Nie poczułem się zaskoczony, czy zszokowany, bardziej zawiedziony

Film, mimo że krótki dziwnie mi się dłużył. Już z początku niezbyt mnie zaciekawił, jedyne co przykuwało moja uwagę to piękny krajobraz. Sytuacja poprawiła się kiedy pojawił się Nicholson, szkoda, że brał w tym filmie udział tak krótko. Przechodzenie między scenami wydało mi się chaotyczne i nie chodzi mi o charakterystyczne przejścia między nimi, może bardziej o to że nie były zbytnio rozwijane, dużo rzeczy stało się szybko i znienacka i tak samo szybko temat się zakończył jak gdyby nigdy nic. Duży plus za scenę z LSD, wgniatająca i wywołująca niepokój, tylko wówczas oczy zrobiły mi się jak przysłowiowe 5 złotych;p Nie jest to film słaby i z pewnością wart obejrzenia, ma swój unikalny klimat i ciekawie opisuje złudną wolność człowieka. No cóż, nie pierwszy raz zawiodłem się na tzw. klasyku kina czy kultowym dziele, ale nie mam zamiaru tutaj czegokolwiek ujmować, kto co lubi. Ode mnie 6/10.

4

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o