Ta ocena to jakieś nieporozumienie

Świetna trylogia o Spidermanie Raimiego jest oceniana na 6.7, a film o Spidermanie w wersji Avengers na 7.6 gdzie pierwszym wrogiem Spidermana nie był nigdy Vultrure a Lizard .

86
  • A Ty walczysz z wiatrakami wystawiając 1 filmowi który zasługuje na co najmniej 5.

    • Furiat pewnie jakiś

      • desperata próbujący rozpaczliwe zaznaczyc swoje jestestwo xD

        • Ten film zasługuje na co najwyżej 5 imho.

          W pełni rozumiem 1, jako zaniżenie oceny. Ten film ma zdecydowanie za wysoką, potrafi zwieść.

          • Wgl idea zaniżania / zawyżania oceny jest dziecinna i każdy kto tak robi nie jest wg mnie nawet wart tego żeby z nim porozmawiać....

          • yush - podpinam się pod Twoją ocenę... takie to 3-5 co najwyżej...

          • 7 to minimalna ocena dla tego filmu

          • przeważają młodociani fani superbohaterów, których nie interesują wartości filmu

            • Amazing Spider Man był zdecydowanie najbliższy oryginałowi, i Garfield był zdecydowanie najlepszym SpiderManem (także aktorsko) z wszystkich dotychczasowych. Tutaj jakiś dzieciak ledwie po mutacji piskliwym głosikiem rzuca "zabawne" teksty...nieee....

              • Akurat z tym się nie zgodzę. Mnie przypadły bardziej do gustu filmy z Tobym. Chociaż nie powiem, Garfield też dawał rady (do tej pory zastanawiam się jakiego lakieru do włosów używał :P) Problem polega na tym, że to pokolenie które zaczyna przygodę od nowych filmów, oglądając "starego" spidermena uzna go za słabego. Bo..brak innych superbohaterów, bo za słabe efekty, za mały rozpierdziel

                • W sumie....jeśli patrzeć z perspektywy czasu, Toby zrobił na mnie także bardzo dobre wrażenie. Myślę, że Garfielda bardziej jednak lubię jako aktora niż Maguire'a, ale wydaje mi się, że to przez Kirsten Dunst gorzej oceniam poprzednią odsłonę...nie trawię jej aparycji (nie mówię o kunszcie aktorskim - tu ciężko mi o obiektywizm). Tu nie MJ, ale Gwen, czyli Emma Stone - był to bodaj pierwszy film, który z nią widziałem - zrobiła na mnie niezwykłe wrażenie.

                • Podobały mi się obie części Amazing Spidermana, podobał mi się Homecoming również tylko z innych powodów. Obie części Amazinga oceniłem na 7, Homecoming też na 7. Nie podoba mi się za to że mocno ta część została z "marwelizowana" dużo humoru, w mojej ocenie dosyć kiepskiego, zaśmiałem się lekko może ze 2-3 razy. Na plus fabuła i postać Keatona, widzę tutaj sporo odniesień do jego roli w Birdmanie, cały jego kostium to taki żywcem wyciągnięty z Birdmana, już nie mówiąc o fabule tamtego filmu ;) . Osobiście Trylogi Ramiego nie trawie, w dużej części z powodu Dursten, uważam że to drewno aktorskie, poza tym nie pasowała do tej roli. Zgodzę się z tobą również że Emma Stone jako Gwen była rewelacyjna, nie wiem czy Marvel ma zamiar powrócić z Gwen w przyszłych częściach Spidermana z nową aktorką, ale dla ich dobra bym tą postać zostawił w spokoju bo poprzeczka została postawiona bardzo wysoko.


                  Uważam też że został zmarnowany potencjał, biorąc pod uwagę jak społeczność bardzo pozytywnie odebrała postać Gwen zagraną przez Stone, powinni wtedy kuć żelazo póki gorące i zacząć przygotowywać serie SpiderGwen którą z chęcią bym oglądnął. Film by się na pewno przyjął, wystarczy zerknąć na DCEU jedyny film jaki im wyszedł to Wonder Woman z przeciętną aktorsko Gadot. Teraz już na to za późno, Emma ma 29 lat, więc trochę już zbyt wiekowa chyba żeby wskoczyć w taką serie.

                • Cóż, w komiksach Gwen ginie. Dokładnie w taki sposób, jak w filmie. Była to fantastyczna, wzruszająca scena. moim zdaniem wplatanie w SpiderMana jakichś Ironmanów i innych "pierdół" zupełnie psuje mi klimat, po prostu nie trawię tego całego Marvela i ich serii. Trzeba obejrzeć poprzednie filmy żeby wiedzieć o co chodzi w kolejnych, a nie jestem fanem innych 'superbohaterów'. Ale to tylko moja opinia. Amazing... jest w gruncie rzeczy świetnie zakończony, jeśli miałaby być kontynuacja to jedynie z Garfieldem imho. Ale nic na siłę. A już na pewno nie z tym dzieciakiem z homecoming.

              • A ja czytam i nie mogę się nadziwić, jak można nazwać Amazing Spider - Man udaną produkcją? Przecież w tamtym filmie absolutnie nic nie miało sensu, a jeżeli dla Ciebie wyznacznikiem jest oddanie wydarzeń komiksowych na ekran, to oczekiwałbym chociaż w miarę logicznego połączenia wątków.

                Garfield był zdecydowanie najgorszym Pajęczakiem w historii - nie zgrało się podejście do jego postaci jako śmieszka na desce, chemia między aktorami nie istniała, a sam jestem przekonany, że lepszy scenariusz napisałoby 75% ludzi dyskutującym o konspiracjach lekarskich w sekcji komentarzy "Botoksu". Webb swoim rebootem nie wnosi świeżości do tej postaci, a powiela tylko pomysły Raimiego, akcentując je skrajną głupotą. Wątek rodziców to jakiś żart, podobnie plan Connorsa i całe jego backstory. Już nawet nie mówię o scenie skoku między żurawiami, bo to jest najgłupsza rzecz, jaką można było wymyślić xD. O kontynuacji się nie wypowiem, bo to jest po prostu przepakowanie bezsensownymi wątkami historii ukazanej w pierwszej części, tylko jak najbardziej w stylu "MCU", ponieważ schematy Nolanowskie nie były już w modzie. Nie zrozum mnie źle, ja te filmy nawet szanuję, bo o porządne guilty pleasure dzisiaj naprawdę ciężko, a one bawiły nieporadnością scenariuszową w uroczy sposób.

                Nie mam zamiaru wynosić Homecoming do rangi arcydzieła gatunku, ale jest to po prostu najlepszy film o Spider - Manie, jaki mogliśmy do tej pory obejrzeć. Przystępna forma, naprawdę ciekawe zarysowanie postaci, - w końcu są one "jakieś" - uwspółcześnienie świata przedstawionego. Wszystko w tym filmie zagrało, bo został bardzo bezpiecznie zrobiony, nie popadając tym samym w infantylność, a historia została poprowadzona rozsądnie.

                Bardzo mnie ciekawi jedna rzecz, a mianowicie: jak obrońcy filmów Webba widzieliby kontynuację, albo kolejny reboot? Pozdrawiam!

                • "(...) one bawiły nieporadnością scenariuszową w uroczy sposób." - wyśmienicie powiedziane.
                  Wniosłeś nieco głębi w dyskusję, i choć nie zgodzę się z tym, że między głównymi bohaterami nie było chemii, to jednak reszcie z grubsza przytaknę.
                  Może jestem nieco nieobiektywny, przez Garfielda, którego bardzo lubię jako aktora, może również przez fakt, że jestem starszy i mierżą mnie te wszystkie marvelowskie nowinki. Żeby zrozumieć o co chodzi, trzeba obejrzeć resztę. Skąd nagle Iron Man w Spidermanie? Ano stąd, że jest to kolejna (choć na tyle zgrabnie połączona, że w tym wypadku nie jest koniecznością znać reszty), część całego "uniwersum marvela", za którym nie przepadam.
                  Jakbym widział kontynuację? Chciałbym wreszcie zobaczyć MJ która mnie przekona ;)

                • Masz rację, co do tego, że Uniwersum Marvela jest dość problematyczne dla widzów, którzy nigdy za nim nie przepadali, a sami są fanami pojedynczych postaci i ich historii. Faktycznie, może to być wadą, ale dla mnie i wielu innych stanowi zaletę - po prostu jestem fanem uniwersum, a rozbudowanie historii postaci na kilka filmów dużo bardziej je urzeczywistnia, tworząc kompatybilną całość :)

                  A co do MJ, to chyba się nie doczekamy (chociaż marzyć nikt nie zabronił) :D Pozdrawiam!

  • Ten film najlepiej przedstawia charakter Spidey'a ze wszystkich filmów o tym bohaterze gościu.

    • Zgadzam się

    • To chyba nigdy komiksów z Peterem Parkerem nie czytałeś. Ten film kompletnie rujnuje tą postać, jest całkowitym zaprzeczeniem tego czym był Peter w komiksach. Bardziej przypomina wybielonego Moralesa.

      • Ja piszę o alter-ego Parkera, czyli o Spider-Manie, który jest bliższy komiksom w tym filmie (i dwóch z Garfieldem) niż to nudne coś w trylogii Raimiego, a co do samego Parkera to on jest w tym filmie hybrydą komiksowego Petera i Milesa.

        • W czym jest bliższy? Jest zupełnym zaprzeczeniem tej postaci. Spider-Man nigdy nie stawiał w takim stopniu na technologię a tutaj jakieś gadżety, tech-suity i tym podobne głupoty. Do tego został całkowicie obdarty ze swojego dziedzictwa - nie ma MJ, nie ma Gwen, nie ma Bena, każdy zachowuję się inaczej niż w komiksach (szczególnie Flash). Ten film to czysta profanacja dla osoby wychowanej na komiksach ze Spider-Manem.

          • Nie jest taki smętny jak Spidey Raimiego, a co do gadżetów, Flasha to są to zmiany podyktowane tym, że akcja dzieje się we współczesności, tu wszystko opiera się o technologię, a w szkołach prześladowcami już nie są sportowcy, a bogate dzieciaki, które hejtują, a nie biją.
            Piszesz o tym, że jesteś wychowany na komiksach z Spider-Manem, a zapominasz, że pierwszą dziewczyną w której Peter się zakochał była obecna w filmie Liz, a Gwen i MJ poznał trochę później.

            • W komiksie Liz była kompletnie inną postacią i poza imieniem nie ma nic wspólnego ze swoim filmowym odpowiednikiem. Nie była też żadną córką Toomesa. A pierwszą miłością Petera była Betty Brant a nie Liz! W Liz Peter nigdy nie był zakochany. Ten film to kompletny gniot wypaczający wszystko a wy jeszcze go bronicie. Na dokładkę PC i SJW na całego. W obsadzie brakowało chyba tylko eskimosa.

              • +
                huehuehue
                eskimosa :D

              • Wiesz, to że film nie jest w 100% wierny komiksowi nie oznacza, że jest gniotem. Jak dla mnie to właśnie dobrze, że nie wszystko jest dokładnie tak jak w komiksie. Dlaczego uważasz, że zmiany są złe? Jest pewien niezmienny motyw główny (np. młody gość ugryziony przez pająka), a resztę można zmieniać, przecież to nie jest aż tak ważne! Nie rozumiem w ogóle czepiania się o to, że w dziewczynie obecnej w tym filmie Peter nigdy się nie zakochał itd. Tak samo nie wydaje mi się, żeby w oryginalnym komiksie pojawiła się siedziba Stark Industries i żeby mówili o Spidermanie, że jest "tym człowiekiem -pająkiem z YouTube'a", skoro w momencie powstawania historii YouTube'a jeszcze nie było. Jest to Spiderman naszych czasów i twórcy nie muszą trzymać się w 100% każdego szczegółu. No chyba, że jest to ekranizacja jakiejś historii na nowo stworzonej i wydanej przez Marvel Comics (?), ale nie wydaje mi się, nie wiem, nie znam dobrze komiksów, podobnie jak i większość ludzi oglądających ten film. Pozdrawiam :)

              • Dlaczego przyczepiasz się o różnorodność kulturową? Nawet jeśli jest to polityka poprawności, to aż tak boli Cię to, że jest tyle osób z różnych ras? Zwłaszcza, że to Stany Zjednoczone? Pozdrawiam raz jeszcze ;)

          • A jesteś pewien, że współcześnie powstające filmy superbohaterskie powinny być adresowane do dorosłych facetów czytających komiksy w czasach zanim dzisiejsze nastolatki przyszły na świat? Fajnie, że masz sentyment, ale filmy nie służą opowiadaniu historii zawartej w komiksach - wtedy po co je oglądać? To nowa historia oparta na duchu starych opowiadana ludziom, którzy jeszcze jej nie znają.
            No i co ważne - film to jakaś tam jedna przygoda i przedstawienie bohatera w konkretnym momencie jego rozwoju. Postać Petera Parkera była rozwijana i portretowana w komiksach w różny sposób przez dekady. Odzwierciedlenie filmowe nigdy nie będzie wierne wszystkiemu co powiedziano o postaci.

      • Witcher Ja się z tobą całkowicie zgadzam...Udzielają się tu najwyraźniej jacyś ''znaffcy'' komiksów o człowieku pająku .

        Ja rozumiem , że film zmierza w tą stronę MCU i że chcą stworzyć wszystko tak aby wyglądało wiarygodnie..Że niby nastolatek sam nie uszył sobie zajebistego kostiumu itd...no ale , ku*wa błagam was... Dla chłopaka z IQ 250 uszycie dobrego kostiumu to byłby problem ? Bo to co tutaj się wyprawia w tym filmie to jest absurd...258 różnych kombinacji sieci ? Latający dron pająk ? Urządzenia podsłuchujące ? SPADOCHRON ? I TO WSZYSTKO OD STARKA ? Spider-Man jakiego ja znam właśnie wyróżniał się tym , że sam sobie robił sprzęt , kostiumy itd I to wszystko robił również , gdy był nastolatkiem ! I nie polegał na gadżetach w tak mocny sposób tylko na czystej sile , strategii i to wszystko przy pomocy pajęczych zmysłów. Tu zrobili z niego znowu nieudacznika co sam sobie nie radzi i w dodatku nie wygrał z Sępem na samym końcu ? Jak Peter jako nastolatek pokonał Lizarda w komiksach który jest o wiele silniejszy...

        Mam nadzieję , że jego progres w wersji filmowej będzie przynajmniej równie dobry co w komiksach bo Parker jest cholernie silny aktualnie i konkretnie doświadczony . W komiksach w końcu Iron Fist , Wolverine i kapitan go szkolili , wykorzystał jeszcze swoją własną walkę uliczną i z tego wszystkiego stworzył swój własny styl zwany ''way of the spider'' .

        I nie zrozumcie mnie źle - Film mi się podobał , ale są jednak rzeczy których nie mogę mu wybaczyć . Keaton jako Sęp - Bomba , ciotka May bardzo fajna , Parker jest spoko , ale za bardzo robią z niego pajaca ... powinien żartować tylko w lajtowych sytuacjach tak jak w komiksach a w tym filmie żarty sobie darował jedynie podczas walki na plaży .Poza tym kurde....niech oni dadzą coś temu chłopakowi do żarcia bo on za chudy na tą rolę .

        Ode mnie film ma 7,5 /10 .

      • Nie zgadzam się

  • ja rozumiem że komuś sie film może nie podobać. Szanuje każde zdanie ale kurcze ocena 1? nawet nie wiem czy jakiś film na tyle zasługuje, 5 czyli średni czy nawet 3 jest bardziej obiektywne

  • Ale spider-man 3 to najgorszy film o Spider-Manie

  • Pierwszym wrogiem? Przecież w filmach mogą sobie dać kogą chcą

  • GTA1 - Gdybyś był inteligentniejszy to pewnie byś się skumał czemu dali Vulture'a zamiast Lizard'a bo powodów jest wieeele.

    Po pierwsze - Spider-Man jest teraz w MCU , więc fabularnie nowy film o nim musiał być powiązany z poprzednimi filmami . Wszystko po prostu musiało trzymać się kupy . A tak się składa , że zebranie starej technologii Stark'a i obcych przybyszów z poprzednich bitew było strzałem w dziesiątkę , bo fajnie to przedstawiło motywy i działalność Toomes'a.

    Po drugie - Lizard , Zielony Goblin , Electro , Venom , Sandman , Goblin Junior , Doctor Octopus - To są postacie które już pojawiły się w poprzednich filmach o pajączku i reżyser nie chciał się powtarzać tylko dać coś nowego . Sam jestem ogromnym fanem Spidey'a i znam komiksy jak własną kieszeń , ale takie rozwiązanie było najrozsądniejsze . W końcu jakiś powiew świeżości - Nowy wróg który miał dobre motywy bo nie oszukujmy się - Ostatni dobry film Spider-Mana przed HomeComing'iem powstał 13 lat temu.

    • Po trzecie - Gdyby robili wszystko dokładnie tak samo jak było w komiksach to byłoby nudno....Chciałbyś znać przebieg wydarzeń danego filmu ? Nie lepiej właśnie jest jak film ma cię czym zaskoczyć i pokazać ci coś nowego ? Ile można w kółko pieprzyć o tym , że każdy film marvel'a musi być dokładnie według komiksów - To byłoby po prostu nudne . Komiksy są do czytania filmy do oglądania i niech właśnie będą oddzielną historią .

      Tyle w temacie .

  • W pierwszym zeszycie Spider-Mana jego przeciwnikiem jest Kameleon. W drugim Vulture. Lizard pojawia się dopiero w szóstym zeszycie. Mówie tutaj o pierwszej serii Amazing z lat 60.

  • Bo co bo tak było w spider-man TAS z tym lizardem ?? Widzę że wiesz nie wiele a próbujesz się wymądrzać koleżko

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: