Wonder Woman - eh.

Po pozytywnych ocenach tego dzieła liczyłem na naprawdę dobry film, a niestety dostałem marną historię, efekty specjalne momentami tragiczne, kojarzycie u Marvela niektóre walki w których postacie poruszają się niczym kukły, tutaj to jest spotęgowane do tego stopnia, że wydaje się, że oglądamy animację, a nie film aktorski. PG-13 także swoje zrobiło, główny bohater mówi jak to na wojnie giną miliony, Wonder Woman idzie na front i co można zaobserwować, parę rannych, kilka trupów widzianych jak przez mgłę i to raz dosłownie, chyba mamy to sobie wyobrazić. Prócz tego krwi jak na lekarstwo, kurde DC, miało być mroczniejsze od Marvela, tym się wyróżniać, a dostajemy coś bardzo podobnego.

Ogólnie dla mnie zawód, po takich dobrych recenzja, ocenach liczyłem na więcej, nawet muzyka nie powala, a na początku prawie przysnąłem, narodziny superbohaterki pokazano w zwiastunie, w filmie to co pokazano w zwiastunie w ciągu 3o sekund rozciągnięto do 20-30 minut?

idźcie do kina i sami oceńcie, ale nie nastawiajcie się po tak wysokich ocenach, że dostaniecie coś bardzo dobrego, bo tego nie dostaniecie, koniec kropka.

85
  • Nie czytasz komiksów o superbohaterach nie?

  • Cóż , właściwie historia jest nie mal w pełni ekranizacją komiksu. Rozumiem natomiast , że komuś mogła do gustu nie przypaść (w końcu to połączenie mitologi z pierwszą wojną światową).

  • Indianin dobrze powiedział kto im wolność i dom zabrał.

  • brzmisz troche jak Scott Buck wiec Iron Fist powinien cie sie spodobac :P serial urealniony na chama...

  • Dzięki za info miałem się wybrać do kina, ale sobie podaruje :)

  • To film ocierający się o kicz na poziomie serialu Xena,taki Człowiek ze stali to przy tym arcydzieło kinematografii.

  • Z nowych produkcji opartych na komiksach chyba nic mi nie przypadło do gustu. Starsze filmy są moim zdaniem lepsze (ciekawsza, głębsza fabuła, o dziwo mniej kiczowate efekty specjalne). Z tego powodu do WW podeszłam bez wysokich oczekiwań i... I nie zawiodłam się.
    Film zawiera wątki z mitologią grecką, co akurat mi się podobało, bo swego czasu przeczytałam książkę Paderewskiego kilka razy. Stąd byłam w szoku, kiedy okazało się, że Diana jest boginią, córką Zeusa. W greckiej mitologii była Artemida, która w rzymskiej mitologii jest utożsamiana z Dianą. Czy twórcy naprawdę nie mogli sprawdzić takich informacji? Czy też Amerykanie są takimi ignorantami, że uznali, że skoro jest hasło mitologia, to już jeden pies jaka?
    Efekty specjalne były po prostu śmieszne. Ilość wkładu komputerowego sprawia, że te sceny przypominają animację - jak już zostało zauważone. Scena z początku filmu kiedy mała Diana spada i w ostatniej chwili łapie ją matka była pierwszą, która wywołała mój śmiech, a z czasem było coraz gorzej. Walka z Aresem była tandetna do granic możliwości.
    Pomysł na fabułę ciekawy, ale... Diabeł tkwi w szczegółach. Dlaczego Niemcy płynęli w szalupach przed tym dużym statkiem? Co oni go holowali? Dlaczego kiedy wyszli na brzeg i zostali zaatakowani przez piechotę i jeźdźców uznali, że mając broń palną najlepszym wyjściem będzie natarcie na przeciwnika zamiast zachowanie dystansu i ostrzał? Dlaczego Diana podczas tej walki widzi pocisk w zwolnionym tempie, ale ciotki nie może uratować? Nie mówiąc już o tym, że sama ciotka mogła zaatakować strzelca zamiast rzucać się na tor lotu pocisku... Z klifu amazonki skoczyły w mgnieniu oka, ale zamiast rzucić się na atakującego ona wolała rzucić się w stronę pocisku. No, ale przecież musiało dojść do banalnej tragedii w życiu bohaterki, żeby dokonała się jej przemiana. Szkoda, że ten oklepany motyw w filmie pojawia się dwukrotnie... Dlaczego podczas walki między okopami musiał pojawić się Indianin, żeby rzucić granat? Żołnierze na miejscu nie posiadali takiej broni? Dlaczego wszystkie pociski kierowane były w stronę twarzy Diany? Chciano zrobić jej uprzejmość i ułatwić odbijanie ich? Pocisk na wysokości kolan albo chociaż 4 pociski wystrzelone w jej stronę na raz skutecznie utrudniłyby tą obronę polegającą na machanie łapkami przy twarzy... Najwyraźniej niemieccy żołnierze są w połowie wyśmienitymi strzelcami i zawsze trafiają w okolice głowy, a w połowie okropnymi i nie trafiają nawet w pobliżu wroga (sądząc po laserowych strzałach rodem z SW wśród tych żołnierzy byli szturmowcy). Dlaczego nikt się nie dziwił, że w tamtych latach babka lata w mini sukience i to metalowej w dodatku? Dlaczego nikt się nie dziwi, co ona potrafi? Nikt nie zadaje żadnych pytań... Pojawiła się superbohaterka i wszyscy przyjęli to za coś zupełnie normalnego i ograniczają się do braw na koniec wystąpienia. Dlaczego sama Diana nie jest zszokowana widokiem "nowego świata"? Mężczyzna i zegarek zaskoczyli ją bardziej niż samochody, samoloty, okulary... Lodami się poczęstowała, jakby to byłą najbardziej naturalna rzecz pod słońcem, gdzie skoro nigdy nie widziała śniegu i zimno jest jej obce, to na zimno w ustach powinna chyba zareagować przynajmniej lekkim zdziwieniem. Skąd maska doktorki? Jakaś zaawansowana ta technika, jak na tamte lata... Dlaczego podczas jazdy na galę nikogo nie spotkali w lesie - w ogóle nie odczuwa się, że bohaterowie przedzierają się przez front... Dlaczego nikt nie obserwuje drogi wiodącej do tego zamku i bohaterowie mogą spokojnie ukraść samochód i się do niego władować wybiegając z krzaków na jedyną drogę w okolicy oddaloną o 200m od murów? Dlaczego ta babeczka w niebieskim postanowiła przedzierać się przez krzaki w sukni balowej zamiast iść drogą? Dlaczego zareagowała na czającą się tam postać oburzonym "A tyś co za jedna?" zamiast jakoś krzyczeć czy coś, zwłaszcza, że tak stały tam i wgapiały się w siebie dosyć długo. Jakim cudem nikt nie zauważył miecza wystającego Dianie z sukni? To chyba największa kpina w tym filmie!
    Jeszcze sporo takich "dlaczego?" i "jakim cudem?" mam w głowie, ale to są te rzeczy, które mnie najbardziej zakuły w oczy. Następną był wybór aktora do roli Aresa. Ja rozumiem chęć zmylenia widza, ale Ares wyglądał, jak stereotypowy Janusz już w chwili zrzucenia z Olimpu. To nie mógł do cholery wtedy być młodym bogiem (jak w mitologii!), a na Ziemi przybrać inny wygląd, jako kamuflaż? Ten wąs to była gruba przesada... W dodatku Ares nie rzucał piorunami, taką moc posiadał Zeus. No, ale po co się interesować o czym się robi film. Patrząc na większość komentarzy dochodzę do wniosku, że wystarczy w głównej roli obsadzić piękną aktorkę, dać jej biegać w kusej spódnicy i gorsecie uwydatniającym cycki i widzowie są wystarczająco zachwyceni, żeby zwracać uwagę na wszelkie niedociągnięcia, czy kiczowate efekty specjalne, z których w dużej mierze składa się film.

    • Bardzo dziękuję za ten komentarz. Tyle się naczytałam o wspaniałości tego filmu, a po obejrzeniu nie mogłam zrozumieć, co w nim takiego wyjątkowego. Ilość kiczu przekracza wszelkie pojęcie, a początek na rajskiej wyspie to dla mnie żeńska wersja parodii 300.
      Nie mogę pojąć, czym wszyscy się zachwycają.

    • Książka nie jest Paderewskiego tylko Parandowskiego, ale rozumiem że literówka ;)

      W filmie nie ma prawdziwej mitologii greckiej tylko jest MITOLOGIA DC zawierająca połączone światy Batmana, Supermana, Flasha itp plus niektóre elementy zapożyczone z mitologii greckiej. Trzeba ją traktować jako byt osobny.

      Grecka Artemida była córką Zeusa i Latony. Diana w filmie jest córka Zeusa i Hippolity, więc nie jest tą samą osobą. Ma tylko imię zapożyczone od rzymskiej Diany, a poza tym nie należy do mitologii greckiej, tylko do mitologii DC (jak wyżej).

      W szalupach chyba Niemcy płynęli, żeby wyjść na brzeg. Statek przecież nie mógł wpłynąć na płytkie wody bliżej brzegu. Natomiast jeśli chodzi ci o to, że wcześniej płynęli w szalupach, kiedy wpłynęli w mgłę, to nie wiem. Nie było pokazane, kiedy zeszli ze statku, więc może najpierw mgła ogarnęła statek, a oni spuścili szalupy, żeby badać teren, np., żeby statek nie nadział się na ewentualne skały?

      << Dlaczego nikt się nie dziwił, że w tamtych latach babka lata w mini sukience i to metalowej w dodatku? Dlaczego nikt się nie dziwi, co ona potrafi? Nikt nie zadaje żadnych pytań...

      Bo są tak zdziwieni, że stracili mowę?

      Potem może zadają pytania, ale to nie jest po prostu pokazane w filmie, jako rzecz oczywista, której można się domyślić, a czas ekranowy trzeba wykorzystać na inne rzeczy.

      << Dlaczego sama Diana nie jest zszokowana widokiem "nowego świata"? Mężczyzna i zegarek zaskoczyli ją bardziej niż samochody, samoloty, okulary...

      Jest pokazane jej pierwsze zdziwienie, a pierwsze wrażenie jest zawsze najsilniejsze.
      O mężczyznach wiedziała, ze istnieją, ale zdziwiła się, że nagle pojawił się taki na wyspie. Zegarek to była dla niej kompletna nowość. O samochodach itd. mógł już jej opowiedzieć Steve w czasie podróży, więc mogła być w pewnym stopniu przygotowana, a pokazanie wszystkich po kolei zdziwień byłoby trochę nudne.

      << Lodami się poczęstowała, jakby to byłą najbardziej naturalna rzecz pod słońcem, gdzie skoro nigdy nie widziała śniegu i zimno jest jej obce, to na zimno w ustach powinna chyba zareagować przynajmniej lekkim zdziwieniem.

      Wydaje mi się, że jest trochę zaskoczona smakiem lodów.
      Śniegu nie widziała, tak jak nie widziała mężczyzn, ale mogła wiedzieć o jego istnieniu. Słuchała przecież opowieści i czytała książki. A nawet prawdziwi starożytni Rzymianie sprowadzali śnieg z gór i robili coś w rodzaju lodów - mieszając śnieg z sokiem zdaje się. O tym też Diana mogłaby wiedzieć przy swojej edukacji.


      << Skąd maska doktorki? Jakaś zaawansowana ta technika, jak na tamte lata...

      Podobno maska doktorki jest wzorowana na prawdziwych maskach, używanych w tamtych czasach ...
      Zresztą co w niej jest aż tak skomplikowanego? - Odlew kawałka twarzy, dwuczęściowy z zawiasem? Zbroje średniowieczne i starożytne były bardziej skomplikowane.

      Co do reszty "dlaczego", pewno część z twoich zarzutów jest zasadnych, a inne może dałoby się wytłumaczyć, ale musiałabym jeszcze raz obejrzeć film pod tym kątem.

    • Czepiasz się szczegółów jak baba...

    • hahaha pięknie to wyłożyłaś :) Trudno uwierzyć, że film z tyloma debilizmami może mieć tak pozytywne recenzje :)

    • Jeszcze ja dodam swoje 3 grosze :D
      1.Zacznijmy może od tego, że postać WW stworzono w latach 40., do jej kreacji posłużyły elementy zaczerpnięte z mitologii greckiej, ale nie jest to czyste przeniesienie postaci z mitologii. Film Wonder Woman nie jest ekranizacją żadnej mitologicznej opowieści, tylko ekranizacją komiksu - a komiksy rządzą się swoimi prawami ;)
      2. Obecnie większość filmów sci-fi i fantasy to jakieś 70% CGI. CGI jest nawet tam, gdzie myślisz, że go nie ma - wiem coś o tym, siedzę w branży. Faktycznie, 2-3 sceny wyszły nieciekawie, ale cała reszta jest bez zarzutów. Prawdopodobnie, gdyby budżet był większy, to i efekty byłyby dużo lepsze. I tak jest się z czego cieszyć, bo Patty Jenkins jest pierwszą kobietą, która dostała budżet powyżej 100 mln dolarów (149 mln), ale nie oszukujmy się - jest to o połowę mniejsza suma niż ta przeznaczona na Batman vs. Superman czy Man of Steel.
      3. Statek zatonął - widać to na kilku ujęciach - został uszkodzony tak samo, jak samolot, którym leciał Steve.
      4. Żołnierze w szalupach byli na straconych pozycjach, Amazonki przecież do nich strzelały z łuków i nawet kilku ubiły, zanim dostali się na ląd. W dodatku taki desant bez ładu i składu, w tamtych czasach, nie był niczym niezwykłym - żołnierze byli często traktowani jak mięso armatnie, co nawet było poruszone dalej w filmie.
      5. Diana stoi plecami do strzelca i zapewne odwróciła się dopiero, gdy usłyszałam krzyk ciotki (tak wynika ze scen), natomiast Antiope wybrała najlepsze rozwiązanie z jej punktu widzenia. Mogła próbować zaatakować kolesia i być może zaryzykować życie Diany, albo się poświęcić i mieć pewność, że kula jej nie sięgnie.
      6. Nie zauważyłam żadnej większej przemiany Diany po śmierci ciotki, raczej jak już, to na samym początku walki, gdy ginie Amazonka zawieszona na linie, oraz gdy widzi jej ciotkę i resztę Amazonek w akcji.
      7. No man's land - oto odpowiedź na Twoje pytanie o walkę między okopami. Zwyczajnie, trzeba było kogoś odważnego, kto by poszedł za Dianą. Granaty akurat miał Indianin, więc nie wiem w czym problem? Choć jeden żołnierzyk się wyrywał by pójść w ich ślady, ale został powstrzymany przez kolegę(?) z okopu. Były gdzieś tam granatniki(moździerz) po stronie niemieckiej, ale jakoś średnio sobie z nimi radzili.
      8. Diana i pociski. Gdyby wystrzelili, dajmy na to, te 4 pociski jednocześnie, pewnie zrobiłaby unik, albo schowała się za tarcza? Tak też zrobiła, gdy użyli automatu.
      9. Wdzianko Diany zadziwiło żołnierzy w okopie - wyraźnie widać to po ich minach. Również zdumienie malowało się na ich twarzach, gdy biegła w stronę wroga. Może ludzie w mieście też byli zdziwieni i komentowali między sobą, ale tego nie wiem, bo mówili w niezrozumiałym dla mnie języku :) W dodatku, trochę później Steve opowiada swoim kompanom skąd się wzięła Diana i rozmawiają o jej dokonaniach oraz stroju.
      10. Maska doktorki jest idealnym odwzorowaniem protez, jakie noszono w tamtych czasach. Wygoogluj sobie Anna Coleman Ladd i podziwiaj jej prace.
      11. Reakcja na lody też była - przyłożyła usta, po czym odsunęła loda i dopiero za drugim razem wzięła gryza. Nie musiała się przecież krzywić, ani ostentacyjnie dziwić! Subtelna reakcja jest całkiem na miejscu.
      12. Droga była zastawiona samochodami, a obok znajdowały się krzaczory. I pytanie brzmiało "what are you supposed to be?", więc pewnie wzięła Dianę za kogoś z obsługi, gościa, abo za jakąś atrakcję. Gdy Diana przymierzała się do jej sukienki, babeczka rzuciła "what are you doing?".
      13. Mnie nie tyle zastanawiał miecz wystający z sukni - bo dobrze komponował się jako ozdoba - lecz jak ona sobie go tam wsadziła? ;D
      14. I znowu, mówimy o ekranizacji komiksu, który czerpał z mitologii, więc nic dziwnego, że kreacja Aresa odbiega od przyjętego wyobrażenia. Nie wiem jak z tymi piorunami, może przejął je od Zeusa, tak jak Diana mogła przejąć atak dzięki swoim bransoletom?

      Tyle ode mnie. Mam nadzieję, że pomogłam rozwiać pewne niejasności :)

  • Zgadzam się, choć uważam że problem leży od strony długości filmu i przeciwnika WW który był nijaki w batmanie nawet wróg z 3 ligi jest bardziej ciekawszy niż wrogowie w innych komiksach DC. Dlatego właśnie gacki sprzedawały się najlepiej, bo to po prostu ciekawe uniwersum czego nie ma supcio i większość bohaterów dc z niewielkimi wyjątkami (zresztą podobnie jest z marvelem tylko że tam nudne postacie ratują pozytywnym humorem).

  • Też się zawiodłem. Byłem pełen optymizmu, ale za efekty specjalne, dużą część scen walki i za za ostatnie 30 min filmu musiałem obniżyć ocenę. Naprawdę - końcówkę aż ciężko mi się oglądało.

    • W mojej ocenie jest to bardzo, ale to bardzo słaby film:

      - naprawdę fatalne efekty
      - mierna muzyka (irytująca zwłaszcza na początku, kiedy jeszcze akcja nie nabrała tempa)
      - kiepskie kreacje aktorskie (gdyby nie Chris Pine, którego de facto nie lubię, film by leżał po całości)
      - infantylizm
      - nieciekawie przedstawiona historia

      Miałem wrażenie, że oglądam pełnometrażową wersję Xeny: Wojowniczej Księżniczki!

  • Ale się bardzo stara, chociaż rozumku brak.
    Czołgiem jednakowoż rzuciła po namyśle.

  • Od drugiej połowy film staje się nudny. Słabo ukazany bezmiar zła na wojnie. Motyw z Aresem śmieszny (można by zostawić pojedynek na kolejny film). Jak zobaczyłem Aresa, to pomyślałem WTF. Już aktor z serialu "Herkules" był dużo lepszy.

  • Prawda.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: