Psychopata

Jeżeli ktoś chciałby obejrzeć kliniczny wręcz przypadek psychopaty, to ma okazję.
Facet nie jest "psycholem", "świrem" ani "szaleńcem", psychopata to coś więcej. Statystycznie 2-3% społeczeństwa to właśnie takie jednostki, podejrzewam że jest ich więcej w kręgach władzy.

40
  • To nie jest psychopata tylko socjopata.
    Psychopata czerpie przyjemność z tego co robi a socjopata nie ma żadnych emocji. Oczywiście znacznie uprościłem, to tak na "chłopski rozum".

    Lou nie czerpał przyjemności ani nie zastanawiał się nad moralnością w tym co robił, wszystko było tylko drogą ku temu by być KIMŚ i eliminacją przeszkód po drodze. Potrzebował pieniędzy to kradł złom lub pobił ochroniarza. Kiedy zobaczył, że na hienowaniu można więcej zarobić to postanowił to robić. Potrzebował pieniędzy na lepszy sprzęt to ukradł drogi rower. Konkurencja była szybsza to wyeliminował ich, nie przejmując się, że mogą zginąć w wypadku. To tylko przeszkoda do pokonania, na której może jeszcze się da zarobić. Ofiara (w domu) jeszcze oddycha? No to co? Ujęcie ważniejsze, nawet można ofiarę wypadku jak worek ziemniaków ciągać po drodze. Wszystkich traktował instrumentalnie, jako środek do celu. A jeżeli ten "środek" zaczyna się buntować to następuje eliminacja. I cały czas to pragnienie bycia kimś, żeby go gwiazdy po plecach klepały i mówiły po imieniu.

  • Ale oprócz tego był beznadziejny w manipulowaniu, więc chyba w polityce by wiele nie zdziałał. Wydaje mi się, że to był akurat przypadek głupiego psychopaty. Co jest interesujące, bo główni bohaterzy jeśli już są psychopatami, to przy okazji czarującymi, inteligentnymi etc.

    • Nie był głupi, umiał wykorzystać desperację ludzi, z którymi pracował. Dwójka jego zagorzałych partnerów była w dołku.

      • Dla mnie wykorzystywanie desperacji ludzi to nie oznaka inteligencji, tylko braku skrupułów. Inteligencja mogłaby się przejawiać w stylu, w jakim się to robi. Jego był prostacki i oczywisty, opierał się na groźbach i szantażu, stąd moja opinia.

        • Oczywiście, można się spierać na temat moralności jego postępowania, ale umiejętność szarpnięcia za odpowiedni sznurek to też sztuka.

        • Inteligencja - w stylu. Masakra co ty za głupoty wypisujesz. Styl w jakim coś robisz nie określa twojej intelligencji. Inteligencja to spostrzegawczość i znajdowaniu luk w systemach tam gdzie inni ich nie widzą. TO NIE JEST TAK że jak dziecko się urodzi w bogatej rodzince i ma wbitą kulturę to znak, że jest inteligentne.

          • Inteligencja ma wiele różnych znaczeń; nikt nie znalazł "inteligencji" gdzieś w krzakach, jak sobie spokojnie rosła - ludzie wymyślili takie pojęcie, żeby lepiej (buhaha) zrozumieć rzeczywistość. Także nie podniecałabym się za bardzo tym terminem ani domniemanym niewłaściwym użyciem... Moim zdaniem to pojęcie znacznie przereklamowane, a próby jego wyabstrahowania z innych cech są skazane na porażkę. Spostrzegawczość i znajdowanie luk to nie jest oznaka tylko inteligencji, ale też wiedzy, pewnej kontroli nad uwagą etc. Na pewno w zależności od konkretnego przypadku można znaleźć mnóstwo innych cech, które złożył się na to wrażenie "inteligencji" czyjegoś działania/myślenia...

            Ale spróbujmy zastosować twoją definicję do mojego "stylu". :P
            Można powiedzieć, że zgrabne, wyrafinowane manipulowanie ludźmi - tak, żeby jak najmniej orientowali się o manipulacji (tu bardzo przydaje się Twoje "TAM GDZIE INNI ICH NIE WIDZĄ") - wymaga wykorzystywania różnych "luk" w systemie "człowiek". :P Luk typu emocje, charakter etc. Także w sumie się zgadza z tym, co napisałeś. :P

            Dla mnie takie działanie - wykorzystujące w "zaawansowany" sposób wiedzę na temat zachowań ludzi - jest jakąś oznaką inteligencji, a na pewno oznaką większej przebiegłości, skoro "inteligencja" budzi takie emocje... Chodzi o umiejętność połączenia intuicji, wiedzy o ludziach i o pewną elastyczność - to jest ten "styl". Ale dzięki czemu ktoś jest w stanie to połączyć? Jak dla mnie - dzięki między innymi inteligencji. W działaniach z kolei bardziej otwartych, jawnym szantażu - tam dla mnie tej przebiegłości/inteligencji jest mniej (no shit) i generalnie jest to rozwiązanie dostępne dla każdego, bez względu na poziom intelektualny. Tylko no trzeba nie mieć skrupułów, taki szkopuł...

            Bohater bardziej skorzystałby, gdyby potrafił właśnie wszystko zrobić w białych - a przynajmniej bielszych - rękawiczkach. A tu co? Facet LEDWO zaczął karierę, a już ma policję na karku. Od pierwszego spotkania budzi w ludziach mieszane uczucia, o zaufaniu raczej nie ma mowy. Ja tu widzę po prostu dziwaka z brakiem skrupułów...

            • Uff...Najprostsze rozwiązania są najlepsze. Kolo miał policje na karku, bo był przestępcą i raczej stronił od ludzi - znalazł łatwy sposób na szmal szybko zaczął się odnajdywać wśród ludzi. Z czym problem. Jego negatywne cechy osobowości pomogły mu robić to co robił najlepiej. Istnieją różne typy osobowości i wartości moralne - typ z filmu był bardzo złym człowiekiem - ale to nie określa jego IQ tylko charakter, który pozwolił realizować gościowi ten zły fach najlepiej.

              • "Najprostsze rozwiązania są najlepsze." - to tylko ładnie brzmiący frazes.

                Nie widać jakoś, żeby zaczął się lepiej odnajdywać wśród ludzi...

                Negatywne cechy w pewnych sytuacjach mu pomagały, a w innych przeszkadzały. Na przykład w kontaktach z ludźmi...

                Co do reszty - napisałam co sądzę o pojęciu inteligencji, co w zasadzie kończy dyskusję. Możesz to tylko zrozumieć albo nie. Swoją drogą, jest wiele innych ciekawych tematów. Ten jest przeznaczony dla nudziarzy z przerostem ego - tak wynika z mojego doświadczenia.;]

                • No ja się znudziłem. Inteligencja jest prosta. To nie ładny frazes ale fakt. Najprostsze rozwiązania są najlepsze potwierdza to choćby Einstein. Kontakty z ludźmi nie są obrazem inteligencji ktoś kto posiada więcej znajomych i jest milszy nie znaczy, że jest inteligentniejszy- bzdura. Badania pokazują, że najlepiej wiedzie się ludziom przeciętnie inteligentnym - w sensie przyjaźni i znajomości - te osoby mają najwięcej znajomych i kultury - osoby z szczytów są skrajnościami większość z nich woli samotność/ograniczony mocno krąg znajomości do kilku osób.

                  Kolo nabył zdolności wkupywania się w łaski innych - wcześniej tego nie posiadał - film to dobrze zobrazował - zmotywowała gościa sytuacja życiowa pomimo jego parszywego charakteru nadal to jednak nie określa jego inteligencji - wykazał się nią będąc sprytniejszym od konkurencji z innych firm zajmujących się fachem. Zaczął osiągać lepsze rezultaty - tu wykazał się IQ większym od reszty. IQ NIE obrazuje sposób mowy i traktowania innych - ale zdolności abstrakcyjnego łączenia faktów.

                  BTW potwierdzone z mensa moje IQ to 143 i nie potwierdza tego ładne pisanie na języku polskim, ale myślenie ścisłe z nauk programistycznych/technicznych.

                • Ostatni akapit wszystko wyjaśnia - a na pewno wyjaśnia Twoje zafiksowanie na "jedynej słusznej" definicji inteligencji. Jestem osobą doskonale obeznaną z ludźmi, dla których dobry wynik testu IQ zdaje się być najważniejszym osiągnięciem życiowym. "Ważna" organizacja potwierdziła, że jesteś inteligentny. I teraz już nie odpuścisz- przecież to tak mile łechce ego... Najlepiej jakbyś o tym zapomniał, bo ta informacja może Ci zrujnować życie; a konkretniej, sam sobie je zrujnujesz - będziesz przykładać większą wagę do swojej domniemanej inteligencji niż do na przykład zdobywania wiedzy w jakiejś dziedzinie. Nawet tu nie byłoby całej dyskusji, gdybyś przyjął do wiadomości, że "inteligencja" to szerokie pojęcie; Mensa to tylko wycinek. To nie jest moja opinia - tak twierdzi literatura na ten temat. I koniec - wystarczy przyjąć to do wiadomości. Pretensje powinieneś mieć raczej do twórców testów IQ, którzy dają złudną nadzieję tysiącom ludzi - nadzieję, że rozwiązywanie zagadek oznacza, że są coś warci albo lepsi od innych. Że są naprawdę "inteligentni", w najbardziej podstawowym sensie. Ale to tylko sens wymyślony przez naukowców. No ale może nie jest z Tobą tak źle - w końcu 143 to nie taki spektakularny wynik; może masz w sobie jeszcze jakąś resztkę samokrytycyzmu...
                  Pzdr

                • Może powinnam sprecyzować - jeśli widzisz sens tłumaczenia mi, że inteligencja to "abstrakcyjne łączenie faktów i koniec kropka" to znaczy, że za mało na ten temat czytałeś i myślałeś.

                • Ja pisałem o filmie szkoda czasu na takie gadki. To nie jest miejsce do leczenia czyjegoś jestem za głupi/głupia i szukam dla siebie usprawiedliwień. Określiłem w ten sposób postać z filmu że dzięki takiej inteligencji była zdolna szybko być lepszą w dziedzinie, którą się podięła. Tu właśnie wyszło abstrakcyjne myślenie. Książki o tym jak różne def. iq są po to aby marni poloniści byli w stanie dopisać się na siłę do grona bardziej inteligentnych.


                  Nie da się zaprzeczyć że IQ to technologia - matematyka, programowanie, fizyka gdzie różne abstrakcyjne procesy łączą się i kumulują to ludzie z IQ wymyślają różne wynalazki techniki. Poloniści którzy sobie wypisują że mają wysokie iq mogą co najwyżej pisać bzdury, bo aby coś faktycznego zrealizować za pusto w bani. Polonista będzie gadał i pisał, osoba inteligentna będzie działać i tu wychodzi za przykład nawet postać z owego filmu.

                • O rany, Ty na serio z tą polonistyką? Mam nadzieję, że jesteś jeszcze bardzo bardzo młody...

                • Napisze tobie tak potencjalnie babki są głupsze od facetów xd

                • No to jak, przyznasz się ile? Strzelam 15-17 lat.

                • Ach, nevermind, dopiero teraz zobaczyłam, że masz konto od 2004. Także 15 lat raczej nie masz - a to jest jedyny taki wiek, kiedy Twoje teksty można by jeszcze uznać za "urocze". Potem po prostu są oznaką ograniczenia.

                • Twoje teksty nie oznaczają nic. A ty ile masz lat przyznasz się ? 9 - 12 ? Jeśli jesteś starsza to zapewne ograniczona.

                • Czyli większość pisarzy to idioci?
                  Biedny King tyle książek napisał no i po co?

    • Beznadziejny w manipulowaniu czy też nie - ludźmi manipulował skutecznie, co było wyraźnie widać na filmie. Potrafił dostrzec czyjeś słabe strony i to perfidnie wykorzystać. Nie każdy to potrafi. Poza tym miał gadane i niezwykłą pamięć. Był bystrzejszy niż większość ludzi, to było widać gołym okiem.

  • Ja uważam, że takich ludzi jest całkiem sporo ;) Może nie aż tak ekstremalne przypadki, ale brak empatii, traktowanie innych ludzi jak narzędzia dla własnych celów, skupienie się wyłącznie na karierze, robieniu "pieniądza" bez względu na koszta, brak skrupułów itp. itd jest całkiem powszechny. Ja film odbieram trochę jak portret modelowego przykładu człowieka na najlepszej drodze do osiągnięcia sukcesu w XXI wieku ;)

  • Władzy ? Chyba raczej reżimu.W kręgach reżimu faktycznie jest ich około 99,9%,większość nadaje się jedynie do tego aby ich postawić przed plutonem egzekucyjnym razem z rodzinami.Pzdr.

  • Tylko gdzieś w zawiłościach pomiędzy psychopatami, a socjopatami zagubiony został prawdziwy powód zrobienia takiego filmu. Psychopata czy socjopata da się przyrządzić też na inne sposoby. Natomiast istotą filmu jest czy czasem nie przeglądamy się w nim jak w lustrze? I czy najpierw była kura czy jajko? Czy media zmierzają lub są takie bo takie są nasze wymagania i oczekiwania jako telewidzów czy może tak nas kształtują zaniżając standardy i sprzyjając najniższym instynktom aby podwyższyć sobie oglądalność? Koło się zamyka i każdy powinien sam sobie dać odpowiedź gdzie się znajduje i czego oczekuje od różnego typu „przekaziorów” i programów informacyjnych. I czy tylko to? Bo czy wybierając jakiś film fabularny też nie kierujemy się dosłownością przekazu jako jednym z podstawowych kryteriów?

  • W pełni zgadzam się z autorem wątku. Jeden z takich przypadków był przez jakiś czas moim szefem. Wiele tekstów z filmu można było od niego usłyszeć (Lou) i wiele można jemu powiedzieć (Rick). Ten człowiek jest właścicielem mocno dochodowej, prestiżowej firmy; uważa się za Profesjonalistę (przez duże "P"), jest także mężem i ojcem; dochody roczne na poziomie ośmiu zer. Klasyczny, podręcznikowy socjopata.

  • Widzę, że zupełnie nie zrozumiałeś przesłania filmu, bywa...:-(

  • To nie był żaden psychopata, tylko sztampowy, wzorcowy bezduszny korpoludek, z gęba wypchana pustymi frazesami i pościgiem za efektywnością.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: