Przedpremiera

Na fka w Łodzi była wczoraj przedpremiera, a nie można nadal ocenić filmu

8
  • Dokładnie, chcę już postawić to soczyste 3!

    • Aż 3? Mi jest przykro że filmweb nie umożliwia wystawienia ZERO. Autentycznie odczuwałem obrzydzenie oglądając 2 pierwsze akty a na trzecim tylko rozmyślałem jakim idiotą jest scenarzysta/reżyser że napisał taki bełkot.

      • Cóż, doceniam staranie się i (nikłe, ale jednak) nawiązania do Wesa Andersona. Scena w restauracji naprawdę mnie rozbawiła. To, co działo się po pierwszym akcie to jakaś katastrofa i znęcanie się nad widownią. Ale przynajmniej twórcy mieli ubaw, słychać ich było najgłośniej na sali. Poza tym, czy nigdy nie dawałeś nic komuś z podłogi piwnicy do jedzenia? Przecież każdy tak robi!

        • OD pierwszych scen ten film uderza w całej swojej konstrukcji swoją bełkotliwością. Sam nie wie, o czym jest. Nie jest o Soyerze, ani o jego gimbo-folozofii. Ciężko odczuwać cokolwiek do bohaterów filmu, gdy Ci składają się z tekturowych dialogów, są odegrani przez drewnianych aktorów a całość wydaje się niczym więcej, jak zbiorem grypsów. Reżyserowi wydaje się, że jest zabawny. Ten film wydaje się bardziej jakimś teatrem telewizji, ale z aktorami na poziomie teatrzyku licealnego. Nawet praca kamery, dobór kadrów, proporcje obrazu, montaż i "grafika"(te plansze przedzielające akty) przypominają wytwór power pointa a koloryzacja uderza widza swoją sztucznością(vide żółte niebo). Autorowi wydaje się pewnie że ten film jest mocno "meta", że jest samoświadomy(z rozmowy z aktorami i reżyserem odniosłem wrażenie, że chcieli by film wydał się samoświadomy swojego absurdu), tylko że absolutnie żaden zabieg formalny ani fabularny nie wskazuje na to że mamy do czynienia z czymś co nie jest filmem realistycznym(bo są sceny gdzie nagle, z du##, kamera rusza się jak w W11 i to ma być meta, że aktorzy niby nagrywają film o Soyerze... coooooo). Wszystko to jest tak marnie sklejone do kupy, że jakby było robotem, to wyj##### by się na swój głupi ryj po 1 kroku. Podsumowując, ten wytwór filmo-podobny to obraza dla widza, reżyser wprost mówił, że to coś zostało zrobione dla aktorów. Ok, więc proszę tego do kur## nędzy NIGDZIE NIE DYSTRYBUOWAĆ, bo to coś przynosi wstyd całej Łódzkiej Filmówce. Kiedy film będzie miał premierę na VOD to sobie go muszę zgrać i zrobić recenzję. Bo ilość debilizmu tego czegoś nie daje mi spokoju. Muszę zrobić analizę/recenzję.

          • Wyczuwam silną dozę negatywnych emocji ;P Mi mimo wszystko było ich trochę żal, bo chyba myślą, że zrobili dobry, nietypowy, czy ironiczny film, a zrobili duże g*wno, które po pierwszym akcie ogląda się z zażenowaniem. Koleżanka obok odpaliła netflixa na telefonie, a to chyba częściowo świadczy o możliwościach zaangażowania w obraz... Analiza? Serio, ten film zasługuje na taką uwagę?

            • Analizy gównianych filmów są bardzo miłe do oglądania. Polecam Mietczyńskiego, Nostalgia Critica, Dębskiego czy Chrisa Stuckmanna, Wszyscy Ci YouTuberzy mają serie o gówno-filmach, bardzo chętnie oglądane. W Soyerze tak wiele rzeczy jest źle, są tak obraźliwe i irytujące widza że moim zdaniem zasługują na wyśmianie. I mam dużo negatywnych emocji względem reżysera, który jest ewidentnie idiotą, uważającym się za artystę, nie mającym za grosz pokory. Wystarczy zobaczyć opinie o nim na Filmwebie, oraz "dorobek". Osobiste zetknięcie się z tą personą jest dowodem prawdziwości stwierdzeń na serwisie.

  • Było też już w maju na Festiwalu Szkół Teatralnych. A oceniać nadal nie można...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: