Obowiązkowy film dla każdego

Kolejny swietny film rosyjskiego kina pokazujący nam wszystkim co fanatyzm religijny potrafi zrobić z człowieka, jak go zmienić nieodwracalnie, jak z jego mózgu zrobić gówno i jak z tym jest ciężko walczyć i próbować ratować. Do czego zdolny jest człowiek którego jedynym celem jest zamienić życie w pustelnię.

9
  • Oj chyba inne filmy widzieliśmy. To by było zbyt proste.
    Bo to raczej film o tym jak ludzie i współczesny świat są bezradni w sytuacji gdy na swojej drodze spotkają kogoś z zasadami. Taka sytuacja bezwzględnie obnaża ich płytkość życia, podążania w głównym nurcie z prądem nowoczesności, z brakiem własnych przemyśleń i stawiania sobie trudnych pytań. Jak brak argumentów zamienia się w złe emocje. Ten film skłania do zastanowienia nad własnym życiem i nie jest o żadnym fanatyzmie religijnym bo to zbyt prostackie. Życie większości i tak jest pustelnią, intelektualną, więc nie ma co zamieniać.

    • A ja z pewnością widziałam inny film niż pan. Dla mnie ten "ktoś z zasadami" jak pan to ujął, to bezwzględny, opętany obsesjami seksualnymi fanatyk, który próbuje uszczęśliwić wszystkich na siłę własnym spojrzeniem na świat i nie cofa się przed niczym, by osiągnąć swój cel. A film jest głownie o bezradności otoczenia, o tym, jak łatwo rozszerza się zaraza fanatyzmu, jak ogromny jest ludzki konformizm, jak żałośnie i (pozornie) śmiesznie wygląda sprzeciw tych, którzy zachowali resztki rozsądku. Fanatykowi łatwiej wygrać, bo nie ma zasad, których nie mógłby złamać, nawet jesli miałoby to być fałszywe oskarżenie lub zabójstwo. I nie o oświecenie innych mu chodzi, a o zdominowanie ich,

    • Nie spotykają "kogoś z zasadami", tylko spotykają szaleńca, który swoje szaleństwo podpiera wąsko, jednostronnie interpretowanymi i wybranymi przez samego siebie cytatami z pewnej książki, którą uznaje za świętą (bo zwróćmy uwagę, że innych cytatów z tej samej książki, które przeczą jego wizji, już nie akceptuje i "zamyka uszy", gdy ktoś je wypowiada). Co ciekawe, *jedyną* podstawą do tego, aby uznać tę książkę za świętą, jest uznanie autorytetu kościoła, który tak właśnie twierdzi (nie ma innych argumentów za uznaniem Biblii za "słowo boże" niż to, że kościół tak powiedział) - ale tego autorytetu już Wienia nie uznaje, więc u samego początku jego zachowanie jest z gruntu sprzeczne.
      Owszem, wszyscy w tym filmie są bezradni i głównie o tym jest ten film - to fakt. Bezradni głównie dlatego, że nie potrafili rozpoznać pierwotnej - jakże banalnej - przyczyny, z której wynikało zachowanie Wieni: tej samej przyczyny, co w przypadku większości "wyskoków" nastolatków w okresie dojrzewania - niedostatku poświęcanej mu przez otoczenie uwagi i akceptacji. Ale nie ma też co się dziwić czy potępiać ludzi, którzy nie umieli tego rozpoznać, bo ja sam, mimo ciągłego treningu w tym kierunku :), zorientowałem się, w czym rzecz, dopiero długo po obejrzeniu filmu. Raczej należy potępiać system, który wpycha nas w to płytkie, bezrefleksyjne życie, i tutaj masz trochę racji w tym, co piszesz. Ale oczywiście "rozwiązanie" proponowane przez szaleńców w rodzaju Wieni to lekarstwo gorsze od choroby - to co jest tu niezbędne, to zachowanie zdrowego rozsądku i postrzeganie rzeczywistości w jej właściwym wymiarze.
      Film pokazuje też, że kiedy wariat zaczyna podpierać swoje szaleństwo argumentami pseudo-religijnymi, to w tym momencie większość ludzi spuszcza uszy po sobie i nie ma odwagi stanąć z nim twarzą w twarz i pokazać mu, że jest szalony, a to, co opowiada to bzdury. Jedyna osoba, która to próbuje zrobić (co prawda - jak wszyscy w tym filmie - również nieudolnie) zostaje w końcu uznana za "stwarzającą problemy" i to na niej, a nie na uczniu - religijnym szaleńcu - skupi się cała niechęć wszystkich. To bardzo smutne.

  • No niestety w okresie dojrzewania uwidaczniaja sie probelmy emocjonalne/chroby psychiczne - dlaczego żaden z nauczycieli nie wysłał go do psychiatry? Sygnałow bylo bardzo dużo.

    • Z tej prostej przyczyny, że w społeczeństwie zdominowanym przez wierzących (chrześcijan), powołującemu się na Biblię nie można nic zrobić! Kto powie głośno, że bajki sprzed kilku tysięcy lat go nie interesują, a nauki ówczesnych mędrców pasterskiego ludu mają się do współczesności jak pięść do nosa? Przecież chrześcijaństwo istnieje jeszcze tylko dzięki temu, że jest NA NIBY. Bralibyśmy je na serio, bylibyśmy jak tytułowy męczennik, albo muzułmańscy fundamentaliści, a urzędy inkwizytorskie pracowałyby na 3 zmiany!. I jaki psychiatra odważyłby się zdiagnozować u niego histerię religijną, która pewnie i tak nie jest (jeszcze!) jednostką chorobową w sensie medycznym?
      Wydaje mi się, że słabą stroną filmu jest to, że nie wiemy, jakie czynniki do tego doprowadziły.

      • Zdiagnozowanie u niego jakiejkolwiek choroby i próba leczenia też nie rozwiązywałoby problemu. Tu trzeba przede wszystkim znaleźć przyczynę, która spowodowała u niego takie postępowanie.
        Mówiąc obrazowo, trzeba ustalić, jakiego "misia" mu zabrakło i kiedy, i mu tego "misia" dać. Spojrzeć z tego punktu widzenia, że to *on ma problem*, który trzeba rozwiązać, a nie że *on jest problemem*. To bardzo trudne, zwłaszcza dla ludzi którzy nie mają odpowiedniego przygotowania i treningu w tym kierunku - i niestety nikt z postaci występujących w filmie temu nie podołał. Wszyscy traktowali jego jak problem i patrzyli tylko, jak się tego problemu pozbyć - albo przez walkę z nim wprost (jak Elena), albo przez zamiatanie go pod dywan (jak pozostali nauczyciele), albo przez przerzucanie odpowiedzialności na kogoś innego (jak matka). Jest jeszcze ksiądz, który próbował wykorzystać go do własnych (tzn. kościoła) interesów. Nikt natomiast tak naprawdę nie próbował *jemu pomóc*.

  • Film jest z całą pewnością o fanatyźmie (osoba głównego bohatera) oraz antyfanatyźmie (nauczycielka-psycholog) religijnym. Mechanizmy rządzące tymi zjawiskami nie są bynajmniej sprzeczne, a bardzo zbliżone do siebie, różni się tylko przedmiot, cel jest analogiczny. Film pokazuje do czego zdolny jest mądry, samotny człowiek zagubiony we współczesnych wartościach. Freud mawiał (choć jego oddaną fanką nie jestem), że religia jest pewnego rodzaju neurotyczną potrzebą usensownienia rzeczywistości i dążeniem do poczucia koherencji, spójności (także w obliczu zagrożenia jakim w tym wypadku jest kryzys wartości młodego człowieka).
    Film zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, na które czekałam parę lat. Surowy, symboliczny, nieco groteskowy.
    Ktoś pytał o zaburzenia psychiczne "ucznia", jego źródła i przyczyny-myślę, że nie to jest istotną filmu.

    • A mi się wydaje, że to nauczycielka jest fanatykiem, wierzy w same bzdury jak darwinizm, czy słuszność związków homoseksualnych, kto jak to, ale ona jest większą wariatką, dorosła kobieta, która w Rosji uczy i rozgłasza poglądy, których nie uznaje sam cezar Putin, to doprawdy szaleństwo. A jeśli chodzi o chłopaka, no cóż, naczytał się Biblii, w której znajduje się dużo dopisanych żydowskich kłamstw, ale zrobili to specjalnie, żeby ludziom namieszać w głowach, młody jest zagubiony ponieważ nie czyta przez Ducha Świętego, tylko czyta wszystko jak popadnie, w kilku miejscach ma rację, a w kilku daje się złapać w pułapkę stworzoną przez żydów. Zresztą chrześcijaństwo to jest żydowska religia, nie ma nic wspólnego z Jezusem, to tak na wszelki wypadek jakby ktoś tego nie wiedział, Paweł z Tarsu stworzył swoją własną odmianę judaizmu, która nie ma nic wspólnego z tym co nauczał Jezusa i została nazwana chrześcijaństwem, ale to ta sama nacjonalistyczna religia. A film naprawdę był świetną komedią, bardzo mi się podobał!

  • jeśli już to pokazuje jak żydowskie rzekomo święte księgi zrobiły ludziom z mózgów gówno.

  • OJEJKU co ty nie powiesz...jestem katolikiem ale bardzo podobał mi się ten film w każdym aspekcie. Cały bajer polega na tym, że posiadam pewien zasób wiedzy i potrafię oddzielić rzeczy niedorzeczne (fanatyzm religijny) od normalnej cichej wiary. OCZYWIŚCIE dla ciebie nie istnieje taki podział, i wszystko co jest związane z wiarą jest po prostu "beeee". Na szczęście na świecie są jeszcze spokojni ludzie którzy zachowują DYSTANS do świata (wiary czy ateizmu), i istnieją także pieniacze którzy wyją i krzyczą gdy dostrzegą jakąś rysę. Gdyby ludzkość więcej czytała, miała więcej dystansu do świata to nie byłoby tak wielu pretensjonalnych kolesi

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o