Mi nie podoba się właściwie tylko jedno

W całym filmie ani razu nie pada imię żadnego boga. "Klnijcie się na słońce" ? Jakie słońce? Słowianie wierzyli w Świętowita, Peruna, Swaroga, Welesa, Jaruna, Chorsa, Mokoszę, Trygława, Dadźboga i całą masę innych. Dlatego daję tylko "9".

5
  • Zgadzam się!

  • A czy twój nick wywodzi się od tego zgermanizowanego szczepu słowiańskiego?

  • Jaruna? Chyba Jaryło.
    Mnie najbardziej rażą przekłamane historycznie stroje.

    • Hehe,;) Masz może parę zdjęć z tamtej epoki ?

      • Na żart odpowiem całkiem poważnie:
        materiał archeologiczny, ikonografia, a także wzmianki historiograficzne pozwalają nam na odtworzenie odzieży z tamtego okresu. Dotyczy to zarówno (ukazanych w filmie) przedstawicieli słowiańszczyzny zachodniej, a także Wikingów.
        A skoro Hoffman deklaruje jak najwierniejszą próbę odtworzenia historii (pomijając wątki baśniowe związane z legendą), to powinien się był postarać o w miarę realistyczne przedstawienie tego, co akurat najbardziej rzuca się w oczy.

        • Z "tamtego okresu" czyli okresu panowania Popiela. A jakie to lata konkretnie ? Bo jakoś nie trafiłem nigdzie na info ;)

          • Kolejny sarkazm i moja kolejna odpowiedź. Zapewne z okresu trzech pokoleń przed panowaniem Mieszka I (co wyraźnie zaznaczono w filmie, na samym końcu) , czyli zakładając wiek VIII, IX. Piast i Popiel są też przypuszczalnie postaciami historycznymi, co zakładają źródła (kronika Galla Anonima, Kronika Wielkpolska, kronika Długosza, Kadłubka), tylko nie sprecyzowano do końca aktu przejęcia władzy przez Piasta. Stroje słowiańskie (bo to o nich tu mowa) nie zmieniały się specjalnie na przestrzeni tychże wieków, ulegając tylko czasem małym wpływom skandynawskim, rzadziej rusińskim. Ale i tak nie przypominają tych bajkowe szat noszonych przez bohaterów filmu.
            Także - wystarczy - UWAŻNIE studiować jakieś "dzieło", jesli się ma z nim do czynienia, pomyśleć. Myślenie nie boli.

            Pozdrawiam,
            Ida Sierpniowa

            • Och, cóż za subtelne szpileczki :D "myślenie nie boli". Choć w sumie i tak dobrze że nie odsyłasz mnie do gimnazjum.

              A ja biedny żuczek chciałem się tylko dowiedzieć skąd w tobie ta pewność iż ówcześni (choć nie znamy dokładnych dat) tak, a nie inaczej się ubierali.

              Poproszę więc o kilka szczegółów, które przybliżą mi co mianowicie było nie tak u Hoffmana.

              • Nie, nie odsyłam nikogo do gimnazjum, ani tym bardziej nie są to żadne, jak to określiłeś "szpileczki".
                No to się dowiedziałeś.
                Z przyjemnością szczegółowo omówię to, co mi nie pasuje w strojach u Hoffmana, ale po 20 maja.
                Zatem, żegnam na tę chwilę.
                Pozdrawiam,
                I.S.

                • Na razie się nie dowiedziałem.

                  No ale 20 maja nie wieczność, poczekam :)

                • Pozwolę sobie zająć stanowisko onośnie rekwizytów w filmie.

                  Na początek może wyjaśnie, że ogólny chaos z rekwizytami wynika z niedostatku wiedzy o kulturze materialnej okresu wczesnośredniowiecznego. Akcja filmu toczy się kilka pokoleń przed Mieszkiem I czyli wiek VIII lub początek wieku IX. Są to czasy Karola Wielkiego i najazdu Węgierskiego, który zniszczył państwo Wielkomorawskie.

                  Dlaczego ta datacja jest tak ważna bo styl zarówno w zdobnictwie jak i broni zmieniał się we wczesnym średniowieczu dość drastycznie i czasami 100 lat wnosiło daleko idące zmiany.

                  Ogólnie w Starej Baśni dominuje styl wikiński (i jego sub odmiany) i ozdoby z tej epoki (pomijam fakt, że sporo z nich nie bazuje na żadnych znaleziskach). Generalnie w datowaniu przesądza najmłodsze znalezisko, czyli gdy zobaczyłem zapinkę w stylu Urnes z drugiej połowy XI wieku, siłą rzeczy akcję Starej Bańśni archeolog datowałby na drugą połowę wieku XI lub później . Na tej jednej rzeczy mamy ponad 300 lat poślizgu co można porównać do rycerza spod Grunwaldu walczącego u boku Husarii pod Kircholmem (<Litwa uderza!!!> Krzyczy Jagiełlo wskazując na Szwedów i <Bogurodzica> unosi się z głębokich męskich gardzieli po czym Mongołowie Chodkiewicza wyskakując z wilczych dołów i strzelają z bandoletów do Elitarnych Spartan Kleopatry - przecież to wszystko takie podobne do siebie, kto tam zwraca uwage na takie szczegóły ;).

                  Najlepsze kwiatki jednak dostarcza wódz wikingów (Waregów, bo tak nazywali ich Słowianie) który nosi chełm w stylu Vendel (tragicznie wykonany w porównaniu do oryginałów) czyli styl zgodny z epoką tylko ma takie jebitne rogi, które przez każdego kto się odrobinę orientuje w epoce uznane zostaną za profanację historii. Jeszcze lepiej że owy chełm spoczywa na czymś co przypomina górną częśc Loricy czyli pancerza rzymskiego legionisty. Natomiast przyboczny jarla nosi broszę trójlistną ozdobę kobiecą, choć w tej epoce Frankowie nosili je jako trójdzielnik pasa podtrzymującego miecz (najwidoczniej przed Słowianami Wikingowie napadli na Franków) natomiast brosze do płaszcza służą jako ozdoba włosów, ogólnie misz-masz jest całkowity i chełmy z X wieku latają obok chełów z wieku VII, z mieczami podobnie, choć dominują te późniejsze, pasy to ogólny żart, siodła i uprzęże końskie z XX wieku i pancerze skórzane lamelkowe co do których brak znalezisk potwierdzających ich autentyczność w Polskiej lokalizacji (fakt, że Samuraje nosli nie oznacza, że i u nas występowały bo inaczej polecałbym do filmu broń japońską - Naginatę, która pięknie rozcina kufajki robiące za przeszywalnice). W podsumowaniu należy powiedzieć, że zabrakło tylko Gladiatorów i pana Zagłoby to byśmy mieli piękną i wesołą historię. Proszę wybaczyć bo mnie znów fantazja ponosi ;)

                  Jeżeli uznacie, że czepiam się szczegółów to powiem tak, że co do szczegółów to jest jeszcze gożej bo byków jest cała kopa, jak np powszczchnie występuje skóra garbowana chromem a nie roślinnie (nie ma problemu z zakupem skóry garbowanej roślinnie w Polsce). Kolorystyka strojów i ich wygląd pozostawia wiele do życzenia (barwniki naturalne w Polsce są dostępne i rosną najczęściej tuż za oknem), pokazanie Słowian z tej epoki jako obdartusów noszących lniane szmaty i owcze futra może i by było odpowiednie dla pastuchów i zbieraczy gnoju ale nie dla wojów, których stać na łuki z włókna szklanego i hełmy z nierdzewki. Jako ciekawostkę powiem, że z tej epoki pochodzi prawo Karola Wielkiego o kolorze strojów dla stanu chłopskiego i w nim stoi, że chłopi winni się ubierać w kolor szary, brązowy i czarny. Jeżeli takie prawo stworzono oznacza to, że nawet chłopi mieli zapędy do noszenia strojów barwnych, co król Franków musiał ukrucić specjalnym prawem. (Z tego należy wynosić, że drużynnicy Popiela to albo chłopi oderwani od gnoju albo rusy czołgiści z 2 wojny światowej, osobiście jestem za drugą opcją bo kufajki sie zgadzają i są umazani sadzą jakby dopiero z czołgu wyszli, bo len naturalnie jest szary, chyba, że chłopaki mieli być ninja style i siedzieli z Bohunem w dziegciu na ostaniej imprezie).

                  Nie wiem czy państwo wiedzą ale kolory naszej flagi biały i czerwony wywodzą się z tradycyjnych kolorów używanych przez Słowian. Pierwsze zapisy o Słowianach z naszych terenów mówią o zadziwiającej ilości strojów koloru czerwonego co w tamtych czasach uważano za skrajny przepych. Polski miesiąc czerwiec nazwę wywodzi od małego żuczka Czerwca, z którego pozyskiwało sie barwnik czerwony (Polska była potentatem w hadlu czerwonym barwnikiem do czasów RP szlacheckiej). Codziennym strojem Słowiańskim była koszula lniana, który to materiał do wieku XX był bielony banalną metodą moczenia i wystawiania go na słońce. Także kolor biały i czerwony dominował powszechnie wśród Słowian i wiele strojów ludowych (co najlepiej przetrwało na terenach Białorusi i Ukrainy) wciąż bazuje na tych kolorach. Podobnie w źródłach historycznych skandynawskich zachował się poemat skaldyczny o pierwszym królu Norwegii Haraldzie Pięknowłosym, gdzie opisano, że zarówno władca jak i jego dworzanie nosili piękne czerwone stroje. Popiel i jego rodzina jako jedyni noszą coś co przypomina czerwony, choć jest to raczej kolor karmazynowy, który był popularny w czasach RP szlacheckiej a nie w czasie akcji Starej Baśni (ale widzę, że się zostało trochę sukna po Ogniem i Mieczem podobnie jak gród Popiela był Chehryniem w Ogniem i Mieczem tak sukno szlacheckie robiło za diamentowy twill).
                  Generalnie wszystkie materiały w filmie tkane maszynowo, i niektóre maszynowo szyte, co niestety ludzi znających się bije w oczy a tych co się nie znają cały obraz jakoś nie przekonuje.

                  Jak miałbym pisać o szczegółach to by to mi zajęło cały dzień ale niestey mam też inne zajęcia, także proszę mi wybaczyć nie będę kontynuował.

                  Generalnie wystarczyło się odrobinę wysilić i zatrudnić dobrego eksperta od kultury materialnej, oraz trochę wysiłku z detalami a film mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Przecież są piękne zabytki Staromorawskie, dlaczego Słowianie w filmie noszą głównie ozdoby skandynawskie, ruskie czy bałtyjskie i to często z czasów późniejszych, gdy mamy przepiękne przedmioty z Wielkich Moraw z tej epoki, w której to granicach znajdowała się południowa część Polski?

                  Ciekawym jest fakt, że dobrze dla pana Hoffmana wyszła ekranizacja Trylogii, gdzie widać oceny w okolicach i powyżej 7, podczas gdy Stara Baśń oscyluje koło 5, czyli prosta sprwa - czar kina nie zadziałał. Żal trochę dobrych aktorów i osób związanych ze zdjęciami i kamerą, którzy włożyli wiele wysiłku w stworzenie kilku wspaniałych scen i czasami przebija się ten ogromy potencjał, który niestety rozbił się jak Tytanic o górę lodowej ignorancji historycznej.

                • Bardzo ciekawy post. Ale szczerze powiedziawszy, to po Bravehearcie (który należy do moich ulubionych filmów) uodporniłem się na niezgodności historyczne w filmach. Czasem, po prostu, coś musi fajnie wyglądać i być oparte na stereotypach (pojedynki toczące się przez kilka minut, wywijanie dwoma mieczami jednocześnie itp).

                • A wiecie, że ten film otrzymał Orła za kostiumy?:-)
                  Śmiesznie to koresponduje z powyższym postem:-)

                • Jeśli czepiamy się szczegółów, to "Chełm" piszemy z dużej litery i bardzo ciężko go nosić, bo to niezbyt duże, ale jednak miasto ;)
                  Ale dzięki za obszerną i merytoryczną wypowiedź :)
                  Ja nie mam wiedzy co do detali strojów i uzbrojenia, ale oglądając filmy "historyczne" mam zawsze jedno pytanie: czemu tam tak czysto? Od wczesnego średniowiecza do początków XIX wieku kulturę materialną można oddać trzema słowami "brud, smród i ubóstwo". W szczególności, nie było odplamiaczy i proszków do prania. Na chodzenie w naprawdę czystych strojach było stać tylko ludzi zamożnych.

                • Chylę czoła przed znajomością tematu. Nawiasem mówiąc, znasz może jakieś dobre książki po które warto sięgnąć aby dowiedzieć się czegoś więcej o zwyczajach wtedy panujących? Z góry dziękuję za sugestie.

                • Polecam 6 tomowe dzieło prof. Henryka Łowmiańskiego "Początki Polski".
                  Autor naukowo, ale dość przystępnie opisuje czasy od V do XI wieku na ziemiach polskich.
                  Mimo upływu lat deaktualizacji kilku teorii dotyczących czasów Popiela, Chościska, Piasta Siemomysła, Lestka Polanina, Siemowita,i Dagome Mieszka jest to najobszerniejsze studium epoki wczesnego średniowiecza.
                  Początki Polski tak naprawdę liczą 7 tomów bo szósty tom składa się z dwóch części.
                  Inną ksiąźką tego autora jest Religia i wierzenia Słowian.

                • Bardzo dobry komentarz na temat oby więcej takich na forum. Dziękuję za poświęcony czas i pozdrawiam.

                • Co prawda post już stary, ale bardzo dziękuję za niego dziękuję. Interesuję się trochę archeologią i trochę rzeczy mi nie pasowało w filmie, ale na pewno nie potrafiłabym wszystkiego wypunktować i do tego z takim humorem :) Ważna edukacyjna robota, gratuluję :)

                • Ja wiem że trochę zasługuję na złotą łopatę odpowiadając tu ;)
                  "Jak miałbym pisać o szczegółach to by to mi zajęło cały dzień ale niestety mam też inne zajęcia, także proszę mi wybaczyć nie będę kontynuował." -> Ja jednak bym prosiła o kontynuację, bo bardzo ciekawie to pan opisał!

                • Za złotą łopatę powiem, że generalnie zawodowo zajmuję się tą epoką, magistra mam z religioznastwa, ale robiłem też archeologie w Szwecji w tym temacie. Generalnie na początku robiłem Rzym a potem epoka Vendel i Wikingów, stąd znam, te detale archeologiczne itp, zrobiłem też pare wystaw muzealnych i pracowałem pare razy z autorytetami światowymi w tej tematyce. Na tej podstawie opieram swoją krytykę, ja wiem, że ciężko znaleźć ideał ale np takie Rome zrobione przez BBC to super produkcja i dość ciężko przyczepić się tam do detali. Generalnie to nie są jakieś straszne koszty zrobić to dobrze, z tym, że ludzie od kostiumów głównie szukają firm, które mogą od ręki dostarczyć dużo kostiumów w niskiej cenie. Tak np obecnie dzieje sie z The Vikings, serialem kręconym w Irlandii, znajomi grają w nim jako statyści i rozmawialiśmy ostatnio w UK jak to funkcjonuje i generalnie to trochę walka z wiatrakami jest, chyba, że stworzę własną firmę z kostiumami i będe miał tak min 1000 sztuk od ręki na wypożyczenie, wówczas mogę mięć wpływ na jakość kostiumów w filmach historycznych. Tylko, że te 1000 zestawów to trzeba mieć do każdej epoki, a to ogromna inwestycja.

                • Jest taki film w którym mówią co oni tam mają w tym swoim archeo, ale to wszystko nieprawda. Powiem tylko że jeszcze nie widziałem tak kompetentnego zaorania filmu. Brawo. Super.

                • Na tym polega problem, że nie tylko zrobili gniota, zawalili kostiumy, ale jeszcze prowadzą anty edukacje. Stąd moja irytacja. Np The Vikings serial po otrzymaniu wielu e-mail od poirytowanych ludzi oficjalnie powiedzieli, że to serial fantasty, który tylko inspiruje się wydarzeniami historycznymi.

                • W Wiedźminie też przesadzili z Nipponerstwem. Samurajskie miecze i hełmy oraz aikido. Tylko że wtedy oglądanie aikido w polskim kinie było fajne.

                • Wiedzmina ciężko było zepsuć bo to fantasty, ale serio kostium i efekty specjalne to dno i 10 metrów mułu w tym filmie.

                • W całym swoim życiu nie widziałem tyle lateksu.

                • Co prawda piszę komentarz kilka lat "po", ale... wow... Niezły komentarz. Co prawda interesuję się historią, ale takich szczegółów nie zauważyłbym... W sumie to znacznej większości nie zauważyłem. Pomijając te sprawy - film uważam za niezły. Kuła mnie najbardziej gra aktorska i te "bajkowe" kostiumy, no ale to chyba domena p. Hoffmana w jego ostatnich filmach. Do filmu zabrałem się po pobycie (ponownym, wcześniej wieki temu w podstawówce) w Biskupinie kilka dni temu i zobaczeniu chaty Wisza. Pozdr.

                • O, mnie też bardzo interesuje to zagadnienie i chętnie się dowiem więcej od kogoś bardziej zorientowanego w temacie :)

            • Podziwiam za wytrwałość jeśli chodzi o stroje z tamtejszej epoki.
              Jako że ja się nie znam to się nie wypowiadam ale jeśli się uda odtworzyć taki strój to chętnie spojrzę :)

              • Generalnie odtwarzamy takie stroje na codzień, udało nam się nawet stworzyć ostatnio takie 100% czyly strój szyty ręcznie, z ręcznie tkanego materiału (splot oczywiście wg znalezisk), zrobionego z ręcznie sprzędzonej nici no i oczywiście naturalnie barwionego, marzanną barwierską, orzechem włoskim, nawoje itp. Wygląda jak zajumane z muzeum, z tym, że w lepszym stanie.

        • Ot i właśnie to ..a jak czytam komentarze jak wyżej to ręce mi opadają ...Respekt dla ciebie IdoSIerpniowa ;)

    • przecież to nie film historyczny tylko baśń powieść i mogą nawet mieć stroje z Wiedźmina :)

  • A mnie rozśmiesza, że Ziemowit miał takie parcie na tę Dziwę!
    Teraz to by się powiedziało, że nie myślał trzeźwo, bo mu sperma na mózg uderzyła,
    ale wtedy to był po prostu jurny mąż.

    No i dopiął swego, zresztą jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa . . .

    • Ja tam nie mam zastrzeżeń XD ładna z nich parka była :D

      • No faktycznie, ładna.
        Tylko czy nie aż ZA?
        Tamtymi czasy ludzie chyba aż tak nie byli ładni, a już na pewno nie mieli takich śnieżnobiałych uśmiechów!

        • i cieni na powiekach :D

        • A co wszyscy mieli być pokręceni i kostropaci ???
          Ludzie jak ludzie kiedyś można było trafić na osóbkę o niezwykłej urodzie jak i obecnie :P

          • Owszem, zgoda, ale:
            - pozwól że przypomnę Ci detal z trochę wyżej czyli białe zęby (raczej nie do uzyskania bez regularnego szczotkowania)
            - dłonie i paznokcie (nie zadali sobie trudu by charakteryzować im WSZYSTKIM dłonie, a robili sobie wtedy manicure?!)
            - włosy (jakoś za czyste i za mało pomierzwione jak na kogoś kto nie ma szamponu i suszarki)

            Co do urody jako takiej, to faktycznie masz rację, ale tylko tyczy się to wybranych jednostek.
            Generalnie ludzie się zmieniają na przestrzeni lat, dekad nie mówiąc już wcale o stuleciach!
            Zobacz sobie stare zdjęcia w necie (najpierw okres 1960-70, potem około 1940-50 , by na koniec zobaczyć twarze naszych przodków z początku XX wieku np. 1900-20).
            Różnice w twarzach jakie można zobaczyć dzisiaj a tymi sprzed stu lat są kolosalne! To już nie ci sami ludzie!

            • -Grzebienie istniały już tysiące lat temu więc nie widzę powodu aby ludzie mieli chodzić nieuczesani .
              -co do paznokci to faktycznie mogły nie być zbyt czyste i zadbane .
              -A zęby u osoby mającej zaledwie jakieś 18 to nie wiem czemu nie mogły by być białe to bardziej kwestia genów ja na przykład nigdy nie miałem zębów śnieżno białych mimo że myję je codziennie :P oczywiście dzisiaj istnieją środki by je podrasować ale w tedy też się takie zdarzały w tak młodym wieku myślę że przynajmniej wśród 20-25% ludzi .

              Ja takich różnic nie zauważam na przestrzeni ostatnich 50 czy 100 lat to bardziej kwestia mody .

              • Z tym grzebieniem to może trochę przesadziłem, ale nie sądzę aby był powszechnie dostępny i codziennie używany.
                A na pewno nie przez wieśniaków mieszkających w chatach ze słomy.

                Co do zębów - no cóż jak sam piszesz myjesz je codziennie.
                Pisząc białe zęby nie miałem na myśli bieli z papierowej kartki formatu A4, tylko biel kremową nie zmąconą brązem czy innymi odcieniami czerni. Widuję czasami (rzadko aczkolwiek się zdarza) osoby, które jak mniemam nigdy nie posiadały szczoteczki ani pasty, i wiem co mówię - różnica w wyglądzie uzębienia jest drastyczna.
                Że nie wspomnę o obowiązkowych brakach w uzębieniu.

                Co do twarzy to proszę zerknij na fotkę sprzed 60 lat i powiedz mi, że widujesz takie twarze codziennie na ulicy!
                http://marcinimatylda.blox.pl/resource/12_07_07_staroobrzedo...
                A to tylko 60 lat! Gdzie im tam do ponad 1100.

                • A ja właśnie uważam że grzebień był w powszechnym użytku . Grzebień jest bardzo prostym i łatwym narzędziem do wykonania . Na grzebień powiedzmy ze srebra do tego bogato zdobiony , z pewnością w takiej formie był rzadkością . Ale grzebień wykonany z kości czy drewna według mnie Posiadał taki niemal każdy . (próbowałem coś na ten temat poszukać w sieci ale po kilkunastu minutach się zniechęciłem )

                  A teraz o zębach :) Mówimy o osobie młodej w wieku kilkunastu lat w filmie aktorka miała trochę więcej :P w tym wieku uzębienie ludzi było w dobrym stanie , mając lat 35-40 miało z pewnością już jakieś braki ale nie było aż tak źle . Dzisiaj odżywiamy się w sposób dużo mniej ''przyjazny'' dla uzębienia niż dawniej :P


                  A to zdjęcie ma chyba więcej niż 60 , ale nie widzę w tych twarzach jakiś różnic ogolić brody , zmienić fryzury itp i nie sądzę abyś dostrzegł różnicę .

                • Widzę, że nie dam rady Cię przekonać (co do zębów), bo z tym grzebieniem to może i mogło tak być jak piszesz.
                  Ostatnia deska ratunku to pytanie: czy byłeś kiedyś w tzw. kraju 3-go świata?
                  Jeśli tak to przypomnij sobie jaki uśmiech mieli ludzie tam mieszkający. Z tego co ja pamiętam, to oznaki stosowania środków czyszczenia jamy ustnej można było zaobserwować tylko u ok. 5-10% tubylców i to raczej w miastach na wyższych stanowiskach, takich innych niż zwykły tragarz, kierowca, sprzątaczka czy kelner.
                  Taki . . . matowy uśmiech, fuj!

                • No nie byłem :P
                  A tu mamy do czynienia z osobą młodą ząbki nie miały jeszcze za bardzo czasu się spaskudzić :P
                  Ona miała jakieś ~~17 lat .
                  Nie obstawał bym przy tym gdyby ona miała powiedzmy 25 lat .
                  Idealna biel raczej mało prawdopodobna (taka jak w filmie) ale raczej nie powinny być jakoś strasznie odbarwione .

                • zwłaszcza, że o ile się nie mylę nie pito wówczas kawy i herbaty (aczkolwiek pewna nie jestem ;) )

                • Nie no na pewno nie było wtedy kawy i herbaty . kawa to dopiero z tego co się orientuje jakiś 17-18 wiek tak samo herbata przywędrowała wraz z marko polo z tego co mi wiadomo tak więc 17 wiek .
                  aczkolwiek pewnie była już mięta czy rumianek

                • no a te, jak wiadomo, nie mają tak szkodliwego wpływu na koloryt szkliwa :)
                  ja sobie myślę, że skoro tzw prymitywne plemiona od zarania praktycznie umiały dbać o zęby i włosy, wiedziały jak się malować itd. to czemu nasi przodkowie mieliby być gorsi w tych dziedzinach ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o