Strach się bać.

Najpierw drobnostki, kwestie kosmetyczne, czyli takie rzeczy, na które zawsze zwracam uwagę.

Jadąc samochodem (uciekając przed zjawą) nasz główny bohater przyśpiesza, piłuje silnik jak tylko może, kamera pokazuje licznik 100 km/h -110 km/h, słychać dźwięk zwiększanych obrotów, zmiana ujęcia - panocek widzi ducha, kamera wraca na prędkościomierz - auto znów przyśpiesza 110 km/h -120 km/h znowu zwiększają się obroty, szkoda, że od tego samego tonu podstawowego, spece od dźwięku nawet nie zadali sobie trudu, żeby urzeczywistnić coś tak banalnego, tylko zrobili ctrl+c, ctrl+v i wkleili po chamsku ten sam dźwięk.

Dalej. Samochód hamuje ze 120 km/h do 0 poniżej sekundy. Gratuluję! Tajlandzkie klocki hamulcowe chyba wytwarzają antygrawitację. Myślę, że przy takiej ewolucji oczy naszej pary podróżującej tym wybornym bolidem powinny wybić przednią szybę.

Kolejna sprawa. Na końcu okazuje się, że Natre (nasza uciemiężona duszyca) cały czas siedzi naszemu drogiemu nieszczęśnikowi na barkach, siedzi mu bardzo fizycznie, ponieważ waga (jedno z wcześniejszych ujęć) wskazuje, że ciężar naszego protagonisty, to 120 kg. Idąc tym tropem człowiek ów biegając lub wykonując szybkie zwroty, mając bardzo przesunięty środek ciężkości powinien się w kółko zataczać lub przewracać, pamiętajmy, że Natre musi ważyć ok. 45 kg, więc nie jest to piórko. Cóż, nasz bohater ewidentnie w barki ma wmontowane amortyzatory bezwładnościowe z filmu Star Trek. W obliczu tych potworności niemal pomijam fakt, że człowiek ów nie orientuje się, że na jego ramionach spoczywa dodatkowe 50% jego masy. To były pierdoły, teraz konkrety.

Obejrzałem większość horrorów ostatnich trzydziestu lat, oglądałem również starsze i naprawdę bardzo stare pozycje, jednak żaden z tych filmów tak potwornie mnie nie wynudził i żaden nie był tak oczywisty. Sceny wyskakiwane były tak niebosiężnie przewidywalne, że gdy się pojawiały aż budziły we mnie agresję.

Kolejna sprawa. Nie wiem na jakim poziomie musi utknąć umysł oglądającego, żeby go straszyły kłaki wyłażące ze zlewu, wanny, kibla, cokolwiek, bądź wypudrowana panna wypełzająca spod łóżka o minie "ktoś mnie uderzył patelnią". Obstawiam rozwój mózgu na 4 - 7 lat. Dawno tak okrutnie nie zawiodłem się na horrorze. Oglądałem z musu, bo oglądam do końca wszystkie filmy choćby po to, żeby ktoś mi nie zarzucił lub nie powiedział później "ale tyś durny, boś obejrzał tylko 50 min, a w 60-ej, to wszystko się okazywało i nabierało klimatu". Tu się nic nie okazywało, nic nie zaskakiwało. 5, 10, 20, 30 minut wcześniej wiadomo było co się stanie i czym będzie próbował mnie twórca tego parującego psiego stolca straszyć. Oczywiście nie wszystko było w tym filmie złe. Na małego plusa zasługuje gra aktorska, całkiem nieźle gawiedź tajlandzka sobie tam radziła, zdjęcia przeciętne, więc ani plus ani minus. Jednak całość w mojej opinii, całkowicie subiektywnej jest tak zła, że nie jestem w stanie postawić temu filmowi więcej niż 1/10. Nawet film "Mordercze klowny z kosmosu" był dla mnie lepszy, gdyż poziom badziewia w nim zawartego momentami mnie bawił, a to plus. To chyba tyle.

I jak mi jakiś niedorozwój wyskoczy z tekstem, że ten post to "troll", to niech łaskawie przeczyta sobie najpierw jaka jest definicja tego słowa, później niech to sobie zapisze na różowej kartce, skropi wodą kolońską Brutal, zwinie w rulonik i wetknie prosto w dupę.

3
  • Podoba mi się, że są ludzie którzy umieją wyjaśnić dlaczego film im się nie podobał. :)

  • Dobrze raz przeczytać inteligentną opinię, zamiast beee, azjaci, beee wszyscy wyglądają tak samo, beee nie ma krwi...
    Co prawda większość argumentów to czepialstwo o szczególy (tak, szczegóły. Znajdź horror w którym takich drobnostek nie będzie).

    Jednak przykre jest to, że pod serią argumentów mimo wszystko sprowadzasz się do żałosnego obrażania ludzi którzy film polubili... I niestety za to samo można by nazwać cię może nie trollem, ale z pewnością chamem i prowokatorem.

  • Podchodząc do tematu od tej strony dojdziemy do wniosku, że każdy horror i nie tylko, jest równie absurdalny. Jestem człowiekiem twardo stąpającym po ziemi i dla mnie sam fakt istnienia duchów, zjaw lub też morderców biegających za swoją ofiarą z piłą spalinową, uważam za równie idiotyczny, co duch, którego można zważyć :D Nie wspomnę tu już o niehorrorach, w których np. wciskają nam, że każdy czarnuch, a od niedawna także białas jest luzakiem z całym pakietem kretyńskich odzywek. Na dokładkę każda świeżo wyrwana z ulicy laska idzie do łóżka z protagonistą, którego poznała 1-2 h wcześniej. Ale tak wygląda właśnie kino i za to je lubimy, a jak ktoś potrzebuje czegoś z życia wziętego, to niech ogląda Złotopolskich :D
    I jeszcze jedno. Na mnie Shutter zrobił wrażenie, bo pomimo iż sceny "wyskakiwane" były przewidywalne, to i tak mnie przestraszyły :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: