Po serwowanych przez Vegę "perełkach"

jakikolwiek brak większego przedpremierowego entuzjazmowania się tym filmem sprawia, że moje zainteresowanie nim nieco wzrosło. Nie spodziewam się arcydzieła (choć z chęcią się mile rozczaruję, bodaj po prostu pozytywnym debiutem), ale brak promocji to czasami najlepszy zwiastun. Początkowo sklasyfikowałam film jako potencjalny gniot, który omijać będę szerokim łukiem, a teraz, może bez szaleństw, ale jestem w pewnym stopniu ciekawa. Bo choćby i finalnie jednak wyszedł koszmarek, to przynajmniej przejdzie w pewien sposób niezauważony, co pozwoli ograniczyć dyskusje z ewentualnymi entuzjastami, którymi w tym przypadku, jak można łatwo wywnioskować, bedą bądź fani muzyczni, których zaślepi widok swojego idola na ekranie, bądź sympatycy, a przede wszystkim "znawcy tematu", którym poruszana w filmie problematyka nie jest oczywiście obca na co dzień i oni znają takie ostre jak maczeta życie.
Jeśli będzie choć zjadliwy, honor wszystkim zwrócę!

1

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: