bardzo dobry film

Szumowska pozytwynie mnie zaskoczyła. Film wywołujący szereg refleksji, choć sama reżyserka nie ocenia, nie przykleja łatek. Dla mnie to film o kobietach nie o prostytucji. Ale to już moja refleksja. Świetne role kobiece: Binoche nie musi udawadniać aktorskiej klasy. Dwie młode aktorki nie pozostają w tyle. Dla mnie objawieniem jest Kulig. chciałabym widzieć ją częściej: jest niezwykle wyrazista. Scena finałowa na długo pozostanie w mojej świadomości- chociazby dla niej warto ten film obejrzeć.Polecam.

12
  • Do jakich refleksji sklonil Cie ten film?
    Jak dla mnie w tym filmie mamy jedynie zlepione sceny bez mysli przewodniej. W sumie to nie wiadomo jaki byl cel tego filmu, Nie widze w nim nic co skloniloby mnie do jakichkolwiek refleksji.

  • użytkownik usunięty

    "bardzo dobry film" - buahahahahhahaha hahahahah hahahaha - "zajebisty film". Jak Ty nie masz pojęcia nic o życiu to szok.. Reklamy z Klaudiuszem z Big Brothera były tak samo dobre jak ten film.

  • Ja tez nie rozumiem jak ten film mógł się podobać. Nie miał sensu, brak wstępu, akcji czy nawet zwrotu akcji, zakończenia ..nic.. Może filmu nie zrozumiałam, więc proszę kogoś mądrego o swoje przemyślenia - może wtedy odnajdę sens, bo mam poczucie, że straciłam swój cenny czas na oglądanie porno.

    • Tak, wydaję mi się, że go nie zrozumiałaś. To nie było porno w czystym znaczeniu tego słowa. Sceny "erotyczne" nie miały na celu podniecić odbiorcę, nie po to je zamieszczono w tym filmie. Te sceny sprawiały, że film był bardziej prawdziwy, realny, bez ukrywania tego jak "praca" prostytutki wygląda, a jak wygląda widzieliśmy... Wydaję mi się, że ten film jest przede wszystkim o zagubieniu w życiu. Wszystkie trzy bohaterki są zagubione. W każdym okresie życia można nie móc się odnaleźć, czego dowodem jest Anne. Co więcej, niewiele trzeba, żeby zakłócić swoją równowagę. Anne ma dzieci, świetną, dobrze płatną pracę, piękne mieszkanie, no i męża, czego chcieć więcej od życia? Ano właśnie, czasami to nie wystarcza. Myślę, że Anne czuła, że coś w jej życiu jest nie tak, ale dopiero kiedy zajęła się zbieraniem materiału o prostytutkach, dostrzegła całkowicie w czym tkwi problem. Dzięki poznanym dziewczynom uzmysłowiła sobie, że prostytutki to też kobiety, takie jak ona. Tak, to co robią, nie jest właściwe, ale to nie znaczy, iż można je wykluczyć ze społeczeństwa. Za to należy je wysłuchać zanim się je oceni, poznać ich motywy. Obie dziewczyny: Charlotte i Alicja miały powody, dla których stały się dziewczynami biorącymi pieniądze za seks. Nie zostały nimi z powodu kaprysu czy od tak. W pewnym stopniu zostały do tego zmuszone, przez życie. Ktoś już wspomniał tutaj na forum, że bardzo znacząca jest scena, w której Anne mówi:" A co jeśli to nie one są kur*ami? tylko my nimi jesteśmy?" Co miała na myśli? Miała na myśli: "Czy mężczyźni, którzy im płacą są przyzwoici?". Przecież, gdyby nie płacili, to nie byłoby w ogóle prostytucji... Czy rodzice, którzy nie są w stanie zapewnić odpowiedniego utrzymania swoim dzieciom są w porządku? Czy opiekunowie, którzy nie dają odpowiedniego wychowania, moralnego ukierunkowania, wsparcia swojemu potomstwu są ok? Czy media, przede wszystkim telewizja i Internet są w porządku, gdy na każdym kroku pokazują gołą du*ę, jakby była na sprzedaż? Wszyscy wpływamy jakoś na to, jakie decyzje podejmuje młode pokolenie. Dobre wzorce są coraz bardziej zatracane, niemal wszędzie wdziera się samotność i przede wszystkim brak porozumienia z innymi. Myślę, że "Sponsoring" pokazuje to, że "panienki do towarzystwa" też mają uczucia, bardzo często są samotne, a ich "praca" w pewnym stopniu tę samotność uśmierza. Oczywiście nie możemy całkowicie ich usprawiedliwić, to niemożliwe, ale powinniśmy zobaczyć drugą stronę medalu. Zamiast ganić, wyzywać, rugać, należy pokazać, że można inaczej, lepiej. Trzeba im pomóc, nie brzydzić się nimi i odwrócić się do nich plecami. Bo kto tak naprawdę jest bardziej nieludzki? My, bez jakiegokolwiek współczucia, człowieczeństwa. Czy one? Zagubione, samotne, zdane na siebie, bez odpowiedniego kodeksu, hierarchii wartości? Warto o tym pomyśleć. Ten film o tym mówi, o zrozumieniu motywów prostytutek. Natomiast wracając do Anne, to zrozumiała ona, że jeśli nie zacznie dbać o relacje ze swoimi dziećmi, to one na tym bardzo ucierpią, jeśli już nie ucierpiały w jakimś tam stopniu, co zresztą zaczęła zauważać. Druga sprawa to mąż, Anne poczuła, że powodem ich oddalenia się jest w dużej mierze seksualne niezadowolenie jej męża, co zresztą się potwierdza w scenie, kiedy Anne chce uprawiać z nim oralny seks, a on kategorycznie ją odtrąca. Wniosek pewnie taki, że mąż także woli usługi młodych dziewcząt... Jak Anne może zatem być szczęśliwa, kiedy jej niby proste życie, okazuje się tak pogmatwane? Zakończenie trzeba sobie dopowiedzieć, według mnie ta historia nie kończy się happy endem. Anne prawdopodobnie żyłaby w małżeństwie, jednocześnie w nim nie będąc albo też rozwiodłaby się, ale czy to byłoby dobre dla jej dzieci? raczej nie. Ten film trzeba rozgryźć, nie obejrzeć i wrzucić do kosza, bo to jakiś szajs. Wiem, ze wykonanie nie jest jakieś super, mogłoby być lepsze i że są tam nużące, przeciągane momenty, ale to też zależy od gustu. Ja akurat nie mam nic do tego, lubię czasami taką niewartką akcję, potrafię się w niej odnaleźć. Szczerze mówiąc, cały film oglądałam w skupieniu i uwadze ;) Przepraszam za wszelkie błędy językowe :D

  • Jak rozumiem "bardzo dobry" za temat a nie za to że był naprawdę bardzo dobry. Niestety ten film to obraza dla kinematografii. Swoją famę zdobył tylko ze względu na ponoć kontrowersyjną i odważną treść. Najbardziej prostackim sposobem zdobywania widowni jest oszukiwanie jej, że opowiadamy o czymś o czym tak naprawdę nie opowiadamy bo nie umiemy. Jeśli lubisz filmy z kobietą na pierwszym planie obejrzyj 4 miesiące 3 tygodnie i 2 dni (dostępny na YT) i zobacz co znaczy opowiadać a nie udawać że się opowiada.

    Film bardzo zły, aż byłem zaskoczony.

  • Na całym forum same negatywy pod tym filmem, tak więc jak ktoś napisze coś pozytywnego to dawaj hurra na tego kogoś że sie nie zna i nic o życiu nie wie. a ja rozumiem że film mogł sie podobac, rozumiem też tych ktorym w ogole nie przypadł do gustu. Co do mnie uważam że film nie jest zły, całkiem niezły nawet. i troche odwrotnie do Kocipies: temat uwazam za nudny i oklepany a mimo wszystko film mnie nie znudził - może to przez Binoche ktorą po prostu chcialo sie ogladac...okreslilam bym ten film jako wlasnie film o kobietach generalnie - tytul Elles bardzo trafiony, dlaczego nasz polski tytul nie mogł być One ??? - w ktorym wiele rzeczy jest niedpowiedzianych , gdzies tam zasygnailzowanych, a reszte kazdy sobie dopowiada. ja tak lubie..

  • Zgadzam się film jest GENIALNY,Szumowska już nie pierwszy raz przełamuje tabu, mówi o rzeczach o których wsydzimy się mówić nie umiemy rozmawiać , o potrzebach które ukrywamy.Głównym wątkiem dla mnie jest rodzina, dziewczyny są poniekąd ofiarami zagubienia w codziennym życiu, braku porozumienia z bliskimi.Film wysokiej klasy.Zakończenie otwarte,lubie taka forme , daje do myslenia

  • Fakt Kulig objawiła się w pełnej krasie i dzielnie przyjęła na biust ... wszystko co reżyserka miała do zaoferowania.

  • PS. Film skłonił mnie do refleksji: O co do chodziło z tą lodówką ?!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: