Magia kina

Jeżeli miałbym kiedyś wybrać ten jeden jedyny film, który pokazuje na czym polega magia
kina, to Wielki Błękit byłby tym filmem. Opus magnum Bessona, z każdej sceny, ujęcia czy
dialogu bije totalna miłość i uwielbienie francuza do tematu. Do tego kapitalna muzyka
Serry wprowadzająca widza w oniryczny klimat bezgranicznej i niepohamowanej miłości nie
do kobiety czy mężczyzny, ale do żywiołu. Aha, postać Enzo... Reno po prostu został
stworzony do odegrania tej postaci, to co on wyprawia w tym filmie przechodzi ludzkie
pojęcie, perfekcja. Właściwie czego bym nie napisał to będzie superlatyw, 160-minutowa
podróż z której nie chce się wracać, pochłaniająca widza, wręcz topiąca go w odmętach
bezkresnych głębin oceanu, ukazująca jak pasja, chęć rywalizacji doprowadzająca do obsesji
potrafi być niszczycielska, i to paradoksalnie jest tym najpiękniejszym motywem Błękitu.
WIELKI film, perfekcyjny w każdym calu, magia kina w stanie czystym.

25

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: