nowy frankenstein

ostatnia wypowiedź: JohnKlonMorfinka
Nakf Nakf
ocena: 9

co tu duzo mowic... film trzeba po prostu zobaczyc. dodam tylko, ze najbardziej podobal mi sie (ktory to juz raz?) tatsuya nakadai w roli pana okuyamy. gdy przez niemal polowe filmu jego twarz jest owinieta bandazami jest nieczuly, zimny. odpycha od niego wszystko, poczawszy od nierownej linii ust, przez charakterystyczny, niski glos po uwaznie sledzace otoczenie oczy. a gdy w koncu bandaze zastapi kolejna maska staje sie rownie przerazajacy, nieufny wobec otoczenia, ludzi. zupelnie rozbroila mnie scena przed lustrem, krotka smieszna scenka, kontrastujaca z reszta filmu. i choc pod koniec nieco drazni symbolika, jaka posluguje sie rezyser, jest to dzielo, ktore pozostawia po sobie niezapomniane wrazenie. era kultu piekna fizycznego, jej frankenstein i potwor w kolejnym wielkim obrazie hiroshiego teshigahary. szczerze polecam.

  • MartineS__ MartineS__

    Witam serdecznie
    A co sądzisz o scenach z oszpeconą dziewczyną? Bo moim zdaniem są jakby opowieścią w opowieści.. i chyba nie do końca potrzebną. Do samego końca czekałem na jakieś "zazębienie" się jej wątku z losami głównego bohatera (może naiwnie), ale nic takiego nie miało miejsca. Co reżyser chciał nam przekazać przez "wstawienie" (bo wplecenie to chyba za dużo powiedziane) tej historii do filmu?

    • JohnKlonMorfinka JohnKlonMorfinka

      To rzeczywiście bardzo specyficzna opowieść w opowieści. Motyw tej dziewczyny w ogóle nie pojawia się w książce. Jest dodany na potrzeby filmu i porusza kwestię Holocaustu (dziewczyna pracuje w domu kombatanta, jej psychika naznaczona jest piętnem strachu przed kolejną wojną, w pewnym momencie wspomina o Nagasaki stąd można przypuszczać, że jej blizny to choroba popromienna lub coś w tym rodzaju. Sam film zresztą zaczyna się od zwielokrotnionych zdjęć ofiar Holocaustu). Nie powiedziałbym, że te dwie historie się nie zazębiają. Ich analogię wyraźnie widać pod koniec filmu, kiedy to sceny z dziewczyną i Okuyamą przeplatają się wzajemnie. Oboje są tak naprawdę samotni i nieszczęśliwi. I ona i on noszą maski - on w dosłownym sensie, ona z włosów. Oboje cierpią psychicznie i w końcu nie wytrzymują napięcia - on zabija lekarza, ona się topi. W pierwszym momencie też pomyślałem, że wprowadzenie jej wątku jest niezbyt potrzebne, ale później zmieniłem zdanie. Moim zdaniem dodaje on filmowi głębi.

      • sever sever

        Ja tylko w kwestii formalnej: Holocaust pisany z wielkiej litery to termin stosowany do określenia pogromu Żydów (tylko i wyłącznie).

        • JohnKlonMorfinka JohnKlonMorfinka

          Fakt. Mój błąd, do którego przyznaję się bez bicia.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true