Piękna, jednowymiarowa wydmuszka

Jestem zdziwiony ilością nagród, które dostał ten film. Moim zdaniem to świetny przykład na to, że tzw główny nurt w swoim owczym (czy raczej baranim) pędzie często się myli. Teraz głowny nurt polityki i artystów myli się co do uchodźców (ale całe szczęście powoli przychodzi otrzeźwienie), a kiedyś mylił się co do wielu filmów o tzw ważnych tematach typu: homoseksualizm czy właśnie o etanazji. W stronę morza w żadnym wypadku nie jest filmem wybitnym. Jest bardzo jednowymiarowy, traktujący historię jedynie z perspektywy głownego bohatera. Postacie mające inne zdanie jak Ramon są przedstawione jako idioci, debile lub po prostu źli ludzi. Aby zrobić dobry film o eutanazji trzeba było do tematu podejść obiektywnie i pozwolić filmowi na przedstawienie racji obu stron, bez ośmieszania którejkolwiek. No a tak mamy zwykły film propapagujący na siłę eutanazję- nic mądrego i odkrywczego. No a do tego obraz jest na wskroś antyklerykalny i w przygnębiający sposób ateistyczny. Zwykle mnie to nie razi jednak tutaj jest to wręcz ekshibicjonistyczne. Wygląda to tak jakby główny aktor i reżyser czerpali radość z ośmieszania religii i propagowania ateizmu.
Doceniam jednak, że film został bardzo profesjonalnie i ładnie technicznie zrealizowany. Niektóre sceny są naprawdę dobre i chwytające za serce, ale niestety to jedynie krople miodu w beczce dziegciu. Z racji, że zawsze uczciwie staram się pdochodzić do ocen, ten film dostał ode mnie 5 za wykonanie i 0 za historię.
No i na sam koniec dodam, że nie jestem jakimś radyklanym przeciwnikiem eutanazji. Każda sytuacja jest inna i czasami życie w wielkim bólu rzeczywiście może być nie do wytrzymania. Mimo to nigdy nie będę popierał prawa zezwalającego na eutanazję, dopóki będzie istnieć choćby najmniejsza możliwość, że eutanazja zostanie wykorzystana do pozbywania się słabych lub starych ludzi z rodziny (bo tak łatwiej), a tym samym ze społeczeństwa (bo tak taniej dla państwa). Tak robił Hitler, a np w takiej Holandii, Belgii sytuacja niestety zmierza w tym kierunku. W stronę morza propaguje niestety takie coś, bo nie pokazuje wad i zagrożeń eutanazji.

  • Nie sądzę, by Mar Adentro należał do mainstreamu, zresztą nie do końca rozumiem czemu główny nurt ma się na temat homoseksualizmu czy eutanazji mylić, może jakieś przykłady? Oczywiście, że są to zdecydowanie tematy trudne, ale właśnie takie są często najbardziej interesujące, więc czerpie się z nich dużo i obficie ;)
    Fabuła filmu opiera się na historii Ramona i jego uczuciach, więc obraz jest z założenia subiektywny. Oczywiście nie znaczy to, że masz się zgadzać z jego myślą, ale trzeba przecież uszanować poglądy reżysera, chciał zrobić ateistyczny film i taki powstał. Jak dla mnie to nie miała być próba zmierzenia się ogólnego z tematem eutanazji (masz rację co do Hitlera), lecz pokazania co może czuć człowiek uwięziony we swym ciele, bez jakiejkolwiek szansy na poprawę stanu. Nie patrzmy na tło, skupmy się na tych uczuciach bliskich Ramona, ich problemach i dylematach, to było to, co w tym filmie urzekało.
    Dzięki za tę ciekawą opinię!

    • No i zapomniałam o muzyce, niesamowita. Mój ulubiony soundtrack :)

    • Muzyka i wykonanie filmu jest rzeczywiście na wysokim poziomie i to doceniłem. Niestety reszta filmu jest zbyt jednowymiarowa, nawet jeśli mówimy o tym, że film z założenia miał być realizowany przez filtr złożony z odczuć Ramona. Reżyser, scenarzysta i aktor grający główną rolę dbali w każdej scenie o to, abyśmy utożsamiali się z tym co przeżywał Ramon i byli wobec tego bezkrytyczni. Nie lubię filmów realizowanych w ten sposób, bo nic nie jest na tym świecie na tyle idealne, aby nie można było w tym odnaleźć wad. Bezkrytyczne podejście do biografii jakiejkolwiek osoby przeinacza rzeczywistość i dostajemy świat ukazany nam w krzywym zwierciadle. Jak wiele zależy od podejścia do tematu wyjaśnia przykład Juliusza Cesara- człowieka znacznie gorszego od Hitlera, który życie ludzkie miał za nic. Dziś jest natomiast przedstawiany jako genialny zdobywca..Jednak gdy spytasz historyka o najgorszych ludzi w historii zapewne wymieni też Juliusza Cesara. Podobną sytuację w czasach współczesnych mamy ze Stalinem. Skazał na śmierć znacznie więcej ludzi niż Hitler, a do tego był znacznie bardziej bezwzględny i pozbawiony jakichkolwiek skrupułów. Jednak to Hitler jest synonimem współczesnego zła, a Stalin do niedawna miał w Polsce pomniki..
      Podobnie ma się sytuacja z filmami o II wojnie światowej- możemy zrobić pochwalny obraz męstwa i bohaterstwa a'la nazistowskie filmy propagandowe. Rosysjkie kino lubuje się w takich filmach..Można też zrobić realny obraz wojny, w którym pokażemy jej okrucieństwo, strach, cierpienie, gdzie bohaterstwo było wypadkową sytuacji w jakiej się dane osoby znalazły, a nie jedynie rycerskiego oddania sprawie. Nie wiem jak Ty ja wolę prawdę, a nie propagandę..
      Jak najbardziej rozumiem potrzebę robienia filmów o eutanazji, nie mogę się jednak zgodzić na to aby jej obraz był pokazany w sposób absolutnie bezkrytyczny. Wystarczyło pokazać w filmie W stronę morza kilku bohaterów o innych poglądach jak Ramon bez ośmieszania ich. Nie było w tym filmie ani jednej osoby z sensownymi argumentami, które mogłyby trafić do odbiorców dzieła Amenabara. Więcej..zakonnik, który wydawałoby się powinien być właśnie takim drugim biegunem sprawy eutanazji, został przedstawiony jako osoba o nieczystych zamiarach, fałszywa, nie mająca żadnych konkretnych argumentów. Takie przedstawienie sprawy jest narzucaniem komuś swoich poglądówm, stosując tanie propagandowe sztuczki (opieranie się na uczuciach widza) i mi się to bardzo nie podoba..Także nie da się nie patrzeć na tło, tło dla reżysera w tym filmie jest tu trochę taką tubą propagandy.
      Filmy na temat eutanazji, homoseksualizmu, rasizmu mają łatwiej jeśli chodzi o zdobywanie nagród. Często film, który nie jest wcale wybitny dostaje dużo nagród bo dotyka tych tematów. Dla mnie to jest o tyle przykre, bo kto jak kto, ale artyści powinni patrzeć jedynie na artyzm, a nie na politykę..Nie da się jednak ukryć, że lewicowość mainstreamu zwłaszcza w Europie (ale też Ameryce) jest bardzo duża i dzięki temu filmy propagujące wartości lewicowe mają łatwiej w zdobywaniu nagród. Zauważ, że Mel Gibson zniknął na niemal 10 lat z Hollywood za pijańskie wybryki, a taki Woody Allen, Roman Polański mieli od razu przebaczone dużo większe winy...W tej chwili gdy ludzie odwracją się w stronę prawicowych wartości (niestety czasami skrajnych), środowisko artystów nadal jest w większości bardzo lewicowe, co pokazuje jak daleko od rzeczywitości zwykłych ludzi jest główny nurt. Mówię o tym bo takie filmy jak W stronę morza, będące działać jak płachta na byka na osoby o prawicowych poglądach i powodować w nich chęć zrobienia swojego filmu propagandowego..Nie chcę tego- chciałbym kino z wartościami artystycznymi, a nie polityczno-propagandowymi. Rozumiem, że każdy ma swoje poglądy i spojrzenie na życie, jednak nigdy nikomu tego nie można narzucać.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o