Jednowymiarowość

Film porusza modną i na czasie kwestię molestowania nieletnich w kościele. Zacznę od zalet. Niewątpliwie film pokazuje tak jak to jest, wtedy kiedy dzieją się takie rzeczy, a więc sposób w jaki przebiega proces: nowy ksiądz - dziwne przypadki lubienia chłopców - donos do arcybiskupa - przenosiny - nowy ksiądz itd. Od strony realistycznej jest naprawdę ok, znamy z codziennego życia osobiście lub z mediów takie historie. Gra aktorska na bardzo wysokim poziomie, również dzieciaków, które zachowują się naturalnie, klną, piją, ale i potrafią się głębiej nad czymś zastanowić. Wadą jednak filmu jest jednowymiarowość, Pani Szumowska jako lewaczka i ateistka (prawdopodobnie) nie była w stanie albo nie chciała poprosić na konsultację jakiś księży, którzy by wytłumaczyli tej Pani, że dla księdza każdy grzech, a w szczególności grzech ciężki to nie jest bułka z masłem i jeśli film miał być obiektywny i w tym aspekcie realistyczny powinna pokazać silne rozterki. wyrzuty sumienia, poczucie winy i grzechu oraz wstydu tytułowego księdza, bo to wszystko w takiej sytuacji ma miejsce. No chyba, że od początku jej celem nie było pokazanie całości obiektywnie, tylko pewien aspekt zewnętrzny po to żeby udowodnić tezę, że księża to tylko ludzie, którzy są tacy jak cała reszta i łamią zasady moralne jak cała reszta. Otóż droga Pani Małgosiu tak nie jest. Jeśli bohaterem tego filmu byłby Pan Jacek (wychowawca z tego ogniska) wszystko by zagrało ok, bo jak słusznie ktoś zauważył w innym wątku film mógłby być o piekarzu, albo maszyniście, który by poznał jakiegoś chłopca, zakochał się w nim, przenieśli by go, ale miłość by przetrwała. Bohaterem jest jednak ksiądz dla którego odejście od wiary i popełnianie grzechów jest tysiąc razy gorsze niż dla najżarliwszego Katolika. Gdzie więc Pani reżyserko te wszystkie emocje ? Gdzie ? To już w "Bez Tajemnic" było znacznie lepiej przedstawione rozterki księdza, który zakochał się w dziewczynie. Prawdopodobnie Pani Małgosia odpowiedziała by, że tak cyniczni księżą, bez rozterek, znaleźli by się i pewno miała by rację, ale w XXI w. robi się filmy, a przynajmniej powinno się robić, bez stawiania tez, bez nakazywania widzowi co ma myśleć, a przede wszystkim realistyczne i obiektywne, a to oznacza, że nie pokazujemy film o 0,1% księży tylko o 50%, a właśnie 50% miało by rozterki natury kolizja wiara - moje życie. I nie chodzi mi tu o rozterki typu: picie, bieganie czy świetna swoją drogą scena, tańczenia z obrazem papieża, bo to tylko wpisuje się znowu w nurt tezy, że ksiądz to tyko człowiek, potrzebuje miłości, bliskości i seksu. To wszystko wiemy i takie rozterki mają pewno wszyscy księża, a także osoby samotne, oddalone, zagubione. Zabrakło jednak rozterek metafizycznych, zdrady Boga, sprzeniewierzenia się swoim zasadom, to wszystko to cała paleta zachować psychologicznych, decyzji, wielkich emocji, a wierzę, że Chyra by to spokojnie uniósł i być może by to była jego rola życia, a film zdobyłby pełno nagród. Tak to mamy film tylko społeczny, dobrze zagrany, realistyczny psychologicznie, ale tylko w ograniczonym zakresie wycinka tak złożonych sytuacji. Na zdecydowany plus zaliczam dodatkowo odczarowanie współczesnej nagonki na kościół i pedofilii, która dotyczy każdego kto się dobierał do "bezbronnych dzieci", które wcale takimi nie są. Pada zdanie: jestem pedałem, ale nie pedofilem, bo mimo, że ci chłopy nie mają 18 lat nie są również dziećmi i doskonale wiedzą co robią, a dzisiaj to co przyszło z USA to robienie szumu w każdym przypadku. Za to plus dla filmu.

9
  • Zmarnowany temat, zmarnowany potencjał. Ostatnia scena najlepiej okazuje fakt, iż nie chodziło o przygotowanie pola pod dyskusję (jakże potrzebną) na znany nam temat, ale zamanifestowanie swojego poglądu. Pani Szumowska z cynizmem pyta i wytyka zarazem: ,,Widzicie jacy oni są? Na dodatek wszyscy tacy sami``. Bardzo niesprawiedliwe i bardzo nieprofesjonalne.
    Szkoda.

  • film nie porusza tematu molestowania nieletnich w kościele. homoseksualizmu w kościele - tak. ale molestowania nieletnich nie.

    • Już tak dokładnie nie pamiętam fabuły, ale w tym ośrodku było trochę nieletnich. To, że ten chłopak w którym zakochał się ksiądz nie był nieletni nie przesądza, że w tle byli nieletni i równie dobrze mogło by to dotyczyć nieletniego. I zgodnie z najnowszą nowelizacją KK, zresztą absurdalną, tworzenie, sprowadzanie, rozpowszechnianie, posiadanie, przechowywanie materiałów pornograficznych z udziałem osób poniżej 18 lat jest przestępstwem i to w części: rozpowszechniania, sprowadzania - zbrodnią z dolną granicą 3 lat pozbawienia wolności do 12 lat pozbawienia wolności. Sex po staremu, poniżej 15 lat, ale jak widać ustawodawca zaczął "chronić" również nieletnich poniżej 18 lat, a ten chłopak z filmu nie miał chyba skończonych 18 lat więc wcale nie było to takie niewinne. I nie zgadzam się, że film dotyczył homoseksualizmu - w żadnym wypadku ! W takiej sytuacji Szumowska mogła nakręcić film o dwóch kochających się księżach np. proboszczu i wikarym czy cokolwiek innego w zbliżonym wieku kochanków, a tutaj jest CELOWO pokazany stosunek: ksiądz - "trudna" młodzież z ośrodka, to stereotypowy obraz nadużyć seksualnych w historii kościoła, właśnie kiedy księża wykorzystywali ministrantów lub młodzież, którą się mieli opiekować np. w domach dziecka.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: