Dlaczego nie poszukał sobie innej pracy ?

Człowiek , który ma tak ciężką sytuację finansową oraz rodzinę na utrzymaniu, nie wybrzydza podejmuje każdą pracę,wiesza marzenia na kołku, zaciska zęby i zmywa podłogi.
Totalnie nieodpowiedzialny marzyciel. A co jeśli by mu się nie udało, albo dziecko zachorowało ?

38
  • no właśnie, są tysiące różnych prac a nie tylko sprzedawanie tranzystometrów czy jako makler, też tego nie rozumiem.

  • W pełni się zgadzam. Film to bardzo dobry dramat i ma wszystko co w tego typu filmie być powinno. Rola Smitha była brawurowa. Wyjaśnić można to było tym, że aby zdobyć prace musiałby mieć jakieś doświadczenie. Mógł zostać kasjerem czy jakimś pomocnikiem, ale był akwizytorem. Ponieważ miał kłopoty ze sprzętem i jego sprzedażą nie mógł rzucić tej pracy, bo musiałby zapłacić za sprzęt. Nie miał pieniędzy więc gonił dalej marzenia. Nie rozumiem jak można chcieć być maklerem, bo generalnie zmienił jedno akwizytorstwo na inne, ale widać miał dość ograniczone marzenia.

  • No właśnie przez cały film irytowało mnie to jego bieganie z tym pudłem

  • Odpowiem ci tak: on czuł (podświadomie zapewne bardzo mocno),ze to jest to.Po wielu przeciwnościach dostał impuls od życia.Pragnął tego całym sercem,i wykorzystał sytuacje,
    żeby ci bardziej wytłumaczyć podam przykład.W ciągu całego życia facet poznaje wiele kobiet i analogicznie kobieta zna wielu facetów ,sex,krótkotrwale związki ,takie przelotne historie.I nagle pewnego dnia następuje strzał w serducho,i każdy wie ze to jest ta jedna na milion osoba.
    Kiedy ktoś się zakochuje od razu ,nie ma losu przeciw sobie, nie musi się martwic o" ciężką sytuację finansową oraz rodzinę na utrzymaniu, nie wybrzydza podejmuje każdą pracę,wiesza marzenia na kołku, zaciska zęby i zmywa podłogi."
    Ale takich osób jest bardzo mało na świecie tak jak i bogatych ludzi.

    • Nie zaryzykowałbym małżeństwa, życia syna- dla własnych marzeń. Nawet wtedy gdy byłbym 100% pewny powodzenia. To jest prawdziwa siła miłości- poświęcić siebie bez reszty.

      • Nie nazwałbym tego marzeniem,raczej celem ,który czasem los podsuwa nam pod nos. My często nie widzimy takich szans lub boimy się, boimy się rzucić na głęboką wodę.Myśli nasze krążą w koło tego, co do gara włożyć i aby był dach nad głową .

      • W związku nie chodzi o to by się poświęcać,ale by umieć wypracować kompromis.W ogóle w niego nie wierzyła, łamała się trudnościami które były i będą.Dlaczego ludzie mają żyć jak bezwolne zombie?

        • To nie byl kompromis, ona harowala na dwie! zmiany, zeby zarobic na zycie, a on latal z pudelkami. Kompromisem by bylo gdyby tez wzial sie do jakiejs roboty dodatkowej.

          • I potem sobie poszła, zostawiając syna jemu.Super odpowiedzialna.Otóż, wbrew temu co wbijają ludziom do głów-w życiu trzeba być cwanym i nie bać się ryzykować-w stanach jak ktoś chce pracować to prace znajdzie i będzie żył na jakims poziomie.My oceniamy to z polskiej perspektywy a w naszym kraju czy masz prace czy nie i tak masz przerąbane i jeszcze ci ludzie wbijają do głowy że harowanie za grosze jest bardziej w porządku od wykazywania kreatywności i szukaniu nowych możliwości.I nie "latał" z pudełkami" tylko był akwizytorem ,i to pracowitym jednakże w filmie było wyjaśnione dlaczego to nie zadziałało.

      • Poswiecic siebie bez reszty, no wlasnie poswiecil, byl czas na staz, okreslony, gdyby nie wypalilo, to wrocilby do waszego zmywania podlog i juz na zawsze by w nim pozostal, razem z synem. Nie wiem o co wam biega.

      • I dlatego też kobiety nigdy prawie nie dochodzą do czegoś wielkiego. Nie potrafią ryzykować, wybierają bezpieczeństwo. Nie mówię, że to źle, z punktu widzenia rodziny to podejście odpowiedzialniejsze, ale gdyby wszyscy tak myśleli to byśmy jeszcze z jaskini nie wyszli! :-)

      • W miłości nie chodzi o poświęcanie siebie bez reszty. To miłość toksyczna. We wzajemnej miłości każdy chce i swojego dobra i dobra drugiej osoby. Nie można wyrzec się siebie i miłości do siebie. Można ją tylko stłamsić, a ujście jest we frustracji i wyładowywaniu jej np. na dzieci. Taka "miłość", przejawiająca się w strofowaniu dzieciaków, bo one jeszcze mają "kaprysy", są wybredne. Trzeba zacząć od siebie i swojego życia, żeby być szczęśliwym i móc się podzielić swoim szczęściem z partnerką/partnerem, następnie np. założyć rodzinę i wychowywać dzieci, ale nie w duchu cierpiętnictwa. Ludzie jednak w większości mają w głowie listę zadań w "misji dojrzałego człeka" i realizują ją bez ładu i składu, by czym prędzej wyrobić sobie upragnioną reputację "dojrzałego". Nie wsłuchują się w siebie, w swoje najgłębsze potrzeby, ale to później wychodzi na wierzch. Wtedy ludzie żyjący ze sobą dzielą się nie entuzjazmem, ale jadem i zgorzknieniem. Jak już za daleko się zabrnie w takim powszechnym stylu życia, to nie pozostaje nic innego, niż zaciskać zęby. Przełamywać niechęć. Człowiek świadomy chce WYKRYĆ CHĘĆ i ją systematycznie wzmacniać. Tak, by jego motywacją nie był czysty przymus, ale miłość. Nie jedna miłość kosztem drugiej, bo wtedy jest to pokrętne, opaczne i zdawkowe.

      • <Tokugawa1982 w odpowiedzi na post: kalifkol | 10 maj 2015 16:32
        Nie zaryzykowałbym małżeństwa, życia syna- dla własnych marzeń. Nawet wtedy gdy byłbym 100% pewny powodzenia. To jest prawdziwa siła miłości- poświęcić siebie bez reszty.>

        i to się nazywa przegrywanie życia.
        Żona zamiast Ciebie wspierać w najgłupszym marzeniu ale jednak marzeniu mówi Ci że lepiej nie to zbyt ryzykowne.
        Ty sam nie masz jaj żeby je spełnić
        a dla syna robisz więcej złego niż dobrego - bo będzie zabezpieczony finansowo i opieką ale w swoim życiu TAK SAMO JAK TY nie podejmie ryzyka i wybierze bezpieczną opcję i będzie wegetować w swoim życiu tak jak i ty


        To co piszesz to nie jest siła miłość. To strach. Łatwiej bezpiecznie pod kołderką. Miłość to jest Jak jedno wspiera drugie w NAJBARDZIEJ ABSURDALNYCH MARZENIACH

  • Zauważ że główny aktor ciągle balansował na granicy -póki miał jeszcze wsparcie w postaci własnych pieniędzy a później ośrodków opieki dla bezdomnych gdzie może nie ma luksusów ale jest jedzenie i dach nad głową trzymał się tego co serce podpowiadało mu że jest ważne i może przynieść mu w przyszłości godną pracę. On wiedział że jeśli nie teraz to nigdy - dostał szanse i złapał ją za rogi. Jestem pewna że gdyby doszło do sytuacji o której piszesz zrezygnowałby ze stażu i znalazł jakąkolwiek prace. Ale życie zamiast dawać mu w d.. ,stawiało mu tylko takie przeszkody które mógł obejść i które go zahartowały a koniec końców zawsze pojawiały się pieniądze. Czy ryzykował? Owszem. Ale ryzykował nie tylko dla siebie ale też dla normalnej przyszłości dla swojego syna. Możesz się zasłaniać ideą"prawdziwej miłości= poświęceniu siebie bez reszty" ale tak naprawdę to tylko przykrywka dla strachu który nie pozwala zaryzykować ludziom, żeby zdobyć to co chcą . Zaryzykować a nie porzucić. Bo główny bohater walczył o syna i dbał o niego- nie zostawił go wygodnie matce,nie oddał do domu dziecka.Nie naraził na utratę zdrowia tylko na czasowe niewygody. Zachęcam do zapoznania się z prawdziwą historią Chrisa Garnera.

  • Czemu on nie poszedł do innej pracy, skoro jej tyle wokół? Hmm... Pełno wszędzie pracy, powiadacie? Zwróćcie uwagę, że on umiał głównie sprzedawać. Gdyby miał jakieś super kwalifikacje, pewnie nie został by akwizytorem.

    Z drugiej strony - sprzedaż jednego takiego urządzonka zapewniała im kiepski byt przez miesiąc, a sprzedaż dwóch jako takie życie na miesiąc. 250 dolarów to na ówczesne czasy niemałe pieniądze. Trudno się dziwić, że nie chciał z tego tak po prostu rezygnować.

    • Skoczył na głęboką wodę, zaryzykował i dzięki temu zyskał o wiele więcej. I na tym polega fenomen bohatera. Wszystko co dziś dowiedzione, kiedyś było niemożliwe. On jest tego doskonałym przykładem i przykro mi kiedy ludzie nie potrafią tego dostrzec.
      Większość ludzi tego nie zrozumie i dlatego nie osiągnie tego, co tak na prawde mogła by mieć.
      Nie rozumiem czemu krytykuje się go za to ryzyko. Nie poszedł na łatwiznę. Nie dosypiał, nie dojadał, wyrzekał się tego co mógł. Nie tracił ani chwili. Ciężko pracował, dużo się uczył. I nie stracił przy tym człowieczeństwa. Nadal był fantastycznym ojcem, porządnym pracownikiem. Zawsze dawał z siebie więcej niż trzeba. Nie stracił honoru. Nigdy nie żebrał. Nigdy nie błagał o litość.
      Śmiać mi się chce z obronców matki i jej pracy na dwa etaty. Liczy się efekt końcowy, a jak się okazuje zostawia męża i dziecko.
      Dziecko nie ucierpiało, a zostało zahartowane, przygotowane na trudy zycia.

  • Patrząc na jego kreację to w sumie cud, że się w ogóle szczerze postarał, aby jakąkolwiek pracę dostać. Jest mnóstwo ludzi w jego lub nawet gorszej sytuacji życiowej i nie potrafią (zwykle po prostu nie chcą) sobie pomóc.

  • Typowe zachowawcze podejście. Bezpieczeństwo ponad marzenia i lepszą przyszłość. "Totalnie nieodpowiedzialny" facet, który zamiast życia w ubóstwie zmywając podłogę do końca życia, zapewnił sobie i synowi dostatnią przyszłość.

    A co jeśli by mu się nie udało? Zwycięzców się nie sądzi. Ale nawet jeśli by go nie przyjęli, może zrobiłby to inny dom maklerski, albo wtedy poszedłby pracować na zmywak. Dlaczego nie miałby spróbować? Przez jakiś czas było ciężko, ale czy nie było warto? Większość ludzi nigdy tego nie zrobi, bo tak jak jest nie jest źle, nie jest też jakoś za dobrze, ale jest stabilnie i bezpiecznie.

  • Ja to całkowicie rozumiem. Nic dziwnego, ze nie szukał innej pracy, bo masę pieniędzy zainwestował w te urządzenia, a żaden przynajmniej na wpół ambitny człowiek nie porzuci tego od tak, bo to tak jakby przyznał się do błędu, poza tym jakby czekał to już na pewno nie sprzedałby tych urządzeń, bo te po 2-3 latach roboty w macdonaldzie już przestałyby mieć jakąkolwiek wartość. Znam wielu ludzi którzy inwestują mnóstwo pieniędzy w jedną rzecz, a potem jej nie prozucają, pomimo że przynosi straty. Taka to już jest ludzka natura.

  • Moim zdaniem był absolutnie odpowiedzialnym, dojrzałym człowiekiem. Co to znaczy, że ma iść zmywać gary i poczekać na lepsze czasy? W ten sposób całe życie byłby biedny i jego syn nie miałby nigdy szans na normalne dzieciństwo w dostatku. Nie był tylko marzycielem, to obelga dla tak wielkiego człowieka. On swoje marzenia SPEŁNIAŁ. Brał pełną odpowiedzialność za to, czego się podejmował. Porządnie do wszystkiego podchodził i niczego nie zaniedbywał.

  • Tokugawa1982
    Tak jak jego zona mial chodzic na 2 zmiany i pracowac za drobniaki? Jaka to by mialo zapewnic im przyszlosc? Podobnym mysleniem sie wykazywala jego zona, ktora nie wierzyla w niego i nie widziala w nim zadnego potencjalu.
    Wg mnie nie zrozumialas sensu filmu, tak jak nie rozumiesz myslenia ludzi sukcesu.

    To tak jakbys doradzila "Andiemu Dufrejnowi" by sie pogodzil ze swoim losem w wiezieniu, bo po co marzyc i miec nadzieje...

  • Jak będziesz mieć dzieci/dziecko może zrozumiesz, dlaczego nie o każdą pracę można się starać aby wyżyć...

    • Co tu rozumieć? Koleś w wieku 30+? lat budzi się z ręką w nocniku. Tak jakby do tej pory żył jako kawaler a nagle okazało się, że ma żonę i 5~? letniego syna. Nic w życiu nie osiągnął, nie ma zawodu bo pracy znaleźć nie może, nie ma też oszczędności. Pozwala swojemu dziecku żyć w tak gównianych warunkach zamiast iść do pracy. Ryzykuje bo przecież, ma małą szansę na zostanie maklerem. Jak dla mnie ktoś kto ma dzieci powinien dorosnąć i być odpowiedzialnym człowiekiem. Koleś zachowuje się jak 20+ letni kawaler, który może robić co chce.
      Film o niczym, scenariusz na podstawie życia jakiegoś nieudacznika.

  • Idealnie pasował do tej pracy, był niezwykle upartym człowiekiem. A tak poza tym, to dzisiaj ten człowiek jest najbogatszym maklerem w USA. I to dowodzi na to, że warto dążyć do upragnionego celu.

  • szkur... i kolejny gnom który wymyśla inne scenariusze filmu mówiąc że mógł znaleźć inną pracę, ALE TO FILM i taki scenariusz koniec kropka.
    Już mnie męczą tacy ludzie jak Ty, piszący co by zrobili inaczej, co ja bym zrobił na miejscu bohatera, film jest nielogiczny bo chciał być maklerem bla bla bla...
    Film, piękny i wzruszający film, tak zrobił i koniec.

    • Film cię poruszył. A czy skłonił do refleksji? Facetowi się udało to fakt, ale postawił wszystko na jedną kartę.Totalny egoizm i nieodpowiedzialność. Ciekawe, jak odebrałbyś film,gdyby jego instynkt zawiódł.American Dream z oczywistym happy endem.Btw: brwaura,niekalkulowanie strat to cecha maklerów,którym się dobrze powodzi,gdyż obracają nie swoim majątkiem.
      Jako finansista nigdy nie powierzyłbym pieniędzy takiemu hazardziście,który nie potrafi zdywersyfikować ryzyka.
      Niektórzy tak robią : Amber Gold,piramida Maddofa itp.Mają na co zasłużyli.

      • Brak mi słów, widzę że było Ci dane zrozumienie mojego komentarza... FILM TO TYLKO FILM. Nie skłonił mnie do refleksji ale nie tego oczekuje się od filmów, oczekuje się rozrywki... refleksa jest niczym gratis, dodawany nie do wszystkich filmów...
        Gdyby jego instynkt to... TO tylko film haha, no brakuje mi słów...
        Czy ludzie już nie potrafią oglądać filmów dla rozrywki, dla odciągnięcia od realnego życie i jak jest to dane przez film utożsamienie się z bohaterem? Toż to scenariusz a nie realne życie, zrozumcie to ludzie...

        Jak masz każdy film oceniać na podstawie na podstawie realizmu i realnego zachowania, szukać dziury w całym to weź od razu skocz z mostu, proszę.

        • Przecież ta postać nie jest literacką fikcją.Scenariusz oparty na faktach.
          Filmy i ksiązki w przeważającej ilości nie są tworzone wyłącznie w celu zabawiania odbiorcy.
          Rozrywka nie zwalniaz myślenia ani tym bardziej logiki.
          Pewnie są też filmy odmóżdżacze,pastisze, w których brak logiki to atut.
          Chyba do nich nie zaliczasz tego filmu?

          • Widzę że musisz zaznajomić się z "film oparty na faktach" bo oznacza to że jest OPARTY a nie że koniecznie wszystko przebiegło tak samo jak w filmie...
            Jeżeli dajmy na to w jakimś miasteczku X dokonano oficjalnie w 1880 roku 13 zabójstw to horror ten oparty na faktach może mieć wspólne miejsce wydarzeń, może mieć wspólny rok ale dajmy na to zabójstw będzie 13 a w filmie 20 bo okaże się że jeszcze znaleziono dzieci... Chyba łatwiej definicji tego słowa nie mogłem ująć w przykładzie. Więc nie myśl slbie że "oparty na faktach" oznacza skale 1:1 filmu z rzeczywistością.

  • To jakby się nie udało, to właśnie wtedy poszedłby myć podłogi... I do tej pory żyłby na krawędzi egzystencji.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: