Czy świat powinien się wtrącać ?....

Sam film nie jest może arcydziełem ale gdy pomyślę, że został nakręcony przy udziale prawdziwych świadków tych wydarzeń daje po kościach... Strzelanie do psów a pozostawianie Morderców, którzy tańczą i gwałcą lub mordują ludzi zaledwie na wyciągnięcie ręki od wojska załamuje... No i ten wywiad pomieszany z obrazkami rzeźni jaka się dokonała zamyka wszelkie wątpliwości co do słuszności podjętych w owych czasach decyzji...Nie winię sromotnie za to żołnierzy gdyż oni sami najczęściej są w tej grze tylko pionkami... Czy świat powinien się wtrącać ?... Moim zdaniem tak, dlaczego bo bez cywilizowanych ludzi w tych krajach nic się nie zmieni :(...

1
  • Ale czy my sami możemy nazywać się cywilizowanymi ludźmi...

  • Zgodnie z prawem międzynarodowym, w przypadku ludobójstwa, każdy kto może, ma prawo a i wręcz obowiązek, użyć siły zbrojnej w celu zapobieżenia zbrodniom. Pytanie, ile mógł zdziałać ten oddział ONZ, jeśli byłby pozbawiony wsparcia.

    • Powiem tak jeśli oddział te mógł oddawać strzały i nie zrobił tego to sami żołnierze mogą się obwiniać i mieć do siebie pretensję.. Wiem jednak, że wiele razy zwykli żołnierze to tylko pionki w grze tych na górze... Mogli zakazać im walki... A co do pytani ile by mogli zdziałać to powiem tak wiele... Bandziory posługiwali się maczetami więc kule są mocniejsze... zabunkrować się dać ludowi jakieś kije itp by się bronili a sami z dachów i ukryć osłabiać wroga... Takie moje zdanie ale nie byłem tam i nie wiem jak sytuacja na prawdę wyglądała.. Jeśli tak jak w filmie to mają co sobie zarzucić działacze ONZ

      • Z tego co czytałam armia żołnierzy przebywająca w Rwandzie miała za mało amunicji. Mogli teoretycznie sprzeciwić się rozkazom z góry i "otworzyć" ogień ( tak to się pisze? ) , ale wystarczyłoby im amunicji maksymalnie na kilkadziesiąt minut walki.

        Nie pamiętam, gdzie to czytałam, musiałabym poszukać i ewentualnie wrzucę później link do artykułu.

        Z tego, co pamiętam ONZ uznał to za "sprawę wewnętrzną" Rwandy. Podobno chyba nawet Francja popierała masakrę i utrudniała prowadzenie jakichkolwiek działań ratowania Tutsi przez ONZ.

        • Pewnie masz rację ale wiesz Amunicja może odstraszyć resztę biegających z Maczetami... Kilku specjalistów z ganami przeciwko zwykłym ludkom z maczetami... Myślę, że jak by otworzyli ognień reszta by się wystraszyła i rozbiegła a wtedy można było by zamówić amunicję droga Lotniczą tak by wystarczyło na tych Rzeźników.... W takich tłumach zawszę jest tylko kilku prowodyrów a reszta to piąki, które są tam tylko dlatego, że są po stronie silniejszych...

          • Tylko pamiętaj, że tych ludków z maczetami było o wiele więcej. Nieco ponad 2tys żołnierzy kontra kilka milionów atakujących. Oni próbowali zamiawiać amunicję, ale ONZ stanowczo zakazał jakichkolwiek działań i odmówił przysłania pomocy. Na samym początku Europa udawała, że to się w ogóle nie dzieje, a masakrę w Rwandzie nazywano niewielkimi walkami plemiennymi. Bodajże po miesiącu dopiero przyznano, że "mogło" dojść do aktów ludobójstwa. A w tamtym momencie zginęło już ponad 500 000 Rwandyjczyków.

          • Najlepiej zobacz "Podać rękę diabłu", jeżeli oczywiście jeszcze nie widziałeś. Niebieskie Hełmy miały przewalone w Rwandzie - tego bestialskie rozkazy od Rady ONZ, systematyczne uszczuplanie garnizonu, brak zainteresowania mocarstw, brak zaopatrzenia...

            Mimo wszystko ta bohaterska garstka, stając dosłownie na głowie, uratowała 32 tysiące ludzi.

  • Polecam przeczytać reportaż "Dzisiaj narysujemy śmierć" Wojciecha Tochmana. Wczoraj przeczytałem z nim wywiad, później ten reportaż i jestem do dzisiaj wstrząśnięty. Dlatego też postanowiłem obejrzeć wszystkie filmy jakie się da o ww. tematyce.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o