To nie jest film dla wszystkich

Wydaje mi się, że ten film nie jest przeznaczony dla osób, które z literaturą miały kontakt tylko podczas czytania streszczeń lektur. Osobiście uważam "Stowarzyszenie umarłych poetów" za film poruszający i sam postanowiłem, że będę "carpe diem". Polecam wszystkim, którym nie obce jest czytanie książek i poezji.

26
  • Uwielbiam takie szufladkowanie ludzi...

    • Nie szufladkowanie, ale jeśli wiesz, czym są na przykład dla mnie ballady Mickiewicza albo dla innego utwory Szekspira, to ta osoba wie dokładnie, o co chodzi.

      • Może to prostackie porównanie ale to tak jakby seria "szybcy i wściekli" była przeznaczona tylko i wyłącznie dla osób które jeżdżą samochodem. Uwielbiam taki górnolotne stwierdzenia "Bo ten film jest tylko dla ludzi takich i takich.." - TAK to jest szufladkowanie ludzi. Czytam mnóstwo książek, wierszy, ale mimo to Twój wpis mnie bardzo do obejrzenia filmu zniechęcił. Dziękuję.

      • Czytasz Mickewicza i masz się za znawcę poezji? No nieźle. Nie twierdzę że był słaby, ale dla mnie to buc z przerośniętym ego. Jeśli tak nie jest, to jak nazwiesz osobę która nazywa siebie samego wieszczem narodowym, we własnej książce (a więc zanim ktokolwiek ją przeczytał)? To trochę jak z dzisiejszym marketingiem książek. Pierwszy dzień sprzedaży, reklama, a na niej napisane, że utwór jest bestsellerem, mimo że jeszcze nie wiedzą ile sprzedadzą.

        "ten film nie jest przeznaczony dla osób, które z literaturą miały kontakt tylko podczas czytania streszczeń lektur". Jeszcze lepiej. Jak już czytasz, to chociaż nie bierz się za pisanie. Wyświadczysz światu niemałą przysługę.
        Czy ludzie którzy nie podróżują nie mogą oglądać filmów o podróżach? A ludzie, którzy nie byli w wojsku nie mogą oglądać filmów wojennych?
        To ,że ktoś nie czyta zbyt wiele nie oznacza że oceni film na 5. Dodam jeszcze fakt, że film mówi nie tylko o poezji, ale o systemie szkolnictwa i psychologi młodych ludzi.

    • Nie chodziło mi oto, że zabraniam oglądania tego filmu takim osobom, tylko o to, że tacy ludzie najprawdopodobniej nie doceniliby filmu. Poza tym to moje zdanie, każdy ma prawo się z nim nie zgadzać, ale czasami można to zachować dla siebie

      • A dlaczego miałabym je zachować dla siebie skoro to jest FORUM? Jest od tego by dyskutować, zgadzać się z czyimś zdaniem bądź nie. Jak się coś publikuje w Internecie to trzeba się liczyć z odmiennymi opiniami. Oceniajmy filmy a nie kategoryzujmy ludzi bo to zwyczajnie...słabe. Po prostu wiele razy oglądałam filmy które rzekomo wg takich opini jak Twoja "Nie miały być dla mnie" a są teraz moimi ulubionymi.

        • *opinii

        • Dla ciebie jest wszystko, bo, jeśli uważnie czytałaś moją wypowiedź, każdy film jest skierowany do każdego. Ale powołujmy się teraz na coś przesadnego, ponieważ tak najłatwiej wyciągać wnioski: Jeśli jesteś katolikiem i zaczynasz oglądać film religijny poświęcony Allahowi itd., to czy zrozumiesz jego przesłanie tak dokładnie, jak zrobią to muzułmanie? Wydaję mi się, że nie. Natomiast są filmy takie jak ten, których przesłanie trafia do czytelników książek- biernych czy też czynnych, poetów, artystów, młodych ludzi. Nie szufladkuję cię. Jeśli nie obejrzałaś filmu, to serdecznie polecam. Ale jeżeli masz zamiar go oglądać z nastawieniem, że to badziewie, gniot i takie rzeczy, to wybacz, ale chyba nie będzie to ocena obiektywna, nie uważasz?

          • No właśnie, zgadzam się w stu procentach. Gdzieś na dole przeczytałam, że ten film jest infantylny i niezrozumiały dla kogoś, bo przecież chłopcy nie mogą zajmować się poezją... no przepraszam bardzo, ale jakoś tak się dziwnie składa, że jeśli chce sobie przypomnieć jakieś znane wiersze to szybciej do głowy przychodzą mi męskie nazwiska. W czym jednak sęk. Nie przepadam za science fiction to po nie nie sięgam, wiedziałam, że film porusza temat poezji i szkoły dlatego sięgnęłam po niego z dobrym nastawieniem. Nie rozumiem "hejtowania" filmów, które nie są po prostu w czyimś guście, co innego dyskusja, to ok, jak najbardziej, ale przy ocenie 1 chyba większość słów jest po prostu zbędna. Osobiście znam osoby, które nie przeczytały w życiu ani jednej książki i wiem, że takie filmy uznaliby za najgorszy badziew na świecie, dlatego zgadzam się, że lepiej, żeby oni go po prostu nie oglądali, niż potem mieli go obrażać. Chyba, że ten film sprawi, że będą chcieli poznać bliżej literaturę albo chociaż zmienić coś w swoim życiu, to ok.

            • A dlaczego nie popatrzysz na to z drugiej strony? Że to z filmem coś jest nie tak skoro trzeba być wielbicielem poezji, literatury, humanistą i wrażliwcem aby pozytywnie ocenić film?

              Ja szczerze mówiąc film uważam za nudny i przede wszystkim bardzo naiwny. Jeden gość wystąpił w sztuce Szekspira to się jego ojciec śmiertelnie obraził, aż tak że chciał go ze szkoły zabrać i dać do wojska - no sorry, ale dla mnie to naciągane, sztuczne dramatyzowanie.

              Po prostu dramat w tym filmie jest dla mnie bliższy dramatowi tlenionej blondynki która złamie sobie paznokieć niż prawdziwym ludzkim dramatom.

              A książki czasami czytam - ale te które przekazują jakąś konkretną wiedzę.

              • Chyba gubisz się w symbolice i na wszystko patrzysz okiem, które zupełnie nie uznaje sensów ukrytych. Tu nie chodziło tylko o sztukę, całe jego życie było z góry zaplanowane przez ojca i on po prostu wiedział, że nigdy nie mógłby być szczęśliwym człowiekiem.
                I nie chodziło mi o ogólne pozytywne ocenienie filmów, tylko konkretnie tego jednego.

  • W tym filmie poezja jako forma literatury nie ma znaczenia. Kompletnie nie liczy się to czy ktoś lubi czytać, co lubi i czy czyta. Liczy się przesłanie tego co głosił Keating. Trzeba chwytać dzień, trzeba wyrwać się z tej szarej rzeczywistości gdzie ktoś nam coś nakazuje. Trzeba rzucić się w wir marzeń, szczęścia, opowiadać o swoich uczuciach. Wy wszyscy, którzy mówicie, że to nie jest film dla ludzi, którzy z literaturą nie są za pan brat, to do Was póki co nie jest ten film.

    • Po części ma rację. Rzucić się w wir marzeń, szczęścia i opowieści o uczuciach - no pisz wymaluj film skierowany dla humanistów/romantyków. Jak dla mnie film jest opowieścią o zderzeniu marzycielstwa z rzeczywistością, przy czym ja raczej kibicuję rzeczywistości, a efekt tegoż zderzenia jest dla mnie oczywisty mniej więcej od 13 roku życia.

      Poza tym film jak dla mnie jest nudny i naciągany. No naprawdę nie kupuje pomysłu jakoby wystąpienie w sztuce Szekspira miało być powodem poważnych kłopotów rodzinnych z samobójstwem w gratisie. Jak dla mnie to jest raczej sztuczne dramatyzowanie, taki ukłon w stronę nastolatków i ich problemów ze światem, w stylu "jesteście najbiedniejsi na świecie, rozumiemy was".

      Co więcej z mojego punktu widzenia ten film przedstawia poezję i romantyzm w negatywnym świetle, bo pokazuje jak bardzo w jej wyniku ludziom mięknie rura i jacy słabi psychicznie się stają.

      • Spróbuj inaczej zinterpretować ten film, ciągle widzisz w nim dramat z powodu braku możliwości wystąpienia w sztuce, gdy tym czasem całym dramatem było narzucanie trybu życia, oraz schematu szczęścia i spełnienia przez ojca czy szkołę. Moment gdy chłopcy odnaleźli samych siebie i zrozumieli co dla nich ważne (nie chodzi mi o siedzenie w dziupli i wpadanie w wir poezji) był kluczowy, nie pozwolono im w tym trwać, narzucono im SWOJĄ rzeczywistość, okazali brak zrozumienia dla innego spojrzenia, spisali ich na straty. Dlaczego mieli wpisywać się w idealny typ życia dla złudnego szczęścia, skoro mieli inne priorytety?
        Taki jest mój punkt widzenia.

        • Ja to oczywiście rozumiem. Rozróżniam tu dwie kwestie: meritum i sposób jego przedstawienia. Samobójstwo i sztuka Szekspira było zobrazowaniem tych problemów i to jest dla mnie kiczowate. Wielkie oburzenie i tragedia rodzinna z powodu wystąpienia w sztuce Szekspira jest dla mnie tak samo karykaturalne jakby powodem był fakt mycia zębów.


          Natomiast meritum, tzn narzucenie określonej roli i sposobu życia nie jest rzadkim problemem, to dotyka bardzo wielu ludzi, którzy SOBIE RADZĄ. Nie skaczą z okien, nie wieszają się, nie podcinają żył, tylko robią swoje, a jak komuś nie pasuje to jego problem. A jeżeli gogusiowaty koleś który jest w renomowanej szkole potrzebuje aprobaty tatusia aby żyć, to znaczy że to nie w ojcu, a w nim jest problem. Z mojego punktu widzenia jest po prostu leszczem, który ciśnienia nie trzyma, a jego marzeniem nie jest życie po swojemu tylko akceptacja ojca.

  • Oglądając ten film po raz pierwszy dałem dyche . Oglądając po raz drugi zadałem sobie pytanie gdzie tu sens ? . Główny bohater tylko dlatego że ojciec nie popiera jego drogi życiowej bo widzi dla niego bardziej stabilną profesje popełnia samobójstwo . A gdzie w tym wszystkim motto przewodnie " carpe diem " ? . Gdyby miał jaja , skonczyłby liceum , uciekł z domu zatrudnił sie w jakimś teatrze amatorskin , podjął jakąkolwiek prace by móc opłacać sobie warsztaty teatralne i do czegos by doszedł ( ludzie tak robią ) . A ten poszlochał i sie zabił .

  • Nie rozumiem jak bycie na bakier z "lekturami" ma przeszkadzać w odbiorze tego filmu. Już prędzej się zgodzę, że znajomość lektur PRZESZKADZA w odbiorze.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: