Tylko dla fanów gry

ostatnia wypowiedź: $topic.lastReply.user.name
Lord_Vampire Lord_Vampire
ocena: 4

Fabuła tak denna że człowiek zaczyna doceniać scenariusze Uwe Bolla :-)
Ale w takich filmach nie chodzi o fabułę wiec można by to przeboleć. Niestety sceny walki tez nie zachwycają. O ile pierwsza, jeszcze przed głównym turniejem trzyma poziom to końcowa jest tak beznadziejna że gdyby nie była krótka to chyba zacząłbym ja przewijać.

Naprawdę pozytywnie w tym filmie można ocenić tylko ścieżkę dźwiękową
Jeśli wiec tak jak Ja nigdy nie grałeś w Tekkena i po prostu szukałeś kina walki w stylu Mortal Kombat to lepiej omijaj szerokim łukiem tą pozycję.

  • $user użytkownik usunięty

    No jak według ciebie fabuła jest tak denna to mam pytanie jaką ty byś napisał? No pochwal się...

    • Lord_Vampire Lord_Vampire
      ocena: 4

      Nie wiem jaką bym napisał bo nie jestem scenarzystą ani nie znam gry. Wiem za to że w ekranizacji innej bijatyki czyli Mortal Kombat z 1995 roku fabuła była niezła, a nawet w Street Fighterze z 1994 roku była lepsza niż tym filmie. Jak widać da się tylko twórcy wolą jechać na marce i się nie wysilać, podobnie jak w przypadku nowego Street Fightera:-)

      Dodam jeszcze że jeśli główną częścią fabuły jest turniej to walki, w sensie kto z kim walczy, powinny być przedstawione w jakiś logiczny sposób, jak w Wejściu Smoka, a nie tak jak tu że nagle w półfinałach pojawiają się zawodnicy z znikąd a za to zwycięzcy poprzednich rund w tajemniczy sposób znikają z turnieju.

  • siNNer_pl siNNer_pl

    Ja grałem w Tekken i jestem fanem serii, dlatego NIE polecałbym nikomu.

    • $user użytkownik usunięty

      Coś mi mówi że taki z ciebie fan Tekken'a jak ze mnie fan Street Fighter... nawet pewnie nie wiesz kto to Jinpachi albo Kunimitsu albo tego że Kingów było dwóch tak samo Lawów

      • Sined Sined

        Oj człowieku nie poniżaj sie bardziej...
        Fabułe tego filmu zrobiłbym lepszą po zagraniu w pierwsze 3 części (nawet Tekken 1 i 2 mają lepszą fabułę niż ten film) . Na starcie wywaliłbym te żałosne wstawki z Jun, które to magicznie dawały siłe Jinowi. Po drugie nie czyniłbym z laski Eddyego laską Jina. Po trzecie z Kazuyi nie robiłbym rozbrykanego syna dziadziusia który to pieprzy co sie rusza. Po czwarte zmieniłbym obsade, dodał wątki z Kingiem, Paulem i ogolnie z symbolami Tekkena, przez co wydłużył film o minimum pół godziny robiąc go ciekawszym dla fana. Po piąte nie robiłbym śmiesznej maty, klatki czy jakie to tam gówno robiło cały czas za ring, tylko wprowadziłbym środowiska postaci z gry. Po szóste i chyba najważniejsze, kazałbym aktorom uczyć się charakterystycznych chwytów, zachowań i uderzeń ich bohaterów z gry (tych wykonalnych, bo jakby Heihachi złamał kark na starcie a potem ktos by biegal normalnie to troche naciagane by bylo), by każdy miał swój styl i wyróżniał się tak jak w grze. Moge Ci musialu, napisać jeszcze krocie fabuł, które byłyby lepsze od tego chłamu a'la "oh nie, zabito mi najblizsza osobe, teraz musze sie zemscic - od razu wiadomo, ze wszystkich rozwale bo jestem głównym bohaterem!". a feee...

      • Sined Sined

        kolega siNNer_pl napisał komentarz, który coś czuje celowo ominąłeś. zacytuje:
        "No to skoro znasz również historię Tekken, to powiedz mi dlaczego np. Miguel czy Dragunov pojawili się w pseudofabule Tekken 3, a Christie Monteiro (podobnie jak Miguel) nie walczą swoimi stylami; Christie nie jest związana z Eddiem? Poza tym, z Ravena to taki ninja jak z koziej dupy trąbka; Steve Fox jest synem Niny Williams, a w filmie wygląda jakby mógł być jej ojcem - tutaj również żadnego powiązania. Kazuya nie był nigdy podwładnym Heihachiego; według intro i outro z każdej części Tekken - świat jest normalny, a nie w stanie wojny... Wyliczać dalej? Nie pierdziel, że znasz Tekken, skoro tak nie jest."

        to genialnie trafia w kontrargument tego co ty tu usiłujesz bronić.

        • $user użytkownik usunięty

          Mogę ci opowiedzieć całą fabułę Tekkena od 1 do 6 czego ty byś nie zrobił... Bo pewnie nawet nie odróżnisz Forest Law'a od Marshall Law'a . I przestań się powtarzać dlaczego Miguel czy Sergei pojawili się w fabule T3 bo nie jest powiedziane że film jest na podstawie Tekkena 3. Zastanów się co piszesz to może pogadamy

          • Sined Sined

            Uwierz mi, że cała fabuła Tekkena jest znana nie tylko przez Ciebie. I prosze przestań się ośmieszać, z tym że wiesz że od Tekkena 3 jest nowy King, że w Tekkenie 3 i Tekkenie Tag był syn Marshalla, Forest, że Kunimitsu wstąpiła do Tekkena 2 by zabrać miecz dla Yoshimitsu, że Jinpachi to ojciec Heichachiego a Wang staruszek który był m.in. w Tekkenie 2, którego mozna odblokować grając bodajże Juz to przyjaciel Jinpachego. Wystarczy raz zagrac w kazda część zeby to wiedziec orle.

            I na słowo możesz wierzyć, że się zastanawiam częściej niż ty gdy próbuje dyskutować na jakiś temat. Jun tu ginie, Jin chcę się zemścić w Tekkenie - główny wątek jest z Tekkena 3 wiec nie trzeba być bystrym by zauwazyć, że jest głównie na 3 wzorowany. A to, ze wystepuja tam postacie Stevena, Miguela, Ravena, Christine czy Kazuyi, to fakt który juz kilka razy pisałem - nie ma łatwiejszych do realizacji postaci.

  • Pijany_Mistrz Pijany_Mistrz
    ocena: 10

    Ja gdybym nie znał tej gry i tak by mi sie podobał film. Wiec dla mnie Tekken jest super jako dla fana jak i zwykłego widza

  • $user użytkownik usunięty

    Lubię Tekkena ale film ma się tak do realiów gry jak pieść do nosa. Miałka fabuła i drętwe dialogi to jeszcze pikuś ale sceny walki które potrafią uśpić to już przesada... A najbardziej mnie wkurzyło to że wszyscy walczą praktycznie tak samo,co w ogóle nie oddaje atmosfery jaka panuje w grze...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: