TO CZYSTE PORNO

co 15 minut, sceny sexu nieudawane ,do wyboru do koloru, przekrój prawie wszystkich pozycji seksualnych, plus minetki, lodziki,koniki ///

  • Na pewno nie jest to "czyste porno", a to chociażby z tego powodu, że ma fabułę. :) Filmy porno takowej nie posiadają.
    Sceny seksu rzeczywiście są bardzo "soczyste" i jest ich dużo, ale tak przecież jest też w życiu - seks odgrywa jedną z najważniejszych ról, bo bez niego zniknęlibyśmy jako gatunek.

  • Ale po co ta pruderia ? W "Q" nie ma nawet połowy pozycji, a ze macanki, minety i fellatio ... erotyka i troche wyuzdania, szalonych pomyslow niezobowiazanych do niczego ludzi i tym rozni sie od porno, ze na szczescie nie wszystkie sceny z seksem sa udawane. To zle ? Jestesmy dorosli, jak cos nie odpowiada wystarczy nacisnac guzik i wylaczyc lub strzalke i przesunac.

  • cieszę się czytając głosy rozsądku. dziwi mnie poklask dla pornosa ukrytego pod etykietą dramatu.

  • hmm myslę że ktoś kto widzi w tym filmie tylko porno musi patrzeć bardzo płytko...
    Dla mnie to opowieść o swiecie mężczyzn i kobiet, o tym jak te światy się przenikają, żyją ze sobą ale często bardziej- koło siebie, o wzajemnym niezrozumieniu, o niemożności zaspokojenia swoich wzajemnych potrzeb (ostatecznie chyba tylko dwum kobietą to dobrze wychodzi ;p )
    Myślę, że warto spojrzeć też na psychologiczny aspekt a nie tylko seks dla seksu, pozdrawiam

    • romantyczka z Ciebie ;)) nie taka płytka istotka jak ja , heheheheh

    • Kinga_20 zgadzam się w 100%. Problemy z zaspokajaniem potrzeb i zazdrością nie są błahe a seksuologowie nie zostali wymyśleni bez powodu. Ponadto uważam, że seks jest całkiem dobrym materiałem do wykorzystania w filmie - ma w sobie wielkie pokłady emocji i uczuć nawet jeśli się to tylko ogląda... ;)

    • Psychologiczny aspekt w tym filmie jest tak samo sflaczały, jak i te sceny seksu.

      Cechy pornograficzne utworu nie wykluczają istnienia fabuły. Masz opowieść podkręconą odważnymi scenami. Nie pierwszy film w tej konwencji, ale słaby. Pornstory, porndrama.

      Lista filmów "fabularnych" zawierających "unsimulated sex scenes" jest dosyć krótka, więc na pewno jeszcze usłyszymy o kolejnych prorokach przekraczających granice obyczajowości i godności w imię transgresji, wybitnej sztuki albo Lenina.

      • itifonhoum12 -zgadzam się z Tobą w 100%,,dorabianie ideologii do tego shitu to juz za dużo

      • nie wiem co to do tego Lenin ma, mam wrażenie, że uważasz pornografię za szczyt "lewicowości".

        • rzeczywiście nie wiesz

          • gratuluję ciętych odzywek, pewnie się rozpływasz nad własną błyskotliwością... co nie zmienia faktu że prawicowa propaganda, którą okraszasz swoje komentarze jedynie umniejsza ich wartość (z większością twoich spostrzeżeń dotyczących Q akurat się zgadzam, z ideologią nie)

            • Nie, nie rozpływam się. Odpowiedź otrzymałeś w takim stylu, jak Twoja poprzednia.
              Wypraszam sobie "prawicową propagandę". Daleko mi do skrajności, a tym bardziej do tej prawej.

              Lenin jest zaczepką do dyskusji na temat kondycji dzisiejszego świata, wszak bolszewicy początkowo propagowali "nową moralność" w podobny sposób (właściwie zdaje się, że ten proces trwa).
              Owszem, z premedytacją wsadzam kij w mrowisko pisząc o Q jako "narzędziu", ale jak widać niewielu chce podyskutować na temat motywacji łamania barier seksualności (czy intymności) we współczesnym kinie. Wg mnie takie zabiegi mają charakter destrukcyjny, podważają sens miłości i trwałości związku. Ulepiłem hipotezę na temat wpływu na społeczną podświadomość za pomocą "promowania" nowych wzorców postępowań, tu: powszechnie akceptowalną, bezwstydną, pozbawioną uczucia, o charakterze zwierzęco-mechanicznym seksualną aktywność ludzi. Widać ten trend właśnie we współczesnym kinie.

              Nie jestem przeciwnikiem pornografii, ale przeciw przenikaniu obrazów/scen pornograficznych do filmów spoza branży oddzielanej dotychczas grubą greską. Też dlatego ryzykuję stwierdzenie, że "Q" jest narzędziem służącym do tego celu.
              A co dalej zrobi "władza" z nami, to się dopiero okaże ;)

              • dlatego napisałam, że "mam wrażenie" przed "uważasz", ponieważ nie byłam pewna czy właściwie zrozumiałam Twoje intencje, jakbyś rozwinął ten wątek tak jak w tym poście zamiast wytykać mi brak wiedzy to obyło by się bez uszczypliwości z mojej strony. W sumie to w 90% zgadzam się tym co napisałeś, choć nie jestem aż tak krytyczna w stosunku do tego obrazu... nawet mnie zaintrygował, dostrzegłam, że miał potencjał, który został zupełnie zmarnowany przez reżysera i wybór obsady (nawet osobny wątek zrobiłam), nie wiem tylko czy w nowej moralności, łamania granic czy po prostu w imię rozgłosu.

                • Bardzo sceptycznie podszedłem do tego filmu, po obejrzeniu 9 Song, które jest fatalne. Chce oglądać film, nie porno, gdybym chciał porno wszedłbym na stronę porno. Moje podejście było takie, gdyż film przesiąknięty jest nagością i sexem. Myślałem, że będzie to kolejny porno-kicz. Pomyliłem się jednak..film ku mojemu zdziwieniu był dobry. Jak na swój gatunek nawet bardzo dobry. Oglądałem kilka podobnych produkcji..ale ta jest zdecydowanie najlepsza..świetne zdjęcia..spoko muzyka. Pięknie kobiety..nie jest to dramat z górnej półki..ale film zasługuje na pochwałę. Świetna gra Revy..Jak najbardziej POLECAM;)

                • Zgodzę się, że najjaśniejszym punktem filmu jest gra (i wdzięki) Revy, co do reszty nie podchodzę tak entuzjastycznie :)

                • Mógłbyś napisać coś więcej o świetnej grze aktorskiej?

                • To mamy wyjaśnione odzywki. Rozejm?

                  > Nie wiem tylko czy w nowej moralności, łamania granic czy po prostu w imię rozgłosu.

                  I nad tym można się zastanowić. W moim przekonaniu nie widzę istotnego uzasadnienia dla takiego środka ekspresji w filmie nie będącym mocnym erotykiem, soft czy hard porno.

                  Do niedawna nie było większego problemu - reżyserzy, aktorzy, cała branża porno działali na swoim poletku. A teraz mamy świadectwo upadku szacunku do samych siebie, zarówno u tych amatarów grających u Bouhnika czy Winterbottoma, jak i u młodych odbiorców (cytuję, nieco niedokładnie: "to jest właśnie nowa sztuka[..]zwal sobie na tej scenie"). Mam nadzieję, że to był klasyczny troll, a nie rzeczywisty głos młodzieży :)

              • a propos zaczepki do dyskusji na temat kondycji tego swiata, to obawiam się że byłaby ona zbyt długa i burzliwa jak na warunki tego forum ;) dodam tylko, że zmarnowany potencjał tego filmu (o czym już pisłam), to właśnie możliwość ciekawego przedstawienia aktualnej "kondycji", niezależnie czy się ją akceptuje czy nie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: