Naprawdę dla Was przemoc psychiczna i przypisywanie sobie cudzych zasług

przez męża, to dla Was, ludzie, miałka, banalna, zwyczajna i nudna historia? To znaczy, że znacie takich mnóstwo i jest to po prostu normą, o której nie warto kręcić filmu, nawet jeśli to film biograficzny?

16
  • Myślę, że to w pewnej mierze kwestia przyzwyczajenia do Burtona. Jedyną "niesamowitością" filmu były wielkie oczy, które bohaterka zaczęła widzieć u siebie i innych ludzi (myślę, że to zbyt długie przebywanie z farbami i terpentyną). Nie było sensacyjności, było "zwykłe" życie zniewolonej artystki. Nic się nie działo, nie było "wielkiej patologii", pościgów samochodowych, nadnaturalnych stworów i wybuchów za plecami głównych bohaterów. Ot, taki film o niczym... Może ten film nie jest arcydziełem, ale w ramach ciekawej historii porusza ważne problemy. I skłania do myślenia.

  • To trochę jak Whistleblower - dobry temat, bardzo dobra obsada, ale jednak ogląda się bez emocji.

  • Lipne było to że już od samego początku film ma otwarcie wymowę feministyczną i nie trzeba się nawet tego domyślać. Mężczyźni fałszywi i be, kobiety tylko dobre i niewinne jak główna bohaterka. A jeszcze na przeciwwagę do chrześcijaństwa gdzie mężczyzna jest głową rodziny (scena spowiedzi) stawiają tu jeszcze jakichś świadków Jehowy. Cóż to za niedorzeczny zabieg? Po drugie fabuła jest za bardzo przewidywalna, już wiadomo było do czego to zmierza. Jak dla mnie to tego Burtona było wciąż za dużo, konwencja jak ze świata fantasy, wielkie oczy w sklepie, momentami przerysowane aktorstwo i sceny jak np. Waltz atakujący krytyka widelcem, niedorzeczne zachowanie w sądzie, przesłuchiwanie samego siebie. Lepiej jakby był to normalny dramat bez tego burtonowego odrealnienia. Reszta filmu jednak dobra łącznie z walką o utrzymanie własnej tożsamości artystycznej oraz potraktowanie przez prawdziwego artystę swojej twórczości jako fragmentów własnej duszy.

  • Jakbym miała takiego męża, to mógłby sobie do woli przypisywać moje zasługi, czy co tam jeszcze by chciał, i nawet bym nie pisnęła.

  • A Może przemoc psychiczna i przypisywanie sobie cudzych zasług to nie jest coś codziennego?

  • Tak ciekawa tematyka, że aż nie mogę się do tego zebrać i obejrzeć.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: