Kolejny niezależny thriller, który zostanie zmieszany z błotem przez "fanów" horroru.

Jak zwykle, pojawia się ambitny thriller, który wymaga chociaż odrobiny intelektu i cierpliwości, chwalony przez krytyków i wielbicieli dobrego kina, zbesztany przez filmwebowych "znawców", którzy posyłają niżej niż największe porażki z malinami tak porządne filmy jak "Dom w głębi lasu", "Babadook", "The Witch" czy "It Follows".

Nauczcie się wreszcie, że horror nie musi spełniać waszych oczekiwań gatunkowych. Odważni twórcy będą szli pod prąd oczekiwaniom i wyobrażeniom odbiorcy i musicie to zaakceptować, przestawić się i oceniać z innej perspektywy, a nie dawać 1/10 z dupy, twierdząc, że was nie przestraszyło, w swoim mniemaniu będąc wielkim koneserem horrorów.

I tyczy się to niemal każdych fanów jednego gatunku, którzy focusują się na konkretnym rodzaju kina. Sięgnijcie czasem po filmy innego typu, faktycznie zainteresujcie się kinem i zaakceptujcie to, że kino jest znacznie szersze niż jeden gatunek i wasze mniemanie o nim.
Bo to z jakiegoś dziwnego powodu większość tych, którzy spoglądają na dziesiątą muzę jako całość, nie wstydzą się obejrzeć filmu z jakąkolwiek etykietką, czy to musical, czy dramat obyczajowy, czy kino gatunkowe, zachwalają produkcje tak grające przeciw oczekiwaniom jak "It Comes At Night".
Tak samo krytycy. To ludzie, którzy kochają kino i oceniają z czysto filmowej perspektywy takie filmy, nie przejmując się, czy ostatecznie wyszedł z niego horror-musical, horror-akcji, horror psychologiczny czy ciężki dramat.

Mam ochotę robić rzeczy, które nie mieszczą się w głowach twórców "gore" osobom, które dają 1/10 z opisem "jako film to niezły, ale jako horror to gówno niesamowite" itd., oceniając coś takiego z perspektywy gatunkowych reguł.

Być może to faktycznie błąd, by do każdej produkcji z ciemnym plakatem i zwiastunem z dziwnymi dźwiękami przypinać gatunek "horror", ale tak te filmy są promowane. Gatunek pojawia się na niemal samym początku na podstronie tytułu, kiedy znamy czasem tylko tytuł, krótki opis oraz podstawowych członków obsady.

Jeszcze raz - opamiętajcie się. Krzywdzicie w ten sposób kinematografię. Czytajcie przed seansem recenzje, jeżeli macie problemy z filmami, które niezgadzają się z waszymi oczekiwaniami. Nawet podstawową recenzję na filmwebie. Jak to Pan Michał Walkiewicz napisał:

" Chociaż "To przychodzi po zmroku" reklamowany jest jako horror, to o palpitacje serca może przyprawić głównie tych, którzy mają alergię na ascetyczną formę oraz narracyjny minimalizm. Mówimy raczej o nakręconym przy oszczędnym oświetleniu połączeniu thrillera i kameralnej psychodramy niż o tradycyjnym straszaku. "

i już macie totalnie inne wyobrażenie o filmie.

a tego typu wskazówek jest więcej:

"Wszyscy są doskonale napisani, zagrani bez pudła i perfekcyjnie wpisują się w narrację z cyklu "przychodzi facet na horror, a tam Roman Gutek"

To smutne, jak besztacie takie filmy. Spójrzcie całościowo na wasz gatunek na filmwebie. Wszystko zdołowane niemal tak bardzo, jak moje samopoczucie po kolejnym koszu od dziewczyny.


111
  • Film bardzo dobry. Ocena połowy kinomanów przez pryzmat gatunkowy to największe nieporozumienie na tym forum.

  • W przypadku niektórych gatunków, na przykład filmów reklamowanych jako horror, staram się nie dowiadywać zbyt wiele przed seansem bo bardzo łatwo trafić na jakiś spojler, który popsuje zabawę, czasami wystarczy oberzeć trailer. Tutaj zwiastun widziałem i sugerował on film oparty na poczuciu zagrożenia i bardziej strachu przed tym co czai się w cieniu bez pokazywania wszystkiego bezposrednio na ekranie ale mimo wszystko byłem pewien, że idę na horror. Gdy okazało się, że trafiłem na dramat rodzinny w klimatach postapo mocno się rozczarowałem, bo zwyczajnie nastawiałem się na innego rodzaju rozrywkę tego wieczora. Ale nie przez to wystawiłem filmowi raczej negatywną ocenę, bo też jestem zdania, że przydział do konkrektnego gatunku nie powinien mieć na to wpływu. Ja po prostu kompletnie nie czułem tego poczucia napięcia o którym piszą osoby oceniające go pozywnie i sceny które miały je zbudować ciągnęły się dla mnie w nieskończoność. To niestety podstawa w tego typu filmie, bo fabularnie dzieje się niewiele, a same dialogi były nieciekawe i nie potrafiły przyciągnąć do ekranu. Tak jak piszesz czasami można się pozytywnie zaskoczyć, ale tutaj moim zdaniem nie wyszło. Moja ocena ostatecznie jest tak naprawdę wyższa niż moje odczucia w trakcie seansu, bo doceniam ogólny pomysł na film, gorzej z realizacją.

    • Fajna praca kamery, niezłe aktorstwo, ale niestety, to film o niczym. Analiza ludzkich zachowań banalna. Nie boli mnie to, że film jest dramatem, a nie horrorem, ale boli mnie, że jest po prostu o niczym. Przez 90 minut czekałem aż coś się wydarzy, coś co nada temu wszystkiemu sens. Niestety, nie doczekałem się.

    • Mam bardzo podobne odczucia. Sam trailer był bardziej interesujący niż film. Mimo tego, że warto docenić grę aktorską, wiarygodność granych postaci, to trzeba przyznać, że cała produkcja wypadła dość nudna, a seans strasznie się dłużył. Naprawdę nie czekałam na żadne zombie, które wyłoni się z lasu, przyziemna akcja, to też świetny pomysł. Wystarczyłoby, żeby choć trochę intrygowało, zaciekawiło, że wiedziałbyś, że nie siedzisz w tym kinie na marne, że jednak coś się wydarzy... a tu nic. Prosty i przewidywalny.

  • Panie Kolego, przeciętny widz niczego nie musi i ma prawo do własnej oceny, jaka by ona nie była. Jak się chce kręcić niszowe kino i nie zostać oplutym przez przeciętnego zjadacza filmowego chleba, to można dystrybucje swojej produkcji poprowadzić przez kina studyjne, a nie multipleksy- domenę popkornożerców.

    Z tym filmem mam ten sam problem, co z "Domem w głębi lasu", nie dostałem tego za co zapłaciłem, miałem ochotę na kino wywołujące emocje, od "Domu..." dostałem kilka uśmiechów, a od "To przychodzi.." trochę napięcia (naprawdę niedużo) i powątpiewanie w to czy jestem we właściwej sali. Masz pretensje do ludzi, że nie czytają recenzji, ja mam pretensje do dystrybutorów, że robią mnie w konia. Nie dziwie się, że niektórzy dają temu "dziełu" 1/10, choć film na to nie zasłużył, widocznie poczuli się oszukani.

    Obraz klasę lub dwie niżej od "Babadook" czy "Coś za mną chodzi", które wymieniłeś na początku.

    • "Panie Kolego, przeciętny widz niczego nie musi" - Jasne zaniżajmy oceny dalej, HEJ! Jesteśmy tylko ogórkami, HEJ!

      • Rzut oka na filmy, którym dałeś 10/10, pozwala stwierdzić, że jesteś strasznie niekonsekwentny. Zaniżać nie można, ale zawyżać już tak? A może, tutaj szalony pomysł, pozwól oceniać ludziom filmy według ich własnego kryterium?

        • Mogę Ci uargumentować każdą 10 którą dałem, za to ciężko uargumentować każdą 1 którą niektórzy wystawiają takim filmom jak ten i z tym się zgodzisz. Ja rozumiem dać pi*** jakiejś Kac wawie czy Birdemic ale szczerze, nawet jak ten film nie spełnia oczekiwań to zasługuje na 1?

          • Według mojego czy Twojego sposobu oceniania nie zasłużył, ale co jeśli "Typowy Janusz" ma skalę zerojedynkową? Podobał się 10, nie podobał 1. Można obśmiać lub nie wchodzić w dyskusję, ale czy nie ma prawa do własnego zdania? W demokracji można być głupcem i to bezkarnie.

            Filmweb jest portalem dla wszystkich oglądaczy, a nie tylko wysublimowanych znawców kinematografii. Ja się już z tym pogodziłem dawno temu, Tobie też radzę.

            Pozdrawiam

      • Nie no, lepiej zawyżajmy, bo z sobie tylko znanych powodów na stolec mówimy "papu" i jeszcze przekonujemy innych, że widocznie mają słabe kubeczki smakowe, skoro nie nie potrafią się nim delektować.

        • ciebie ktoś ma brać na poważnie jak rozdajesz dyszki american pie? XD

          • Z pewnością bardziej niż dorosłego chłopa, który do swoich wypowiedzi wstawia "XD".

            Zrozum człowieku, że filmy ocenia się adekwatnie do ich gatunku. Przynajmniej ja tak robię. Ja wiem, że nie brakuje filmwebowych hrabin, które dyszki rezerwują tylko dla filmów psychologicznych oraz takiego badziewia jak "To przychodzi po zmroku", w którym widzą coś, co sobie sami wmawiają. To nie znaczy jednak, że każdy taki jest. "American Pie" to komedia, a konkretnie komedia wulgarna, z tzw. klozetowym humorem. Jest to przełomowa seria w swoim gatunku i jest swego rodzaju klasykiem, który bawi miliony osób.

            Uwielbiam takich jak ty, którzy gdy zobaczą, że ktoś dał "9", albo "10" produkcji typu "American Pie", albo "Transformers" to białej gorączki dostają i oceny te traktują, jako argument podczas dyskusji. Mnie nic nie obchodzi, jakim filmom wystawiasz dyszki. Rozmawiamy tu o konkretnym filmie, który wg. mnie jest beznadziejny (co uargumentowałem kilkukrotnie), więc zasłużył u mnie na 1.

            PS Swoją drogą, fajne jest to, że tacy jak ty, zawsze wychwytują u innych dyszki przy tych filmach, które akurat wam są na rękę podczas pisania komentarzy. No tak, przecież dyszkę wystawiłem tylko "American Pie" ;)

  • "Nauczcie się wreszcie, że horror nie musi spełniać waszych oczekiwań gatunkowych"...Dlaczego od horroru mam nie oczekiwać, że będę się bał, że będzie horrorem?
    Tak naprawdę nie ja wybrałem ten film na wieczór, a jeśli idzie o opis filmu to słyszałem tylko , że "chyba horror". Więc nie nastawiałem się na na żaden konkretny gatunek. I nic konkretnego nie otrzymałem..................

    • Chciałam iść na horror, to prawda. Aczkolwiek jeżeli film byłby dobry to bym nie narzekała. To przychodzi po zmroku był jednak nudny. Rozterki bohaterów miałyby być tym "dobrym aspektem filmu", ale ciężko się nimi przejmować bez zapałania jakąkolwiek sympatią do bohaterów. Mogliby wszyscy zginąć naraz i nawet bym się nie przejęła. Jedyną postacią, która była sympatyczna to pies.
      W filmie nie dzieje się nic godnego uwagi. Był moment, gdzie ich napadli na drodze i ta podróż mogłaby być ciekawa, ale oczywiście została raczej pominięta. Nawet te koszmary młodego bohatera nie nadawały żadnego poczucia zagrożenia. Wiadomo było, że to sny, obudzi się i koniec niebezpieczeństwa.
      Gdy weszły napisy, to wyraźnie było słychać konsternację ludzi dokoła.

      • Dokładnie te same reakcje były na seansie, w którym miałem (nie)przyjemność uczestniczyć. Widocznie jest to kino na tyle "ambitne", że trzeba się delektować minimalizmem rzucanym z ekranu. Jednym to odpowiada, innym nie, ale oczywiście "kinofile" muszą pouczać jak mamy oglądać film.

        • Hahaha, zgadzam się w całości. Niestety kinofili tu nie brakuje. Aż dziwi mnie to, że siedzą na takim pospolitym portalu jak ten. Powinni sobie osobną stronę założyć, gdzie będą dyskutować o takich AMBITNYCH dziełach jak to i oszukiwać samych siebie oraz innych, że to genialne produkcje, z ukrytym przekazem ;)

  • Dlaczego od razu "filmwebowych znawców"? Zwykli ludzie, tak jak czy ty, którym kino międzygatunkowe się nie podoba. I co mają do tego krytycy? Zawsze odnosisz się do ich opinii czy raczej tylko wtedy, gdy pokrywa się z twoją?
    I skąd ten impertynencki ton: "Nauczcie się wreszcie!"? Przecież to zdanie z automatu sprawia, że stajesz jasno oświeconym Kacprem-prorokiem przed tłuszczą idiotów, którzy muszą przyznać, że film jest dobry, pomimo tego, co o nim sądzą, nawet w kwestiach gatunkowych. Wrzucasz wszystkich do jednego worka, ba, nawet masz czelność przerzucać animozje na inne dyskusje, które nigdy się nie odbyły (wtręt o innych gatunkach).
    Najlepsze jest jednak to, że internetowi Janusze pomyślały:
    "Dokładnie tak, hipsterska hołota, nic się nigdy nie podoba! Leci lajk!"

    Wtrętu o koszu od dziewczyny nie skomentuje, bo to już totalna gimb erystyka

  • Oczywiście, bo jak film jest "niezależny" to podniecanie się nim jest obowiązkowe. Mimo, że scenariuszowo jest na poziomie mizernego odcinka The Walking Dead

    • Zgadzam się w 100%. Obecnie panuje moda na to, aby szmirowate filmy oceniać wysoko, wmawiając innym, że ich nie zrozumieli. Autorzy takich postów uważają się jakichś wielkich znawców, którzy potrafią doszukać się w syfie czegoś, czego pospolity Kowalski nie widzi. Ile to ja się naczytałem o tym, że jakiś film jest "dramatem psychologicznym", że "trzeba ruszyć mózgiem, aby go zrozumieć". O dziwo, takie komentarze są zawsze pod tragicznymi produkcjami ;)

      Niektórym ciężko jest pogodzić się z tym, że zmarnowali kasę na bilet, albo przynajmniej czas i wmawiają sobie coś, w co sami nie wierzą. Inni z kolei, lubią zgrywać ważniaków i popisują się na filmwebie. Są jeszcze tacy jak Ty, czy ja, którzy na stolec mówią "stolec", a nie "papu" :D

      • slawmm, z Twojej perspektywy gówno to gówno, z perspektywy muchy to jedzenie. Więc może nie warto zamykać się na pewne spojrzenia i opinie, które nawet mogą nie być Ci bliskie. Dzięki temu będziesz miał szersze spojrzenie na całość.

        Co do filmu, nie jest to szmira, stolec etc. To bardzo przyzwoity film i już tłumacze dlaczego. Jak starałeś się wczuć w klimat, to jestem ciekawy co poczułeś w momencie kiedy Will siedział na Paulu i okładał go niemalże do nieprzytomności (pod koniec filmu). Nie pomyślałeś przypadkiem - Sarah strzelaj, bo go w końcu zatłucze na śmierć? Moim zdaniem o to w tym filmie właśnie chodzi - nie o to "jak ludzie radzą sobie w obliczu apokalipsy", a raczej o relatywizm moralny, który bierze górę w różnych momentach.

        Moim również zdaniem, przez cały film czuć dziwny niepokój i napięcie (mówiłeś, że tego brakuje). Szczególnie kiedy na ekranie pojawiał się Travis. Nie opuszczało mnie praktycznie przez cały seans poczucie, że cholera coś tu się niedobrego wydarzy. I nie chodziło tu o hordę zombie, która zaatakuje ich tylko coś co wydarzy się właśnie między mieszkańcami domu. I to była kolejna wielka wartość tego filmu, że tak dobrze udało się oddać niepokój.

        Z jednym muszę się z Tobą zgodzić. Jeżeli jesteś fanem rozrywki typu "Autopsja Jane Doe" i dla Ciebie to jest wyznacznik gatunku "horror" to masz rację, że mogłeś poczuć się oszukany. Nie było strachów, duchów, demonów, wyskakujących potworów z szafy lub spod łóżka. Tylko w takim razie mam pytanie do Ciebie - czemu oglądasz horrory? Człowiek z reguły lubi się bać, lubi jak lęk powoduje coś nadprzyrodzonego, niewytłumaczalnego a przez to odrealnionego. Bo wtedy "boi się w bezpiecznych warunkach". W przypadku tego filmu, lęk był absolutnie realny, prawdziwy, wręcz pierwotny i wychodząc z kina zastanawiasz się czy w przypadku takich wydarzeń zachowałbyś się w sposób moralnie uzasadniony czy może górę by wziął właśnie relatywizm. Więc skoro oglądasz horrory bo lubisz się bać, to ten film tym bardziej powinien sprawić Ci frajdę. A skoro nie sprawił to moim zdaniem, obejrzałeś go zbyt płytko, może nie wczułeś się w klimat, nie postawiłeś się na miejscu bohaterów, brakło empatii. Absolutnie nie mówię, że to źle. Ale może spróbuj obejrzeć ten film raz jeszcze, na spokojnie, może w domu, sam w ciemnym pokoju. A przede wszystkich w uwagą. Daj znać, jakie wówczas będziesz miał wrażenia i na ile wówczas oceniasz ten film. pozdr

    • Zgadzam się!

  • Haha, uwielbiam takich KRYTYKÓW FILMOWYCH jak Ty. Wychodząc z kina (jakąś godzinę temu) wiedziałem, że na filmwebie pojawi się parę postów, których autorzy będą wmawiać innym, że nie zrozumieli filmu, że są mało inteligentni itp.

    Ustalmy parę faktów:

    1. Ludzie, którzy poszli do kina zostali OSZUKANI przez dystrybutora. Skoro jesteś takim znawcą kina, to powinieneś wiedzieć, co to jest horror. Widziałeś tu zjawiska paranormalne? Czułeś atmosferę grozy? Zapewne nie, więc nie pisz bzdur. To tak jakbyś poszedł do wypożyczalni samochodów, poprosił o auto sportowe (nie znając się na markach i modelach), a dostał Fiata Pandę. Też byś przyjął tłumaczenie: "Ojej, widocznie nie potrafię dobrze prowadzić auta, skoro nie poczułem, że to sportowa fura".

    2. W tym filmie nie dzieje się nic. Po ok. 30 minutach pogodziłem się z tym, że zostałem oszukany i nie jest to żaden horror. Zacząłem nastawiać się na dramat. Niestety rozczarowałem się po raz drugi. Nie jest to ani horror (nie straszy), ani dramat (nie ma żadnej dramaturgii, nie współczujemy bohaterom, są nam obojętni, tak jak ich losy), ani thriller (nie trzyma w napięciu). To, że padła jedna wzmianka o tym, że ulice są opuszczone i nikt nie widział żadnych ludzi, to trochę za mało, aby stworzyć postapokaliptyczny klimat. Równie dobrze można w "Plebanii" dać jeden odcinek, w którym wszyscy siedzą w kościele, chrzanią o tym samym, co w innych odcinkach, ale raz ktoś wspomni o tym, że na zewnątrz panuje koniec świata. Litości...

    3. To, że będziesz wmawiał sobie i innym, że jest to głębsze dzieło, nie zmieni niczego. Ten film to typowy skok na kasę - "nakręćmy film nudny, o niczym, zróbmy mroczny trailer i plakat, napiszmy, że to horror i wypuśćmy go w okresie wakacyjnym". Sukces murowany.

    4. Ludzie wychodzili z kina zażenowani, klnęli. Pierwszy raz spotkałem się z taką reakcją.

    Trudno, wyszła szmira warta zapomnienia. Podobał Ci się ten film? Spoko, każdy ma prawo ocenić go jak chce. Tylko błagam, nie wmawiaj innym bzdur, w które chyba sam nie wierzysz. W podobnej tematyce, ale 100 razy lepszy, mroczniejszy, trzymający w napięciu (i też bez większych scen akcji) oraz z genialnym zakończeniem jest film "Hidden". Jego oceniłem wysoko, bez doszukiwania się na siłę tego, że to pewnie jakiś głębszy film. Co to za durna moda, na dopatrywanie się w szmirach jakiegoś ukrytego sensu, albo psychologicznego dramatu?

  • Oglądając trailer zastanawiałem się czy "to" faktycznie przyszło o zmroku, czy też były to urojenia bohaterów?

  • Wydaje mi sie ze kluczem do zrozumienia filmu jest obraz w rodzaju danse macabra ktory nie przez pr ypadek jest bardzo dlugo krecony i pokazywany z deatalmi a potem kamera zabiera nas poza dom w nocy... Czyli pierwotne ludzkie strachy przed mrokiem i owa smiercia przed ktora uciekaja glowni bohaterowie tak bardzo ze ich dopada - stajemy sie tyn czego sie najbardziej boimy. Kwestia masej jak tu ktos poruszył ze mogli sie zarazic przez dotyk to celowe pokazanie jak beznadziejnie probojemy walczyc z prawami swiata.

  • Będzie spojler!

    Nie jestem ani kinomanką, ani znawcą, ale mam prawo ocenić ten film sama, według własnych odczuć. Nie jestem fanką typowych horrorów typu "piątka przyjaciół...", czy "duch na strychu...". Dlatego nie ma dla mnie żadnego znaczenia, pod jaki gatunek pociągnięty został ten film, czy jest to horror, czy thriller, czy dramat. Film ma mnie porwać, wzbudzić emocje, skłonić do myślenia, zaskakoczyć i być zagadką do końca. Niestety, dla mnie nie był. Używanie masek i rękawic i zdejmowanie ich nie groziło infekcją, podczas gdy dotknięcie czyjejś ręki to pewniak, że zachorowałeś. Kto otworzył drzwi i na co szczekał pies to zwykłe "dopowiedz sobie", podobnie jak historia tej choroby i obecność uzbrojonych ziomków w lesie. Wg filmu epidemia musiała trwać wiele lat. Czyżby na raz na całym świecie, skoro nie przyszło im do głowy szukać sposobu, żeby zwiać z zakażonej okolicy/kraju/kontynentu? Żyli sobie z dnia na dzień bez nadziei na nic, finał przyjęcia rodzinki do przewidzenia, oczywiście żeby dodać grozy trzeba było zabić dwie najbardziej niewinne i rozczulające istoty - psa i małe dziecko. Bałam się raz, jak huknęło w kinie i młody zobaczył straszną twarz dziadka. Nie było nic, na co czekałam, żadnej zagadki, żadnego sensu. To jest zdanie zwykłego szarego widza, który się oczywiście nie zna, może powinnam być zachwycona, skoro najwięksi krytycy są. A nie, pewnie jestem za mało inteligentna, żeby dostrzec ten artyzm!

  • To co przychodzi po zmroku?
    jako horror - 1
    jako thriller - 1
    jako obyczajowka sprzedawana jako horror - 1
    za pomysl i scenariusz - 1
    +1 punkt, za w miare dobry montaz i brak trzesacej sie kamery
    razem 2 punkty, bo to jest ciut gorsze niz "slabe" ale jeszcze nie "nieporozumienie".
    widzialem 3 albo 4 filmy w podobnej narracji i wszystkie byly lepsze i mniej nudne.

  • Minimalizm - to pojęcie za, którym każdy niewypał artystyczny może się dzisiaj bezproblemowo schować.

  • Gatunek to horror a nie thriller, połowa obejrzy tylko i wyłącznie dlatego ze chce się pobać bo właśnie po to są horrory mądra spier dolino umyslowa. No aż musiałem Cię sflamić panie mondry

  • Dom w Glębi Lasu mi się podobał, The Witch całkiem niezły film z klimatem, It Follows moim zdaniem przereklamowane, nic tam mi się nie spodobało, a w Babadook dziecko jest tak mega wk...e że chciałbym by zginęło jak najszybciej i dało żyć matce i widzom.

  • Nawiązując - lubię, gdy w horrorze 'dzieje się' jak na przykład w nowym Evil Dead (remake jest świetny i moim zdaniem bardzo, baaardzo niedoceniony), ale lubię też slow bruns, takie jak właśnie It Comes At Night. Ciężki, depresyjny dramat grozy, dawno czegoś tak dobrego w gatunku nie widziałem!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: