moje streszczonko


Julie przeżyła wypadek samochodowy, w którym ginie jej mąż i pięcioletnia córka. Mąż, Patrice,
był światowej sławy kompozytorem muzyki klasycznej. Gdy Julie dowiaduje się od lekarzy, że jej
rodzina nie żyje, próbuje popełnić samobójstwo. Po wyjściu ze szpitala decyduje się zerwać z
przeszłością. Żegna się z pustą, wiejską rezydencją, która jeszcze niedawno służyła jej
ukochanym za dom, po czym zleca adwokatowi sprzedanie całego rodzinnego majątku i
wpłacenie wszystkich pieniędzy na konto, z którego od tej chwili będzie się utrzymywać .
Przeprowadza się do Paryża, gdzie znajduje i wynajmuje ładne mieszkanie w jednej z
ruchliwych paryskich dzielnic. Julie postanawia być wolna. Wolna czyli nieuwikłana w żadnych
innych ludzi niż ona sama. Rodzina, przyjaciele, znajomi - to wszystko pułapki. Julie nie chce
zaczynać od nowa z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na beznadziejną, kruchą
względność rzeczy, którymi każdy człowiek tak chętnie a naiwnie obudowuje swoją egzystencje.
Po drugie – ona po prostu nie potrafiłaby znowu zacząć. Miała już życie, które straciła i
postanawia być temu życiu wierna. Julie uczy się praktycznego nihilizmu. Gdy wszystko
przestaje być ważne, najważniejsza staje się kawa z lodami, pływanie na basenie, papierosy,
wygrzewanie się na słońcu. Julie zauważa jednak dość szybko, że świat nie zamierza
szanować jej hiper-prywatności. Angażuje się w życie choćby przez to, że się w nie nie
angażuje. Jednego dnia sąsiadka puka do niej z prośbą o podpisanie pisma, w którym
mieszkańcy kamienicy wnioskują o wymówienie mieszkania młodej dziewczynie, która jest
prostytutką. Julie odmawia złożenia podpisu, mówiąc, że „nic to ją nie obchodzi”. Julie zostaje
na uboczu, a jednak zyskuje sobie od razu wdzięczność młodej dziewczyny, z którą – chcąc nie
chcąc – zaprzyjaźnia się. Jej dobry charakter nie pozwala jej bowiem na całkowite odwrócenie
się od problemów innych ludzi. Na tym polega dziwna walka, którą Julie próbuje stoczyć z
samą sobą. Pewnego dnia w kawiarni spotyka Oliviera, byłego współpracownika jej męża.
Parę miesięcy wcześniej, w noc przed wyprowadzką ze starego domu, Julie poprosiła go, żeby
przyjechał do niej na noc i poszła z nim do łóżka. Olivier szukał jej przez parę miesięcy.
„Popatrzyłem na Panią. To mi na razie wystarczy na parę miesięcy”. Julie odnajduje także
chłopak, który był świadkiem jej wypadku samochodowego. Chce oddać łańcuszek, który
znalazł wtedy przy aucie. Tak więc są jeszcze ludzie, którym zależy na Julie i oni nie chcą dać jej
spokoju. Co więcej, Julie zauważa, że sama w pojedynkę też nie umie sobie dać ze wszystkim
rady. Kiedy znajduje w swoim mieszkaniu myszy, których panicznie się boi, z pomocą
przychodzi wspomniana już młoda sąsiadka. Julie z pewnym rozczarowaniem przekonuje się
coraz bardziej, że nie potrafi żyć zupełnie sama. Odwiedza w domu starców swoją chorą matkę,
która osiągnęła pewnym sensie spokój, którego ta właśnie szuka. Zdemenciała, wpatruje się
całymi dniami w ekran telewizora i wierząc, że jest to jej okno na świat. Julie boi się ponownie
angażować „w świat”, ale jeszcze bardziej boi się skończyć tak, jak własna matka – żywy trup.
Jednego wieczoru przez przypadek z telewizji dowiaduje się, że Olivier ma zamiar dokończyć
koncert, który przygotowywał przed śmiercią jej mąż. Julie nie zgadza się na to. Twierdzi, ze
Olivier nie ma do tego prawa i nie podała temu. Co więcej, za sprawą Oliviera wychodzi na jaw,
że Patrice miał przez kilka lat kochankę – młodą prawniczkę, która mieszka w Paryżu. Julie
odnajduje ją. Okazuje się, że jest w ciąży, a ojcem jest Patrice. Niedługo później coś
przełamuje się w Julie. Postanawia pomóc Olivierowi w dokończeniu koncertu. Odkrywa z
powrotem przyjemność tworzenia i obcowania z muzyką. Mówi Olivierowi, że może lepiej się
stało, że dowiedziała się o romansie jej męża. Postanawia oddać ciężarnej prawniczce
posiadłość, której jeszcze nie sprzedała. Chce także, żeby jej syn nosił nazwisko Patrice’a.
Chce, żeby ta rodzina, jej była rodzina, miała jakąś ciągłość. W kochance jej męża – w
kobiecie, którą Patrice niewątpliwie kochał - odnajduje na to szanse. Oddaje jej mieszkanie i
swoje stare nazwisko. Tymczasem razem z Olivierem kończą prace nad koncertem. Mężczyzna
oświadcza jednak, że chce jasnego rozgraniczenia między tym czyj, jest ten koncert. Jej, jego,
ich, a może Patrice’a. Nie zgadza się na to, żeby jego nazwiskiem podpisać jej pracę,
chociażby była genialna. Być może to odróżnia Oliviera od jej byłego męża – brak cynizmu,
otwartość, prosta i szczera odwaga. W tym momencie Julie uświadamia sobie, że kocha
Oliviera. Że chce czegoś więcej od życia; tym czymś jest np. ten. człowiek, ale też miłość w
ogóle, bez której nie potrafi żyć.

1
  • Super. Tyle, że Patrice nie był kompozytorem muzyki klasycznej ale kompozytorem muzyki poważnej.

    Natomiast zastanawia mnie kwestia autorstwa muzyki Patrice'a. W angielskiej wiki czytam:

    "Olivier decides not to incorporate the changes suggested by Julie, stating that this piece is now his music and has ceased to be Patrice's. He says that she must either accept his composition with all its roughness or she must allow people to know the truth about her composition. She agrees on the grounds that the truth about her husband's music would not be revealed as her own work".

    Moje tłumaczenie:

    Olivier decyduje nie uwzględniać zmian proponowanych przez Julie, stwierdzając, że ten fragment jest teraz jego muzyką i przestał należeć do Patrice'a. Mówi, że ona musi zaakceptować jego kompozycję ze wszystkimi jej niedociągnięciami albo musi odsłonić przed ludźmi wiedzę o jej kompozycji. Ona zgadza się na podstawie faktu, że prawda o muzyce męża nie powinna być ukazana jako jej własna praca.


    Nie rozumiem czemu nie odebrał na końcu jej partytury.

  • "Gdy wszystko przestaje być ważne, najważniejsza staje się kawa z lodami, pływanie na basenie, papierosy, wygrzewanie się na słońcu." Tylko ze ona jako spadkobierczyni pokaźnego majatku mogła sobie na to pozwolić, nie to co zwykły człowiek ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: