Jump scare's

Same jump scare'y. 3 razy oko przymknąłem na seansie. Chodzenie po korytarzach z lampą wydawać się mogło, że końca nie będzie. Słaby, dla wyjadacza gatunku. Postaci płytkie. Ogólnie nie polecam.

14
  • To elegancko. Jestem wyjadaczem gatunku i dla mnie czym więcej jump scen tym lepszy horror.

    • Co to to nie ! To klimat ma straszyć i trzymać w napięciu jump sceny mogą być dodatkiem a napchane na siłę i powsadzane znikąd na pewno nie sprawiają że film jest lepszy :) najlepszy horror to taki w którym jumpscareow jest mało albo wcale a on mimo to straszy pozdrawiam.

      • Oglądam horrory od ponad dwudziestu lat i do tej pory nie wiem co to jest klimat. Zawsze horror oglądam tylko dla strasznych scen, oprócz jump scen są to samo poruszające się przedmioty, jakieś straszne głosy lub rzucanie ludźmi po ścianach przez jakąś niewidzialną siłę. Ogólnie horror ogląda się tylko żeby się przestraszyć, nie widzę innego sensu w oglądaniu horroru.

        • To troszkę na tępo oglądasz te horrory ;) Ja nie oglądam horrorów żeby się bać ponieważ najzwyczajniej w świecie po pewnym czasie kompletnie przestały mnie straszyć oglądam tylko dla fabuły :)
          Skoro ktoś nie wie na czym polega klimat w horrorze to w mojej opinii nie powinien wypowiadać się na temat filmu :/

          • Jak pisałem horrory oglądam od zawsze tylko dla strasznych scen i nie ogarniam, że ktoś ogląda je w innym celu. A czym w takim razie jest klimat bo pytałem multum osób i to co mi odpowiadały sprowadzało się właśnie tylko do strasznych scen, strasznej scenerii, bądź strasznej muzyki.

            • W drugim "Naznaczonym" masz chociażby scenę z tą zabawką dziecięcą jak wjeżdża do pokoju, tam później matka do tego pokoju wchodzi i widzi, że po drugiej stronie kobieta jest jakaś w bieli, idzie za nią, obie wychodzą jednocześnie z pokoju tylko różnymi drzwiami i kobieta w bieli znika - nie ma żadnego scare jumpa, a są ciary mega.

              "1408" - jedno wielkie budowanie klimatu - rozmowa z Samuelem L. Jacksonem, w którym uprzedza się bohatera (i widza wtedy też), że w pokoju jest strasznie (historia z pokojówką), no ale najlepszy oczywiście jest motyw z oglądaniem samego siebie w oknie, to jest budowanie klimatu, na początku nadzieja na ratunek, że ktoś może pomóc, później zdziwienie, że to ty sam siebie widzisz, no i na końcu jak oglądasz jak twoje odbicie jest atakowane - tam następuje jump scare z tym kolesiem, no ale jak fajnie zbudowany.

              "Inni" - to jest mega horror też bazujący na klimacie, sławna scena, jak główna bohaterka patrzy niby na swoją córkę schowaną pod welonem, ale ma twarz staruszki...

              "Silent Hill" - nie jest mega straszny, ale świetny klimat niepewności i tajemnicy buduje to, że nie wiemy, co się dokładnie stało, co to za miejsce, no i ta mgła, wyjąca syrena zwiastująca niebezpieczeństwo, horror też napędza fajna tajemnica i jej odkrywanie.

              Klimat to jest zbudowanie właśnie przez muzykę, zdjęcia i fabułę otoczki dla tego całego ducha, żeby był sens się go bać, uzasadnienie jego możliwości, wyeksponowanie sensownej bezsilności głównego bohatera i czemu w ogóle bierze w tym udział, skoro to takie straszne. Normalny człowiek wychodzący zza rogu normalnie, to nie jest straszne i tylko przez to, że dźwięk głośny wstawiają wtedy twórcy się reaguje. W "Winchester" czarny charakter ma motywację nie dość że głupią, to równie dobrą co inne duchy, więc w sumie nie wydaje się taki potężny, ani jakoś szczególnie wyjątkowy. Do tego skrajna głupota, że w domu pełnym duchów kobieta niby ceniąca sobie rodzinę trzyma swoją rodzinę, narażając ją na niebezpieczeństwo. No i naciągane pokonanie tego złego ducha, bo nagle wymyślono, że z jakiegoś powodu akurat ta kula zadziała. Nie wspominając o tym, że finał nie jest straszny, bo za dużo w nim akcji, za jasno jest, kilkanaście pistoletów wycelowanych w protagonistę to zabieg rodem z kina akcji, a zawalona wieża domu też nie jest straszna, bo daje bohaterom dodatkowe drzwi do ucieczki, no i informuje robotników z zewnątrz, że coś jest nie tak i warto pobiec do domu i sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało. Znaczy tak by w normalnym świecie to powinno działać.

              • Pisałem wcześniej, że nie tylko jump sceny mnie straszą, ale ta scena z Naznaczonego to tak jakby jump scena tylko innego rodzaju, taka nie z zaskoczenia a takie też są straszne, z kolei całe 1408 to dla mnie jeden ze straszniejszych horrorów jaki powstał. Inni też było mega z tą twarzą staruszki to też taka niby jump scena. A Silent Hilla wyłączyłem od razu jak zobaczyłem te obrzydliwe niestraszne stworki i żadna mgła ani muzyka nie były tam dla mnie straszne. Co do WInchestera to pisałem już przecież, że nie widziałem tego filmu odniosłem się tylko do tego, że lubię bardzo jak w horrorze jest dużo jump scen.

  • Właściwie powinienem napisać wyjadaczem podgatunku horroru czyli tzw.ghost story bo wszelkie inne omijam szerokim łukiem.

  • Poza tym jumpscarem pokazanym w trailerze, to było ich mało, a nawet jak były, to sensownie zrobione i nie na siłę. A poza tym jumpscary nie są wyznacznikiem tego jaki jest film. Jednak bardziej liczy się klimat, historia, postacie, środowisko, a nie jak coś wyskakuje Ci na twarz, bo wiadomym jest, że warunkowo zasłonisz oczy albo krzykniesz, bo jest to normalna reakcja, a takie zagrania są po prostu słabe, proste i robione tylko po to, żeby zadowolić tych, dla których z tego składa się horror - mniej więcej to samo jest z Outlastem, gdzie każdy z portali zachwycał się, że jest to najstraszniejsza gra od lat, a tak naprawdę co chwilę tylko coś wyskakuje Tobie na twarz i nic poza tym. Co do postaci to sensownie zostały napisane i wciągnąłem się w przepychanki słowne i starcie poglądów między uduchowioną wdową, a racjonalnym doktorkiem. Fakt, że film jest oparty na schematach i niczym szczególnym się nie wyróżnia, jeśli chodzi o ten gatunek, ale został zrealizowany prawidłowo. Żeby nie spojlerować, to dodam, że sam koncept tego domu i to, dlaczego jest w ciągłej budowie, jest dosyć oryginalnym pomysłem i nie spotkałem się z takim wykorzystaniem takiej koncepcji.

  • Oj tak. Sceny rzekomo straszne potrafiły mnie rozśmieszyć. Nawet raz nie drgnąłem w kinie ze strachu. Non stop oklepane JUMP'y . Nuda, nuda, nuda

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: