Widać że większość z was

Widać że większość z was nie zrozumiała tego filmu..

warto umrzeć za swoje ideały, mieć swoje zdanie i zasady..
wolę żyć 25lat będąc szczęśliwym i robiąc to co kocham..

niż żyć wieczność tak jak większość z was.. chodzicie jak pionki.

25
  • "Szukam sposobu, by kiedyś polecieć jak Ikar Na skrzydłach tej wolności.
    I jeśli mam jak on spaść, to spadnę jak on. Ale szczęśliwy, bo żyłem naprawdę."

  • Dlaczego piszesz tak pretensjonalnie? Film ma ocenę 8,0 więc chyba jednak większość go zrozuiała

  • ..każdy rozumie film na swój sposób...nie wiem jak Wy,ale dla mnie postać z filmu to nie do końca pokazany Christopher McCandless...jest też pominiętych kilka ważnych informacji - jeden,według mnie,najbardziej zmieniający Jego historię życia to fakt że na kilka tygodni przed śmiercią zostawił na drzwiach autobusu kartkę..."S.O.S. Potrzebuję pomocy. Jestem ranny, bliski śmierci i za słaby, żeby się stąd wydostać. Jestem zupełnie sam, to nie są żarty. Na miłość boską, pozostańcie tutaj, żeby mnie ratować. Wyszedłem zbierać jagody w pobliżu i wrócę wieczorem. Dziękuję, Chris McCandless"...i to jest bardzo istotny fakt...bo nie zmarł w szczęściu,spełniony...nie spełnił swego marzenia...pomylił się i nie był gotowy,odpowiedzialny aby stawić czoła naturze.Poddał się,wiedział że popełnił błąd,szukał pomocy,ratunku i był w desperacji...i to jest dramatyczne a nie piękne...bo nie miał szans z żywiołem,nie miał szans z naturą,zmarł w strasznych męczrniach,człowiek nie powinien tak kończyć życia...w sumie,z banalnego powodu...Naprawdę szkoda młodego człowieka,był pełen optymizmu i optymistycznie nastawiony do ludzi...a mimo to...zostawił bliskich w kompletnej rozpaczy,niewiedzy o jego losach...a to jest naprawdę okrutne,niesamowicie okrutne :-( Może miał powód,może rzeczywiście wydarzyło się coś w jego życiu traumatycznego co zmieniło jego myślenie...może rzeczywiście chciał przed czymś uciec...a może tylko był to nagły pomysł i chciał sobie coś udowodnić...ale tego już nikt się nie dowie...

  • Ja wolę umrzeć spojrzywszy wcześniej w oczy wnukom, niż umrzeć śmiercią głodową w wieku podlotka , ale to tylko moja opinia. Romantyczni głupcy to istna woda na młyn dla mądrej kostuchy , o tak...

  • "Chodzicie jak pionki" - hehe :)

    Świetny film i wzruszająca historia.

    Jednak trudno znaleźć tu pozytywne zakończenie zważając na nieudaną próbę powrotu do cywilizacji Pozytywne zakończenie powinno wyglądać tak, że udało mu się znaleźć drogę powrotną a w przyszłości napisać książkę o swoich przygodach. Mimo wszystko podziwiam w nim odwagę choć może to była nieroztropność ponieważ poświęcił zbyt wiele bardzo ryzykując. Niestety zapłacił za to życiem. Pewnie gdyby pozostawił bliskim informacje o swoich planach i miejscu, w które się udaje, nie poczułby pełni wolności. Te decyzje uznałbym za przejaw jakiegoś buntu ponieważ przepadł bez śladu. W filmie były pokazane problemy rodzinne, pewnie w jakimś stopniu to wpłynęło na jego decyzje. Nie wiem dokładnie. Mam zamiar kupić książkę i jestem ciekawy co w niej jest napisane.

    Szkoda gościa. Wszystko byłoby spoko tylko że nie udało mu się przeżyć. Wszedł na zbyt głęboką wodę. Gdyby udało mu się przeżyć dwa tygodnie dłużej to by żył. A tak to myśliwi znaleźli zwłoki. Szkoda.

    Może ta historia zmieniła czyiś sposób myślenia, życia Hm....

    Po tym wszystkim czuć jednak lekkie przygnębienie.

  • a pamietasz, co napisał ostatkami sił i ze łzami w oczach, przed smiercią? Happiness is only when shared...

  • Zapewne jestes bardzo mlody, mlodzi zawsze pisza u wierza w takie idealistyczne bzdury. No coz - pelne prawo i piekno bycia mlodym

  • Wołając o pomoc chyba nie był zbyt szczęśliwy. Umarł w samotności, z głodu i wycienczenia. Do pewnych wniosków doszedł za późno. Przygoda przerosła go. Za to film bardzo mi się podobał. Kiedys traktowalam go też bardziej romantycznie ale dzisiaj uważam, że to zmarnowane życie i zakończone zdecydowanie zbyt wcześnie.

  • Zdecydowana większość z nas żyje zwyczajnie, tak jak Bóg przykazał. Mróweczki tyrają w korporacjach, pasąc i tak już obrzydliwie obżartych prezesów. Zakładają rodziny, robią kariery,wzbogacają się lub kończą sfrustrowani,nie znajdując sensu życia . Czasem się zdradzają, rodzą się dzieci, potem wnuki,ktoś po drodze umiera.Ich sprawa. Ci, którzy wybierają inną drogę,są uważani za walniętych i niedojrzałych. Czy wybór własnej,indywidualnej drogi przez życie jest dla wielu takim problemem? Śmierć i tak dopadnie nas wszystkich wszędzie,nagle lub przewlekle. Wybieram wolność i tak bezustannie kuszony przez konsumpcjonizm,korporacyjność i żądze posiadania hajsu za wszelką cenę. Nie chcę być popychadłem i niewolnikiem w wygodnym domu z wypasionym autem i resztą chu*ostwa na karku." I wiesz czego nie kumam,dlaczego wszyscy są dla siebie tacy podli.Osadzanie,kontrola i hipokryzja". Ja nie krytykuję.Żyjmy jak komu się podoba.Amen : )

  • [nie zawiera spojlerów] To ciekawe bo osobiście jestem wolny jak nikt, nie muszę pracować, żyję po królewsku a film zrozumiałem zupełnie odmiennie.
    Gdyby zamiast jedzenia mieszanki ziemniaczanej łowił sobie rybki to poszło mu by o wiele lepiej ;)
    Tutaj nie ma ani słowa o tym, że warto umierać za ideały!
    Tylko ta muzyka taka dziwna jakaś, ni to melodyjne, bez pie***nięcia, nie ma nawet flow czy bitu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o