Przekłamania.

użytkownik usunięty

Jako iż NIE jest to film biograficzny a jedynie fabularny chciałbym wypisać tutaj wszystkie kłamstwa które zostały tam ukazane a ludzie nie znający Ryśka biorą to jako prawdę.

1.Ojciec Ryśka był kierowcą a nie milicjantem.

2.Koncert w szkolnej auli to również oszustwo...owszem miała kiedyś miejsce sytuacja gdzie Rysiek śpiewał w szkole ale Gola nie była wtedy w ciąży...to jedna z najgłupszych scen w filmie. Nie wiem czym kierował się reżyser wymyślając ją...

3.Rysiek nie trafił do wojska właśnie dzięki Goli ale wyglądało to trochę inaczej niż w filmie. Na pewno jednak nie przyszedł po niego ojciec...

4.Pierwszy kontakt Ryśka z narkotykami nie miał miejsca na jego weselu, jest to kolejna bzdura.
Rysiek po raz pierwszy "wziął" kiedy włócząc się wraz z Pudlem(nie Indianerem) spotkali rolnika który zapytał ich "Chcecie sobie przyćpać?"

5.Rysiek nie brał przy Sebastianie tak jak to było ukazane na jednej ze scen.
Sam Bastek w wywiadach mówi o tym że jako dziecko w ogóle nie wiedział że z ojcem coś jest nie tak...

6.Scena kiedy Rysiek rzyga na publiczność owszem miała miejsce ale nie było to w naszym kraju i nie kiedy Dżem starał się o jakiś ważny kontrakt...

7.Riedel nie musiał się poniżać przed dilerem aby dostać upragnioną działkę...miał on takie układy dzięki którym towar był za darmo...

Film oglądałem dość dawno...wracanie do niego nie jest szczególnie przyjemne między innymi z powodów wyżej opisanych dlatego mogłem coś pominąć dlatego jeśli znaleźliście jeszcze jakąś ciekawostkę piszcie.

23
  • użytkownik usunięty

    Poniżej opinie członków rodziny Ryśka na temat tego filmu.
    Przepraszam że robię to w osobnym poście ale niestety nie mogę edytować tematu.

    Sebastian Riedel- Do filmu o nim staram się podejść obiektywnie. Niech każdy sam wyciągnie sobie wnioski po jego obejrzeniu.

    Karolina- Dla niej Rysiek to był tata, a nie gwiazda – stwierdza Gola. – Po pokazie filmu „Skazany na bluesa”, w którym podkreślono jego mroczną legendę, powiedziała mi: „Mama, tata był taki piękny, a oni zrobili z niego takiego brudasa!”

    Małgorzata Riedel - Widziałam „Skazanego na bluesa” dwukrotnie. Bardzo mi się podobał jako film, ale przestrzegałabym przed zbyt dosłownym jego odbiorem. Jest znakomicie zrobiony, jednak trzeba pamiętać, że to jest film fabularny, tylko oparty na wątkach biograficznych, a nie biografia Ryśka. W stosunku do naszego prawdziwego życia film jest zbyt ponury i smutny, za dużo w nim dramaturgii. Przecież nasze życie to nie były same problemy i narkotyki. Byliśmy rodziną, mieliśmy przyjaciół, których odwiedzaliśmy, a oni nas. Rysiek też nie był wiecznie smutny, często się śmiał i żartował, tymczasem grający go Tomek Kot chyba ani razu w całym filmie nawet się nie uśmiechnął! Myślę, że film za bardzo poszedł w stronę mrocznej legendy. Za to Jola Fraszyńska zagrała mnie świetnie, patrzyłam na nią tak, jakbym widziała siebie samą. Przyznam, że byłam bardzo wzruszona, tym bardziej, że po pokazie filmu ona podeszła do mnie i wyściskałyśmy się. Jola powiedziała: „Gosia, to jest piękny film o miłości”.



    Zamieszczam jeszcze link do wywiadu z Golą gdzie mówi między innymi o tym filmie.
    http://faniryskariedla.bloog.pl/id,3281882,title,Wywiad-z-Go...

    • dziękuję za Twój post.
      Mój pierwszy kontakt z filmem - zachwyt. Drugi - nadal rewelacja. Obejrzałam go po raz kolejny i dalej uważam go za świetny. Dzisiaj mam go znowu w planach, ale teraz po przeczytaniu tego, co napisałeś podejdę do niego z większym dystansem ;)

      • użytkownik usunięty

        Ciesze się że mogłem zrobić coś dobrego...po prostu irytowali mnie ludzie którzy po obejrzeniu "Skazanego na bluesa" myśleli że wiedzą o Riedlu wszystko...

        Wiesz...film jako film fabularny o Ryśku jest na prawdę bardzo dobry, szczególnie druga połowa od sceny koncertu Rawa Blues.
        Jedną z moich ulubionych scen była ta kiedy Riedel śpiewał "List do M"

        Jeśli jednak chcesz się dowiedzieć czegoś więcej na temat Ryśka i Dżemu polecam Ci książkę Jana Skaradzińskiego pt."Rysiek" oraz "Ballada o Dziwnym Zespole" tego samego autora.
        Świetny jest też film pt."Sie macie ludzie" z pewnością polubisz Pudla który był przyjacielem Ryśka w dzieciństwie :)
        Polecam również czytać wywiady z najbliższymi Riedla...

    • słusznie stary, warto było te przekłamania przedstawić, bo wielu tu gimbusów się zachwyca a nawet nie zna w połowie historii Dżemu.

  • Mnie w tym filmie zawsze najbardziej denerwowała ta relacja Rysiek - Bastek, jest to dla mnie najgorsze przekłamanie w tym filmie. Jednak zamysł reżysera był chyba taki, by film był jak najbardziej dramaturgiczny, smutny itd, a ja zawsze właśnie widziałam (i nadal widzę) w Ryśku bardzo pozytywnie nastawionego człowieka. Ale mimo wszystko "Skazany na bluesa" bardzo mi się podobał, oglądałam go wiele razy i dziś znów zobaczę, jednak tak jak mówi Małgorzata Riedel nie możemy odbierać go dosłownie.

  • Mi się wydawało zawsze, że ten film nie jest biograficzny i nie miał taki być, a jedynie oparty na jego postaci. Dlatego te przekłamania mnie kompletnie nie irytują.

  • Tak było wiele rzeczy które były inaczej ale niestety zazwyczaj tak jest w filmach ,że s prawdą się bardzo mija . Jednak sama gra aktorska Tomasza Kota i Jolanty Fraszynskiej była wielka !

  • "1.Ojciec Ryśka był kierowcą a nie milicjantem."

    To po jaką cholerę to zmienili?

    • chyba po to, żeby ukazać go jako "złego ojca", żeby podkreślić, jak skrzywdzony był przez niego Rysiek. Np. nie przyszedłby do niego żeby zabrać go do wojska gdyby nie był policjantem.

      • użytkownik usunięty

        Dokładnie.
        Rysiek często popadał w konflikty z ojcem a było to spowodowane faktem iż oboje patrzyli na świat w nieco inny sposób.
        W filmie chcieli jeszcze bardziej podkreślić jak to oboje się różnili.
        W książce było nawet opisane że Ojciec Ryśka cieszył się że syn trafi do wojska...

        Z ciekawości przejrzałem dzisiaj różne gazety telewizyjne...uwierzycie że nie znalazłem takiej gdzie ten film nie byłby podpisany jako biograficzny?

        • Ciekawe; ja dopiero na tym forum "głębiej zajrzałam" w treść tego filmu i w te nieścisłości dotyczące biografii Ryśka. Dla mnie "Skazany na bluesa" jest bardzo poruszający i smutny, ale rzeczywiście aż nazbyt. Od samego początku, kiedy Rysiek wciągnął się w narkotyki, jest ukazany jako "nieszczęśliwy narkoman", że tak to określę. A przecież to był człowiek z pasją i życie rodziny Riedlów wyglądało normalnie, jak to wcześniej było pisane na forum. Za dużo dramaturgii w stosunku do rzeczywistości, no ale w końcu od czego są filmy :) Pozdrawiam wszystkich

    • W filmie pokazane jest że ojciec Ryśka jest ormowcem (ORMO), a nie milicjantem. ORMO to była służba ochotnicza, za to nie dostawało się pieniędzy. Ci którzy tam służyli najczęściej normalnie pracowali w innych zawodach. Więc jedno drugiego nie wyklucza, ojciec Ryśka kierowcom mógł też być, ale czy tak było naprawdę nie wiem.

      • użytkownik usunięty

        Hmm...tu faktycznie masz rację jednakże gdyby Ojciec Ryśka faktycznie był ormowcem z pewnością w "Sie macie ludzie" ktoś by o tym wspomniał.
        Przez dłuższą chwilę siostra Riedla opowiadała o jego stosunkach z ojcem i miała by pominąć tak ważny szczegół?


        PS "Sie macie ludzie" będzie dziś na TVP2 o 23:50

        • Znaczy, że co? Że tych swoich niby "przekłamań" nie jesteś pewny?

          Urodzony 7 września 1956 roku w Chorzowie w rodzinie robotniczej (ojciec Jan był kierowcą na kopalni, matka Krystyna ekspedientką w sklepie), miał starszą o rok siostrę Małgorzatę. Nigdy nie ukończył żadnej szkoły. Rodzina w latach 60. przeprowadziła się do Tychów - w tym śląskim mieście mieszkał do końca życia. Ojciec należał do ORMO – być może to mówi jaki był. Relacje Ryśka z ojcem nie były przyjazne.Rodzice w roku 1980 wyjechali na stałe do RFN, po pewnym czasie dołączyła do nich siostra Małgorzata.

          • użytkownik usunięty

            Tego co napisalem jestem pewien w 100% jednoczesnie mam pewne zastrzezenia co do Twojego cytatu.
            Wydaje mi sie iz wziales go ze strony blueslover.salon24.pl a jesli tak jest to mam 99% pewnosci ze to co z tamtad skopiowales nie jest prawda.
            Znalazlem tam dosc ciekawy tekst dotyczacy okolicznosci powstania utworu "Skazany na blues"
            Autorem tego utworu jest zespół Dżem (muzyka) oraz Ryszard Riedel – tekst. Rysiek Riedel napisał ten tekst by upamiętnić swego przyjaciela – „Indianera”, tego, który podał mu pierwszą działkę „kompotu”. Bez wątpienia, można jednak odnieść tę piosenkę do samego Riedla. Rysiek śpiewał o sobie.

    • ale w filmie Ojciec nie nie jest milicjantem tylko ORMOwcem - dla młodszego pokolenia Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej.

  • Odnośnie pkt. 7...
    w tamtych czasach dziś miałeś układy, jutro nie. Owszem, mógł czasem dostawać ćpanie za darmo, ale nie przez cały czas przecież. Społeczność narkomańska to nie instytucja charytatywna..

  • Podpisuję sie ręcami i nogami pod Twoim postem! Dla mnie scena wesela to totalna głupota! a prawda była lepsza :) napisałem zresztą o tym w innym wątku zanim zauważyłem Twój.

    • użytkownik usunięty

      Nie każdy lubi się wypowiadać w wątku gdzie padło już z 20 odpowiedzi dlatego dobrze że założyłeś swój.

      Ogólnie film rządzi się swoimi prawami, musi być narzucona dość szybka akcja i jak najwięcej scen, które zapadną widzowi w pamięć. Dlatego jeśli chcę się dowiedzieć czegoś na temat sławnych ludzi oraz ich życia zdecydowanie wole sięgnąć po książkę.

  • Nie rozumiem, po co były te kłamstwa, skoro rzeczywistość była ciekawsza.
    Dla mnie to był słaby film, ponury i momentami wprost obrzydliwy. Może lepiej, by nigdy nie powstał.

    • użytkownik usunięty

      Sam nie wiem dlaczego. Może zdaniem twórców tego filmu rzeczywistość była mniej ciekawa i mniej spektakularna. W dodatku Rysiek wcale nie był złym człowiekiem. Nie był też najgorszym ojcem... może niezbyt odpowiedzialnym ale spędzał z dziećmi dużo czasu, chodził na wywiadówki i w ogóle... a to się nie zgadzało z zamysłem twórców ponieważ ci chcieli stworzyć film o brudnym narkomanie, przez którego nałóg cierpią wszyscy wokół oraz on sam.

      Chodziło pewnie o to by przestrzec młodych przed ćpaniem... a że posłużono się znanym nazwiskiem Riedla... no cóż.
      Według mnie film powinien powstać ale jeśli bierzemy się za biografię to robimy biografię, jeśli za film fabularny to robimy film fabularny ale nie o Ryśku tylko o jakimś... Janie Nowaku. Byle nie Andrzeju.N : )

      • Dokładnie TAK. To był film o brudnym narkomanie, bo w zasadzie na jego podstawie trudno coś więcej powiedzieć o głównym bohaterze. Zabrakło ukazania choćby odrobiny normalności i szczęścia, a przecież każde życie ma takie chwile. Być może to jest film z przesłaniem, z przestrogą dla młodych, ale choć cel szlachetny, to metoda fatalna. Zgadzam się, należało posłużyć się fikcyjnym nazwiskiem, bo tylko niektóre fakty pasują do Riedla.
        A Małgorzata jeszcze żyje? Długo brała?
        Sebastian był dwa razy w mojej małej miejscowości z koncertem, tuż pod moim domem. :) Nie jestem fanką takiej muzyki, ale publiczność była zachwycona. No, ma chłopak talent. :) A Karolina czym się obecnie zajmuje?
        Jeśli coś wiesz, odpowiedz, proszę.

        • użytkownik usunięty

          Małgorzata nie żyje od ponad 6 lat. Zmarła w nocy z 3 na 4 maja po długich zmaganiach się z nowotworem.

          Tutaj możesz posłuchać Listu do M w wykonaniu zespołu Cree.
          http://www.youtube.com/watch?v=QxXYgkV0XWk
          Można tu usłyszeć jak Sebastianowi łamię się głos. Strasznie dużo emocji w tym utworze.

          Nie wiem kiedy zaczęła brać ale wspomniała w jednym z wywiadów że robiła to do śmierci Ryśka czyli do roku 1994. Lekarze jej powiedzieli że "była uzależniona od jego nałogu".

          Choć mimo wszystko ciekawą rzeczą jest fakt że mimo iż narkotyki były obecne w domu Riedlów to Sebastian przez długi czas nie wiedział o tym że z ojcem jest coś nie tak. Wszystko wydawało się być ok.
          Dopiero w wieku 15-16 lat kiedy po Ryśku widać było skutki wieloletniego nałogu a i sam Bastek zaczął się domyślać pewnych rzeczy ojciec wziął go na stronę i wszystko wytłumaczył. Że nałóg to choroba, że narkotyki to syf i żeby pamiętał o tym aby nigdy się w to nie wciągnąć.

          Poza tym mogę przytoczyć sytuacje, o której opowiedział jeden ze znajomych Ryśka. NIe jestem pewien czy był to Pudel czy ktoś z zespołu.
          Riedel znalazł kiedyś w kurtce syna papierosa. Bardzo się tym przejął i opowiedział o tym swojemu znajomemu. Ten mu wytłumaczył że nie jest to nic bardzo złego i każdy przez to przechodził. "Rysiek, pomyśl co by było gdyby wszedł w taki syf jak Ty"
          A on mu na to, cytuje "Wtedy wolałbym żeby on się nigdy nie urodził niż żył tak jak ja".

          A co do Karoliny... wiem jedynie że ukończyła liceum medyczne w 1999 roku.
          Obecnie nie wiem co się z nią dzieje... gdzieś słyszałem że przebywa za granicą lecz nie jestem pewien czy to prawda.

          Co do samego filmu Karolina chyba najlepiej ze wszystkich wyraziła się na jego temat:
          "Tata był taki piękny, a oni zrobili z niego takiego brudasa!"

  • I tak był pijokiem i Ćpunem

    Film lepszy niż jego twórczość dobra do zbuntowanych nastolatków gdy widzę gościa mającego 30 lat i słuchającego dżemu po prostu żal

    • użytkownik usunięty

      Pijokiem?
      A Ty co? Z gór pochodzisz czy ze śląska?

      Akurat lata świetności Dżemu przypadły na drugą połowę lat 80 oraz lata 90 także jeśli umiesz sobie policzyć było to ponad 20 lat temu.
      Co za tym idzie ludzie, którzy byli wtedy fanami tego zespołu, chodzili na jego koncerty itd. mają teraz właśnie po 30 lub więcej lat.
      Nie rozumiem co w tym dziwnego że nadal słuchają Dżemu.
      A to że obecnie młodzi ludzie lubią ten zespół oznacza po prostu że ta muzyka przekazuje ponadczasowe treści i potrafi łączyć pokolenia.

      Nie wiem za bardzo co oznacza zwrot "Po prostu żal". Może popracuj nad swoją polszczyzną? Nie wiem, kup słownik, zajrzyj do podręczników, skończ gimnazjum... może wtedy zaczniesz wyrażać się w taki sposób że każdy będzie w stanie Cię zrozumieć.

      Pozdrawiam.

  • jesli nie jest to film oparty na faktach tylko zmyslona historia to czemu uzyte sa prawdziwe nazwiska i nazwa zespolu?

    obejrzalem go i pomyslalem "jejciu co to byl za frajer" - a potem czytam, ze to wszystko nieprawda... to czemu film nie jest o Panu Marku z kapeli o nazwie Smutne Śledzie? a gdybym sie nie dokopal do tej informacji? ile osob jest takich, ktore teraz maja bledne pojecie o faktach?

  • Nie znam dokładnie biografii Ryśka, ale mam jedno zastrzeżenie do twojego postu. Napisałeś, że Riedel dzięki swoim układom miał towar za darmo. Czytałem kiedyś wywiad z Golą i ona twierdziła coś zupełnie przeciwnego, a mianowicie, że jako gwiazda często był oszukiwany i sprzedawano mu narkotyki po znacznie wyższej cenie niż innym. Nie pamiętam, gdzie i kiedy to czytałem (minęło kilka lat), więc nie jestem w stanie podać źródła, ale taki wywiad miał miejsce. Co do reszty twojego postu, to posiadasz większą wiedzę niż ja, więc pozostaje mi tylko przytaknąć. Chyba, że kiedyś dotrę do innych informacji. Sam film uważam za genialny, a Riedel w czasach swojej młodości był dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałem na podstawie obejrzanych koncertów i filmów dokumentalnych. Potem, jak już zaczął ćpać, skupiono się tylko na jego osobistej tragedii.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: