Żony

Widze, ze dominują pod filmem dyskusje na temat homoskskualizmu, religii i polityki - mnie natomiast zastanwia inna kwestia. Bardziej dotycząca samego filmu. Otóż, wszyscy kibicują podczas oglądania głownym bohaterom w ich miłości, nikt natomiast nie zauwazył, jak paskudnie i podle potraktowali oni dwie kobiety. Ok, rozumiem, były inne czasy, chcieli wziąć ślub, zeby nie było podejrzeń a moze nawet nie wiedzieli, ze są gejami i sami przed sobą to ukrywali... ale z drugiej strony, śluby odbyły sie już po ich spotkaniu w górach, więc czemu tak nieludzko potraktowali oni obie panie? Czemu wiedząc, ze kochają kogoś innego albo chociaż czują do tego kogoś pociąg i zamierzają realizować swoje pragnienia, wzięli z tymi dziewczynami śluby i założyli rodziny? Takie życie fifty fifty, mieć ciastko i zjeść ciastko. Potem zaś zostawili je i tez jest ok, bo odkryli siebie - a żony maja to przyjąć i zaakceptować, chociaż wali im się życie. Gdyby Ennis ożenił się z Almą mając kochankę i potem odszedł do innej kobiety, wszyscy jak jeden mąż powiedzieliby: menda, oszukał ją, zdradzał a potem porzucił. Tymczasem tutaj widzowie litują się nad Ennisem i Jackiem, ale nikt nie zauwazą tragedii Almy i Lureen (zwłaszcza Almy, bo chyba Lureen jakoś lepiej to przyjęła). Czy potraktowanie człowieka jako przykrywki (nawet przed sobą samym) nie jest po prostu uprzedmiotowieniem go? Moim zdaniem obaj zachowali się bardzo egoistycznie.
Co o tym sądzicie?

66
  • użytkownik usunięty

    Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Zgadzam się...sama lepiej bym tego nie ujęła. Przyznam szczerze,że wzruszyłam się na tym filmie,właśnie z powodu tych, jakby nie patrzeć,oszukanych kobiet. Bo zostały oszukane,zdradzone i zostawione. Skoro główni bohaterowi czuli pociąg do mężczyzn,mogli zostać kawalerami,jak świat istnieje byli,sa i będą starzy kawalerowie i nikt nie odkryłby ich tajemnicy,jesli pozostaliby stanu wolnego. Ale nie... trzeba było być egoistą i draniem i wykorzystać uczucia drugiej osoby,po to by ukryć to kim jest sie naprawdę.

    • użytkownik usunięty

      No i znowu usunięto komentarze uważające homoseksualizm na wynaturzenie! To przejaw dyskryminacji i homoseksualny histerii. Usunięto mój wpis i wpis "LoveWorplay", o ile dobrze pamiętam. Wpis "LoveWorplay" zawierał dykteryjkę o białej i czarnej dziewczynce. To chamstwo! czyżby znowu ujawnił się homoseksualista Boora?

      Używam słów powszechnie uznawanych za adekwatne i nieobraźliwe. Jeśli pederaści zaczną wsadzać do wiezień za nieokazywanie im sympatii, bo tylko tka oni rozumieją tolerancję, to z przyjemnością będę jednym z osadzonych. Oświadczam administratorom, że pisanie negatywnie o filmach promujących homoseksualizm nie jest łamaniem nawet regulaminu forum. Tak samo nie jest łamaniem polskiego prawa wyrażanie niechęci wobec homoseksualizmu i używanie takich określeń, jak homoseksualista czy pederasta. W imię tolerancji nie wolno nikomu zakazywać wyrażania swoich poglądów. Jeśli homoseksualiści czują się obrażeni moją dezaprobatą wobec tego wynaturzenia, to trudno, niech wpisują się pod wątkami stworzonymi przez siebie.

      Filmweb jest klasycznym przykładem homofaszyzmu!

    • Jeśli mogę się wtrcić, chciałabym aby ten temat dotyczył filmu, nie poglądów na temat homoseksualizmu. Zwłaszcza takich o kopaniu ryjów.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Masz racje. Jak się zakłada rodzinę to po to żeby z nią być.

  • Myślę, że nie do końca zrozumiałeś problem Jacka i Ennisa. W tamtych czasach homoseksualizm był traktowany jak choroba, jak zwyrodnienie, obrzydliwe zboczenie. Oni sami przed sobą nie chcieli się przyznać do swojej wzajemnej miłości. Po pierwszym spotkaniu w górach rozeszli się nie do końca wierząc w to co się stało. Chcieli zapomnieć. Obydwoje się ożenili, bo po prostu spotkali kobiety, do których, tak uważam, coś poczuli. Prawdopodobnie w momencie ślubu kochali swoje żony. I żyło im się całkiem dobrze, dopóki Jack nie odwiedził Ennisa po latach. Tamto spotkanie, tamten jeden pocałunek, zrujnował ich wszystkie plany. Wtedy zrozumieli, że nie mogą się uwolnić od tego uczucia. Ale jednocześnie obydwoje mieli rodziny. Mieli więc bardzo trudną do rozwiązania sytuację. Spotykali się w tajemnicy, bo nie mieli już w tamtym momencie wyjścia. Ja nikogo nie usprawiedliwiam, zdrada jest obrzydliwa w każdym przypadku. Po prostu staram się zrozumieć tamte realia, gdzie homoseksualizm był niedopuszczalny. Jack i Ennis byli ofiarami tamtych czasów, ten film doskonale pokazał, dlaczego powinniśmy tolerować homoseksualizm. Aby nie było rozbitych rodzin i porzuconych dzieci. Jeżeli homoseksualiści będą mogli sobie żyć tak jak chcą, to naprawdę nikomu nie stanie się krzywda, a ludzkość nie wyginie. Ten film pokazuje, że musimy nauczyć się tolerancji.

    • Zgadzam się z Twoim komentarzem. To, co się stało na Brokeback Mountain było dla obu panów dużym zaskoczeniem. Myślę, że Ennis i Jack początkowo nawet nie zdawali sobie sprawy z wielkiego uczucia, które ich połączyło, wtedy była to dla nich tylko chwila namiętności. Kiedy wyjechali z gór, każdy rozpoczął własne życie, obaj chcieli być szczęśliwi. Założyli rodziny i jestem przekonana, że bardzo kochali swoje żony i dzieci. Tak jak napisałaś, wszystko się zmieniło kiedy po latach Jack odwiedził Ennisa. Dopiero wtedy mężczyźni uświadomili sobie, jak bardzo się kochają i że nie mogą bez siebie żyć. Jednak było już za późno. Żaden z nich nie mógł porzucić swojej rodziny, więc musieli ukrywać swoją miłość.

      Moim zdaniem to jeden z najpiękniejszych filmów, jakie widziałam. Ukazuje prawdziwe i szczere uczucie, które połączyło dwóch ludzi. Nieważne jest to, że są to dwaj mężczyźni. Ważna jest ich miłość i wzajemne oddanie.

      • Ale jeśli byłaby to para mieszana, uznalibyśmy bez wahania, ze postąpili nie fair, ponieważ związali się z innymi ludźmi raniąc ich. A tak, usprawiedliwiamy ich, bo to mężczyźni

        • Może i masz trochę racji... Ale nie sądzę, że Ennis i Jack traktowali swoje żony jako "przykrywki". Moim zdaniem oni sami nie potrafili do końca zaakceptować swojej miłości. Kiedy się pożegnali po raz pierwszy, obaj ruszyli własną drogą, zakochali się w swoich żonach i liczyli, że zapomną o przygodzie na Brokeback Mountain. Kiedy przez te cztery lata nie mieli ze sobą kontaktu wiedli szczęśliwe życie u boku żon. Wszystko się zmieniło, gdy zobaczyli się ponownie, a dawne uczucia odżyły. To prawda, że skrzywdzili swoje żony, ale jeszcze większą krzywdę wyrządzili sobie nawzajem. Smutne, ale takie jest prawdziwe życie.

  • Film oglądałem jakiś czas temu, więc dokładnie nie pamiętam wszystkiego, ale nie wydaje mi się, że tragedia ich żon została przemilczana. Życie nie jest czarno-białe. To, że zachowali się paskudnie w stosunku do tych kobiet nie oznacza, że nie można im współczuć i że są wyłącznie złymi ludźmi. To właśnie część problematyki, którą ten film porusza, inaczej zapewne postaci żon nie zostałyby w ogóle stworzone.

  • Dostrzegam tragedię Almy ale nie widzę cierpienia Lureen. Ta druga, wraz ze swoją matką i ojcem wręcz zrujnowali Jackowi życie. Jack przecież zakochał się w dziewczynie, był oddany jej i dziecku ale teść zrobił swoje. A Lureen może i coś dostrzegła ale przecież była zajęta nonstop biznesem. Jack nie klepał biedy dzięki pracy ale jakim kosztem...rodzina sprowadziła go do poziomu chłopa na posyłki :/

  • użytkownik usunięty

    sęk w tym, że w dzisiejszych czasach , kiedy jest jako taka tolerancja, to byłoby zachowanie co najmniej okrutne, ale wtedy nikt nawet nie myślał, zeby legalizować homoseksualizm, społeczeństwo było wybitnie nietoleranycjne, akcja zaczyna się przed 68', przed rewolcują seksualną, ogólnie Europa i Ameryka zawsze się chełpiła, ze jest spadkobiercą kultury antycznej, no ale w przypadku homoseksualizmu była spadkobiercą kultury plemiennej/barbarzyńskiej, relacje z żonami są skomplikowane, uważam,że Laureen nie kochała Jacka, jest tam scena że dwóch kolesi nazywa go "piz..." a ona nie reaguje, nawet ją to nie rusza, w przeciwieństwie do Jacka, który na jakiś sposób kochał swoją żonę nawet w rozmowach ze swoim kolegą;
    Ennis natomiast wiedział, ze to był błąd, ze się ożenił i nie powtórzył tego numeru z tą kelnerką, co nie zmienia faktu, że nie wiem dlaczego ta cała Alma tak długo czekała, zeby mu powiedzieć, ze wie ze jest homo, przecież wiedziała o tym zaraz jak się spotkał z Jackiem

    • Nie wydaje mi się, żeby zachowanie społeczeństwa usprawiedliwiało zachowanie bohaterów. To takie stwierdzenie, ze skoro świat jest zły, ja tez będe zły. I to właśnie w filmie mnie razi. bardzo mocno.

      • Każdy człowiek pragnie być szczęśliwy i ułożyć sobie życie. Nie jesteśmy gatunkiem samotniczym, ci mężczyźni czuli się źle prowadząc samotne życie, potrzebowali oparcia i bliskości. Nie mogli być razem, więc szukali alternatyw. To nie tylko kwestia presji społecznej - każdy z nich wierzył w to, że będzie w stanie się zmienić, że mu się uda. To nie były czasy, w których uznawano homoseksualizm za pełnoprawną orientację, nie wiedziano, że człowiek taki się rodzi. Traktowano to jak patologię i kwestię dewiacyjnego wyboru. Wielu homoseksualistów wówczas wierzyło, że jest w stanie się zmienić przy odpowiednim partnerze płci przeciwnej, że "głupoty" wywietrzeją im z głów przy dzieciach, po założeniu rodziny. Popatrz na to w ten sposób - prawdopodobnie obydwaj wierzyli w to, że uda im się "nawrócić" mając żony i wiodąc życie przykładnego obywatela, niańcząc dzieci. To nie był wybór pt. "wezmę żonę, żeby krzywo nie patrzyli", spłycasz to. Prawda o sobie spadła na Ennisa nagle, więc nie zdecydował się na wywracanie wszystkiego do góry nogami, tylko wziął ślub licząc na to, że zapomni, że relacja z Jackiem była wybrykiem i tyle. Jack z kolei był świadomy swoich skłonności, ale nie chciał być sam, postanowił spróbować "naprawić" siebie, związał się więc z Lureen, z którą dobrze się dogadywał i był w stanie przyjaźnić. Obie kobiety zostały skrzywdzone, to prawda - ale nie upatrywałabym w postępowaniu Jacka i Ennisa hipokryzji. Myślę, że oni mieli nadzieję, że im się uda stać się heteroseksualistami i mieć skłonności pod kontrolą.

        • Czy układanie sobie życia kosztem innych jest w porządku? Ja tak tego nie widzę. Żaden z nich nie powiedzial ukochanej o swoich skłonnościach. Owszem, zaraz pojawią się komentarze o wstydzie itp, ale czy wiązanie się na całe życie z kimś, komu nie ufam i kogo okłamuję jest fair? Budowali te relacje na kłamstwie. Nawet jeśli uznamy, że się starali zmienić siebie i żyć "jak społeczeństwo kaze", to wciąż obie kobiety były jedynie pionkami w ich grze. A na pewno Alma.

          • Pewnie, że budowali je na kłamstwie, ale myślę, że obaj mieli nadzieję na to, ze kłamstwo stanie się rzeczywistością i będą zdolni do zmiany orientacji. Szczególnie widać to w postępowaniu Ennisa, który przed poznaniem Jacka nie miał raczej homoseksualnych epizodów. Pamiętaj też, że to nie on dążył do ponownego kontaktu z Jackiem - to tamten go odnalazł, wysłał pocztówkę, przyjechał i odnowił romans. Podejrzewam, że Ennis nigdy by się na to nie zdecydował, być może przeżyłby całe życie pukając żonę od tyłu i wyobrażając sobie w tym czasie faceta, a ona nawet by się nie dowiedziała, że jest gejem.

            • użytkownik usunięty

              nie ma co oceniać ich zachowania z dzisiejszej perspektywy, różnimy się bo uważam, ze społeczeństwo ma wpływ na to jak postępuje człowiek, co tu dużo porównywać weź sobie kraje Bliskiego Wschodu i np. Skandynawię, stosunek do seksu, małżeństwa, dzieci,
              w latach 60.-tych a nawet jeszcze później to w niektórych wioskach w Polsce pary kojarzone były jeszcze przez rodziców; wystarczy sobie poczytać jaki był w tamtych czasach stosunek do homoseksualizmu w USA...był tragiczny, główni bohaterowie sami siebie oszukiwali, szczególnie Ennis, ale do jakiegoś momentu, nie uważam,żeby żenili się aby krzywdzić swoje żony, chcieli być normalni, co nie oznacza, że miało to tragiczny skutek dla ich żon, bo miało, i sam w pewnym momencie pomyślałem, że to są jacyś antybohaterowie, nikt ich nie zmuszał do małżeństwa, starzy kawalerowie byli, są i będą, nie każdy musi się żenić , jeszcze w XIX wieku nawet do 40% populacji nie zawierało związków małżeńskich (był potrzebny posag, zgoda rodziców),

              • Pewne rzeczy sa niezmienne - wartości moralne, takie jak uczciwość czy zrozumienie. Jeżeli bedziemy usprawiedliwiać wszystkich tym, ze żyli w trudnych czasach albo ze społeczeństwo ich nie lubiło, dojdziemy do relatywizmu, w którym (wiem, przykład od czapy, ale ten sam mechanizm) osoba pisząca donosy za PRL nie postępowała źle, bo sama się bała, bo jej ktoś kazał, bo tak wtedy się żyło itp .Nie wszyscy geje zachowywali się w taki sposób jak Ennis i Jack. Nie wszyscy ludzie ukrywali przed żonami swoją przeszłosć. Nie wszyscy tkwili w kłamstwie. Nie wszyscy też nawet byli w zwiazkach. Nie oceniam ich relacji społecznych czy zachowania w stosunku do obcych, ale relacje z najbliższymi. Jeżeli ktoś oszukuje żonę a potem ją zdradza, to nie mozna go tłumaczyć żadnymi społecznymi teoriami. Po prostu - oszukał i zdradził. Nie mówię, ze jest przez to zły i ze trzeba mu sciąć głowę. Nikt nie jest bezgrzesznym aniołkiem. Ale TBM jest moim zdaniem przegięciem w drugą stronę - cokolwiek zrobi bohater, głaszczemy go po główce, jest taki biedny bo jest gejem w latach 50 :P .

                • użytkownik usunięty

                  nie usprawiedliwiam bohaterów, bo jak dla mnie to byli antybohaterowie, jeśli chodzi o normy moralne to tym bardziej jeśli przyjąć, że homoseksualizm to normalna rzecz, to ich zachowanie jest godne potępienia czy to byłoby w czasach starożytnych, latach 60.tych czy dzisiaj, Jack został zamordowany, prawdopodobnie przez żonę/teścia, i powiem szczerze nie było mi go żal;
                  dalej zostaje przy stwierdzeniu, że społeczeństwo ma wpływ na to jak postępuje człowiek, to oczywiste, ale nie jest to żadnym usprawidliwieniem dla świństw i przestępstw, bo na tej zasadzie można usprawiedliwić każdą zbrodnię; w żaden sposób nie usprawiedliwiam tej dwójki, bo ich zachowanie wobec żon było żałosne i okrutne, a scena na schodach to przegięcie z perspektywy żony Ennisa, zastąp Jacka kobietą, i co fajniej?
                  do lat 80.-tych homoseksualizm uznawano za chorobę, i ta dwójka też w ten sposób myślała i to miało wpływ na to co odwalili, ale ich to nie usprawiedliwa, bo zrobili zwyczajne świństwo swoim rodzinom

                • Pomysł z antybohaterem jest dobrą metodą na odczytanie tego filmu, ogromnie CI za niego dziękuję :). Szkoda tylko, ze większość oceniających jakoś przelatuje po wierzchu :(

                • użytkownik usunięty

                  to nie jest tak do końca jasne, bo sama konstrukcja fabuły sprawia, że dużą sympatię darzy się Ennisa ( w przeciwieństwie do Jacka), przez jego historię z dzieciństwa, poza tym ważna jest też presja jaką wywiera społeczeństwo w sprawie małżeństwa, partnerstwa etc. antybohater to może za dużo powiedziane ale na pewno bohater tragiczny i to w pełnym tego słowa znaczeniu;
                  anytbohaterem na pewno jest w moim odczuciu Jack, bo: żeni się dla pieniędzy, oszukuje wszystkich dookoła, egoizm w czystej postaci;
                  sęk w tym, zeby te postaci oceniać niezależnie od orientacji seksualnej, bo czasami odnoszę wrażenie homoseksualiści mają taryfę ulgową (rozumiem byli i są gnębieni, ale to nie usprawiedliwia draństwa);
                  dlatego tak wysoko oceniłem ten film, bo zmusza do jakiejś dyskusji, zresztą nalepszy stosunek do homoseksualizmu w tym filmie miał ten farmer u którego pracowali: facet po prostu się wkurzył,że zamiast zajmować się owcami ci zajmowali się sobą, w dziesiejszych czasach zapewne zostałby oskarżony o dyskryminację, bo im nie zapłacił;

                • Ja tam do niego sympatii nie czułam, wręcz przeciwnie - irytował mnie od początku, ponieważ był agresywny, gburowaty i gwałtowny. Takich ludzi unikam w realu, więc na filmie tak samo nie muszę ich oglądać. O wiele większą sympatię odczuwałam do Jacka, chociaż to paradoksalnie właśnie on najbardziej niemoralnie postępował (choćby męska k... z Meksyku...). Ale było w nim jakieś ciepło, jakaś delikatność, nie odstraszał wszystkich waleniem w drzwi :P

    • Myślę, że Alma najpierw nie była pewna, mimo że widziała pocałunek, nie chciało się jej wierzyć, że to prawda (mechanizm wyparcia), stąd liściki i testowanie Ennisa. Potem, gdy nabrała pewności, milczała z kilku przyczyn - z zażenowania (to była nieśmiała i prosta kobieta, być może nawet nie wiedziała, jak zacząć taki temat), dla osławionego dobra dzieci, żeby nie dopuścić do rozpadu rodziny lub ze strachu przed reakcją męża (Ennis był gwałtowny i mogła się bać, że jej przyłoży i to ją hamowało).

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o