Może nie martwił się, że umrze.

Co do filmu, to bardzo interesujący, opowiada o kims innym, o kimś naprawdę ciekawym. Daję 10/10 za to, co zawiera. Nie wiemy tak naprawdę jaki był CHristopher, nie wiemy o czym myślał, czego sie bał. Moze bał sie życia w tym społeczeństwie.. być moze bał sie pracy, ludzi, po prostu nie chciał tego robić. Może tak jak mówią inni, uciekł. Te przygody były ucieczka od świata.. Ale tak jak on sam mówił, nie chciał tak żyć, w świecie, gdzie ludzie sie tak oszukują. Oszustw nie było przedstawionych tak znacznie, ale na świecie przecież ludzie od jakich czasów oszukiwali jednego, żeby mieć cokolwiek , jakkolwiek. Christopher po prostu uciekł i to jest dobre, ale uciekł bo nie chciał tak żyć, a skoro uciekł w takie miejsce to nie ma co tu dużo mówić o strachu. Może był też odmiennym człowiekiem, bałs ię świata, w którym większość żyje, a dobrze sie czuł, gdzie nikogo nie było. Myślę, ze był bardzo interesującym człowiekiem, miał wielkie myśli, piękne myśli, dostrzegał nature i wszystko nas otaczające, cierpiał z różnych powodów, ale był pieknym człowiekiem i napewno teraz jest w dobrym miejscu. I myślę, że jeżeli ktos tu nie dostrzega sensu, kim był ten człowiek to po prostu jest nieczułym ślepcem i zadufanym, wszystkomiejącym głupcem. Takiemu człowiekowi można tylko zazdrościć, że czuł się dobrze, nie chciał powrotu i co najważniejsze, nie bał się, bo większość z nas wykitowałaby po jednym dniu i chciałaby wrócić do swoich komputerów i wygodnych łóżek. Temu człowiekowi nic nie brakowało, mądrosci, szkoły, nic. Po prostu nie chciał żyć w takim świecie i ja go rozumiem.

16
  • Zgadzam się z Tobą,też podziwiam i popieram jego czyny.Przekraczał wszystkie granice i nie bał się tego co go czeka.Jednak nie możemy ukryć,że pod koniec swojego życia postąpił bezmyślnie!Żal mi go,bo okazało się,że 3 kilometry od miejsca w którym próbował przekroczyć rzekę był most,a 1 kilometr dalej leśniczówka!Mógł przeżyć ale przez stare mapy i nieprzygotowanie spotkał go taki los jaki znamy.Ale nie sądzę,że powinniśmy go nazywać ,,bachorem" ,a tym bardziej ,,egoistą"!Przecież przed wyjazdem z domu przekazał wszystkie swoje oszczędności organizacji charytatywnej!Ja o takim człowieku nigdy nie zapomnę.

    • Tak, też myślę, że zachował sie po prostu bezmyślnie, ale tak się włąśnie ironicznie dzieje. Człowiek tyle przeżył a jedna rzecz tak błaha stanęła mu na drodze, no ale tak się dzieje :< Egoistą napewno też bym nie nazwała, przcież jego rodzice jakoś nie myśleli o nim i jego siostrze, sami zachowywali się egoistycznie, a on zrobił dobrze, odchodząc. Poczuli się jak to jest i to wcale nie znaczyło o tym, że był młody i głupi, i chciał się pokazać, tylko o tym, że nie chciał żyć w tym...w czym żył.

    • jeszcze jako tako potrafię wyobrazić sobie, że ktoś może rozumieć jego czyny, ale... popierać? Popierać skazanie samego siebie na śmierć czy to głodową czy z przez zetknięcie z żywiołami lub dziką naturą? Popierać doprowadzenie rodziny do skraju załamania nerwowego (jakakolwiek kłótliwa by nie była - to wciąż rodzina, koleś nie był bity, maltretowany; miał po prostu inne spojrzenie na świat niż otaczający go ludzie). Nie potrafię zrozumieć, jak myślący człowiek z wykształceniem i potencjałem może sam siebie skazać na taką porażkę + na porażkę swoich bliskich. Odejście od cywilizacji nie musi oznaczać życia w głuszy, można sprzeciwiać się systemowi na wiele sposobów.. Uwielbiam jak do zwykłej głupoty dorabia się sztuczne ideologie o marzycielstwie i filozofii podróżowania. Film dobry, historia ciekawa, ale człowiek zwyczajnie głupi. Jak to człowiek...

      • Nie każdy człowiek jest głupi..

      • Myślę,żę on wcale nie chciał umrzeć,wręcz przeciwnie on chciał żyć!Możliwe, że zranił rodzinę swoją śmiercią,ale nieumyślną.Ja czytałam książkę,która została napisana przez dziennikarza znającego losy tej rodziny.Wynika w niej,że nie byli w specjalnie zażyłych stosunkach.Jego rodzice czasem zaniedbywali dzieci,przez prace,byli zamożni i czasem interesy przysłaniały i oczy,możliwe,że to tak bardzo zraniło bohatera,że zdecydował się odejść?Nie mogę zaprzeczyć,że jego wyjazd na Alaskę był: bezmyślny,nieprzemyślany i głupi.Ten film nie pokazuje dodanej historii o marzycielstwie przedstawia samego bohatera i to ja doceniam.

      • Człowiek myślący czy wykształcony w codziennym życiu może być rozsądny. Ale gdy w grę zaczynają wchodzić emocje, nagle okazuje się, że rozsądek znika. Nie uważam za mądre porównanie sytuacji bohatera do rodzin patologicznych, w których panuje przemoc psychiczna. Ze sposobu ukazania jego sylwetki wynika, że był on osobą o odmiennej wrażliwości. Wszystko bardzo przeżywał i w sobie dusił. Miał potrzebę ucieczki, bo czuł się przytłoczony swoim dzieciństwem - wiecznymi kłótniami rodziców, tą nienawiścią, jaka wisiała w powietrzu. Dzieciństwo dziecka powinno być spokojne, a on jako mały chłopiec musiał słuchać wyzwisk, najgorszych słów, musiał oglądać jak jego rodzice się krzywdzą psychicznie i fizycznie. Uważasz, że to odciska mniejsze piętno na człowieku? Psychika dzieci jest delikatniejsza, niż dorosłych. Pamiętam, jak między moimi rodzicami była przemoc (miałam wtedy 4 latka). Pamiętam jak były później awantury. Były momenty, że chciało mi się wyć z bezradności, bo nie byłam w stanie tego słuchać. Dziecko potrzebuje uwagi, ciepła oraz wzorca rodziców. To rodzice uczą, jak dobrze zbudować życie, jakie decyzje są słuszne a jakie nie; mają też ogromny wpływ na przyszłe życie uczuciowe ich pociechy. Chłopak z takim wzorcem miał pełne prawo czuć się w życiu zagubiony, oszukany. Zwłaszcza zważywszy na to, że później dowiedział się o zdradzie ojca z pierwszą żoną. Zdradzie.. no moim zdaniem strasznej. Bo brat przyrodni Chrisa urodził się wtedy, co on - czyli ojciec okłamując żonę sypiał równocześnie z kochanką. Jako kobieta nie potrafię sobie nawet wyobrazić, co jego pierwsza żona musiała czuć :) a skoro małżeństwo rodziców Chrisa również było jedną wielką bujdą i ułudą - o czym dowiedział się sam, nie z ust rodziców, którzy nigdy się do tego nie przyznali - nic dziwnego, że bał się dorosłego życia; życia, pełnego ułudy, kłamstw, zdrad, działania na własną korzyść za cenę drugiej osoby. On tego po prostu nie był w stanie zaakceptować. Myślę, że bardzo go to bolało; dlatego też wyjechał w dzicz. By spróbować innego życia. Mieć czas na przemyślenia. Dojrzeć. Zastanowić się, czego chce od życia. Uciec od poczucia osaczenia i tego, że świat chce go okłamać, wykorzystać, a na końcu porzucić. Owszem, dało się to rozegrać inaczej. Mniej egoistycznie. Ale nie zmienia to faktu, że liczy się jego wędrówka; to, czego doświadczył i czego się o sobie dowiedział. Może potrzebował uciec od życia. Zobaczyć, jak to jest, gdy zostanie sam ze sobą.
        W czym leży problem - w innych, czy w nim samym.
        Dla mnie droga, którą pokonał, była piękna. Wzruszyło mnie to bardzo.

  • Możliwe, że egoizm jest jedyną drogą ku spełnieniu.
    Nie każdy ma tyle siły aby zostawić wszystko i wszystkich
    Najważniejsze aby wykorzystać miłość i przekazać ją ludziom, którzy o niej zapomnieli

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: