Retrospektywna lekcja jezyka polskiego :)

Jak wielu zapewne pamieta, zasadnicze pytania brzmialy: "Co autor chcial przez to powiedziec?" i "Na ile dzielo pozostaje aktualne?". Spróbujmy zatem w podobny sposób zanalizowac nastepujacy dialog:
"- Cale zycie wszyscy wytykaja mnie palcami, na ulicy pokazuja jak tredowatego... 'Dobry czlowiek!' Zeby oni wiedzieli jak ich nienawidze... absolutnie!
- Wie pan dlaczego ta nasza Ziemia, ten balon napelniony siarkowodorem kreci sie w nieustannym ruchu? Wie pan dlaczego niebo nie czernieje, dlaczego drzewa nie wysychaja, dlaczego ludzie nie umieraja na srodku ulicy?
- A skadze ja moge wiedziec takie rzeczy.
- Dlatego, ze miedzy nami zyja jeszcze tacy ludzie.
- Dobrze mówic, ale... ja bym wolal lajdactwo. Lobuza to kazdy uszanuje. Sukinsynowi kazdy usluzy i przypochlebi. Cwaniaka to jednak kazdy powaza, a dobrego to tylko wysmieja, wyglupia, ot! i cala przyjemnosc.
- Natury pan nie zmieni. Lepiej sobie powiedziec: taki jestem i to mój honor, ze nikomu swinstwa nie zrobie. Niech pan da reke... Szanuje pana! Slyszy pan?"
Bardzo prosze, piszcie swoje komentarze odnosnie tej sceny, moze byc nawet w kontekscie calego filmu :)

  • Nie znam się na takich interpretacjach, w pewnym sensie rozumiem, ale ciężko mi to ubrać w słowa. W tym filmie główny bohater wciąż spotyka takich ludzi, próbuje im pomóc może przy okazji próbując pomóc samemu sobie... on stacza w sobie jakąś walkę. Każdy z ludzi, których spotyka jest pewną indywidualnością, która zderza się ze światem. Wszyscy tam mają jakieś problemy ze sobą zresztą tak jak my. To jest wielowymiarowy film, trzeba się nad nim dłużej zastanowić. Hm.. a ty co myślisz na temat tego dialogu?

    • Ja mam dokładnie to samo film ogarniam, interpretuję, rozumiem ale żeby obrać w słowa to już krucho. Pierwsze obejrzenie to staranie nadążyć za metaforami. Następne seanse to niespieszne interpretowanie tego co już się ogarnęło. To i tak szaleństwo że podoba mi się ambitniejsze kino biorąc pod uwagę wiek (18 lat) i płeć (facet). Zresztą wszystko łyknę gdzie grał Cybulski, do tego jeszcze Holyubek drugi ulubiony polski aktor, to już w ogóle musiało Salto mi się podobać. Co do interpretacji dialogów Holyubka, to uważam że jeśli człowieka dobrego ludzie nie lubią to powinno się mieć na nich wyjeb*ne robić po swojemu i powinien to być kogoś świadomy wybór bycie dobrym (a nie tak jak postać Holyubka która jest zmuszona być dobrym, on chętnie chciałby być złym chamem bo by się z nim liczyli). Dlatego jeśli nawet nie chodzi nam o bycie dla samego bycia dobrym, to powinno się takim być po to żeby postawić ogółowi. On był zmuszony do bycia takim, my powinniśmy sami z siebie takimi być i powinien to być nasz wybór. Jak to się mówi trzeba brać byka za rogi i mieć gdzieś cudze opinie.

  • Kowalski-Malinowski zaznacza, że dzięki takim ludziom jak gospodarz który go przyjął ziemia dalej żyje. Reżyser chce zaznaczyć, że od każdego z nas zależy los naszej ziemii, naszego życia. od nas zależy los innych ludzi. po kilku sekundach rezyser ustami aktora mówi nam, że natury się nie zmieni. my, którzy przed chwilą myśleliśmy że los leży w naszych rękach jesteśmy bezslilni i bezradni. w ten sposób zachęca nas do walki z naszymi słabościami. gospodarz chce ludziom udowodnić, że potrafi być łajdakiem, łobuzem. a my musimy udowodnić, że umiemy być dobrymi ludźmi.
    chce też ukazać nam, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda, z pozoru dobry człowiek w środku może być cwaniakiem. chłopak który na codzień wygląda na inicjatora, przywódce wśród kolegów w życiu może być bezsilny, jest wstydliwy i zamknięty w sobie.
    w całym filmie zawiera się jedna wielka prawda, że każdy człowiek chciałby być szanowany. w przypadku gospodarza nawet na przekór własnej naturze, co jest trudne. kowalski (czy tam malinowski ;d) ucieka z domu zeby tylko przez jakis czas był szanowany i postrzegany jako inny człowiek. dziwny, ale jednak wielki. nikt nie lubi stać w szeregu. poeta nie szanuje innych, tylko tak ludzie go zauważają, nie w pozytywny sposób ale jednak go zauważają.
    Reżyser przekazuje nam tez, że każdy człowiek coś ukrywa. Ludzie Ci starzy, wszyscy zawistni myślący o sobie nei mieli z kim porozmawiac, jednak Malinowski im pomógł, dzięki niemu z nielubiących się ludzi stworzyło się jednolite, zgrane miasteczko które próbowało z nim walczyć.
    Dzieło wg mnie pozostaje aktualne w 100%. ludzie walczą o pozycje, nie potrafią się zatrzymac, dostrzec drugiego człowieka, walczyć o zmianę siebie. dostrzegają to w późnej starości i narzekają, że życie ich oszukało, że teraz są nieszczęśliwi. Ci którzy mają rodziny jakoś sobie radzą, bo wygadają się komuś i mają problem z głowy, jednak Ci samotni strasznie cierpią, woleliby czasem zginąć. Walczmy za nasze przyjaźne, miłoście, nawet z własnego egoizmu żeby na starość było nam lepiej. :)
    Jak ktoś przeczytał to gratuluję i dziękuję, bo dobre wypociny :D

    Podsumowuję :
    Każdy kogoś potrzebuje. : )

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: