Bond i Blofeld - analiza

W zasadzie im dłużej myślę nad tym wątkiem, tym bardziej wydaje mi się on nonsensowny i nietrzymający się kupy. Podsumujmy jak to wszystko miało niby wyglądać:
- rodzice Bonda giną w wypadku
- Bond trafia pod opiekę do jakiegoś Oberhausera (kim on jest? dlaczego do niego?)
- Oberhauser zaczyna woleć przybranego Bonda niż własnego syna
- Franz Oberhauser (syn) staje się zazdrosny i chce wyeliminować własnego ojca (a czemu nie Bonda?)
- Oberhauser ginie pod lawiną, a jego syn, Franz upozorowuje własną śmierć (po co?)
- co dalej dzieje się z Bondem? Trafia do domu dziecka, przygarnia go ktoś inny?
- drogi Franza Oberhausera i Bonda rozchodzą się - skąd Franz wie że Bond zostanie tajnym agentem?
- kiedy Franz Oberhauser (teraz już Blofeld) zaczyna tworzyć swoje imperium? Jeżeli już pierwszy przeciwnik młodego agenta Bonda ma być nasłany na niego, to musi odbyć się to odpowiednio wcześniej.
- Skąd Blofeld wie, że do misji z jego posłannikami (czyli w CR, Qos i Skyfall) zostanie wydelegowany akurat agent 007?
- Jaka jest jego motywacja? Chęć zemsty? Jeśli tak, to dlaczego po prostu Bonda po prostu nie kropnie jakiś najęty zabójca?
- Jeżeli Blofeld od początku chciał przejąć kontrolę nad służbami wszystkich krajów, to po co mu były podchody znane z poprzednich części?

Dość karkołomnie to pozszywali scenarzyści "Spectre". W zasadzie, przy wszystkich wątpliwościach, to wątek jest całkiem nieprzemyślany by nie powiedzieć bezsensowny.

52
  • Nie chcę żebyś odebrał to jako wstęp do kłótni, ot po prostu mój punkt widzenia.
    1 -
    2 Tak wyszło, nie wszystko musi być powiedziane, jak powstanie film o dzieciństwie Bonda to może się dowiemy
    3 -
    4 Jeśli ktoś zabija ojca to widocznie ma jakiś problem z psychiką, więc jego czyny nie będą do końca logiczne. Poza tym, to w końcu ojciec wolał Bonda, Bond - sierota po prostu się zjawił, to ojciec decydował o ich wzajemnej relacji.
    5 Bo chce rozpocząć nowe życie, lub boi się, że ktoś dojdzie do tego kto był winien śmierci jego ojca.
    6 Z oficjalnej biografii wynika, że opiekuje się nim ciotka Charmain, poza tym podobnie jak w punkcie 2.
    7 Nie wie, może myślał już wtedy żeby uprzykrzyć życie Bonda ale nie wiedział jeszcze jak wszystko się potoczy.
    8 Bond w trakcie misji Casino Royale ma 38 lat, Franz był starszy więc mógł mieć przynajmniej 40 co daje spokojnie 10 lat na wykombinowanie WIDMA.
    9 Też nie wie, choć mając wtyki tu i tam na pewno mógł sporo przypuszczać, mógł tak sterować, żeby takowe prawdopodobieństwo zwiększać. Może po prostu prowadził swoje sprawy a jak gdzieś pojawił się Bond to wykorzystywał sytuację, żeby skonfrontować z nim swoich ludzi.
    10 Zabicie Bonda, w dodatku rękami innej osoby to widocznie było dla niego za mało, chciał mu jak najbardziej uprzykrzyć życie.
    11 W poprzednich filmach prowadził swoje sprawy, bez funduszy nic by nie osiągnął, organizacja musiała cały czas działać, żeby zarabiać, wydaje mi się, że już w Skyfall widać było zapędy do inwigilacji świata, w końcu wiemy skąd Silwa miał tak ogromne możliwości.

    Jak już wspomniałem chcę tylko pokazać, że może być wiele punktów widzenia, już nawet z własnego życia wiem, że nie istnieje coś takiego jak jedna obiektywna prawda (no może w przedmiotach ścisłych choć też nie zawsze), szczególnie w przypadku rozpatrywania relacji między ludzkich.

    • Wiem, że mówimy tu o filmie z serii Bonda - a zatem takim, gdzie szaleńcy są w stanie dojść do fortuny i jest to na porządku dziennym, jednak dopóki pozostanie to w sferze ogólnej, to nie ma sensu tego specjalnie roztrząsać. Gorzej, jeśli twórcy uznają, że trzeba coś dokładniej przedstawić, bo wtedy mimowolnie pakują się w spiralę niedorzeczności, której bez tego udałoby się uniknąć. Blofeld to stary przeciwnik Bonda, jeszcze z czasów Connery'ego i taka formuła "wróg vs wróg" sprawdzała się bez zarzutu. Ale nie, trza było zastosować chwyt jak z opery mydlanej o trudnym dzieciństwie, w dodatku wspólnym dwóch antagonistów. To już całej historii mocno odejmuje znamion prawdopodobieństwa.
      Co do Franza Oberhausera, to ta cała intryga pozbawiona jest sensu, gdyby ją na spokojnie przemyśleć. Franz ma 17 lat (bodajże) i wykoncypował sobie, że zamiast zastosować najprostsze rozwiązanie w pozbyciu się "kukułki", to będzie mu "uprzykrzał" życie - w domyśle - mając na celu zabicie Bonda. Czy do tego celu było potrzebne wyeliminowanie własnego ojca? Czyny szaleńca nie muszą być logiczne, ale jeszcze mniej logiczne są czyny scenarzystów, którzy zakładają, że ów szaleniec będzie w stanie założyć i panować na ogromną organizacją, założoną i rozwiniętą w dużej mierze po to, by pozbyć się przyrodniego brata. Pod tym względem szaleńcy zachowują się logicznej w pierwszym lepszym slasherze, gdzie są powodowani zazdrością.
      Dobrze, że piszesz że Bond miał 38 lat w CR, bo ta kwestia też mi nie dawała spokoju. Oberhauser-Blofeld mówi do Madelenne, że ostatni raz widział ją gdy była dzieckiem. Jako że była córką White'a, a więc jednego z członków Spectre, domniemywać można że już właśnie wtedy ta organizacja istniała. Czyli - miało to miejsce dwadzieścia kilka lat wcześniej. Nie jest chyba podane ile lat ma Bond w Spectre, ale raczej nie jest starszy o więcej niż 10 lat od czasów CR. Wychodzi na to, że Oberhauser-Blofeld założył organizację Widmo służącą wyeliminowaniu Bonda, przynajmniej na 10 lat zanim Bond został tajnym agentem. Jasnowidz czy co? Ale chyba nie jasnowidz, bo jakby przewidywał zręcznie przyszłość, to wiedziałby, że 007 trzy razy mu się wywinie.
      Z tym uprzykrzaniem życia to też ciekawe, biorąc pod uwagę, że już w CR, zatem pierwszej misji 007, chciano się go pozbyć. Zatem od początku wszystko było nastawione na zabicie Bonda. Organizacja mająca swoje macki wszędzie, zabiłaby go po cichu, zacierając ślady, bez żadnego szemrania i bez grubymi nićmi sztych intryg, które przecież mogą nie wypalić.

  • W pełni się zgadzam. To samo pomyślałem na filmie. Na siłę podciągnęli 3 poprzednie filmy pod działania Spectre, a sam wątek zemsty Blofelda na Bondzie to kompletna bzdura, wymyślona na potrzeby filmu. Jednak czy mu to pomogło? Nie sądzę. Zdecydowanie lepiej film wypadłby bez wątku zemsty z dzieciństwa, gdyby Bond i Blofeld byli przypadkowymi wrogami jak w poprzednich częściach.

  • Film popełnia podobny błąd jaki popełnił niedawno Star Trek Into Darkness - wykorzystuje postać najbardziej kultowego przeciwnika głównego bohatera i nie robi z nią nic tak naprawdę godnego uwagi. Jak Into Darkness "umniejszył" Khana, tak Spectre "umniejszył" Blofelda i SPECTRE/Widmo.
    Zresztą samo SPECTRE. Twórcy wyraźnie starali się przedstawić organizację jako większą i potężniejszą niż w klasycznych bondowych filmach (wielkie zebranie w Rzymie), ale, przynajmniej we mnie, nie wzbudziła ona takiego przerażenia jak w starych filmach. Większa, potężniejsza - może, ale na pewno nie tak złowroga.

  • Co do koncowych fragmentow to wydaje mi sie ,ze cala ich spleciona historia od "casino royale" mogla byc przypadkiem.
    A potem to wszystko potoczylo sie wola zemsty Bonda.Sami widzielismy ,ze góra go niekontrolowala bo on robil tak jak chcial na "czuja".

  • Myślę, że nie znajdziesz odpowiedzi na te pytania, ponieważ scenariusz to dziurawy szwajcarski ser... Najgorszy Bond jaki powstał. Serio od początku filmu, czułem się jak bym oglądał pokaz slajdów. Gdzieś jadą, gadaj, wybuchy, konspiracja, nie potrzebny wątek, znowu jadą, coś załatwiają, gadaj, pościgi, konspiracja i nie potrzebny wątek. Nic kompletnie do siebie nie pasuje. Nic kompletnie z siebie nie wynika, na siłę stworzona jakaś teoria super wielkiej organizacji bandziorów, której korzenie można zobaczyć w Casino Royal. Guzik i figa z makiem, robienie widza w bambuko. I..., że niby te smaczki, że niby powroty do klasyki, tortury, auto, muzyka... Seria zjadła własny ogon już laaaata temu i jeszcze jak Casino Royal był bardzo dobry bo wprowadził nową świeżość tak tutaj równia pochyła.

  • Zacznijmy od tego, że wszystkie części z Craigiem to reboot serii i dzieją się w innym uniwersum. Więc nowe bondy nie mają nic wspólnego z Connerym, Moorem, Brosnanem itp. To zupełnie inna historia.
    Co do pytań:
    1. Najpewniej Oberhauser znał tych Bondów, możliwe, że był ojcem chrzestnym Jamesa.
    2. Bo Bond nie miał w tym winy tylko ojciec.
    3. Bo wiedział że mogą go podejrzewać.
    4. Tego nie wiadomo.
    5. Tak jak powyżej.
    6. Bo sam chciał posłać Bonda do piachu.
    7. Wyjaśniłem na początku

    • Zanim przejdę do sedna, dwie rzeczy:
      1. Bondy z Craigiem to nie jest "zupełnie inne uniwersum" niż poprzednie części. Inna jest faktycznie formuła tych filmów (ale od "Skyfall" to chyba ju nieaktualne), jednak kanon musiał pozostać ten sam - stąd też w "Spectre" Blofeld nie mógł zginąć, bo zginął już w którymś odcinku z Connerym.
      2. Nie zmienia to faktu, że w tym temacie analizuję wyłącznie "Spectre", ewentualnie w kontekście innych craigobondów, a nie całej serii od czasów "Dr No".
      Natomiast co do meritum:
      - kwestia tego kim byli Oberhauserowie dla Bonda, powinna być kluczowa w całej historii, to jednak nie czasy, gdy można sobie kogoś przygarnąć "bo tak"
      - skoro Bond nie miał winy w staniu się ulubieńcem Oberhausera-ojca, to czemuż potem stał się obiektem "polowania" ze strony syna? Nagle stał się winny?
      - a czy ktokolwiek rozpatrywał inny scenariusz, niż to, że ojciec zginął w nieszczęśliwym wypadku? Jeśli nie, to po co to pozorowanie śmierci? (pominę fakt, jak nastolatek, de facto bez tożsamości i majątku, może dojść do zbudowania własnego imperium)
      - nie wiadomo, a to przecież rzeczy kluczowe (czyli innymi słowy mamy w filmie dziury logiczne i fabularne)
      - po co, do posyłania kogokolwiek do piachu, rozkręcać tajną organizację, skoro nawet nie wiadomo czy antagonista (w tym przypadku Bond) wybierze zawód, w którym będzie się musiał z tą organiacją mierzyć? No chyba, że to taki "Truman Show", gdzie w roli Trumana występuje agent 007.
      No i odsyłam dodatkowo do mojego drugiego postu, tam pisałem szerzej o bzdurach w filmie, byłem też wtedy bardziej "na świeżo" po seansie.

      • Na 100% jest to inne uniwersum, bo Casino Royale jest rebootem, a wszystkie po nim są jego sequelami. Tzw. Modern Continuity. Blofeld zginął w poprzedniej linii czasowej w "Tylko dla twoich oczu" wpadając do komina przemysłowego. Franz Oberhauser jest odpowiednikiem Blofelda z przed reboota. Tym bardziej, że w poprzednim uniwersum Blofeld jest byłym polskim lotnikiem z Gdyni, który nie miał żadnych więzów krwi z Bondem. W modern continuity jest on Austriakiem.

        • Co ciekawe, blizna u niego na twarzy sugeruje, że kontynuacja Bloefelda ma nastąpić w 'Żyje się tylko dwa razy'. Mam nadzieję, że twórcy podążą dalej tą drogą co w Spectre, a nie będą paprać się w remake'i starych części, które są unikalnym zapisem zmieniających się trendów, prognoz i technologii :)

  • Zgadzam się. Odbiór filmu w moim przypadku przez te 'rewelacje' bardzo ucierpiał. Podobnie mam z nowymi odsłonami Aliena (zwłaszcza z Covenantem). Często lepiej pewne rzeczy pozostawić w sferze tajemnicy niż silić się na 'ambitne' wyjaśnienia.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: