Film jest po prostu nudny!!!!!!

Nic się w filmie nie dzieje...
A obraz jest tak chłodny i obcy, że aż nie chce się tego ogladać...
Główna bohaterka mnie denerwuje...Jedyny moment, ktory mi sie podobał to tekst: " Dlaczego płaczesz?, bo Pani nie płacze...", co wyjsniałoby jej zafiksowanie...

7
  • Glupota jest, ze dziwi Cie melancholia w dramatach, i to jeszcze o takiej tematyce. W filmie ukazuje sie przebieg uczuc wdowy, kobiety, moim zdaniem, o niezmiernie wartosciowej estetyce. Chyba malo sie skupiles/wczules - to prawie pewne

    • tak, tylko że jej uczuć trzeba się doszukiwac poprzez jej ich nieujawnianie... muszę sie domyślać co ona czuje i jakby w danej chwili zareagowała np. scena w szpitalu ona chce się zabić ale nie widzę zadnych emocji robi to jakby automatycznie więc domyslam się po jej braku jakiejkolwiek emocji że jest tak zamotana i w takim szoku że racjonalnie nie myśli wogóle... Nie wiem czy mnie rozumiesz czy nie ale tak odbieram ten film...

      • Rozumiem. Ja to odebrałam mniej jak doszukiwanie sie emocji, choć przyznam, nie są one zbyt wyraziste - bardziej jak jej bezmyslnosc. Jakby byla w pewnego rodzaju amoku (przez to i w szoku), co rozumiem po ocenie jej sytuacji. Wydaje mi sie, ze wlasnie ten klimat lubie w filmie, przez to jej chowanie sie w sobie. Ona podejmuje decyzje w taki sposob, jakby byly zupelnie wyrwane z kontekstu. Zupelnie mi nie pasowalo, ze ona przespi sie z innym mezczyzna, wydawalo mi sie, ze jest tak pograzona, jakby w prozni, po utracie meza, przez to i bardzo jemu oddana, a jednak pragnie innego, jakby w ramach protestu. Dla mnie calym sensem jej wyrazu jest jej spokoj z zewnatrz, ale straszne rozerwanie w srodku. Moja relacja nie jest na swiezo, wszystkie 3 filmy ogladalam moze rok temu. Jednak Niebieskiemu jestem oddana :)

        • Widać po Twojej wypowiedzi, że bardzo Ci się ten film podoba, i wlaśnie to co się Tobie w nim tak podoba i intersuje (powyższa wypowiedz, z którą się zgadzam w 100%) mnie nie podoba się wcale... ja właśnie nie lubię takihc filmów z których emanuje pustka i chłód emocjonalny, którego nie można znależć w ani jednej scenie czy zachowaniu...zgadzam sięteż z wypowiedzą poniżej historia jest ciekawa ale nudna...

          • mysle ze pewnych rzeczy trzeba doswiadczyc zeby ten film sie spodobal.
            mnie tez ten film za pierwszym obejrzeniem delikatnie mowiac,wku.wil.
            wlasnie przez ten chlod emocjonalny,przez niedopowiedzenia.
            jak sie zabralam za niego ponownie kilka lat pozniej,to w sumie juz wiedzialam czemu Julie jest tak zobojetniala.to po prostu reakcja obronna.mam wrazenie ze gdyby zaczela plakac,rozpaczac,to byloby tak wielkie,ze nie przezylaby tego.stad chlod,ucieczka.

          • "Widać po Twojej wypowiedzi, że bardzo Ci się ten film podoba, i wlaśnie to co się Tobie w nim tak podoba i intersuje (powyższa wypowiedz, z którą się zgadzam w 100%)" >koniec cytatu<

            Skoro takie jest Twoje zdanie, to może nie nazywaj wątków "Ten film jest PO PROSTU nudny", lecz "Ten film ODBIERAM OSOBIŚCIE jako nudny". Takie postawienie sprawy nie sugeruje, że film będzie nudny dla każdego. PO PROSTU nudny może być film EMPIRE, który przedstawia szczyt Empire State Building filmowany nocą przez ponad 8h i potem puszczony w kinie w wersji wprawdzie okrojonej, ale wciąż nie nadającej się obejrzeć od początku do końca. Chyba nie sądzisz, że większość widzów, którzy suma sumarum nagrodzili dzieło ośmiogwiazdkową oceną przyjmie za fakt takie postawienie sprawy?

      • To akurat cecha kina autorskiego Kieślowskiego. Emocje nie są podane na tacy. Bohatera trzeba obserwować, rozumiec go a przynajmniej próbować. Kolor odgrywa ważną rolę. Cała melancholia tego filmu oddaje własnie to zawieszenie po wyrwaniu z dotychczasowego życia w jakim tkwi bohaterka. Ona płacze tuz po wypadku na manifest swego rodzaju bunt, trzeba zauważyc, ze to tez nie jest rozpacz, bunt do tego stopnia, że nie akceptuje nowego życia. Ona łka dopiero w finałowej scenie, dopiero po około roku trwania akcji pozwala do siebie dojść tragedii, jest wolna. I to wcale nie we wyświechtanym znaczeniu tego słowa. Ona nadaje sobie wolność do opłakiwania jakiej nie dawała sobie wcześniej.
        Zresztą interpretacji "wolności" w Niebieskim tyle, ilu ludzi, ktorzy o tym pisali.

  • zgodzę się, że film jest nudny, chociaż trzeba przyznać, że historia ciekawa.

  • Główna bohaterka zamyka się w sobie i popada w apatię. Uważam że stwarzanie sztucznego dramatu w stylu hollywood było by nie szczere w tej sytuacji. To nie jest film o zemście, miłości i braku wolności emocjonalnej. Estetyka i symbole są delikatne bo tego wymaga temat. Uważam że film jest świetny.

  • Zgadzam się.

  • Ja też dałem się namówić na obejrzenie tego filmu, gdy usłyszałem w TV "wybitne dzieło" "ten film trzeba zobaczyć" i takie tam... A ten film to po prostu flaki z olejem... Ciekawie się zapowiadał, liczyłem na prawdę na jakąś fajnie opowiedzianą historię, a tu wielka nuda... Też lubię ambitne kino, ale bez przesady. W tym filmie nic sie nie dzieje, nie ma żadnych emocji, kompletnie nic... Zrobiono z tego film wybitny za sprawdą mediów i teraz większość doszukuje sie tu drugiego dna, żeby nie wyjść na idiotów nie rozumiejących kina. Już lepszym dramatem byłoby oglądanie nagrania z ukrytej kamery w jakimś domu, gdzie ktoś kogoś stracił... A główna bohaterka nie odczuwa prawie żadnych emocji, niemalże od razu puszcza się z przyjacielem i kombinuje jak opylić nuty męża, ale tak żeby wyglądało że niby tego nie chce... ot całe wielkie dzieło...

  • Osobiście uważam ten film za arcydzieło, w waszych komentarzach czytam,że jest nudny a główna bohaterka oziębła, ponieważ nie pokazuje na zewnątrz swojego cierpienia. Chciałabym jednak przedstawić jak ja to widzę ,według mnie ona jest bardzo emocjonalna , jej reakcją w szpitalu na wieść ,że straciła męża i córkę jest próba samobójcza, następnie Julie po powrocie do domu pozbywa się wszystkiego co przypomina jej o bliskich i jednocześnie sprawia ból, sprzedaje dom, zabiera jedynie kryształowy żyrandol, chce wyzbyć się wspomnień ale jedno pozostawia, Staje się obojętna na świat i ludzi ,ale nie do końca, nie pomaga staruszce ani pobitemu mężczyźnie, nie podpisuje petycji, ale robi coś na przekór, jedzie do nocnego klubu ,gdy ją o to prosi sąsiadka którą chciano wyrzucić, poznaje wieloletnia kochankę męża, która dodatkowo spodziewa się jogo dziecka i zostawia jej dom(chociaż wydaje mi się ,że zaraz po tym gdy się o niej dowiedziała próbuje się podtopić na basenie) . Czuje się okropnie, gdy wpuszcza do spiżarni pożyczonego kota, by pozbyć się mysz, płacze z tego powodu. Noc spędzona z kolegą, to próba wypełnienia pustki, po której dręczy ją jeszcze większy ból i pustaka, dlatego też zdziera pięść o mur ,by zagłuszyć wewnętrzne cierpienie i odwrócić od niego uwagę . Pływanie w basenie pomaga jej natomiast zagłuszyć niedokończoną melodię , którą ciągle słyszy. Można by tak jeszcze wiele wyliczać, ale prawda jest taka ,że jeśli ktoś nie miał takich przeżyć jak bohaterko to tego po prostu nie dostrzega ,bo nie widzi w tym podobieństwa. Ja niestety straciłam cztery bardzo bliskie mi osoby w wypadku samochodowym z którego tylko jedna osoba cudem wyszła cało. Wiem jak ludzie radzą sobie ze stratą i bólem i wiem,że nie wszyscy płaczą, a ci co tłumią ból w sobie, cierpią jeszcze mocniej i dłużej bo się nim duszą.

  • W telenowelach grają bardzo ciepło. Polecam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o