Nie jestem w stanie oglądać tego filmu na spokojnie...

...najgorsza w tym wszystkim jest ta świadomość, że główny winowajca nie tylko nie został ukarany, ale wręcz awansowany stanowiskiem w Rzymie. Nie wspominam nawet o tym, że była to decyzja "świętego" Jana Pawła II. Trochę to pokazuje jego podejście do tematu. W Polsce kult papieża jest tak silny, że większość ludzi zawsze znajdzie dla niego wytłumaczenie.

99
  • "A co mam zmieniać?" ~ Jan Paweł II, Warszawa, 1991 rok.

    • Wiecie, chciałabym tylko podkreślić, że ten film naprawdę pokazuje znacznie więcej, niż tylko problem Kościoła. Co prawda jest to clou filmu, ale mnie osobiście najbardziej podobał się wątek z dziennikarzem Robby'im. Jakże to oni się nie obruszali na tego prawnika, który nie chciał potwierdzić listy i tylko jeden zauważył: "Taką ma pracę". Co on mógł zrobić? Sam przekroczył etykę prawniczą, żeby pomóc tym dzieciom. Robby z kolei wiedział znacznie wcześniej o 20 księżach i nie podjął się żadnych działań, bo temat nie był wtedy tak... medialny jak później. Kapitalne było to stwierdzenie Barona o ciemności, tylko pytanie, czy Ci dziennikarze zrobili to tak naprawdę "dla sprawy" i czy wyszli z tych "ciemności"? Sami sobie na to odpowiedzcie, ale według mnie naprawdę zależało jedynie temu, który miał dzieci. Dlaczego więc to robili??? Bo my lubimy o tym dyskutować jaki świat jest zły, krytykować autorytety, ale w rzeczywistości pomyślcie, gdybyście mieli nałożyć np. połowę pieniędzy, które zostają Wam po opłaceniu wszystkich niezbędnych rachunków i oddać swoje wolne weekendy przez rok, aby zaangażować się w jakiejś organizacji na rzecz walki z pedofilią chociażby i tylko przez rok, czy bylibyście na to gotowi. Pomyślcie...

      • ...Gdyby nie było złych uczynków, nie musielibyście myśleć nad angażowaniem się w walkę z nimi. To naturalne, że "lubimy" marudzić na zły świat i krytykować, bo dobrzy nie są odpowiedzialni za zło. Nie ma w tym naszej winy, że ktoś jest zły. Tylko przez złych musimy w ogóle myśleć o angażowaniu się, poświęcaniu. Jest w tym jakaś krzywdząca niesprawiedliwość, że chciałoby się czerpać garściami przyjemności życia, ale i jest zło, z którym trzeba walczyć.

    • Nie mówię, że ja jestem od tego wolna, że jestem wspaniała i mnie to tak, wiecie, NAPRAWDĘ obchodzi itp., itd. Tylko tak sobie myślę, że oburzamy się kiedy słyszymy, że ktoś kogoś skrzywdził, że gdzieś zginęło 100 osób w tragedii, ale tak naprawdę rzadko kto ma w sobie tyle empatii, by się tym zając albo chociaż przejąc na dłużej niż 24h. To jest normalne, ludzkie i przykre, ale tak jest, że dopóki coś nas nie dotknie personalnie, to nie jesteśmy sobie w stanie pewnych kwestii uzmysłowić.

  • Miąłem podobnie. Siedziałem i oglądałem strasznie wku***iony.... Jak sobie człowiek wyobrazi ile tych dzieci było to ciarki przechodzą...
    Niby nie powinno się generalizować - że nie wszyscy księża to pedofile... Ale jak z taką świadomością pozytywnie myśleć o tej instytucji? I nie mieszajmy w to Boga - bo kościół i Bóg mają ze sobą coraz mniej wspólnego.
    Jak oni mogli to ukrywać, pozwalać na więcej? Można to było ukrócić już dawno temu - zamknąc jednego, drugiego i następny już by sie nie odważył podejść do dziecka. Kościół dał ciche przyzwolenie i taka jest prawda. Nasz papież niestety na to w pełni świadomie pozwolił (a to nie jedyne jego grzeszki bo przyczynił się także do szerzenia się AIDS, wszem i wobec mówiąc że prezerwatywy to zło i grzech).

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: