Najsłabsza część trylogii?

Rozwleczona niemiłosiernie, chwilami naprawdę nudna, do tego małpy przesadnie uczłowieczone. Mam wrażenie, że zmarnowano potencjał.

33
  • No i popieram, tyle tylko, że ja dałem 5/10. Szkoda, bo poprzednie części były naprawdę dobre...

  • Ja mysle ze zarowno ostatnia czesc jak i ta czesc sa zbyt bardzo dramatyczne i powazne !.Wolalbym mniej dramatyzmu i powagi a wiecej rozrywki i lekkiego kina.Widac tworcy chca walczyc o Oscara ;].

  • Potwierdzam, inny klimat niż poprzednie częśći które się nie dłużyły aż tak

  • A moim zdaniem wręcz przeciwnie! Trzecia i prawdopodobnie ostatnia część była najlepszą z całej trylogii, a powaga i dramatyzm dodały jej smaczku i niesamowitego klimatu, że aż chciało się oglądać i wiedzieć jak dalej potoczą się losy Caesara i jego grupki.

  • Czy można obejrzeć 3 część bez oglądania dwóch poprzednich?

  • To, że są uczłowieczone nie powinno dziwić nikogo kto serie zna od pierwszych części. A ta część mocno nawiązuje do pierwszej, która powstała 1968 r. Myślę, że trochę nie ogarnęliście pewnych wątków i powiązań i dlatego zaniżacie niesłusznie ocenę. To bardzo dobre zwieńczenie serii i musiało być trochę sentymentalnie i dlatego może wrażenie tego rozwleczenia. Dla mnie film na dyszkę, ale każdy ma prawo do swojego zdania.

    • Zgadzam się z tym uczłowieczeniem. Dla mnie jedynym minusem a zarazem plusem tej części jest sama fabuła. Napisalem tak ponieważ jestem trochę zawiedziony tym jak się potoczyły losy Cezara i jego ekipy - spodziewałem się czegoś bombowego na ogromną skalę, spodziewałem się ze będzie pokazane dlaczego Cezar stał się tak ważną postacią dla małp. Ze dojdzie do czegoś niesamowitego :)
      UWAGA SPOILER - W momencie jak Zła Małpa zaczęła mówić o innych małpach myślałem ze okaże się ze są gdzieś tam inne grupy takie jak Cezara. A on dzięki swojej inteligencji i charyzmie zdoła ich poprowadzic przeciw ludziom i dzięki temu wygrają wojnę. A w tym filmie ich wygrana w sumie była dziełem przypadku - mówię tutaj o tej lawinie :(

      Z drugiej strony historię Cezara poprowadzili w tym filmie w stronę takiego wybawiciela - ja oglądając ostatnie sceny filmu widziałem Cezara jako takiego Mojżesza który wyprowadził swój lud z Egiptu do ziemi obiecanej.
      I poniekąd kupuje tą wersje - dlatego jestem też z niej zadowolony.

  • Przesadnie uczłowieczone? Filmu jeszcze nie widziałem, ale w oryginalnej wersji one były w pełni ludzkie. Reeves od Genezy szedł tym samym śladem.

  • dla mnie minusem nie było "zbytnie uczłowieczenie" małp, moim zdaniem to naturalna kolej rzeczy tym bardziej że zostało to wyjaśnione w filmie w przejrzysty sposób... mi przeszkadzał nadmierny patos i ogromna ilość wzruszających scen... coś czego nie było w poprzednich częściach. Do tego równowaga pomiędzy ukazaniem małp i ludzi będąca w Ewolucji tutaj została całkowicie pominięta, w Wojnie to ludzie są przede wszystkim tymi złymi i prowokującymi do konfrontacji a małpy są biedne i pokrzywdzone. Do tego należy dodać jeszcze że Geneza i Ewolucja były całkowicie różniącymi się filmami które scalały jedynie postaci małp natomiast Wojna to stricte kontynuacja części drugiej, co za tym idzie podobne klimaty, schematy itd. Nic nowego i nic zaskakującego. Jestem mocno zawiedziony finałem serii... dałem 7 bo owszem, dobrze się to ogląda i mam już sentyment do Cesara i ferajny jednak po tak genialnej części jak Ewolucja spodziewałem się finału który wgniecie mnie w fotel kinowy... a koniec końców wyszedłem niezadowolony.

  • Największym problemem tej części jest dziurawa jak sito fabuła oraz przekroczony poziom patosu. Ja lubię patos, naprawdę, ale niech będzie nieprzesadzony, jak w Patriocie czy Braveheart.

    • fabuła dziurawa... Nic się nie klei... nie potrafię uzasadnić swojej opinii, więc posługuje się totalnymi ogólnikami... to przypadek, że wymieniłem akurat dwa filmy Gibsona... :)

      • Jest tego tak wiele, że nie uważałem za potrzebne cokolwiek wymieniać, ale jeśli chcesz... z pamięci - początek: oddział ludzi uzbrojony po zęby atakuje obozowisko małp, przegrywa z małpami uzbrojonymi w łuki, atak nie miał kompletnie żadnego sensu poza pokazaniem jedynej fajnej sceny batalistycznej w filmie. Potem obóz na granicy: zły pułkownik boi się zarażenia wirusem, co nie przeszkadza ma mieć w obozie setki małp, które go przenoszą. Potrzebuje tych małp do budowania MURU. Muru z jakiś kamieni i drewna, który ma powstrzymać wielką armię ludzi. WIelką armię uzbrojoną w śmigłowce, czołgi, pojazdy zemechanizowane i artylerię. Ma ją powstrzymać budowany przez małpy mur. Małpy nie są karmione ani pojone. To więc logiczne że zaczną padać jak muchy po kilku dniach nie skończywszy muru. Może to taki plan żeby zamęczyć je na śmierć, ok. Ale nie! Potem przez wstawiennictwo cezara dostają jeść i pić. Po co? ŻEBY BUDOWAĆ MUR. Skoro ten MUR jest tak ważny czemu wcześniej nie dawano im jeść i pić? Dalej - pułkownik znajduje dziwną lalkę w klatce Cezara. Co zrobi pułkownik? A. Wyrzuci ją gdzieś. B. Spali żeby bo może roznosić wirusa (jak cała armia małp w klatkach albo Cezar rozmawiający u niego w kwaterze, ale whatever) C. Weźmie brudną brzydką lalkę do siebie do pokoju i będzie z nią spał. dalej - wielka armia ludzi. Wspominają o niej nagle w połowie filmu. Po co idzie? By zabić pułkownika. Czemu? Bo myśli inaczej, zabija swoich ludzi. Co by normalnie zrobiła wielka armia ludzi? Olała by pułkownika i dalej walczyła z małpami o przetrwanie. Co robi wielka armia ludzi w filmie? Stwierdza, że najważniejsze to zabić złego pułkownika bo zabija swoich ludzi. Ech. W końcu nastepuje atak który przeczy logice, ale niech będzie. Może wielka armia ludzi to żołnierze sowieccy, taktyka się w sumie zgadza, a że nie żałują ludzi w świecie postapokalipsy? Może mają równie wspaniałęgo wodza co pułkownik. Nieważne. Małpy. Uciekają całą chmarą z obozu i NIKT tego nie zauważa. NIKT. Cała armia pułkownika w tym wartownicy śpią sobie. Co z tego że w każdej chwili może nadejść wróg. Wracamy do bitwy. Mur jest oczywiście bez sensu. Zła małpa nagle zmienia stronę i pomaga Cezarowi. Skąd ta nagła zmiana? Po co to widzom wiedzieć, mają płakać na kolejnej łzawej scenie. TERAZ NAJLEPSZE - Cezar niszczy granatem zbiornik paliwa, ten wybucha, niszczy trochę mur, zabija trochę żołnierzy, jest ok. Ale potem następuje reakcja łańcuchowa i w konsekwencji wybucha cały obóz. CAŁY OBÓZ PRZEZ JEDEN ZBIORNIK ŁATWOPALNY KTÓRY JEST NA LINII OGNIA WROGICH WOJSK. To tak jakby Superman trzymałby w swoim domu kryptonit. Potem lawina, która zabija całą wielką armię ludzi. Po problemie. Wątek zakończony. Deus ex machina. Cezar został ranny nomen omen ale co z tego, teraz wędrówka małp przez drogi, pustynie, lasy, śniegi do ziemi obiecanej. Po wielu dniach wędrówki Cezar umiera na wzgórzu na końcu drogi na tle zachodzącego słońca Z POWODU WYKRWAWIENIA. Najbardziej idiotyczna śmierć jaką widziałem w kinie. Tylko dla jakiegoś pseudosmutnołzawego zakończenia. Ach, jeszcze ta dziewczynka, której całą rolą było wrzucanie smutnej wzruszającej muzyczki do filmu kiedy się pojawiała, napojenie Cezara i podrzucenie lalki pułkownikowi. Nie wiem, może w kolejnej części będzie miała jakąś poważną rolę, ale w tej była kompletnie nieprzydatna. Było oczywiście tego wszystkiego więcej ale nie pamiętam. Doceniam kilka scen i kilka zagrań, doceniam efekty i aktorstwo, ale jeśli pozłoci się kupę, to niestety ale kupa wciąż będzie kupą i będzie brzydko pachnieć.

        • No nie wierze... w końcu ktoś, kto ma podobne do mnie odczucia odnośnie filmu. T R A G E D I A. Zachwycanie się tym filmem to jedno wielkie nieporozumienie. Przecież tutaj z 2.20h mozna było spokojnie zrobić 1.20. Jakby istniała w kinie opcja +30 sekund to bym 150 razy ją wykorzystał. Absurd gonił absurd. Fabuła nudna, drętwa, schematyczna. Ten wybuch po rzuceniu granata dopełnił wszystkiego! Nic to, że wcześniej tysiąc sto dwadzieścia pocisków poleciało w baze i nic tak nie wybuchło. Nie polecam, szkoda czasu, lepiej obejrzeć dwa odcinki na wspólnej, więcej się dzieje... ;-)

  • ten film o Małpach wojujących jak ludzie nigdy nie był dobry. Nie wiem po co w ogóle dyskusja w tym temacie.

  • Małpy muszą być uczłowieczone. Za rogiem wydarzenia z pierwszego filmu z serii (1968), to wszystko ma sens bo klamra nam się zamyka i logicznie pokazane jest jak doszło do tego co mamy w pierwszej (i jedynej sensownej ze starych) części sagi.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: