł mówić/pisać co chce. Dlaczego ich boli akurat on, a nie ci, którzy wówczas nie mieli jaj, by się za nim wstawić, a wręcz byli pieszczochami systemu - choć dziś mają się za wielkich opozycjonistów z tamtych lat. "Dziwnym" trafem to ci sami, którzy dziś chcieliby go zetrzeć z powierzchni ziemi.


                2. "Zgadzam się oczywiście, że nie jedynie dawna nomenklatura się uwłaszczyła (jak to się gładko nazywało). Chodzi raczej o to, że jakoś to szczególnie kole w oczy."

                Mnie jakoś bardziej kole, że pouwłaszczali się ci, którzy mieli po 89 stworzyć nową, uczciwą Polskę "chrześcijańskich wartości".
                Może dlatego, że dojąc ile wlezie do tej pory pozują na autorytety i hałaśliwie pouczają ludzi jak należy żyć - czego dawna nomenklatura przynajmniej nie robi.

                Tak, komuchy oddały władzę za przywileje. Trzeba pamiętać, że oddały ją bezkrwawo - a to były czasy, w których nikt jeszcze nie wiedział czym to się skończy. Polska była pierwsza, nie było pewności, że Wielki Brat i "sojusznicy" nie wpadną tu na czołgach, by "przywracać ład".
                Trzeba o tym pamiętać, skoro nie mogą/nie chcą pamiętać dzisiejsi krytykujący transformację prawicowi "bohaterzy", którzy wtedy robili w gacie (ze strachu, lub z powodu wieku), albo i sami jeszcze nie wiedzieli, po której stronie są. Albo i sami na takiej transformacji sami skorzystali najwięcej... :)

                3. Co do KK - dla niego największą szykaną było odsunięcie od władzy, przy której był od wieków, co jakoś nie skutkowało ogólnym dostatkiem i wysokim cywilizacyjnym poziomem polskiego ludu, zwłaszcza w porównaniu z krajami i zachodnimi (to naprawdę wstyd, że np. pańszczyznę na polskich ziemiach znieśli zaborcy... Kościół o położenie kres tej formie niewolnictwa współobywateli jakoś specjalnie nie walczył). Owszem, duchownych opozycjonistów prześladowano - ale czy bardziej, niż opozycjonistów świeckich?
                Pozostałym na pewno nie było źle, sam na lokalnym gruncie pamiętam niezłą komitywę księdza z sekretarzem partii :), a i wyznaczanie do roboty na księżych włościach się za komuny zdarzało.

              • PS. Sorry za literówki i zdublowane wyrazy wynikłe z szybkiego pisania i konieczności dzielenia uwagi :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: