Niesamowity

Bardzo teatralny. Kameralne sceny, piękne widoki. Mieszanie się świata konwencjonalnego z ekscentrycznym. Książkowy przykład dwóch różnych sposobów widzenia, interpretowania świata. Książkowa młodość i starość. Po filmie zobaczyłem, że mój charakter jest bardzo podobny do charakteru Marii Enders. Tak samo nie rozumiem emocji w fantastyce. Fantastyka jest jakaś taka...abstrakcyjna? To chyba dobre słowo.
Ten film pokazuje coś w rodzaju konfrontacji tej samej osoby ale na przestrzeni 20 lat. Z mojego punktu widzenia Sigrid i Helena to jedna i ta sama osoba. Maria w jednej scenie wspomina o tym, że miała sen w którym teraźniejszość mieszała się z przeszłością. I odzwierciedleniem tej przeszłości jest jej asystentka Valentine. Valentine to jakby młoda Maria. Buntownicza, mająca gorącą głowę, szukająca przygód. U niej był to Berndt fotograf, a u Marii Henryk aktor. W którymś momencie pada zdanie, że nie można być młodym gdy myśli się jak człowiek z doświadczeniem, już ukształtowany. Maria odrzuca interpretacje Val mimo tego, że pokrywa się ona z tą, którą wyznawała gdy grała Sigrid. Wydaje mi się, że w głębi duszy Maria żałuje, że grając Sigrid nie spojrzała na rolę Heleny, nie wczuła się w drugą stronę. Może po części nie może pogodzić się z samobójstwem aktorki grającej Helenę. Mam wrażenie, że te sceny, które ćwiczyły były odzwierciedleniem ich myśli. Mimo sporów, braków porozumienia między sobą tkwiły w toksycznej potrzebie przebywania ze sobą. Val to zrozumiała i odeszła. Maria potrzebowała nieco czasu i dopiero po poznaniu Jo-Ann i końcowej scenie gdzie prosi ją o zmianę zachowania wobec niej w sztuce pojęła to, że musi zerwać z przeszłością. Zrobiła krok ku temu i posłuchała interpretacji Jo-Ann mimo tego, że wcześniej identyczny sposób widzenia, który miała Val został przez nią odrzucony.
Jest to siódmy film, który dostaje ode mnie 10. Aktorsko na najwyższym poziomie. Dzięki swojej teatralności jest trudniejszy do zagrania. Jeszcze te niesamowite widoki. W swojej konwencji przypomina mi trochę Copie Conforme zresztą w którym także wystąpiła Binoche.

9
  • świetnie opisałeś/aś moje odczucia co do filmu i jego treści.
    co do specyficznej relacji która łączyła Marię i Val, niejako nakładającą się na tę między Sigrid i Heleną, to znaczący jest ten moment w kuchni, gdy bohaterki się kłócą, Val po raz kolejny pyta po co jest potrzebna Marii skoro nie bierze pod uwagę jej zdania i uwag, a Maria po prostu się do niej przytula i bezradnie mówi "zostań". nie umie odpowiedzieć Val, nie ma żadnego argumentu który umiałaby nazwać. po Val widać, że nie odpowiada jej to do końca - nie że nie jest przekonana, ale widzi że to brnięcie w coś bez sensu. tak jak Sigrid odeszła od Heleny widząc, jak bardzo tamta się od niej uzależniła. być może dlatego też w pewnym momencie Val mówi, że dla niej zniknięcie Heleny nie równa się samobójstwu (jak to widzi Maria), że jej zdaniem Helena wyzwoliła się w końcu, zniknęła by zacząć nowe życie - być może to miało dać Marii do myślenia? że ona też może?

    ciekawy jest moment, gdy nowa asystentka Marii mówi jej o jakimś tam wyjeździe i dodaje, że może pojechać z nią, a Maria mówi, że nie ma takiej potrzeby. to właśnie tak, jakby zrobiła ten nowy krok - do tej pory była w jakiś sposób uzależniona od Val, teraz, z nową asystentką, widać dystans, który sama chyba świadomie tworzy.

    to czego mi nieco zabrakło to informacji co było w tych nowych scenach w sztuce Wilhema, które rzekomo miały rzucić nowe światło na finał sztuki...

    • Może to nowe światło w sztuce Wilhelma zostało zagrane i pokazane przez życie Marii? Może Helena zamiast zatracenia, śmierci wybiera tak jak Maria nowe życie, wolność?
      Ciekawie też wygląda sfera intymna Val i Marii. Maria była zazdrosna o miłostki swojej asystentki. Szczególnie widać to przy okazji sceny nad jeziorem. Podobna sytuacja miała miejsce gdy Val mówiła o filmie, w którym występował Henryk. Dała do zrozumienia, że jej się podobał jako mężczyzna co z zniesmaczeniem przyjęła Maria. Wydawać się może, że asystentka nie odwzajemniała tego dziwnego zauroczenia. Było jednak całkiem inaczej. Znamienitym momentem tego, że obie coś w sobie pociąga było to jak bodaj po powrocie do domu i którejś z kolei rozmowy Val podeszła do Marii i delikatnie dotknęła ręką jej policzka. Od razu się wycofała jakby przekroczyła jakąś granicę oddzielającą ją od romansu z aktorką. Val też nie chciała grać na uczuciach Marii co pokazuje moment w którym zostaje zapytana o spotkanie z fotografem. Kwituje to krótkim "f**k him" jakby czuła się źle. Jakby miała poczucie tego, że w jakiś sposób zdradziła Marię.

      Interesujące jest też to, że Maria mimo tego, że nie słuchała rad i interpretacji swojej asystentki przejęła się tym, że w porównaniu do Jo-Ann jest konwencjonalna. Używa nawet słowa nudna zadając pytanie czy taka właśnie jest. Jakby chciała, żeby Val podziwiała ją tak jak podziwia Jo-Ann.

      Takim symbolem nowego życia jest też wzięcie pod uwagę a może nawet przyjęcie roli w filmie fantastycznym.

      Od Val bije większy dystans. Maria całym sobą zaangażowała się w relację, ze swoją asystentką. Jak to przewrotnie wygląda do takiej statystycznej relacji między młodszą a starszą kobietą. To zazwyczaj młodzi bardzo angażują się emocjonalnie, nie kalkulują i nie analizują tak jak to robią ludzie, którzy żyją na świecie trochę dłużej.

      • zwróciłam uwagę na ten gest gdy Val dotknęła policzka Marii. i zdaje się, że było tak, że szybko cofnęła rękę i powiedziała coś w stylu że to bez sensu albo że to błąd, i pożegnała się idąc spać. jakby po prostu chciała odciąć się od tej chwili.
        drugi moment, który w sensie ich relacji mnie zastanawiał, to powrót Val od tego chłopaka, fotografa, gdy wydawało się że się zgubiła na drodze, była ledwo przytomna (to można akurat łatwo wyjaśnić zmęczeniem, imprezą, brakiem snu itd.). i scena, jak wyszła z auta i zwymiotowała - przemknęło mi przez myśl, że to może nie tylko reakcja fizjologiczna tylko może coś powiedzmy bardziej symbolicznego (ale może doszukuję się na siłę metafor ;)

        z tym dystansem Val... nie jestem pewna czy to dystans? może bardziej fakt, że mimo wieku ma większą świadomość tego, że ich relacja jest przegrana w jakiś sposób, co chyba wyraźnie uwidacznia historia Sigrid i Heleny. może tym co przypomina dystans stara się chronić - nie tylko siebie, ale też Marię?

        • Dobrze, że przytoczyłaś sytuacje z powrotem Val od fotografa. Powtarzałem sobie tę scenę i starałem jakoś wpasować ją w ogólny zarys fabuły, ale mi nie wyszło :) Nie wiem czy to miało mieć jakiś sens, czy miało coś znaczyć w ich relacji. Jedyne co na moment pomyślałem to to, że może Val czuła, że sytuacja z fotografem była...błędem? Była czymś co nie powinno się nigdy zdarzyć?

          Mimo zaangażowania emocjonalnego Marii mam wrażenie, że to Val była tą, która jakoś sklejała relację do kupy. Tak jak wspomniałaś, porażka była z góry przesądzona, ale Val dopóki Maria w miarę zdrowo podchodziła do ich relacji starała się ustępować. Wydaje mi się, że po części w wielu sytuacjach musiała iść na kompromis niekoniecznie dla niej dobry. Podobnie sytuacja miała się z odgrywaniem scen. Val dawała do zrozumienia, że jest to czynność, którą robi bo musi. Była niechętna, na co w sumie miała wpływ sama Maria, która powiedziała, że Val nie musi się wczuć w postać w przeciwieństwie do niej.

          I po naszej rozmowie doszedłem do wniosku, że to Val w jakimś sensie jest bohaterem tragicznym. Maria jest dla niej niesprawiedliwa, nie liczy się z jej zdaniem, ale jednocześnie bardzo jej potrzebuje. I w tym momencie Val związana jest jakimś toksycznym uczuciem, które nigdy nie ma prawa do końca się ujawnić. Tak jak pisałaś chroni Marię i podtrzymuje związek dla jej dobra mimo tego, że po prostu cierpi.

          • o rany, jak o tym dyskutujemy to nawet jeszcze bardziej doceniam rolę i sposób jej zagrania przez Stewart ;)
            a poważniej: Val z pewnością jest bohaterką tragiczną, obie w sumie są, przy czym Maria chyba nie ma w tym względzie aż takiej jasności co Val, wbrew temu że jest starsza i teoretycznie ma większe życiowe doświadczenie itd.

            wracając do tego dziwnego fragmentu gdy Val wraca od chłopaka, przyszło mi jeszcze na myśl (z uwagi na to, że pojawia się tam motyw chmur, mgły i mało przyjaznej, nieco tajemniczej i złowróżbnej pogody), że to nawiązanie do tego węża Maloja, który zwiastować miał zmianę pogody i zmiany w ogóle. może to o to chodzi? że czas na zmiany? zmianę zachowania lub podjęcie decyzji?

            tak przy okazji to znalazłam ten filmik:
            https://www.youtube.com/watch?v=6q7ajUD099I

    • A może, taka teza, Val odeszła by ocalić Marię, zanim ta całkowicie się od niej nie uzależniła, aby nie podzieliła losów granej przez siebie postaci. Po tym jak Maria się zmieniła widać że to rozstanie bardzo jej pomogło, stała się znacznie silniejsza, świadoma siebie. Nie wiem co tak naprawdę kierowało Val ale lubię myśleć że zrobiła to z pobudek altruistycznych, mając na względzie dobro Marii, a może po prostu wiedząc że będzie to dobre dla nich obu.

  • Z zainteresowaniem czytałam Waszą ciekawą rozmowę i postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze :)
    Całkowicie zgadzam się z tym, że odgrywane przez Marię i Val sceny nie były przypadkowe. W pewnych momentach dałabym sobie rękę uciąć, że poprzez słowa sztuki toczyły swoją własną walkę, w której żadna do końca nie wiedziała, o co właściwie walczy. Oglądałam ten film kilka dni temu i cały czas o nim myślę. Pamiętacie moment, w którym Maria jako Helena mówiła coś w rodzaju "nie odchodź ode mnie, ja dam Ci wszystko!". Ta scena była tak sugestywna, Maria miała aż pewnego rodzaju desperację w swoim spojrzeniu. Od tego momentu byłam już pewna, że w tej historii losy Heleny i Sigrid są całkowicie splecione z Marią i Val... Nie wiem czy to nie będzie nadinterpretacją z mojej strony, ale w trakcie seansu przemknęło mi przez myśl, że być może ta intrygująca, pełna napięcia więź głównych bohaterek wynika z faktu, że one miały romans wcześniej niż ukazane wydarzenia w filmie. Wiem, że to może brzmi dziwnie, ale przypomnijcie sobie ćwiczenia do roli, odgrywanie ról (a może po prostu zdejmowanie masek?), kiedy Sigrid mówiła Helenie, że nie chce dłużej być odcięta od świata, uwikłana jedynie w relacje z Heleną, która została sama, gdyż centrum jej świata stała się ona, młoda dziewczyna, która "zbudowała wokół Heleny próżnię". Ich relacja stała się toksyczna, a jednak jeszcze przez jakiś czas "trwała". Helena chcąc zatrzymać przy sobie Sigrid, w jej oczach stała się słaba, bezsilna. Początkowo myślałam, że Maria traktuje Val jakby z góry, lekceważy ją, bo to ona jest gwiazdą, która błyszczy, a Val podziwia ją i organizuje jej całe przyziemne życie. Potem jednak role jakby się odwróciły i to wokół Val kręcił się cały świat Marii, a nie odwrotnie. Wydaje mi się, że między nimi było jakieś uczucie wcześniej. Val całkowicie zaangażowała się w "opiekę" nad Marią, kosztem własnego życia. Kogo byłoby stać na takie wyrzeczenie bez konkretnych uczuć? Potem pytania Val, o to czy Maria jest zazdrosna o jej spotkania, albo scena nad wodą, gdzie Maria "bezceremonialnie" rozebrała się do naga. Na Val nie zrobiło to żadnego wrażenia, nie zawstydziła się też, ale sama była jednak bardziej wycofana. Początkowo brakowało mi bardziej "dobitnego" wyjaśnienia, co właściwie było między głównymi bohaterkami, ale mam wrażenie, że łączyło je coś tak delikatnego i trudnego do opisania, że same nie potrafiły tego udźwignąć i ruszyć do przodu, a jakakolwiek dosłowność tylko zepsułaby tę historię o zawiłej uczuciowości i wrażliwości kobiet.

    • Ciekawe spostrzeżenie na scenę nad jeziorem. Nie spojrzałem na nią pod tym kątem. Rzuca to trochę inne światło na ich relację. W sumie interesująco łączy się z twoją interpretacją o ich możliwym wcześniejszym związku. Może ten wspomniany przez nomiko odwrót po dotknięciu policzka Val był spowodowany tym, że nie chciała dwa razy wchodzić do tej samej rzeki? Może w tym momencie wróciły dawne uczucia?

      Tak jak wspominałem, Maria bardzo emocjonalnie "żyła" w tym związku. Samo uzależnienie od Val pięknie pokazała scena gdy wchodziły razem, żeby zobaczyć Węża Maloja. W pewnym momencie Val celowo gdzieś się zgubiła, lub wróciła i Maria mimo możliwości zobaczenia tego niepowtarzalnego zjawiska postanowiła wrócić po swoją asystentkę. Coś co znaczyło dla niej wiele, bo było powiązane z Wilhelmem porzuciła na rzecz swojego uczucia.

      Co do traktowania Val przez Marię to ja odczytałem to całkiem inaczej. Wydaje mi się, że Maria chce jakby przypodobać się Val. Pyta się jej czy jest konwencjonalna, nudna bo widzi, że jej asystentka jest zauroczona buntowniczą Jo-Ann. Lekceważy ją tylko, a raczej aż w jej interpretacjach historii Sigrid i Heleny i radach co do ogólnego zarysu jak widzi poszczególne sceny.

  • Lekko przegadany, po jakimś czasie zaczyna męczyć, bo właściwie po pół godziny wie się o co chodzi, a one gadają, gadają, gadają...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: