Dla mnie znakomity

Czytałem ksiazke i ogladałem jeszcze stara wersje i obie sa dobre.Wspaniała muzyka,kostiumy,scenografia itp.

8
  • Masz rację. Do tego dodać pięknych odtwórców głównych ról. 10/10

  • Właśnie nie wszystkim podoba się ten film..a mi bardzo przypadł do gustu :)
    Dobra obsada ,świetne sceny...super film!:D
    Jest w nim coś co mnie urzeka!:D

  • użytkownik usunięty

    Tylko rażą te wyćwiczone głosy w scenie Ostrianum - ten chór w tle brzmi zbyt profesjonalnie.

  • Mnie również bardzo podobała się ta ekranizacja...dobrze oddany duch powieści, widać że Kawalerowicz ją czytał . Jedna z najlepszych adaptacji powieści na Świecie a na pewno jedna z nieliczny dobrych adaptacji powieści ( ogólnie ) w Polsce...Scenografia, muzyka, zgodność z powieścią, wszystko było bardzo dobre...Jedynie mam pewne zastrzeżenia do obsady...:
    Pan Bogusław Linda jako Petroniusz??? Arbiter elegantiae??? Rozumiem, że chodziło o mocne nazwisko...ale j patrząc na niego w filmie, nawet takiego wymuskanego i ubranego w togę miałam ciągle wrażenie że nagle gdzieś z pośród fałd szaty wyciągnie giwerę przyłoży ją Neronowi do głowy i powie: "W imię zasad Skur..synu, za spalenie Rzymu " ;). Moim skromnym zdaniem zdecydowanie lepszy byłby pan Karol Strasburger on wygląda i zachowuje się jak ucieleśnienie Petroniusza.. No i pani Magdalena Mielcarz nie powiem jest piękna ale jest też bardzo silna sprawia wrażenie zimnej i bezdusznej bardziej Wamp niż niewinna dziewczyna...Bardziej widziałabym tu Alicje Bachledę Curuś, ale to tylko moje zdanie :) Jeśli chodzi o resztę to pan Deląg po prostu jest Winnicjuszem takim jakim opisał go Sienkiewicz i zewnętrznie i wewnętrznie no I oklaski dla pana Michała bajora w/g mnie najlepszy Neron na tak wysokim poziomie jak Klaus Maria Brandauer ..
    Pozdrawiam wszystkich :)

    • Zgadzam się znów z opinią, Pan Petroniusz będąc świadkiem rzezi chrześcijan spojrzał na Nerona i rzekł "Co ty wiesz o zabijaniu? Ty stara dupa jesteś..."
      :D
      Neron genialny, świetna kreacja Michała Bajora!
      Moim zdaniem jeden z lepszych zdecydowanie Polskich filmów, i dziwi mnie tak piorunująco niska ocena. Zastanawiam się (wiem, że to są dwa kompletnie różne filmy i właściwie nie powinno się ich porównywać, ale nie mogę się powstrzymać.) dlaczego (moim zdaniem, nie musicie się zgadzać) głupkowaty film taki jak Kac Vegas ma wyższą ocenę, niż ta wersja Quo Vadis...

      • Przepraszam, ale czytam i oczom nie wierzę - czy my oglądaliśmy te same filmy? "Quo Vadis", które ja widziałem ciężko nawet nazwać filmem... Momentami czułem się jakbym oglądał jakąś amatorską wprawkę, a nie superprodukcję za grube miliony w reżyserii doświadczonego i uznanego twórcy. Film jest po prostu bublem. Skręcony nieudolnie, bez jakiejkolwiek dramaturgii, bez polotu, bez krztyny rozmachu, która powinna być obowiązkiem w przypadku takiego dzieła. Zlepek nudnych, kiepsko wyreżyserowanych scen. Przecież pod względem realizacji ten film bardziej przypominał teatr telewizji - zero dynamizmu (kamera stojąca w miejscu i rejestrująca drętwe gadki bohaterów), sceny masowe kręcone z jakąś garstką statystów w bliskich planach, scenografia to kpina (te rozpadające się kartony podczas pożaru Rzymu...). Gdzie tu widać te prawie 20 mln USD utopionych w tym filmie? Idąc dalej: bohaterowie już w samym scenariuszu zostali karykaturalnie przedstawieni, a żenujące aktorstwo dopełniło reszty. Czy wy serio potraficie wskazać w tym filmie choć jedną naprawdę dobrą rolę? Deląg i Mielcarz to drewno na miarę Mroczków, Bajor w roli Nerona to zwyczajny błazen, nawet uznane nazwiska nie uratowały sytuacji - Linda wyraźnie nie wczuł się w klimat i niezbyt się przyłożył, a Trela i Majchrzak nie poradzili sobie ze swoimi przerysowanymi bohaterami.
        Ogółem - jedna z największych kompromitacji w dziejach polskiego kina.

        • Sądzę, że Twoja ocena jest jednak zbyt surowa i mocno zaniżona. Według mnie aktorzy odtwarzający role w tym filmie są przynajmniej dobrzy, a zaznaczyłabym, że świetne są kreacje panów :Pieczki i Treli. Obsadzenie Bogusława Lindy w roli Petroniusza dość ryzykowne, jednak jak dla mnie wypadł całkiem nieźle. Rzeczywiście - scenografia ,delikatnie mówiąc, nie zachwyca , twórcy filmu poszli tu "na łatwiznę " i efekt był marny. Jednak zupełnie nie mogę zgodzić się z brakiem dramatyzmu, bo widoczne jest cierpienie, ból , strach oraz wewnętrzne rozterki bohaterów. Moja ocena to 7. Pozdrawiam.

          • Cóż, Twoje prawo. Ja osobiście nie potrafię wskazać tu ani jednego jasnego punktu. Nie widziałem na twarzach bohaterów żadnych wspomnianych przez Ciebie emocji. Ligia i Winicjusz to chodzące i gadające kołki, a drugoplanowe postacie są okropnie przerysowane i przez to nieprawdziwe. Każdy gra na jedną charakterystyczną nutę - Bajor świra, Majchrzak wrednego skur...ela, Pieczka świętego etc. I nie mogę wybaczyć twórcom, że w produkcji za blisko 80 mln złotych jeśli mnie pamięć nie myli, w ogóle tych pieniędzy nie widać. Przecież to powinno być widowisko pełną gębą, a dostaliśmy badziew, który tylko udaje wysokobudżetową produkcję.

            • To fakt, że widowiskowość nie należy do zalet filmu, nie mogę się jednak zgodzić z tym, że postacie powinny być przedstawione w jakiś inny sposób niż zostały ukazane ( zagrane). Neron to przecież pokręcony świr jakich mało , okrutnik i głupiec ulegający manipulacji osób bardziej od niego przebiegłych (niestety posiadający ogromną władzę). Tygellin to po prostu wredny , niezbyt lotny skur...el , który zrobi wszystko, aby przypodobać się swemu władcy i przy okazji mieć pełne jego zaufanie. A apostoł Piotr ostatecznie został świętym, więc kogo miał zagrać pan Pieczka, jeśli nie świętego? Najbarwniejsza postać to wg mnie Chilon, ale nie odniosłam wrażenia, że jest przesadnie przerysowany, podobał mi się w wykonaniu Jerzego Treli. Jedynie Ligia i Winicjusz - może nie "gadające kołki ", ale postacie zagrane poprawnie, trochę jednak wymagające dopracowania.

              • Ale to byli przede wszystkim ludzie z krwi i kości. Tymczasem w "Quo Vadis" oni są płascy jak naleśniki. Wiem, że Szymon Piotr został świętym, ale czy to znaczy, że cały czas przemawiał w religijnym uniesieniu? Sorry, ale to co zaprezentował pan Pieczka było sztuczne. To samo z Neronem - pomijam już, że nie był postacią tak jednoznacznie negatywną jak przedstawił go Sienkiewicz, ale szaleńca można zagrać w sposób bardziej wyważony i mniej dosłowny niż uczynił to Bajor. Zupełnie jakby jedyne wskazówki, jakie reżyser dał swoim aktorom brzmiały: "graj świra" itp. Wiem, że są to postacie drugoplanowe, ale nie musiały być aż tak boleśnie uproszczone. W końcu czasu ekranowego każdy dostał dość, by coś ciekawego pokazać, a mam wrażenie, że nikt się specjalnie nie wysilił. Może faktycznie Trela zaprezentował się lepiej, choć szczerze mówiąc jego Chilona również zapamiętałem jako trochę przerysowanego. Może po ponownym obejrzeniu zmieniłbym zdanie, ale nie wiem czy chce mi się ponownie męczyć na tym filmie...

                • Oczywiście masz wiele racji pisząc, że święty zanim został świętym był człowiekiem z krwi i kości i nie zawsze przemawiał w religijnym uniesieniu. To byłoby nie do wytrzymania! Inni ludzie ześwirowaliby przy takim osobniku. Zwróć jednak uwagę, że film zrealizowano w oparciu o powieść , a w niej Sienkiewicz ogromnie wyidealizował postać Piotra, tak dla kontrastu , przeciwstawiając postaci Nerona. Wyobrażam sobie, że również i Neron nie w każdej sytuacji był świrem, ale ja nie dostrzegłam jakichś pozytywnych jego cech ( m.in. po lekturze książek Roberta Gravesa), no chyba tylko tyle, że w rzeczywistości naprawdę był utalentowany - jako poeta i aktor.
                  Dodam jeszcze, że " Quo vadis" nie należy do moich ulubionych filmów, dlatego nie będę zapewniać o jego wyjątkowości, chcę zaznaczyć jednak, że takie właśnie postacie stworzył Sienkiewicz - chyba, że oceniasz to jakoś inaczej.
                  P.S. Super awatar. Pozdrawiam

                • No właśnie, a pan Pieczka gra świętego z obrazka, który nieustannie wygłasza kazania zamiast mówić normalnie jak człowiek. Wiem, że film jest oparty o powieść, a ta miała konkretny wydźwięk ale robiąc adaptację filmową trzeba brać to pod uwagę i starać się pewne rzeczy przełożyć na język filmu i dopasować do bardziej współczesnej poetyki.
                  Co do Nerona to jego ocenę utrudnia fakt, że większość tekstów źródłowych na jego temat wyszła z kręgów arystokracji senatorskiej, generalnie wrogiej władcom z dynastii julijsko-klaudyjskiej, a dodatkowo w tradycji chrześcijańskiej jest bardzo negatywnie przedstawiany z racji prześladowań. Jego obraz zdeprawowanego psychopaty jest mocno wypaczony. Ja postrzegam go jako postać tragiczną, wepchniętą w rolę władcy przez zaborczą matkę i przez otoczenie. W rolę, której nie chciał, do której się nie nadawał i która w końcu go przerosła. I jest to chyba ciekawsza wizja niż szalony błazen w interpretacji Bajora. Znów - wiem, że tutaj podstawą była książka, w której Sienkiewicz zmieszał Nerona z błotem, ale nie oznacza to, że tekstu trzeba się niewolniczo trzymać. Przy wszystkich swych walorach powieść prezentuje bardzo uproszczony, czarno-biały obraz świata i szkoda, że ekranizacja nie pokusiła się o dodanie paru odcieni szarości.
                  Ad. PS - Dzięki ;)

                • No tak- Neron ( ten prawdziwy, nie książkowy czy filmowy) i jego matka Agrypina, która wzorem matki i żony nie była (tak nawiasem mówiąc) to właściwie temat - rzeka. Środowisko, w którym dorastał Neron na pewno nie sprzyjało ukształtowaniu jego charakteru. Późniejsza rywalizacja z senatem i nieprzychylność arystokracji miała niezaprzeczalnie negatywny wpływ na ,jak dziś byśmy to ujęli, jego wizerunek. Nie zmienia to jednak faktu, że nie był przecież niewinną sierotką zlecając zamordowanie matki ( choćby nie wiem jak zaborczej) i pierwszej żony - Oktawii (córki poprzedniego cesarza Klaudiusza) , konfiskując majątki , wydając wyroki śmierci na niewygodnych arystokratów, prześladując chrześcijan. Te czyny w oczywisty sposób pozwalają uznać go za tyrana, który maksymalnie wykorzystywał atut sprawowania władzy ( dla własnych , często niedorzecznych pomysłów).

                • Ależ ja wcale nie twierdzę, że był niewinną sierotką. Twierdzę tyko, że obraz tej postaci, jaki utrwalił się w świadomości za sprawą przekazów starożytnych i tradycji chrześcijańskiej jest mocno uproszczony. Oczywiście Neron miał na sumieniu prześladowania, morderstwa senatorów, konfiskaty itp. Szkopuł w tym, że dokładnie to samo czyniło wielu władców Rzymu, którym jakoś historia łatki krwawego potwora nie przypięła.
                  Zapomina się, że Neron nie prześladował właściwie chrześcijan z pobudek ideologicznych, posłużyli oni do roli kozła ofiarnego po pożarze Rzymu, co zresztą odbyło się prawdopodobnie z inspiracji żony cesarza. Tymczasem z przekonania i na dużo większą skalę tępili chrześcijan m.in. Marek Aureliusz powszechnie uznawany za ideał dobrego władcy, czy równie pozytywnie oceniany przez historię Dioklecjan oraz paru innych.
                  Spiski na życie cesarzy miały miejsce i wcześniej i później i naturalną reakcją na nie były czystki w środowisku senatorów, które zwykle za nimi stało.
                  Neron nie był żądnym krwi okrutnikiem - wręcz przeciwnie. Nie lubił krwawych walk gladiatorów, na organizowanych przez siebie igrzyskach wolał podziwiać popisy recytatorskie i muzyczne oraz wyścigi rydwanów.
                  Neron zdziałał również parę pozytywnych rzeczy - wyzwolenie miast greckich, szeroko zakrojona pomoc dla ludności Rzymu po pożarze oraz stworzenie nowego planu zabudowy miasta mającego zapobiegać takim katastrofom w przyszłości (samo to wskazuje, że opowieści o cesarzu jako inspiratorze podpalenia można włożyć między bajki), ulgi w polityce podatkowej dla niższych klas, rozdawnictwo żywności itp. Ogółem cesarz był dobrze wspominany przez prostych ludzi, do tego stopnia, że jeszcze długi czas jego śmierci wierzono, że żyje i kiedyś powróci.

                • Wiem, że stary post, ale napiszę jedną małą uwagę.

                  Neron na pewno był inny niż został przedstawiony w filmie "Quo Vadis", ale de facto film jest przecież adaptacją powieści Henryka Sienkiewicza, więc cesarz nie mógł być przedstawiony inaczej niż w książkowym pierwowzorze. Generalnie Sienkiewicz był wybitnym pisarzem (i to nie tylko według mojej opinii), ale również dużo fantazjował. Trylogii również nie można traktować jako źródła historycznego - jest w niej dużo fikcji literackiej. Ale idąc takim tokiem rozumowania, to czy przekreśla to inne zalety filmu, np. ciekawą fabułę ? :-)

                • Słuszna uwaga co do Pieczki jako Sw.Piotra

        • A mnie sie wlasnie Trela podobal. Z tym,ze jeden aktor filmu nie uratuje...

        • w 100 % się zgadzam z każdym zdaniem tej opiniii.......dno totalne



        • w 100 % się zgadzam z każdym zdaniem tej opiniii.......dno totalne

      • Wersja z 1951 troche lepsza

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: