Dlaczego?

Dlaczego scenarzyści zawsze starają się pokazać że są lepsi i mądrzejsi od pisarzy, przez co niszczą kolejną książkę.
Nie chcę oceniać film natomiast to jak absurdalnie zmieniono scenariusz względem książki.
Po pierwsze bohaterowie. Dlaczego ktoś na siłę zmienił ich imiona i nazwiska Snow zamiast Snauta, Gordon zamiast Sartorius, Rheya zmiast Harey. Ok jest to w pewien sposób detal ale dlaczego i po co zmieniać imiona bohaterów? dla kogoś kto nie czytał ksiązki pewnie nie robi to różnicy jednak dla tych którzy przeczytali powieść taki detal będzie ważny. Będąc jeszcze przy bohaterach w powieści Lema mamy doktora Sartorius starszego mężczyznę prawdopodobnie wyglądającego jak typowy naukowiec. Tutaj otrzymujemy czarnoskóra kobietę. Po co? bo tak nakazuje poprawność polityczna?
Fabularnie też nie jest lepiej. Brakuje wielu ważnych wątków. Zresztą same zachowanie i podejście do sprawy pojawienia się Gości, Kelvina jest kompletnie inne niż te w książce. Takich absurdów można by ty zliczyć kilka.
I oczywiście film rządzi się swoimi prawami to jednak nie rozumiem jednego. Jeśli zmienia się tak dużo względem powieści to dlaczego w ogóle tworzyć film na jej podstawie. Dlaczego nie zmienić tytułu i głównego bohatera. W ten sposób nikt już nie patrzyłby na to przez pryzmat książki. Niestety tutaj widać jak ważne są pieniądze. Bo wiadomo że reklamując coś jako "ekranizacja bestsellerowej powieści" sprzeda się lepiej niż coś o nieznanym tytule.

12
  • Zgadzam się w 100% :(
    Film zacząłem oglądać kilka chwil po przeczytaniu książki i... wyłączyłem po 10 min, właśnie przez to, że tak odbiega od książki.
    Przy takich filmach powinno być ostrzeżenie:
    ____________________________________________________________ __________________________
    UWAGA!!! FILM W BARDZO LUŹNY SPOSÓB TRAKTUJE KSIĄŻKĘ. OGLĄDAJĄC NIE SPODZIEWAJ SIĘ ZBYT WIELU POWIĄZAŃ I ODNIESIEŃ!!! TO NIE JEST EKRANIZACJA, NAWET NIE ADAPTACJA... W ZASADZIE WZIĘLIŚMY TYLKO TYTUŁ, ŻEBYŚCIE COŚ SKOJARZYLI I PRZYSZLI OBEJRZEĆ NASZE "DZIEŁO"
    ____________________________________________________________ ___________________________


    :(

    • zgadzam się. Wczoraj obejrzałam i stwierdzam, że straszny szajs...spłycony, żałosny. W książce wszystko bazowało na niedomówieniach, tajemnicy, mroku który spowijał stację Solaris. A tu- kawa na ławę, od razu wszystko się wyjaśnia i ten pseudo happy end. Zero tajemniczości i głebi, którą znałam z książki.

  • Mnie się film podobał, zmiany jakie wymieniliście mogę wybaczyć, poza jedną - WTF z tym zakończeniem?

  • przecież film nie musi być wierną kopią filmu. mnie film momentami nudził, ale klimat w tym filmie jest urzekający. rozumiem Twoje rozczarowanie -pewnie książka musiała Ci się podobać. Chętnie po nią sięgnę - Lem pewnie nie miałby nic przeciwko temu. :-)

    • Nie nie nie musi być ale jeśli już dajesz ludziom coś co rzekomo jest na podstawie książki/gry/komiksu to może dobrze byłoby się trzymać choć trochę tego co było w oryginale. Dla przykładu "Jack Reacher: Jednym strzałem " bardzo luźno traktuje o tym co działo się w powieści Childa ale jednak trzyma się tego co otrzymaliśmy w oryginale. Tak samo jestem w stanie zrozumieć wszystkie te komiksowe produkcje, bo i w świecie DC i Marvela mamy masę alternatywnych lini czasu więc mogą i stworzyć nową filmową tylko inspirując się pierwowzorem. Natomiast Solaris (z tego co pamiętam, a dawno tego filmu nie widziałem) było kompletnie inny od książki. Do tego stopnia ze poza tytułem i samą planeta nie było praktycznie nic wspólnego. No sorry ale to już coś nie halo. Jedno to jak ktoś sobie ubzdurał w serii "Bourne" że "zapomną" o jego głównym przeciwniku z książkowego pierwowzoru, a drugie to zmienić wszystko i zostawić tylko gatunek i tytuł.
      A sama książka jest dobra ale wg mnie nie jest aż tak genialna jak wielu twierdzi. Jest ciekawa ale mimo wszystko momentami nudzi.

  • Bo w amerykańskim filmie musi wystąpić kobieta i Murzyn, a tutaj mamy połączenie :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: