Tarantino

Tarantino to taki koleś, który mógłby zrobić film o Goździkowej robiącej pomidorową na obiad. Przychodzi do niej sąsiadka i zaczyna jej doradzać jak robić tą pomidorową. Goździkowa nie słucha jej porad, dochodzi do kłótni. Panie wyjmują kałasze i zaczynają się ostrzeliwać demolując przy tym cały dom i okolicę. Biorąc zakładników itp. ... I byłby to film wybitny albo i genialny.

A wiecie dlaczego? Bo treść nie odgrywa tu żadnej większej roli, liczy się forma, zabawa formą. Tarantino jak nikt czuję formę i bawi się nią. Praca kamery, ujęcia, montaż, dobór aktorów, dialogi (nawet jeśli często oparte o pustosłowie), oświetlenie, scenografia, wreszcie klimat, atmosfera - to wszystko składa się na ową Tarantinową formę.

Krótko mówiąc: pan Quentin to król kina w jego postmodernistycznym wydaniu. Nie znajdziemy tu może egzystencjalnych dylematów, ale znajdziemy absolutnie fantastyczny ,,obrazek", który bawi i uzależnia.
Geniusz.

106

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: