Świetny film

trudno uwierzyć że w tych czasach są jeszcze ludzie którzy uważają że homoseksualizm jest
chorobą psychiczną lub kwestią wyboru. . .

114
  • Polać.

  • Pewnie na świecie, biorąc pod uwagę Afrykę czy Azję, to więcej jest ludzi którzy tak myślą, niż tych, którzy wiedzą, że to nie choroba.

  • Ja tak uważam. Teraz już nie tak trudno - masz niezbity dowód w postaci mojego komentarza.

  • użytkownik usunięty

    Odwracając tę wypowiedź-trudno uwierzyć że są ludzie którzy uważają że homoseksualizm nie jest kwestią wyboru. Nie ma żadnych naukowych dowodów na to żeby istniało coś takiego jak wrodzony homoseksualizm,wszystkie teorie, m.in te najpopularniejsze S.LeVaya, J.M.Baileya i R.Pillarda, D.Hamera, B.A.Glaudego zostały prędzej czy później obalone, polecam troche się dowiedzieć na ten temat, jeśli chce się zaprzeczać naturze ludzkiej. Pozdrawiam.

    • Ale co to zmienia?
      Tak samo, jak są tacy, którzy są religijni z wyboru czy nie oraz niereligijni (z wyboru, czy nie). Powinniśmy szanować wszystkich ludzi i ich wybory, jeśli nie krzywdzą one innych ludzi. Jeśli mamy dwie osoby, które nawet wybrały homoseksualim, ale są szczęśliwe, to po co mamy wchodzić z butami w ich życie i zamieniać je w piekło?
      Dla zasady? Ale jakiej?
      Czy z zawiści, że inni ludzie tez mogą być szczęśliwi?

      • użytkownik usunięty

        Otóż zmienia to, że autor posta próbuje umniejszać ludziom którzy nie ulegają nowomowie lewicowej która tak jak napisałem jest nieprawdą. O tym jest moja wypowiedź, nie wiem skąd sugestia żeby zamieniać czyjeś życie w piekło, jestem zdecydowanie przeciwny temu. Nie rozumiem jak ma się religijność do homoseksualizmu który jest dewiacją,dewiacji nie należy akceptować i propagować tylko dlatego że ktoś jest z tego powodu szczęśliwy,pedofil także jest szczęśliwy z powodu tego co robi, czy stanowczo się temu przeciwstawiając wykazuje się zawiścią?

        • Pomijasz to, że dwie osoby muszą się na coś godzić, tego nie ma w przypadku pedofilii, a w przypadku hetero czy homoseksualizmu jest.
          Więc jeśli dwie dorosłe osoby zgadzają się pozostawać w takim a nie innym związku, to moim zdaniem nic nam do tego!

          • użytkownik usunięty

            Jedno jak i drugie jest sprzeczne z naturą ludzką,zgoda na zło nie usprawiedliwia tego zła, jeżeli dwóch razem kradnie to nie znaczy że przestaje to być złodziejstwem. A podejście typu nic nam do tego prowadzi do anarchii,nic nam do tego również że pan Kowalski morduje pana Nowaka, nie może być w społeczeństwie pozwolenia i zgody na zło bo to prowadzi do patologii.

            • Mamy tu małą dziurę logiczną, ponieważ w przykładach, które podajesz, krzywda jest komuś wyrządzana. Złodziej kradnie poszkodowanemu, morderca odbiera komuś życie.

              Natomiast jeśli jest umowa dwóch osób o tym, że zostaną partnerami, to gdzie tu jakieś zło? I gdzie wpływ na społeczeństwo?

              Zastanawiam się, dlaczego przemoc domowa nie budzi takich emocji, szczerze mówiąc...

              • użytkownik usunięty

                Ja pokazuje że poczucie krzywdy nie decyduje czy coś jest, dobre czy złe. Złodziej też nie czuje się źle z tym że kogoś okrada, a mimo to jest to złe. Propagowanie dewiacji nie ma wpływa na społeczeństwo? Oczywiście że ma wpływ demoralizujący,nie ma wątpliwości. Przemoc domowa również powinna budzić emocje, bo jest to patologia, i również nie powinno być przyzwolenia na nią.

                • Problem w tym, że ludzie często już nie odróżniają patologii od normalności. Oczywiście nie chcę nikogo dyskryminować, wyrażam tylko swoje zdanie ;)

                • użytkownik usunięty

                  Wie pan, człowiek który nie odróżnia normalności od patolgi, nie zasługuje na miano człowieka prawego, są jednak na świecie ludzie gorszego sortu i trzeba sobie z tego zdać sprawę, ja również bym chciał żeby świat był spokojny i przyjemny, ale świat taki nie jest,i drogi mamy dwie, albo rozróżniamy co jest dobre a co złe, albo zobojętniale pozwalamy na wszystko bo ktoś argumentuje to osobistym szczęściem.

                • Niestety dla niektórych prawość nie istnieje albo ludzi w ogóle nie obchodzi i to jest smutne. Tu faktycznie racja - ludzie największe nonsensy i różne zboczenia argumentują właśnie "szczęściem", kiedy nie wiedzą co prawdziwe szczęście i wolność oznaczają.

                • użytkownik usunięty

                  Z czystej ciekawości:
                  Według Ciebie większym dewiantem jest człowiek, który całe życie spędził w stałym związku z osobą tej samej płci, którą szczerze kocha, czy ktoś kto zabawia się z przypadkowymi osobami płci przeciwnej, mając głęboko w rzyci zasady moralne, Kościół i szczęście ludzi wokół?

                • użytkownik usunięty

                  No jest to troche nie poważne,podaje pan skrajny przykład żeby wymusić przyznanie racji, że homoseksualizm jest lepszy, oczywiście możemy go bardziej uskrajnić, czy lepsze jest jak dwóch homoseksualistów idzie za ręke czy jak mąż żone zarąbie siekierą, możemy sobie dyskutować co jest złe a co najgorsze,ok, tylko to w żaden sposób nie usprawiedliwa.

                • użytkownik usunięty

                  Nie trzeba mi mówić na "pan" ;) To luźna rozmowa.

                  W temacie - wręcz przeciwnie. Próbuję udowodnić, że nie ocenia Pan człowieka, tylko wpycha wszystkich do jednego wora. Nie przepadam za takim podejściem w każdym temacie (nie tylko w tym), a kiedy czytam powyższe posty mam wrażenie, że według nich każdy powinien rzucać się na wszystkich, co mają inaczej między nogami. To... przykre... Zostałem wychowany w katolickiej rodzinie, co nauczyło mnie, że miłość to uczucie, troska, zaufanie, a nie popęd seksualny. Więc jeśli osoba, na której mi zależy i z którą wiem, że chciałbym spędzić resztę życia jest tej samej płci to... co? Powinienem ją zostawić, poderwać przypadkową dziewczynę i robić dużo dzieci? Konsekwencje ma Pan pokazane w filmie, pod którego tytułem zamieszczony jest temat. I nie, nie będę bronił głównych bohaterów, bo są to zwyczajni kretyni, zaszczuci przez społeczeństwo. Najgorsze jest to, że nie potrafili normalnie ze sobą żyć, tylko oboje wykorzystali kobiety, by się dowartościować, co jest szczytem egoizmu. Nie mówiąc już o dzieciach, na których zawsze najbardziej odbija się debilizm rodziców. Dlatego oni są dla mnie zdecydowanie negatywnym przykładem - jako para kochanków (nie jako homoseksualiści. Gdyby jeden z nich był kobietą sytuacja pozostawałaby równie obrzydliwa).

                  Chciałem poznać Pana punkt widzenia, dlatego zadałem proste pytanie. Szkoda, że Pan na nie nie odpowiedział.

                • użytkownik usunięty

                  Po pierwsze odpowiem dlaczego Pan, tylko i wyłącznie dlatego że się nie znamy, preferuje taką formę ponieważ nie o każdym np. Mogę powiedzieć kolega a więc zwracać się na Ty, co w tym momencie nie jest istotne, bo szanuje pana i uznaje teraz to jako tylko wyraz estetyczny. A teraz do rzeczy, twierdzi pan że wpycham wszystkich do jednego wora,z dyskusji wcześniejszej wynika to że podzielone zostały zachowania na złe i dobre, więc siłą logiki w worek złego musze wrzucić tak morderstwo jak i złodziejstwo jak i mniejsze zło, zgoda że morderstwo jest gorsze od złodziejstwa, ale nadal obracamy sie w dwóch kategoriach, zło i dobro, oba lądują w pierwszej kategorii,to jest raz. Napisał pan o wychowaniu w katolickiej rodzinie (jak widać to wychowanie było jak najbardziej godne pochwały, bo jest pan człowiekiem z którym można dyskutować chociaz sie zgadzac nie musimy,), wie pan, tu pisze pan że miłość to uczucie, troska, zaufanie,a nie popęd seksualny, ok, tylko że tak możemy również definiować przyjaźń,przyjaciół również możemy kochać, katolik powinien kochać bliźniego tak? I przyjaciela chcialby pan rowniez miec do konca zycia. Dlatego nie widze tu argumentu, nadal. A co do filmu tak jak pan napisal,zgadzam się w pełni nie dyskutujac na temat homoseksualizmu, bo taka dyskusje my prowadzimy, to żony i dzieci sa poszkodowanymi, nie jest to ani argument za ani przeciwko w naszej dyskusji, to tylko co do filmu. Co do pytania, w porządku, mogę odpowiedzieć, oba zachowania sa godne potępienia.

                • użytkownik usunięty

                  Napisze jeszcze jako dygresje, że homoseksualizm dodając do nauki katolickiej popełnił by pan duże nadużycie, i prosiłbym żeby pan tego nie robił.

                • użytkownik usunięty

                  Nie dodaję, spokojnie :) Wiem, że między jednym a drugim w teorii istnieje spora przepaść (choć od jednych słyszałem, że katolicyzm nie potępia jednopłciowych par, jeśli nie dopuszczają się tzw. "aktów homoseksualnych", a od drugich, że wszystko zależy od indywidualnej jednostki, a jeszcze trzeci od razu by skazał na piekło, ale to już całkiem inny temat). Po prostu zauważam, że ludzie coraz częściej, przygnieceni modą i bełkotem w mediach, skupiają się jedynie na seksualności człowieka, odrzucając jakąś taką wrażliwość w odbieraniu rzeczywistości. Żeby zrozumieć człowieka i go ocenić, tak naprawdę trzeba go poznać, a tymczasem większość ludzi, słysząc słowo "gej" ma przed oczami wymalowanego gościa, który biega nago podczas parady równości i spotyka się z dziesięcioma facetami jednocześnie. Jasne, na świecie są tacy kretyni. A media słyną z tego, że zwykle pokazują tylko kretynów, bo to jest "ciekawe".

                  W sprawie nawiązania do filmu- chodziło mi o dwie rzeczy. Po pierwsze, że człowiek nie może zmusić się do miłości. Ennis i Jack chcieli odciąć się od swoich uczuć i na siłę ułożyć sobie "normalne życie". Ranili przy tym nie tylko siebie, ale i innych, a mogli od początku być razem. Wszyscy byliby szczęśliwsi (tak, wiem, że pisał Pan o tym, że "dewiacji nie można usprawiedliwiać szczęściem", ale czy naprawdę nie byłoby lepiej, gdyby się ustatkowali i żyli w stałym związku?). Po drugie chciałem też udowodnić, że moja perspektywa nie skupia się na ślepym propagowaniu homoseksualizmu, tylko obiektywnej ocenie postępowania, opartej na zasadach moralnych. Umiem odróżnić dobro od zła. Wiem, że bohaterowie postąpili źle, choć mogli być razem i nikomu nie wadzić.

                  Co do przyjaciół- miałem na myśli, że przyjaźń powinna być PODSTAWĄ miłości. Bo bez przyjaźni i sympatii pozostaje jedynie popęd- a on nie zawsze jest miłością. Myślę jednak, że odróżnienie miłości od przyjaźni nie jest najtrudniejsze.

                  Btw. Co do tego "Pana" to w porządku :) Po prostu przywykłem, że na forach wszyscy dają do siebie na "ty". A tu taka pełna kulturka.

                • użytkownik usunięty

                  Jasne jest że na potępienie zasługuje zachowanie nie człowiek, o ile wyraża skruchę. Naciąga pan wszystko na to żeby tego homoseksualiste usprawiedliwić,tylko nie rozumiem w jakim celu, to jest poczciwe aczkolwiek nie mądre, skoro wiemy że jest to złe, ok, niech dwóch razem pędzi ze sobą żywot homoseksualny bo są z tego powodu szczęśliwi, niech innych dwóch nawzjem się okrada, itd. itd. Ale niech pan nie oczekuje że społeczeństwo będzie to pochwalać.

                • użytkownik usunięty

                  Naciągam? Nie, szczerze mówiąc naprawdę tak sądzę; od zawsze. I to jedyna kwestia, która budzi we mnie pewien wewnętrzny konflikt z nauką kościoła, o którym już wspomniałem. Ludzie żyją ze sobą z reguły z miłości (bo mówię tylko o takich przypadkach, gdzie w grę wchodzi związek, a nie zabawa, molestowanie, czy gwałt, czy jeszcze coś gorszego). W okradaniu się natomiast miłości nie ma. W morderstwie również. Nie wiem, może moje podejście jest w pewnym stopniu dziecinnie naiwne, ale powtarzające się słowa "patologia", "dewiacja", "ludzie gorszego sortu"- no nie powiem, to trochę kłuje, bo te wyrażenia kojarzą mi się głównie z czymś ohydnym i pełnym przemocy.
                  Nie oczekuję, że społeczeństwo będzie to pochwalać. W życiu. Każdemu życzę żeby założył rodzinę i miał szczęśliwe życie. Nie oczekuję też, że ludzie będą patrzeć na pary jednopłciowe jak na równych sobie, bo wiem, że nigdy tak nie będzie. Ale na ogół spotykam się tylko z dwoma opiniami: głębokim obrzydzeniem, albo z pełną, nielogiczną akceptacją (chociażby w opiniach o filmie "Tajemnica Brokeback Mountain", gdzie nie wiadomo czemu ludzie współczują i ponadto kibicują głównym bohaterom, którzy zniszczyli życie sobie nawzajem, swoim żonom i dzieciom, jak już pisałem). Bardziej byłem ciekaw powodu, dla którego używa Pan słowa "zło", stawiając je zaraz obok morderstwa. Nie mam zamiaru narzucać swojej opinii, bo każdy ma prawo do własnej.

                • użytkownik usunięty

                  Wie pan, takie wyrażenia być może pana kłują, z tym że ja nie jestem zwolennikiem moderowania języka pod poprawność polityczną,coś co jest dewiacją i patologią nazywam po imieniu. Ludźmi gorszego sortu nie nazywam homoseksualistów, ale jeśli dla pana morderca czy pedofil to jest ta sama kategoria człowieka co pan, no to tutaj się różnimy. Również nie jestem zwolennikiem stosowania takich chwytów manipulowania opinią publiczną opowiadaniem o dwóch zakochanych homoseksualistach którym sie nie pozwala być ze sobą, rzucania na prawo i lewo słowem miłości, zapominając że jest to chore,sprowadzanie rozmowy do takiego poziomu to wie pan, brakuje tylko piesków i kotków. Nie zapominajmy o tym że czy pan to akceptuje czy nie, to homoseksualizm jest dewiacją, jest czymś nie zdrowym, jest sprzeczny z naturą ludzką,świadczy że coś z takim człowiekiem jest nie tak. Możemy udawać że w sumie to nie takie złe bo to nie morderstwo, że zoofilia też w sumie nie jest taka tragiczna, itd. Itd. tylko nie bardzo widzę sens w naginaniu tej dejfinicji zła właśnie pod poprawność polityczną.

                • użytkownik usunięty

                  Niech Pan nazywa to jak chce, nie czepiam się o poprawność polityczną, tylko o jakiś zdrowy rozsądek. I nie, nie czuję, że pedofil i morderca to ta sama kategoria co ja. To, że czuję coś do innego mężczyzny może jest wątpliwe moralnie, ale żeby od razu złe? Opowiadanie o swoim życiu osobistym, byłoby z deka głupie, ale po prostu innego, rzeczywistego przykładu niż ja nie znam. I wiem, że nie mam zamiaru nikogo krzywdzić, ani nawet się przyznawać przed kochaną przeze mnie osobą, bo jakoże dla przyjaciela jestem jak młodszy brat to wiem, że na pewno by mnie nie zostawił, a nie chcę zamykać mu drzwi do założenia rodziny. Trzymam się na boku i nie czuję się zły, co najwyżej nienormalny. Kotki i pieski mają niewiele do tematu, więc sobie daruję, ale miłość- owszem ma, jakąkolwiek homoseksualizm nie byłby "dewiacją". Jeśli chodzi o naturę- zwierzęta w takim układzie też są wynaturzeniem, bo homoseksualizm jest powszechny u większości gatunków, z tym że one kierują się głównie instynktem i zaspokajaniem potrzeb. Ale nie o to tu chodzi, bo uważam, że człowiek to jednak coś więcej niż zwierzę- dlatego odnoszę się do platonicznych uczuć. Jeśli miłość uważa Pan za sprowadzenie rozmowy do infantylnego poziomu to ja nie wiem... Myślałem, że rozmawiamy właśnie o tym. "Zaliczanie", prostytucja, gwałt, czy pedofilia w tym temacie szczerze mnie nie interesuje, bo to jest chore bez względu na płeć. Widać kwestia sporna leży nie tylko w światopoglądzie, ale i systemie wartości.

                • użytkownik usunięty

                  Jakby co to nie chciałem pana prowokować, obrzydzić, czy coś w tym stylu. Nie zdarza mi się raczej rozmawiać na ten temat, a widziałem z poprzednich postów, że da się z Panem dyskutować i że umie Pan zargumentować swoje stanowisko. Wbrew pozorom nie chodziło mi o to, żeby Pana wkurzyć, czy wyperswadować miłość do homoseksualistów. Chodziło tylko o rozmowę, także jeśli za bardzo się narzuciłem to przepraszam.

                • Z kretynami nie dyskutuj. Niestety nawet rozmawiając z mądrymi ludźmi punktów IQ im nie przybywa.

                • użytkownik usunięty

                  Ooo! Ale spina!
                  To wszystko przez to lewactwo i promocje dewiacji! Przecież to jest jawna propaganda! Na dzieci to przechodzi i potem jak sie z tym oswoja to nie będzie komu nienawidzić! Ludzie! Musimy z tym walczyc! Razem dla nienawisci! :D
                  Pozdrawiam wszystkich ;)

                • użytkownik usunięty

                  Aż konto trzeba było założyć żeby dać taki popis widzę. Błyskotliwe i zabawne, po prostu beczka śmiechu.

                • ty się lepiej puknij w główkę, a nie jakieś protesty tu chcesz wygłaszać. Żałosny jesteś. Współczuję twoim dzieciom, jeszcze przejdzie na nich twój niedorozwój mózgowy. Twój 'intelekt' zaniża średnią IQ wszystkich Polaków.

                • Kremówka

                • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

            • Mamy też dziurę w wiedzy, nie tylko w logice.
              Otóż, "... podejście typu nic nam do tego" to nie anarchia.
              Pewnie wg. Ciebie, kibole to też anarchiści.

              • użytkownik usunięty

                Otóż anarchia m.in. jest to chaos organizacyjny w społeczeństwie, wiec tak jak napisałem takie podejście prowadzi do anarchii, widzę że próbuje pan/pani zaatakować w gwałtowny sposób, stosując minimalizm w wypowiedzi,bardzo bym prosił żeby tego nie robić, ponieważ teraz udowodniłem że miałem racje, i właściwie mógłbym na tym poprzestać, aczkolwiek odniosę się do drugiej części wypowiedzi,no musze przyznać że uroczo pan/pani walczy ze swoimi urojeniami, ponieważ takie zgadywanki podawane jako pewnik są nie mądre, otóż o tym środowisku mogę się wypowiedzieć tylko z jak najlepszej strony, prócz marginalnej ilości osób jest to środowisko doskonale zorganizowane i o żadnej anarchii zdecydowanie nie może być tam mowy.

                • Nie twórz nowej definicji anarchii.
                  Anarchia to nie chaos w społeczeństwie. Tak przedstawia to zjawisko systemowa propaganda. Widać stałeś się jej ofiarą, skoro też tak uważasz.
                  Anarchia to przeciwieństwo monarchii i odrzucenie systemu, jako nadrzędnej organizacji życia społecznego.
                  To Twoim zdaniem jest chaos ?

                • użytkownik usunięty

                  Co za bzdura "Anarchia to przeciwieństwo monarchii i odrzucenie systemu, jako nadrzędnej organizacji życia społecznego" w ten sposób to można definiować anarchizm. Kolejny raz mi pan coś wpiera, tym razem że jestem ofiarą systemowej propagandy, niech pan tego nie robi bo jest to irytujące. Niech pan lepiej o swoich poglądach pisze.

                • Używam tych określeń jako synonimy, zwłaszcza w luźnych rozmowach.
                  Natomiast o swoich poglądach swobodnie pisać nie mogę, gdyż wychowany zbyt dobrze jestem.
                  Zostanę jedynie przy stwierdzeniu Ametrii o lukach w logice.

                • użytkownik usunięty

                  Jeśli nie może pan swobodnie pisać o swoich poglądach to dosyć smutne. Nie wiem na jakiej podstawie twierdzi pan że są dziury w logice, skoro pan tego nie udowodnił. Ale oczywiście ma pan prawo tak twierdzić, może pan każdą bzdurę wygłaszać ja nie muszę sie z tym godzić. Swoją drogą to ciekawe że z dość sporej dyskusji na temat homoseksualizmu wybrał pan takie zdanie. Przyznam że nie odpowiada mi taka forma dyskusji, rzucanie pare słów, byle coś napisać, to niczego nie wnosi.

                • Jeśli (w formie pisemnej) zwracasz się do kogoś per Pan, Pani, rób to prawidłowo i pisz z wielkiej litery.
                  Poza tym, w swoich wypowiedziach nadużywasz słowa "bzdura", które nacechowane emocjonalnie jest formą werbalnej agresji.
                  Każda Twoja wypowiedź ma charakter konfrontacji, napisana jest w fałszywie grzecznej formie i jest po prostu nieprzyjemna.
                  Nie po drodze mi z Tobą.
                  Pa.

                • użytkownik usunięty

                  Po pierwsze jest mi to obojętne z jakiej litery pisze na forum "pan" bo jest to wyraz kultury z mojej strony podkreślający że jest pan mi osobą obcą więc nie mam prawa traktować pana jak kolegę, nie piszę listu do prezydenta, wolę skupić się na merytorycznej stronie wypowiedzi, a nie na takich błahostkach, pan natomiast rzuca ty, tobą, twoja, jakbyśmy się znali. Jeżeli pisze pan głupoty to trudno słowa bzdura nie użyć. Ta dyskusja jest konfrontacją, zajmujemy inne strony i stanowiska,nie zależy mi na tym żeby być przyjemnym. Jeśli pan nie miał nic do powiedzenia to nie wiem po co się pan w ogóle wtrąca,a ta forma spoufalania się jaką pan stosuje jest żenująca.

        • Ehhh... założyłem to konto tylko po to aby odpowiedzieć na ten komentarz. Autorze czuj się zaszczycony :) (przepraszam pana jeżeli czuje się pan moim żartem zniesmaczony...)
          otóż niepokoi mnie trochę kwestia dziwnego (moim zdaniem) rozumienia dewiacji (a przynajmniej w kontekście homoseksualizmu). Otóż np. pedofilia jest dewiacją seksualną co oznacza że dotknięta nią osoba odczuwa pociąg seksualny do dzieci przed okresem dojrzewania - i taki pedofil nikomu nie wadzi dopóki nie próbuje realizować swoich fantazji erotycznych w rzeczywistości, ale jeżeli to robi to jest po prostu gwałcicielem - a to już nie jest dewiacja (tym gorzej że jest gwałcicielem dzieci...). I jeżeli w taki sposób rozumiemy dewiację to uznanie homoseksualizmu jako dewiacji powoduje że nie można uznawać go za wyjątkowo szkodliwy. Poza tym dewiacje nigdy nie są kwestią wyboru. Czy to wina pedofila że pociągają go dzieci? Albo masochisty że podnieca go ból? no raczej nie... Oni tego nie wybrali, jest to konsekwencja przebytych traum lub wpływ innych czynników, ale na pewno nie wybór. Więc idąc tym tokiem rozumowania nie można twierdzić że homoseksualizm (jeżeli uznamy go za dewiację) jest kwestią czyjegoś wyboru.
          awww... ale długi komentarz mi wyszedł...

    • Homoseksualizm jest determinowany epigenetycznie, co udowodniono co najmniej w odniesieniu do homoseksualizmu męskiego.

      • użytkownik usunięty

        Nie można ćwiczyć społeczeństwa w ten sposób że podaje się pewną teorie za fakt.

      • użytkownik usunięty

        A tak właściwe to co pan próbuje taką fałszywą rewelacją osiągnąć? To co pan napisał to jest tylko teoria, oczywiście jest grupa ludzi którym szczególnie zależy na wciśnięciu ludziom na siłę takich rzeczy. Ale załóżmy że doczeka się pan dnia w którym naukowcy ogłaszą że homoseksualizm to coś z czym jakiś odsetek ludzi się rodzi,rozumiem że pan szuka usprawiedliwienia przez genetyke homoseksualizmu,załóżmy że pedofilia ma również podłoże genetyczne, i co dalej z tym faktem? Czy to oznacza że jest to dobre? Proszę nie iść ta drogą, moralność ludzka nie jest zbudowana na podstawie tego co mówią naukowcy, polega na tym że rozróżniamy co jest dobre a co jest złe, nie rozumiem tego szukania usprawiedliwienia homoseksualizmu w genetyce,a jeśli człowiek rodzi się z wadą serca to znaczy to że to jest dobre, pożądane wręcz? Powtarzam, proszę nie iść tą drogą. A załóżmy ze naukowcy potem zmienią zdanie, bo odkryją, że jednak nie, to co, pan też zmieni zdanie na temat co jest dobre a co złe, wie pan, kazdy człowiek ma jakąś wadę, jakiś defekt, tylko że człowiek który rozróżnia dobro od zła z tą wadą walczy, a nie poddaje się jej, tworzy z niej powód do dumy i krzyczy: Tolerancja.

        • użytkownik usunięty

          O, dla odmiany się zgadzam. A przynajmniej z ogólną sentencją o stosunku do nauki i "usprawiedliwiania" (bo w kwestię dobra i zła już nie będę się zagłębiać, bo z ostatniej rozmowy w sumie nic nie wynikło). Zawsze coś...

        • Tylko czy aż teoria? Dla amatora nauki to pewnie nie ma znaczenia, ale warto podkreślić, że teoria to nie hipoteza, tylko właśnie bazujący na dowodach opis rzeczywistości. Sam zaś homoseksualizm, nawet gdyby nie był determinowany epigenetycznie we wczesnym okresie rozwoju czy nawet w okresie tworzenia oocytu i plemnika, tylko był kwestią wpływu środowiska po narodzinach czy nawet wyboru, nie byłby niczym złym. Jest cechą danej osoby, tak zwykłą, jak każda inna, która nie wywołuje chorób. Tak samo heteroseksualizm. Żadna z teorii etycznych nie wskazuje, żeby homoseksualizm był czymś złym gdyż nie jest przyczyną czegokolwiek krzywdzącego (a wręcz przeciwnie, co pokazują badania dot. socjologii, ekonomii, genetyki i biologii ewolucyjnej). Samo zresztą pojęcie dobra i zła jest względne, ale za uniwersalne przyjmuje się właśnie "nie krzywdź". Zarówno pasujące do moralności religijnych jak i ateistycznych. I w tym momencie ten, kto próbuje wmówić homoseksualistom, że są chorzy czy że ich orientacja to coś złego, krzywdzą tych ludzi. Radzę się więc zastanowić, jeśli ktoś chce nieść sztandar dobra, bycia dobrym, a jednocześnie opowiada krzywdzące homoseksualistów głupoty na ich temat.

          • Ah i jeszcze jedna kwestia, naukowcy od tak sobie opinii nie zmieniają, a jeśli coś zostało bezpośrednio udowodnione to kolejnymi badaniami i obserwacjami można to co najwyżej uaktualnić, ale nie obalić. Chyba, że zmieniłyby się nagle prawa fizyki, co zdaje się być niemożliwe, przynajmniej do momentu końca Wszechświata lub znalezienia się w czarnej dziurze.

            • użytkownik usunięty

              Pańskie teorie na temat tego czy homoseksualizm jest determinowany epigenetycznie czy nie są w tym miejscu zbędne, o to proszę się spierać z naukowcami którzy się tym zajmują. Szanuje to że być może pan się na tym zna, itd. natomiast w żaden sposób mi to nie imponuje, to tak jak mechanik naprawiający samochód. Natomiast padło tu kilka szalonych stwierdzeń do których trzeba się ustosunkować,twierdzi pan teraz że homoseksualizm jest wręcz czymś dobrym bo jakieś badania tak wskazują, pan daruje ale jest poziom bigosu który jest niestrawny. Otóż każdy zdrowy na umyśle człowiek wie co jest dobre a co złe, są poprostu pewne środowiska które próbują tę wiedzę atakować żeby usprawiedliwiać własne dewiacje. Za pańskim "nie krzywdź" jako jakąś alternatywną prawdą, stoi nic innego jak "toleruj",i tutaj daje pan popis prawdziwej lewicowej propagandy przedstawiającej tolerancje jako jakieś nadrzędne dobro, otóż tolerancja nie jest absolutnie żadną cnotą, wręcz przeciwnie jest cechą ludzi bez przekonań,to w jaki sposób pan manipuluje hasłem "nie krzywdź" na korzyść dewiantów jest tak ordynarnie nie mądre, pietnując zachowania złe czynimy zło bo krzywdzimy tych którzy czynią zło. Ja również panu poradzę,niech pan się nie skupia na pisaniu o epigenetyce i badaniach, bo w trzech zdaniach które pan napisał jest zawarta taka poprawna politycznie głupota, obok ktorej ciezko przejsc obojetnie.

              • użytkownik usunięty

                ""Samo zresztą pojęcie dobra i zła jest względne, ale za uniwersalne przyjmuje się właśnie "nie krzywdź". Zarówno pasujące do moralności religijnych jak i ateistycznych. I w tym momencie ten, kto próbuje wmówić homoseksualistom, że są chorzy czy że ich orientacja to coś złego, krzywdzą tych ludzi. Radzę się więc zastanowić, jeśli ktoś chce nieść sztandar dobra, bycia dobrym, a jednocześnie opowiada krzywdzące homoseksualistów głupoty na ich temat""

                Usprawiedliwiać jakieś chore aberracje seksualne absurdalnym stwierdzeniem że pojęcie dobra i zła jest względne? Gdzie jest granica? Pan się zastanowił nad tym co pan pisze?

              • Nie napisałem, że homoseksualizm jest dobry i tym bardziej, proszę nie manipulować moją wypowiedzią. Po prostu nie jest zły, jest zwykłą cechą danej osoby, tak samo jak heteroseksualizm i biseksualizm.

                "Otóż każdy zdrowy na umyśle człowiek wie co jest dobre a co złe"
                Czyli co jest dobre, a co złe i w jakich badaniach to udowodniono oraz to, że "każdy zdrowy na umyśle człowiek" to wie?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: