Książka/film = szybkie porównanie i pozytywny wniosek

Książka jest dobra. Film też jest dobry, ale słabszy.
Psychologia postaci, w książce bardzo mocno zarysowana i w 75% nadająca jej smaku, w filmie jest zupełnie pominięta.
Przeinaczenia: po co reżyser pozamieniał role? Jaki to miało sens? Chciał zaznaczyć swój udział? Pokazać jaką ma fantazję? Jeśli tak, to mu się nie udało.
Biorąc pod uwagę, że film jest ekranizacją, a nie adaptacją (bo oficjalnie tak właśnie jest) "Ruiny" wypadają blado, choć nie jest aż tak źle.
Ogólna oś fabularna jest zachowana, klimat też jest, nawet aktorstwo ujdzie.
W sumie... 6/10

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: