ehhh... Nawiedzony i Trzynaście duchów...

Oba filmy wysoko budżetowe, ze świetnymi aktorami... i oba bez klimatu. Różnica między nimi jest taka, że Nawiedzony to film beznadziejnie słaby, bezsensowny, tandetny, a miejscami nawet żałosny. Oceniłem go na 3/10, co i tak jest nadciągnięciem. Trzynaście duchów, to z kolei film... po prostu średni. Fajna historia w tle, sama koncepcja ciekawa, niezły pomysł, podobał mi się też motyw z opowiedzeniem historii rodziny Arthura w 10 sekund (mimo że było to trochę dziwne i głupie). Co zatem nie wyszło? Klimat, klimat, KLIMAT do jasnej cholery! W tym filmie nie ma go w prawie w ogóle. Dzieję się tak z kilku powodów, chociażby ze zbyt szybkiego budowania akcji i samego domu.
Zacznijmy od tego pierwszego. Rozpierducha zaczyna się już po 5 minutach od wejścia rodzinki (i czarnej niani) do domu. No bez jaj. Spodziewałem się że oni chwile w tym domu pomieszkają, a dopiero potem odkryją jego "sekrety". Cała akcja filmu trwa jakieś 2-3 godziny w jedną noc (na oko), czyli mniej-więcej trwa na bieżąco z rzeczywistym czasem jego trwania (1 godz. 31 min.). Jak to się przekłada? Ano tak, że... SPOILER ALERT!!!
!
!
!
...Tatusiek już po pół godzinie od zaginięcia swoich dzieci powołuje się na: "chęć oddawania za nie życia", poświęcenia, itd. Wszystko po prostu dzieje się zbyt szybko. Gdzie się podziała desperacja, wynikająca z wielogodzinnego poszukiwania swoich dzieci? Gdzie jest budowanie napięcia w związku z tym? Nie ma.
Druga sprawa: sam dom. Wiele osób bardzo chwali tą miejscówkę, ale nie oszukujmy się... ona kompletnie nie pasuje do tematyki horroru. Jest kompletnie wybielona z klimatu. Gdy czytałem opis przed obejrzeniem, miałem przed oczami wiktoriański pałac, a nie chałupkę ze Star Warsów.
Cóż więcej dodać... Pieniędzmi nie zastąpi się brakiem elementu, którego w tym poście użyłem zbyt dużo razy... a tak na prawdę tylko tego mu brakuje by być filmem dobrym. Ode mnie 5/10
PS. Skończyłem oglądać pół godziny temu (leciało na tv4), będąc samemu w domu, przy zgaszonym świetle. Pomyślałem że wspomnę o tym, w razie gdyby ktoś mi coś chciał zarzucić...

5
  • Porównując oba filmy, moim zdaniem , jednak "Nawiedzony" wypada lepiej. A główną wadą "Trzynastu duchów" jest właśnie obsada. W "Nawiedzonym" wystąpili naprawdę dobrzy aktorzy, przede wszystkim dobrze obsadzeni i autentyczni w swoich rolach, a tutaj ? Tylko Davidtz i Shalhoub trzymają poziom (jednak patrząc na Tony'ego cały czas mam przed oczami Monka) a reszta ? Lillard po raz kolejny robi z siebie błazna, Shannon Elizabeth która wcześniej rozbierała się w "Playboyu", na ściankach i prawie każdym filmie w którym wystąpiła, wypada chyba najmniej przekonująco jako nastoletnia córka głównego bohatera, raperka Rah Digga też nie bardzo tu pasuje, dzieciak kiepsko obsadzony. Podsumowując do horroru wybrali aktorów kojarzonych z głupawych komedii oraz wokalistkę przez co całość wypada dość marnie

    • Możliwe spoilery.........No tak film nie miał klimatu. Plus większość czasu raczej śmieszył niż straszył. Duchy niby straszne, ale też nie do końca. Fajnie tylko że była akcja, ale też za szybko to wszystko się działo, bo jednak niemal od razu po przekroczeniu domu. Śmierć adwokata też była raczej śmieszna niż straszna. Aczkolwiek sam pomysł był dobry, ale realizacja dość marna. I jeszcze ci aktorzy z komedii. Patrząc na Lillarda miałam przed oczami tego głąba z cała ona, a na Shalhouba Monka :P i cały czas sobie myślałam kiedy posprząta ślady krwi. Ale on jeszcze był jako tako. Może nie było widać w nim jakiegoś wielkiego napięcia, ale miłość do żony i dzieci jeszcze dobrze zagrał, ale cała reszta aktorów oprócz Davidtza to już nieporozumienie ;). I tak ten film jest tylko na jeden raz. Nawet w ostatnich ok 20 minutach nudził przez jakieś kilka minut aż do całkowitego zakończenia. Zakończenie może przewidywalne, ale też nienajgorsze.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: