Białą nocą bracia K. wspominają dom umarłych

Ten film jest denny i pretensjonalny. Jak mnie wkur*ia ten motyw w amerykańskich filmach dawania do ręki prawie każdemu filmowemu intelektualiście Dostojewskiego, jakby to był jakiś wyznacznik zaje*istości i mądrości. Mało to kurna jest autorów na świecie? Ale dla amerykanów Dostojewski taki egzotyczny, mądry, snobistyczny, ciekawe czy wiedzą, że w połowie Europy jest to obowiązkowa lektura(Zbrodnia i kara znaczy).
Przy okazji film nieudolnie nawiązuje do Zbrodni i kary. Każdy debil potrafi to zrobić, problem polega na odpowiednim połączeniu tych wątków i sensów w jakąś całość. A tu? Wychodzi pretensjonalnie, bez głębszego sensu takiego zabiegu, słabo. Na co był ten Dostojewski tutaj? Chyba tylko żeby zaszpanować ąę literaturą przed widzem.

15

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o