Dlaczego nie rozumiem?

Być może zbyt słabo wytężałam wszystkie swoje zmysły, całą siebie by zrozumieć, by ujrzec, by połączyć, by odnaleźć i poczuć, sens przesłanie, głębie.
Być może zbyt wiele wokół mnie latało komarów i na zbyt wiele sekund oderwałam wzrok od ekranu telewizora.

Być może o to w tym chodzi. Chociaż nie. Nie wierzę, że tego nie można zrozumieć, że coś tam jest po nic. Albo tylko po to by szokować, by być -niezrozumiałym.

Ale ja nie umiem. Przykro mi strasznie że nie umiem, ale mam nadzieję, że kiedyś dorosnę by umieć.
Bo nie widziałam, nie słyszałam i nie czułam nic prócz obecnego nierozumienia.
Może nawet i chciałabym cofnąć. Chciałabym jeszcze raz. Może ktoś mi powie.

Bo on ją spotkał. On się zakochał.
Nikt nikogo nie znał, jeśli się spotykali to o tym zapominali. Mieszkanie zginęło. Świat zniknął.
Ktoś pisał książkę. Ta książka była ważna. Istotna?

Tam miała być miłość. Nie widziałam.
Miało zaboleć.
Zabolało? Jeśli gryzie mnie? Jeśli widzę jak ciągnie się ten film za mną z miliardem innych tajemniczych, niewyjaśnionych, niedopowiedzianych spraw?

Dlaczego jego świat zniknął? Dlaczego ona za nim szła a kiedy się odwrócił zniknęła? Ta scena mi się spodobała najbardziej.
Dlaczego sie nie pamiętali? Kim oni byli? Co to było?
O co chodziło?
Dlaczego nie rozumiem?

Dlaczego zdaje mi się, że.. -nie, już nie wiem co mi się nawet zdaje.

  • utozsamiam sie z Toba, czuje dokladnie to samo. Nie znalazlam puenty filmu,czulam,ze jest trudny,ale wydawal sie bezsensowny,moze moj mozdzek nie jest na tyle wyksztalcony,by pojac ten film,ale..

    nie wiem o co wlasciwie chodzilo w tym filmie,mimo wszystko jakos mnie wciagal,nie pozwalal nacisnac czerwonego guzika na pilocie.

  • Niestety mam podobne odczucia..... :( tak to już bywa

  • To była konstrukcja życia,książki,filmu...Mąż Aimee był pisarzem i to on pisał powieść (tak,książka występująca w filmie stanowiła istotny element),on nakreślał zdarzenia,historię Aimee i Alexa,czasami coś wykreślał,przekreślał,dopisywał-dlatego tak te sytuacje się zmieniały. Opowiadał historię,która jak sam powiedział składa się z mężczyzny,kobiety,radości i miłości. To wszystko było tylko literacką fabułą,filmem,iluzją. Dwa punkciki na mapie-dwóch głównych bohaterów i ich historia. Byli swoim wzajemnym marzeniem. Nic co w tym filmie było-nie wydarzyło się naprawdę. "A i tak boli". Mam nadzieję,że choć trochę pomogłam Ci zrozumieć.

    • ja też odebrałam to jako konstrukcje, ale o historii pewnej miłości. o tym jak poszczególne uczucia i wydarzenia rzutują na rzeczywistość. a to, że nikt go nie poznaje odbieram bardziej symbolicznie jako reakcje na zdradę (o której jeszcze nikt nie wie). konstrukcja a raczej rekonstrukcja skupia się na czynie i jego konsekwencjach. trochę pokrętnie, ale tak to odczuwam.

  • Jak zachwyca, skoro nie zachwyca... , a raczej jak boli, skoro nie boli. Widzę, że jest więcej osób z podobnymi odczuciami na temat tego filmu, to dobrze, ciesze się, że nie jestem jedyną osobą, którą zawiódł rozum ( bo nie mogę zrozumieć głębi), wrażliwość ( bo nie mogę poczuć magii uczucia, które połączyło tych dwoje ). Odwołam się, jeszcze do analizy, którą podlinkowała ambiwalentna kilka postów wyżej:

    "Trzecim, ostatnim elementem, który czyni z "Rekonstrukcji" dzieło modernistyczne, jest mnogość jej interpretacji. Wiele czasu trzeba poświęcić, aby zrozumieć ogólny zamysł filmu, a ten wysiłek i tak nie daje nam gwarancji, że natrafimy na prawdziwą odpowiedź, która komponowałaby się z zamysłem autora. "

    Nie twierdzę, że film powinien być tylko łatwy i przyjemny, ale sztuka dla sztuki bywa męcząca. Może przez poszukiwanie głębi, dwuznaczności i mistycznych przeżyć nie wystarczająco skupiłam się na odbiorze filmu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: