Trochę za dużo przypadków w tym filmie. Spotkania Klary z Pawłem to już pure nonsens.

W końcu Warszawa to nie takie małe miasto. Ja rozumiem pewną umowność, ale wydaje mi sie, że scenarzyści przeszarżowali. Dobrze by było jakby po napisaniu scenariusza dali go komuś przeczytać przed przystąpieniem do realizacji. Było już w kinie kilka podobnych filmów (Altman, Jarmush, Kieslowski) i wszystkie się bardziej trzymały kupy. Ile razy może sie garstka osób spotykać w dużym mieście w ciągu jednego dnia? Poza tym Klara, która wydaje się całkiem porządną dziewczyną włóczy się z gościem, który od początku sprawia wrażenie świra. Z kolei Wiktoria daje sie bez sensu wciągnąć w jakieś ciemne interesy gościa ze spluwą. Kto by tak zrobił? Nie wspomnę o oczywiście "przypadkowym" wypatrzeniu poszukiwanego wagonu z samochodu na przejeździe kolejowym. Inna rzecz, że Andrzej miał ją w sumie tylko podrzucić na dworzec, a jechali jakimiś opłotkami przez większość filmu. Orzechowski z kolei wyciąga z knajpy siłą dziewczynę podszywjącą sie pod jego córkę, a barman patrzy jakby się nic nie działo. A zakończenie z "przypadkowym" spotkaniem z byłym chłopakiem Klary, który jej szukał po mieście to już majstersztyk scenariuszowy. Podsumowując: ciekawy pomysł, marny scenariusz, a przez to historia mimo przyzwoitego aktorstwa beznadziejjna.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: